4 grudnia 2013

MIS-ja kreatywna #4: jak oswoić zimę?


Zgodnie z przeuroczym Kalendarzem Polaka, w grudniu marudzimy jezu, znowu święta, w styczniu - zimno i ciemno, w lutym - szaro i buro. Każdy czas jest dobry do narzekania, ale zima w szczególności. Bo błyskawicznie nastaje ciemność, bo za oknem mróz, bo czapka uwiera, szalik dusi, a puchówka wzmaga pocenie. No i generalnie jest jakoś tak... do kitu. Przekonałam się o tym właśnie dziś, kiedy okazało się, że grudzień przybył do mnie w towarzystwie swojego dobrego kumpla - zapalenia gardła. Ponieważ jednak nie chcę zatapiać się w smutkach i żalach, postanowiłam znaleźć choć kilka powodów, dla których warto polubić zimę. Mam nadzieję, że i Wy macie swoje sposoby na oswojenie jej i potraficie odnaleźć w jej towarzystwie radość.

O tym, za co ja lubię zimę, przeczytacie poniżej.

Niepowtarzalne aromaty

sxc.hu
Cztery podstawowe zapachy zimowego domu, to: goździki, pierniki, pomarańcze i mandarynki. Oprócz nich dochodzi jeszcze zapach choinki, świątecznego stroika, sianka pod obrusem, wigilijnych smakołyków, czekolady i innych słodkości. Tylko zimą dom pachnie domem - wiosną docierają do nas zapachy kwitnących kwiatów, jesienią orzeźwiający zapach deszczu, a zimą okna mamy tak szczelnie pozamykane, że dopiero wtedy możemy w pełni upajać się zapachem najbliższego otoczenia. Z tego powodu uwielbiam otaczać się cytrusami, zapachowymi świecami i mnóstwem świeżo wypieczonych ciast i ciasteczek. Samo pieczenie najprzyjemniejsze jest właśnie w zimne dni - bo nie dość, że zapewnia wspaniałe zapachy, to jeszcze cudownie rozgrzewa (bo, przepraszam Was bardzo, ale latem to ja w towarzystwie piekarnika przebywać wcale nie lubię).


Łyżwy... i inne aktywności

flickr.com
Spośród wszystkich sportów zimowych najbardziej ukochałam sobie łyżwy. Miałam w przeszłości styczność z nartami, deską snowboardową czy sankami (ach, szczenięce lata!), ale to jazda na łyżwach sprawia mi największą frajdę. Poza tym, wybranie się na lodowisko jest logistycznie prostsze do zrealizowania, aniżeli wyjazd gdzieś na daleki stok. Sama jazda na łyżwach kojarzy mi się z wygłupami w gronie przyjaciół, adrenaliną i odrobiną szaleństwa. No i z wyjaśnieniem, dlaczego to właśnie zimą najwięcej chudnę!


Śnieg!

flickr.com
Można nie lubić mrozu, można nie być fanem zimna, ale nie uwierzę, jeśli ktoś powie, że nie lubi śniegu samego w sobie. Śnieg prezentuje się cudownie zarówno na żywo, jak i na zdjęciach. Nie dość, że jest niezwykle wdzięczny, to jeszcze jest wspaniałym towarzyszem zabaw. Lepienie bałwana, rzucanie śnieżkami, konstruowanie igloo, robienie orła - o ile uboższe byłoby nasze życie bez tak urokliwych atrakcji! To, co najmilej wspominam z dzieciństwa, to zimowe szaleństwo na zboczach stadionu żużlowego - narty, sanki, jabłuszko (od biedy: reklamówka), turlanie się i rzucanie śnieżkami - i tak od świtu do nocy. Muszę przyznać, że sporo smutku dostarcza mi widok opuszczonego stadionu zimą - teraz dzieciaki nie bawią się już tak, jak potrafiło i lubiło się bawić moje pokolenie.


Dłuuugie wieczory

flickr.com
Jestem domatorką. Nie lubię wychodzić do ludzi, nie lubię szwędać się po lokalach i galeriach handlowych i najlepiej czuję się w zaciszu czterech ścian, kiedy mogę napawać się bliskością rodziny (i psów, ale one to w sumie też jak rodzina). Dlatego długie zimowe wieczory kojarzą mi się w stu procentach pozytywnie - z ciepłym kocem, ukochanym u boku, kubkiem kakao w dłoni, książką lub filmem i po prostu - z siedzeniem w domu. Mam wreszcie pretekst, aby nie musieć się przebierać w grubą kurtę i grzejące buty, tylko po prostu siedzieć sobie w ciepłym mieszkaniu, kiedy za oknem szaleje absolutnie wybuchowe trio - mróz, śnieg i wiatr. Dlatego zimą dużo czytam, mam sporo czasu na naukę i pracę i odkrywam, jak baaardzo lubię swoje towarzystwo. Albo towarzystwo męża, zależy ;)


Świąteczna atmosfera

sxc.hu
Przyznaję, nigdy nie byłam fanką Bożego Narodzenia - jako agnostyczka mam trochę inny stosunek do świąt niż przeciętny Polak, ale nie ukrywam, że od jakiegoś czasu kojarzą mi się one całkiem pozytywnie. O ile nie zmusza się mnie do celebrowania obrzędów w stylu łamania opłatkiem, jestem w stanie przysiąść z rodziną do wigilijnej uczty i cieszyć się tym całym świątecznym szaleństwem. Uwielbiam dawać prezenty, przygotowywać dekoracje, gotować wigilijne potrawy i cieszyć się chwilą wytchnienia od problemów czekających za drzwiami. Zapach choinki, migoczące światełka, kolorowo opakowane pudełka, aromaty dobiegające z kuchni (oczywiście poza kompotem z suszu, od którego robi mi się niedobrze) - wszystko to sprawia, że aż chce się choć na chwilę ulec całemu temu świątecznemu szaleństwu...


Smakowitości na gorąco

flickr.com
Zimowe wieczory, poranki i popołudnia stoją u mnie pod znakiem: gorącej herbaty z cytryną, gorącej czekolady, gorącego mleka z masłem, gorącego kakao i gorącej herbaty z sokiem. Oraz gorącego rosołu, oczywiście (który jest moją specjalnością!). Do tego dochodzi smakowity duet - kisiel i budyń - moi dobrzy kumple. Zimą lubię się rozgrzewać od środka i te smakowitości są tym, za co panią zimę zdecydowanie lubię najbardziej!



* * *


Jak widać - moim sposobem na oswojenie zimy jest odnalezienie jej dobrych stron i choćby chwilowe zapomnienie o tym, co tak bardzo w niej przeszkadza. Zresztą - kiedy sporządzi się taką listę plusów, minusy zaczynają gwałtownie blednąć...

Teraz Wasza kolej - jakie Wy macie sposoby na oswojenie tej paskudnej zimy? Jakie pozytywy potraficie w niej odnaleźć?

9 komentarzy:

  1. Pierniki, grzane wino i wszędobylskie świąteczno-zimowe wzorki. <3 Uwielbiam zimę!

    OdpowiedzUsuń
  2. ja ogólnie zimy nienawidzę, ale zgadzam się z Tobą co do długich wieczorów i świątecznej atmosfery. no i jeszcze sylwester, chociaż w tym roku chyba spędzę go z komputerem, niestety.
    natomiast ja właśnie śniegu nie lubię - to znaczy lubię, ale przez okno. i póki po prostu pada jeszcze nie jest taki zły, ale jak myślę sobie o tej brązowej brei codziennie rano, brrrr :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też cenię długie, domowe wieczory z książką lub przy laptopie pod kocem- aż się nie chce wychodzić w taka pogodę, czy gdzieś jechać. Smakowitości to czekolada, owocowe herbaty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zima ma swoje zalety, ale mimo tych wszystkich fajności i tak wolę lato... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zima jest cudowna :) Święta, długie wieczory, śnieg, sezon zimowy... :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Klaudynko, bardzo optymistyczny wpis! Poproszę więcej takich ;)
    Masz absolutną rację. Zima może i jest chłodna, nieprzyjemna i nieco ograniczająca, ale jednocześnie łyżwy, gorąca czekolada, wieczory pod kocem kojarzą mi się wyłącznie pozytywnie :) Zwłaszcza, że to właśnie w lutym jadę do Zakopanego z ukochanym - a nie latem ;) już nie mogę się doczekać, hyhy.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę cóż ja sama lubię w zimie i myślę, że najbardziej chwile gdy za oknem śnieżyca i mróz nie do wytrzymania, a ja sobie to wszystko oglądam przez okno z kubkiem gorącej herbaty w dłoni :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oczywiście długie wieczory pod kocem z książką i kubkiem gorącego kakao lub czekolady. Taką zimę lubię. Ale nie wtedy, kiedy muszę czekać godzinę na mrozie na autobus...

    OdpowiedzUsuń