2 stycznia 2014

Klaudyna w Paryżu, Colette

Klaudyna w Paryżu, Colette
Oryginał: Claudine à Paris
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Rok wydania: 1985
Stron: 161
Z tym książkowym wcieleniem mojej osoby nie da się nudzić! Klaudyna wciąż wywija numery, wciąż puszy się i wdzięczy, wciąż śmieszy i irytuje. Moja miłość do bohaterki nie przygasa, choć trzeba przyznać, że Klaudyna z Montigny (recenzja) miała nieco więcej ognia niż Klaudyna paryska. Nasza bohaterka dorośleje i zmienia otoczenie (i to na jakie! Wielki Paryż!), a jej iskra jakby gaśnie. W jej rozmyślania wkrada się melancholia, jej kruche ciałko atakują choroby, a jej towarzystwo okazuje się... wyjątkowo nudne!

O wiele więcej uciechy dostarczały jej nastoletnie przygody z dziewczętami ze szkoły niż szykowne paryskie bankiety i spotkania z wysoko sytuowanymi postaciami...

Ale to przecież Klaudyna. Z nią nigdy nic nie wiadomo.

Choć część pierwsza przygód mojej imienniczki wywoływała większe zdumienie, Colette i tym razem nie uniknęła skandalizowania i wikłania swoich bohaterek (bo w Paryżu pojawia się również już-nie-tak-grzeczna Łusia) w mocno niepokojące zdarzenia, jak na przykład intymne relacje i romanse ze starszymi mężczyznami (z rodziny...). Z pewnością w roku 1901 robiło to na czytelnikach większe wrażenie niż dziś, ale i tak momentami czułam, że przedstawione w książce wydarzenia mocno mnie uwierają i krępują.

W końcu to na jej część dano mi imię, o losie!

Ale dobrze, dobrze. Nie będę przecież pruderyjna, w końcu biografia Sidonie-Gabrielle Colette od dawna była mi doskonale znana. Tak jak i fakt, że Klaudyna stanowi jej literackie alter ego, a sama opisana w książkach historia nosi w sobie wiele autobiograficznych śladów.

Ale to jednak trochę przerażające...

Nawet jeśli Klaudyna w Paryżu nie zachwyca już tak mocno, jak wcześniejsze losy bohaterki, nie da się ukryć, że obcowanie z prozą Colette jest najprawdziwszą przyjemnością. Urokliwy język, trafne metafory i wdzięczne porównania, plastyczne opisy i ironiczna wymowa - tak krótko scharakteryzować można styl pisania francuskiej pisarki. Dobrze czasem zatracić się w prozie minionych epok i przypomnieć sobie o zapomnianym już nieco pięknie języka...

Moja ocena: 7/10
Książka przeczytana w ramach wyzwań: 'Z półki', 'Grunt to okładka', 'Book Lovers', 'Ocalić od zapomnienia' oraz 'Książkowe podróże'.

7 komentarzy:

  1. Uwielbiam wchodzić do innego świata i epoki za sprawą książki. Nie znam Twojej imienniczki, ale wydaje się ciekawa. W sumie czemu nie :) Powiem bardzo dyplomatycznie - jak wpadnie w moje ręce, to dam jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam jeszcze o tej książce, muszę kiedyś przeczytać, bo brzmi interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Od dawna przymierzam się do tego, aby w końcu poznać przygody Twojej imienniczki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, koniecznie! :) Polecam zacząć od części pierwszej.

      Usuń
  4. Przeczytałam tę książkę oraz ciąg dalszy losów Klaudyny - Małżeństwo Klaudyny, Klaudyna odchodzi oraz Dom Klaudyny. Wszystkie części czyta się rzeczywiście lekko, czysta przyjemność!
    Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam już całą serię 3 razy. Takze posiadam wydanie z 1985 roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma ono swój klimat, prawda?
      Chociaż i tak cieszy mnie, że wydano wznowienie - bez tego wielu ludzi nie poznałoby Klaudyny.

      Usuń