4 września 2013

Romans z Turcją, Joy E. Stocke, Angie Brenner

Romans z Turcją, Joy E. Stocke, Angie Brenner
Oryginał: Anatolian Days and Nights: A Love Affair with Turkey, Land of Dervishes, Goddesses and Saints
Wydawnictwo: Lambook
Rok wydania: 2013
Stron: 288
Gatunek: podróżnicza
Romans z Turcją to jedna z tych książek, które ciężko jednoznacznie sklasyfikować. Z jednej strony ma charakter reportażu z podróży, z drugiej - nosi ślady powieści obyczajowo-romansowej. Pełna jest wspomnień i opisów cudownych miejsc i ludzi, ale również praktycznych wskazówek, legend i opowieści. Taki misz-masz z mocno zaznaczonym pierwiastkiem kobiecym...

Złożoną z naprzemiennych opowieści Joy i Angie historię pochłania się z ogromną przyjemnością i niesłabnącym zainteresowaniem, choć przyznać należy, że trudno ich dar opowiadania uznać za wspaniały, a całą książkę za wyjątkową na tle innych. Turcja widziana ich oczami jest bajkowa - kolorowa, pachnąca, przyjazna i niepowtarzalna. Sielski obrazek może się oczywiście podobać i przenosić czytelnika do świata radości, smakowitości, tańca i przyjemności, ale też nie wydaje się rzetelny czy prawdziwy. Do tego czytając tę książkę można odnieść wrażenie, że nie same podróże i uroki Turcji pociągają autorki, a przede wszystkim... tytułowy romans. I to bynajmniej nie z samą Turcją...

Opowieści Joy E. Stocke i Angie Brenner, które nawiązanie swojej wieloletniej przyjaźni zawdzięczają właśnie Turcji, są w odbiorze przyjemne, jak każda inna lekka historyjka dla kobiet, i tak właśnie Romans z Turcją należy traktować. Mamy tu do czynienia z typowo kobiecym widzeniem świata i spojrzeniem na zderzenie kultur. Może właśnie dzięki temu książka ta jest tak sielsko urocza, pełna ciekawostek, radosna i ciepła.

Z chęcią wybrałabym się w podróż z Angie i Joy, które okazują się mądrymi i przyjaznymi kobietami, dla których granice we współczesnym świecie nie istnieją. Polubiłam Turcję widzianą ich oczami i bardzo się cieszę, że na długie godziny mogłam choć w wyobraźni przenieść się gdzieś, gdzie jest gwarno, wesoło, kolorowo i pięknie. Wam polecam to samo, szczególnie teraz, kiedy jesień puka już do naszych drzwi...

Moja ocena: 7/10
Za książkę dziękuję sklepowi internetowemu merlin.pl, kupicie ją tutaj.


literatura amerykańska | recenzja | Joy E. Stocke, Angie Brenner | literatura | recenzje książek

6 komentarzy:

  1. Bardzo lubię książki z jakimś egzotycznym państwem w tle :)

    OdpowiedzUsuń
  2. słyszałam o tej książce raczej dobre opinie, choc powiela to koncepcje

    wykorzytywane wczesniej w historiach z Toskanii, Francji... Turcja to jakas

    odmiana :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię motyw Turcji w literaturze, to państwo jest takie barwne i jakby z pogranicza Wschodu i Zachodu.
    Nazwanie tej książki reportażem jak najbardziej mnie zachęca, bo reportaże czytam bardzo chętnie, jedyne co mnie odstrasza, to ten wątek romansowy :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Czuję właśie tę jesień na sobie, bo bardzo mi zimno :) A ta książka kojarzy mi się właśnie z ciepłem... Ciekawe, czy potrafiłaby tak rozgrzać, jak kubek gorącej herbaty? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię słowa "reportaż" i "podróż" w jednym zdaniu. Zapowiada się dobrze, tyle tylko, że boję się tego romansu ... Wolałabym chyba, żeby faktycznie był to romans z Turcją. Ale może zaryzykuję.
    Ps. Dorwałam kilka książek, o których pisałaś i muszę powiedzieć, że pokrywa mi się moja opinia z Twoją oceną. Jasne, nie w 100%, ale jednak. Czuję się mądrzejsza ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie przeczytam, jak będę się wybierać do Turcji, z tego co piszesz wynika, że to może być taki "przewodnik" z kobiecego punktu widzenia. :)

    OdpowiedzUsuń