Moja siostra mieszka na kominku, Annabel Pitcher

Oryginał: My Sister lives on the Mantelpiece
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Rok wydania: 2013
Stron: 288
Gatunek: społeczno-obyczajowa

Cholerne książki. Chwyta człowiek w dłoń coś niepozornie wyglądającego, a potem płacze, wzdryga się, płacze, irytuje i znowu płacze. Bo jak tu nie płakać, kiedy dziesięcioletni narrator usiłuje zrozumieć świat, w którym dorośli każą mu płakać za siostrą, której właściwie nie pamięta, nienawidzić muzułmanów „dla zasady” i na własnych barkach dźwigać ciężar pijaństwa ojca i odrzucenia przez matkę? Jak nie płakać nad losem dziecka, które musi zmyślać podczas pisania szkolnych wypracowań i chować się po szkolnych kątach, by kolejny raz nie oberwać w twarz od silniejszych? Jak nie wzruszyć się, śledząc tę batalię z problemami dorosłych, życiem i śmiercią?

Nie da się.

Jamie, główny bohater i narrator debiutanckiej powieści Annabel Pitcher wbrew pozorom nie jest ofiarą losu. Być może zbyt często wpada w popłoch i zawstydzenie, ale jego bogata wyobraźnia i prostolinijność są szalenie ujmujące. Chłopiec otwiera przed czytelnikami serce, snując opowieść o urokach swego prostego życia, w którym stale przewijają się: troskliwa starsza siostra i wizja jej zmarłej przed laty bliźniaczki, pragnienie spotkania z matką, przyjaźń z charyzmatyczną muzułmanką i rudym kotem, miłość do futbolu, Wayne’a Rooneya i Manchesteru United (zgadza się, mamy z małym bohaterem wspólną miłość) oraz ciągłe pragnienie zaimponowania ojcu. Cały ten świat Jamiego pełen jest barw, ale i trosk, lęków oraz rozczarowań.

Moja siostra mieszka na kominku przedstawia krótką i bardzo głęboko poruszającą historię rodziny, którą rozdzieliła tragedia. Wzajemne oskarżenia i oczekiwania powoli rujnują miłość i normalność, pchając matkę w ramiona innego, ojca w objęcia wódki, córkę w bunt i obsesję na punkcie diet i horoskopów, a małego synka w poczucie winy. Nikt nie odpowiada na jego pytania, nikt nie rozwiewa na głos żadnych wątpliwości, nikt nie pomaga zrozumieć tragedii sprzed lat, która takim piętnem odbiła się na jego rodzinie.

Dlatego cała ta historia tak bardzo porusza. Bo mały Jamie na własną rękę szuka odpowiedzi. Szuka sposobów, by zmienić bolesną sytuację i przywrócić życie, które dawno odeszło. Próbuje zrozumieć… A gdy wreszcie mu się to udaje, czytelnik zostaje ściśnięty za gardło. Bo to historia bez wyraźnego happyendu. Z bark chłopca znika co prawda jakiś ciężar, ale czy komukolwiek przynosi to radość i ulgę? Nie sądzę.

Annabel Pitcher zadebiutowała w świecie literackim imponująco i „z przytupem”. Okazała się ona autorką dojrzałą i doskonale władającą piórem, a jej opowieść znakomitą warsztatowo i absolutnie wyjątkową. Brytyjka uczyniła swych bohaterów wyrazistymi, prawdziwymi i naturalnymi, a w przedstawione przez nią zdarzenia i emocje nie sposób nie uwierzyć. Dzięki temu Moja siostra mieszka na kominku jest w rezultacie powieścią tak dojrzałą, ujmującą w swej prostocie, głęboko poruszającą i zapadającą w pamięć.

Na całe życie.

Moja ocena: 10/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Papierowy Księżyc.

literatura angielska | recenzja | Annabel Pitcher | literatura | recenzje książek
, , , , , ,
Klaudyna Maciąg

Copywriter, marketingowiec, redaktor i korektor książek, właścicielka Agencji Kreatywnej Espelibro. Prywatnie mama energicznej trzylatki, właścicielka dzikiego psa, żona pewnego poety i wierna fanka Manchesteru United.

18 Comments

  1. Ta książka była NIEZIEMSKA, zmasakrowała dała mi po twarzy, miałam po niej strasznego kaca. A płakać… oj płakałam.
    Napiszę Ci to co mi napisała Iza, teraz weź się za "Mofongo"

    1. Przeczytałam opis, brzmi intrygująco. Muszę ją dopaść!

    2. Ja ją specjalnie zamawiałam. Świetna i popłakałam tez się koncertowo. A jaka głodna byłam…

  2. Strasznie chciałabym to przeczytać. Jeśli chodzi o ładunek emocjonalny, to mi się to kojarzy z "Jeśli zostanę".

  3. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale myślę, że po przeczytaniu Twojej recenzji, szybko znajdzie się w pokaźnej już kolejce powieści do przeczytania 😀 Jeśli lubisz książki, gdzie narrację przejmuje dziecko, polecam "Rolę mojej rodziny w światowej rewolucji". Tym razem rzecz nie tyle o dramacie rodzinnym, co serbskim – i po części światowym.
    Pozdrawiam! 🙂

  4. Chętnie bym przeczytała.

  5. Genialna i rewelacyjna, brak mi słów po prostu. Świetnie ujęłaś w słowa również moje odczucia.
    Pozdrawiam serdecznie!

  6. No nie powiem – naprawdę mnie zaintrygowałaś – chociaż w sumie udało się to i Tobie i niesamowitej okładce 🙂 Pierwszy raz słyszę o tej książce i już mi się podoba 🙂

  7. Po takiej recenzji trudno nie sięgnąć po książkę. Świetny tekst, tak szczery, że nie sposób przejść obok niego obojętnie.

  8. na wszystkich robi takie wrażenie… MUSZĘ przeczytać.

  9. Po przeczytaniu recenzji – robi wrażenie. Zdecydowanie książka na dłuższe chwile przemyśleń

  10. Wiedziałam, że to nie byle jaka lektura – tematycznie bliska Siedem minut po północy (które bardzo mi się podobało). Na bank sięgnę po powieść Annabel 😉

  11. Szukanie odpowiedzi przez małego chłopca, którego rodzina rozpadła się po tragedii- faktycznie bardzo poruszająca tematyka, zdecydowanie do poznania.

  12. Niebywale wzruszająca książka! Pozdrawiam 🙂

  13. Po okładce i tytule niekoniecznie bym się zainteresowała książką. Jednak po Twojej recenzji mam ochotę ją przeczytać. W dużej mierze też dlatego, że książki z tradycyjnym happy endem zaczęły mnie już dawno nużyć. A popłakać raz kiedyś dla zdrowia psychicznego trzeba i jeśli przy wzruszającej książce to tym lepiej. 🙂

  14. Ta Twoja recenzja również… taka niepozorna, a teraz chyba nie zasnę, dopóki nie zapoznam się z tą książką… A tak na poważnie – dopisuję ją na swoją listę "muszę przeczytać", absolutnie!

  15. Kolejna bardzo pozytywna recenzja tej książki, chyba się na nią skuszę… 🙂

  16. Słowa tak dobrze znane, a odciskające siępalącym piętnem w umyśle i prowokujące do czytelniczych podbojów. Twoje słowa, Klaudyno, w których wysuwasz zarzut przeciwko książkom doskonale opisują również w moje własne postrzeganie literatury, jako narzędzia wybudzajacego z odrętwienia, niejedkokrotnie zadajacego niewyobrażalny ból i szarpiącego wrażliwość aż do bezgłośnego tłumionego krzyku – tak silne są ciosy prawdy, których nie można się wyrzec, stłumić i po prostu wyprzeć.

    Dziecięca perspektywa stanowi jedną z tych strategii, której łatwo się poddać, a która, znakomicie wykorzystana – jak w przypadku Jamiego – swą sugestywnością potęguje empatię i wprowadza do świata absurdu. Wyczulenie na świat oraz niewinność, deptana przez nabywanie wiedzy niekoniecznie upragnionej, a już z pewnościa z tej niewinności odzierającej dla mnie samej stanowi o niesprawiedliwości świata, na którą nigdy nie przystanę, rozdzierana jego głuchotą i kamienną obojętnością. Myślę o chłopcu i rodzinie przesieczonej demarkacjami nałogów, obsesji i dezorientacji, świadoma zarazem, że przecież próżnia emocjonalna i oddalanie się od siebie wynikają z oskarżeń, wypierających dialog.

    Nie pogodzę się z trwaniem obok siebie, zamiast z sobą… Ale po powieść Annabel Pitcher sięgnę, choćby po to, by móc serdeczną myślą wesprzeć Jamiego, do którego już poczułam sympatię 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *