3 grudnia 2013

Wiking. Dziecko Odyna, Tim Severin

Wiking. Dziecko Odyna, Tim Severin
Oryginał: Viking. Odinn's Child
Wydawnictwo: Anakonda
Rok wydania: 2013
Stron: 424
Gatunek: historyczna
Długo zaprzyjaźniałam się z prozą Tima Severina. Początkowo podchodziłam do niej jak pies do jeża, potem dosyć długo zgłębiałam pierwszych sto stron, następnie na chwilę zatraciłam się w całej historii, po to by znów utknąć, napotkawszy kilka przeszkód, aż wreszcie za jednym podejściem pochłonęłam drugą połowę powieści i teraz z całkowicie mieszanymi uczuciami próbuję podsumować swoje wrażenia z lektury.

Z jednej strony uległam niezwykłemu czarowi pisarstwa Severina - ma on bowiem wspaniały dar opowiadania i nieczęsto spotykaną umiejętność doskonałego łączenia ze sobą legend i historycznych faktów z literacką fikcją. W Dziecku Odyna z pewnością zakochają się wszyscy miłośnicy baśni, mitów, dawnych wierzeń, czarów i duchów, fascynaci średniowiecznych odkryć, amatorzy literackich podróży. Tim Severin stworzył opowieść z rozmachem, pełną barw i niezwykłych bohaterów, których losy na długo zapadają w pamięć.

Z drugiej jednak strony autor nie uniknął dłużyzn i powtórzeń, które nie pozwalają w pełni oddać się stworzonej przez niego historii. Nie dość, że akcja nabiera rozpędu dopiero po 1/4 książki, to jeszcze w pewnych momentach zostaje wstrzymana tak mocno, że wszelkie emocje natychmiast z czytelnika wyparowują. Na szczęście są to raczej chwilowe zawahania, które nie są w stanie zmienić tego, że Wiking. Dziecko Odyna jest powieścią interesującą, wielowątkową i na swój sposób magiczną.

Wspaniale jest poznawać dawne legendy i wierzenia Północy w powieści skonstruowanej na kształt gawędy, snutej przez człowieka relacjonującego pasjonujący kawał swojego życia. Bogactwo języka, nieposkromiona wręcz fantazja i bardzo przyjemny w odbiorze styl opowiadania sprawiają, że przez Dziecko Odyna przepływa się gładko. Pod warunkiem, że nie utknie się na długo na ciut nudniejszych mieliznach...

Jak na powieść z pogranicza historii i fantastyki, dzieło Severina wyjątkowo przypadło do gustu takiej niechętnej tego typu tematyce sceptyczce, jaką jestem ja. Być może momentami przytłaczały mnie takie szczegóły, jak nadmiar obcych nazw i nazwisk, skąpe dialogi czy mało dynamiczne fragmenty akcji, jednak całościowy obraz Dziecka Odyna jest dla mnie jasny - ta historia ma szansę stać się epicką i miłośników gatunku z pewnością pochłonie bez reszty...

Moja ocena: 8/10
Książka przeczytana w ramach wyzwania 'Pod hasłem'.

5 komentarzy:

  1. Muszę przyznać że akurat w przypadku tej książki nie odniosłam wrażenia, by cokolwiek się dłużyło. Powieść naprawdę mnie wciągnęła, bardziej niż mogłabym się tego spodziwać, mam nadzieję że już niedługo pojawi się kontynuacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także czekam na kontynuację. Jestem również ciekawa innej serii Severina - tej poświęconej piratom. Myślę, że to będzie dla mnie jeszcze bardziej interesujący temat :)

      Usuń
  2. Jeżeli autorowi udało się zgrabnie i atrakcyjnie połączyć fikcję literacką z mitologią i historią, to rzeczywiście jest to książka w sam raz dla mnie. Nawet te dłużyzny mi nie straszne - zresztą patrząc na komentarz Alison dochodzę do wniosku, że to pewnie kwestia indywidualna czytelnika:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, warto przekonać się na sobie. "Wiking" zbiera naprawdę rewelacyjne opinie - i w Polsce, i na świecie. Ja jestem ciut sceptyczna, ale wyłącznie w stosunku do niektórych fragmentów, nie zaś do całej książki :)

      Usuń
  3. Patrzę na tytuł - myślę: chyba nie dla mnie. Patrzę ja okładkę - myślę: na pewno nie dla mnie. I tu dowód twierdzenia, że nie sądzić po pozorach. "łączenia ze sobą legend i historycznych faktów z literacką fikcją" - uwielbiam. Profil czytelnika, który opisujesz trochę niżej, to już w sumie ja w całej rozciągłości :) Lubię taką literaturę, trochę mnie przerażają dłużyzny, o których wspominasz, bo wolę jak się cały czas coś dzieje. Ale myślę, że i tak przeczytam.

    Ostatnio czytałam "Rytuał babiloński" Toma Knoxa i cała ta historia mocno mnie wciągnęła, Nie ma tam za bardzo owijania w bawełnę, a nieco pokrywa się tematycznie z powyższym tytułem. Jeśli nie czytałaś, a masz ochotę, zachęcam do wizyty u mnie na blogu, gdzie znajduje się jej recenzja. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń