15 listopada 2013

Żółte ptaki, Kevin Powers

Żółte ptaki, Kevin Powers
Oryginał: The Yellow Birds
Wydawnictwo: Insignis
Rok wydania: 2013
Stron: 288
Gatunek: wojenna
Muszę przyznać, że czegoś takiego się nie spodziewałam. Nie miałam co prawda wcześniej do czynienia z literaturą wojenną, ale obawiałam się, że otrzymam zalaną krwią historię o wybuchających bombach i zdewastowanych psychicznie żołnierzach. Żółte ptaki to jednak twór niezwykły - poetycki, barwny, głęboko poruszający. Taki, w którym sama wojna jest wyłącznie pretekstem do rozważań nad naturą człowieka, sprawiedliwością i sensem istnienia...

Irak. Dwóch dzieciaków zaciąga się do armii, jak czyni to wielu amerykańskich chłopców o ładnych buziach. Ten starszy, dwudziestojednoletni, zupełnie nieświadomie wyznacza sobie misję, aby otoczyć młodszego kolegę opieką. Coś jednak idzie nie tak. Po latach tylko jeden wraca do ojczyzny. Z blizną na twarzy, śladami na ciele, ranami w sercu i kompletną pustką w głowie. Ktoś rozpada się na kawałki, ktoś znika, staje się kolejnym numerem na liście. A my wnikamy w umysł tego, który przetrwał, który walczy z rzeczywistością, który staje się kolejną ofiarą historii i systemu. Takich jak on, są setki tysięcy. A Ameryka ma z czego być dumna.

Miłośnicy błyskawicznej akcji, rozlewu krwi i przyspieszonego bicia serca nie mają tu czego szukać. Ta historia wstrzymuje wskazówki zegara, zmusza do odwracania wzroku i powstrzymuje przed zamykaniem powiek. Bo człowiek nie chce widzieć koszmarnych obrazów, jakie stworzyła wyobraźnia Kevina Powersa. Bolesne jest zagłębianie się w jego debiutanckie dzieło - bo choć mamy tu do czynienia z prozą błyskotliwą i absolutnie nieszablonową, to potrzeba naprawdę stalowych nerwów, aby przez to wszystko przejść. I co w tym zaskakuje najbardziej, to to, że, obrazy wymalowane piórem Powersa nie odpychają przez jakąś obrzydliwość czy okrucieństwo. One przytłaczają prawdą i w tej swojej bolesnej prawdziwości są tak fascynujące...

W całej tej historii kryje się subtelne piękno - coś tak niezwykle nieprzystającego do miejsc i zdarzeń w niej opisanych. Kevin Powers rozlicza się z rzeczywistością współczesnych wojen tak niesamowicie spokojnie i cicho, że aż zaskakuje siła uderzeniowa jego powieści. Powieści, o której mówi świat. Powieści, która nieoczekiwanie staje się krzykiem wielu gardeł. Powieści, nazywanej beletrystyką prawdziwszą od literatury faktu. I choć mogłoby się wydawać, że to kolejna opowiastka z rodzaju tych, w których lubuje się przede wszystkim Ameryka, to jednak i polski rynek ta opowieść powinna zwojować.

O tym powinno się mówić.

Moja ocena: 9/10
Książka od agencji AIM Media.

6 komentarzy:

  1. Kolejna pozytywna recenzja "Żółtych Ptaków", które czekają na mnie dzielnie na półce. Muszę wyrobić się z nimi do końca roku, bo aż wstyd tyle czekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka tylko z pozoru wydaje się obszerna. Przez marginesy, liczbę znaków w wersach i odstępy między nimi, wydanie jest dwa razy grubsze, niż być powinno ;) To książka, którą przeczytasz w jedno popołudnie.

      Usuń
  2. Bardzo lubię literaturę wojenną, ostatnio zaczęłam jej więcej czytać. "Żółte ptaki" zapisuję do listy. Mam nadzieję, że spodobają mi się tak samo, jak Tobie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsze słyszę o tej książce. Jednak wiem, że trafi na moją półkę przy najbliższej okazji . ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze powiedziawszy, nie byłam szczególnie zainteresowana tą pozycją. Ale w Twojej recenzji jest coś tak zachęcającego, że muszę dopisać ją do listy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładna recnezja, która pogłębia tylko moją chęć przeczytania tej książki.

    OdpowiedzUsuń