15 października 2013

Na wysokim niebie, Danuta Awolusi

Na wysokim niebie, Danuta Awolusi
Wydawnictwo: SOL
Rok wydania: 2013
Stron: 270
Gatunek: obyczajowa
Premiera: 16/10/2013
Nie płakałam. Tak sobie postanowiłam i uparcie się tego trzymałam, choć w gardle coś mocno ściskało. Chciałam być, jak główna bohaterka - twarda i nieprzejednana. Już dawno postanowiłam, że nie będę rozczulać się nad swoją przykrą przeszłością, ale trudno trzymać się sztywno, kiedy spotyka się swoje odbicie w literaturze (na szczęście, tylko częściowe). No, ale nie płakałam. Zacisnęłam zęby i pomogło. Chociaż w gardle wciąż stoi wielka gula...

Na wysokim niebie to historia najprawdziwsza z prawdziwych. Nie porywa wartką akcją, nie powala oryginalnością, ale ujmuje prostotą i szczerością. Łatwo się w tej lekturze zatracić i przegapić moment, w którym powinno się już zgasić światło i pójść spać. Tak było ze mną - choć opowieść Danuty Awolusi zadawała mi sporo bólu, nie potrafiłam oderwać się od niej ani na chwilę...

Odrzucenie, szkolna przemoc, wyobcowanie, uciekanie w książki. Brak jakiejkolwiek kontroli, samotność, bieda, życie na uboczu. Oto świat Ani, zagubionej dziewczyny, która musi mierzyć się z brutalną rzeczywistością szkoły podstawowej i domu pozbawionego miłości, wsparcia i opieki. Los przyszykował dla niej wiele przeszkód, ale gdzieś tam na wysokim niebie kryje się promyk nadziei... Daleka jednak droga do tego, aby w życiu bohaterki-narratorki pojawiło się szczęście. Życie jest życiem, tutaj nigdy nie może być różowo.

Z debiutancką powieścią Danuty Awolusi spędziłam - pomimo dusząco wzruszających i bolesnych momentów - naprawdę wiele miłych chwil. To wyjątkowo pokrzepiająca, przepełniona ciepłem lektura, która prowokuje do snucia refleksji i stawiania sobie ważnych życiowych pytań. Napisana jest prosto, bywa przewidywalna, ale jednocześnie przynosi pewnego rodzaju ukojenie. To jedna z tych książek, której krytyka nie uzna za arcydzieło, ale która zachwyci wielu czytelników, poszukujących w literaturze prawdy i mądrości, a nie tylko arcyważnych treści i unikatowości.

Chętnie poznam Danutę Awolusi bliżej i liczę na kolejne powieści. To dobry debiut, zwiastujący wiele ciekawych literackich przygód... Powodzenia!

Moja ocena: 7,5/10

literatura polska | recenzja | Danuta Awolusi | literatura | recenzje książek

Książka przeczytana w ramach wyzwania 'Pod hasłem' oraz 'Polacy nie gęsi'.

11 komentarzy:

  1. Nie znam książki, więc się nie wypowiem . Ale skoro Ciebie książka ujęła, a wiem, że to niełatwe , więc musi coś w niej być. Mało jest powieści, które mimo braku oryginalności ujmują "prostotą i szczerością".
    Coraz więcej jest literackiego bełkotu i niestety coraz więcej go w polskim wykonaniu. Ale znajdą się wyjątki od smutnej reguły. Co pokrzepia moje serce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi początkowy fragment się nie spodobał i wizerunek głównej bohaterki dla mnie był niespójny ale to tylko ja i po tylu pozytywnych recenzjach chciałabym przeczytać całość i wyrobić sobie własne zdanie na temat książki a nie fragmentu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie, nie warto opierać się na maleńkim wycinku rzeczywistości, bo to nie fair zarówno wobec autora, jak i samego siebie-czytelnika.

      Usuń
    2. Czy ja wiem. Są książki, które odrzucają już pierwszym rozdziałem, nawet pierwszą stroną. A skoro tak, to po co się męczyć.

      Usuń
    3. Wiesz, jedna jaskółka nie czyni wiosny, może się okazać, że kolejne strony będą jednak dużo, dużo lepsze. Szkoda przegapić coś wartościowego, tylko dlatego, że nie zaczyna się najpiękniej ;)

      Usuń
  3. Chciałabym się zapoznać z książką, widziałam ją wcześniej w zapowiedziach i mam na nią chrapkę. Już niedługo ją sobie zamówię. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie jestem ciekawa tego debiutu - pozytywne recenzje, jak i fakt, że znamy Danusię z blogosfery zachęcają mnie jeszcze bardziej:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Często możemy odnaleźć swoja odbicie (częściowe też) w literaturze i to uderza każdego... Bo czytanie o swojej historii wzrusza i pozostawia mnóstwo emocji... Lubię czytać takie książki i chętnie przeczytam "Na wysokim niebie", lubię czytać o promykach nadziei ;)
    Może i krytyka nie uznaje tego, jako arcydzieło; ale to nie jest aż tak ważne. Ważne jest to, jakie książka wzbudza emocje.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Już cyrysia skutecznie zachęciła mnie do zapoznania się z tą książką. Interesuje mnie mroczne oblicze człowieka, jego wielomaskowość...

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie odnajdywanie siebie w książkach potrafi rzeczywiście być bolesne - kiedy odnajdujemy tam własne cierpienie i własne problemy. Takie książki zwykle na dłużej zostają w naszej pamięci

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmm, wczesniej czytałam inną recenzję tej książki, dużo mniej entuzjastyczną, ale zachęciłaś mnie skutecznie. Na pewno za jakiś czas przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń