15 kwietnia 2014

Trucicielka i inne opowiadania, Éric-Emmanuel Schmitt

Trucicielka i inne opowiadania, Éric-Emmanuel Schmitt
Oryginał: Concerto a la memoire d'un ange
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2011
Stron: 240
Gatunek: opowiadania
Lubię wracać do Schmitta, ponieważ wiem, czego od jego prozy mogę oczekiwać i czego się po niej spodziewać. Po Trucicielkę sięgnęłam spontanicznie, kierowana impulsem i spędziłam z nią naprawdę udane popołudnie. To jeden z tych zbiorów opowiadań, który każdego malkontenta powinien przekonać do krótkiej formy. Jest naprawdę znakomity!

W zbiorze zawarte zostały cztery teksty właściwe oraz pamiętnik autora, opowiadający o pracy nad książką. Tym, co łączy wszystkie opowieści jest - nie bez przyczyny - postać świętej Rity - patronki spraw trudnych i beznadziejnych, a także wszelkiego rodzaju trucizny, które wyniszczają człowieka. Ową trucizną mogą być nienawiść czy chęć zemsty, czasem wyrzuty sumienia i lęki, niekiedy pragnienie zwrócenia na siebie uwagi. Cokolwiek by to nie było - wyniszcza od wewnątrz i rzutuje na całe życie...

Mam wielki problem ze wskazaniem ulubionego opowiadania w zbiorze Schmitta, bowiem każde na swój sposób okazało się dla mnie ujmujące i fascynujące. Trucicielka opowiada o staruszce oskarżanej o zabicie trzech mężów i kochanka, która staje się prawdziwą "atrakcją" swojego miasteczka. Kobieta igra z ogniem, raz po raz karmiąc nowego proboszcza swoimi grzesznymi opowieściami. Czy zazna odkupienia? Czy ujawni światu prawdę o swych czynach? Co ową prawdą jest? Czy w cokolwiek można tu jeszcze wierzyć? A może, jak to zwykle bywa w takich przypadkach, osądzanie należy zostawić Bogu?

Powrót, druga opowieść w zbiorze, poruszył mnie naprawdę mocno. Oto bowiem poznajemy ojca czterech córek, na którego spada wieść o śmierci jednej z nich (której - nie wiadomo). Daleko na morzu, pozbawiony kontaktu z rodziną, mężczyzna analizuje, którą z pociech kochał bardziej, a której utrata nie byłaby dla niego cierpieniem. Bohater musi zmierzyć się z własnymi grzechami i potwornymi myślami, które ukazują tragizm jego położenia, a także rozliczyć się z dotychczasowym życiem...

Koncert "Pamięci anioła", który od pierwszych stron zaskakuje i wstrząsa, okazuje się kolejną adaptacją opowieści o Kainie i Ablu. Historia Chrisa i Axela, z których jeden jest tym dobrym, a drugi złym, uderza i zapada w pamięć, zmusza do refleksji nad istotą człowieczeństwa, kwestią kary i winy, odkupienia i przebaczenia. To bardzo mocny punkt tej publikacji - jedno z najlepszych opowiadań, z jakimi miałam w życiu styczność.

Ostatnia opowieść w zbiorze, Elizejska miłość, to wspaniała historia miłosna, pokazująca, jak wielu faktów możemy nie dostrzegać i jak wiele chwil tracić przez nieuzasadnione lęki i insynuacje. Przy mocno wyeksploatowanym temacie, autor absolutnie uniknął banału, wspaniale portretując całą gamę ludzkich uczuć i emocji i osadzając je w niebanalnej, przepięknej historii...

Cztery opowiadania, cztery wielobarwne historie, kilkoro niesamowitych bohaterów. Trucicielka i inne opowiadania to jedno z lepszych dzieł Érica-Emmanuela Schmitta, które kolejny raz utwierdziło mnie w przekonaniu, że temu panu warto ufać i poświęcać czas. Zachęcam Was do własnych odkryć w jego twórczości...

Moja ocena: 9/10
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 'Z półki', 'Grunt to okładka' oraz 'Książkowe podróże'.

Poznaj inne opisane przeze mnie dzieła Schmitta:

11 komentarzy:

  1. Od "Trucicielki" rozpoczęła się moja przygoda ze Schmittem i mam do niej ogromny sentyment. Zakochałam się w tych opowiadaniach i do tej pory podobają mi się najbardziej z całej twórczości autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. A moja przygoda ze Schmittem jeszcze się nie zaczęła, gdyż trwa moje polowanie na jakiekolwiek jego książki w bibliotekach..no cóż..ćwiczę cierpliwość;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aktualnie też jestem na etapie czytania "Trucicielki". Czyżby to samo skojarzenie z wyzwaniem Sylwii? ;)

    Jeszcze nie skończyłam czytać, jestem w trakcie trzeciego opowiadania, ale "Powrót" tak mnie chwycił za serce, że na pewno kiedyś do niego wrócę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, czekam na Twoje wrażenia! :) A o wyzwaniu akurat nie pomyślałam, ale dobrze się akurat złożyło, że do kilku pasuje :)

      "Powrót" też mnie ujął ogromnie, aż się spłakałam.

      Usuń
    2. Moja recenzja już się pojawiła na blogu w zakładce "Grunt to okładka" :)

      Usuń
  4. Gromadzę dzieła Schmitta. Muszę przyznać, że nie mam wszystkich jeszcze w posiadaniu, ani nie mogę ich podkreślić na liście "przeczytane". O ile KOBIETA W LUSTRZE mnie się nie podobała, to INTRYGANTKI uwielbiam. Jeśli nie czytałaś, to polecam. Forma "scenariusza" to taki powrót do stylu Szekspira, którego się dawniej czytało, a gdzieś w natłoku prozy zagubiło się to zamiłowanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. W moim przekonaniu ten zbiór opowiadań Schmitta wypada średnio. W jego twórczości natrafiłam na kilka prawdziwych perełek ("Ewangelia według Piłata", "Moje życie z Mozartem", "Intrygantki"), stąd moje wysokie oczekiwania, które niestety, nie zostały spełnione. Opowiadania w tomiku wydały mi się co prawda ciekawe ze względu na pomysł, ale jakoś mocno trąciły coelhizmem, nie przekonały mnie tak, jak na to liczyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy odmienne preferencje, bo widzę u góry, ze ja "Mozarta" i "Piłata" oceniłam najniżej ze wszystkich dzieł Schmitta :) Za to "Intrygantki" wciąż jeszcze przede mną.

      Usuń
  6. Uwielbiam książki Schmitta, ale na razie w kolejce jest "Tajemnica pani Ming".

    OdpowiedzUsuń
  7. Schmitta wspominam pozytywnie z dotychczasowych lektur i swego czasu miałam chęć też na "Trucicielkę",ale ku mojemu smutkowi okazało się, że to opowiadania... :( Także pewnie się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń