13 sierpnia 2013

Rozpalone. Pretty Little Liars, Sara Shepard

Rozpalone. Pretty Little Liars, Sara Shepard
Oryginał: Burned
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2013
Stron: 328
Gatunek: dla młodzieży
Dwunaste spotkanie z Sarą Shepard i jej bohaterkami z malowniczego Rosewood. Tym razem zamiast w mieście, spędzamy czas na luksusowym statku i egzotycznych wyspach. Idealny klimat dla relaksu i zapomnienia o problemach. Ale nie w przypadku Arii, Spencer, Hanny i Emily...

A. jest wszędzie, A. jest każdym. A cztery Kłamczuchy z Rosewood nie wiedzą, co to logika, nie potrafią użyć wyobraźni i do upadłego powielają swoje dotychczasowe błędy. Czy można w ogóle wybaczyć Shepard, że już dwunasty raz mieli i przerabia te same problemy, co zwykle? Do tego już kolejny raz z rzędu dokłada do tej opery mydlanej kompletnie niezwiązane z niczym wątki i postaci? Ja nie wybaczam, bo czuję się już zmęczona. Ciągłe odkładanie w czasie zakończenia sagi jest dobre i wskazane, jeśli kolejne jej tomy wciąż trzymają poziom i kuszą czymś interesującym, ale nie wtedy, kiedy nieustannie wpuszcza się czytelnika w maliny i oferuje mu odgrzewane kotlety, nudę i kompletny brak sensu.

Gdyby oddzielić Rozpalone od pozostałych tomów Pretty Little Liars, można by spokojnie uznać tę powieść za ciekawą i ekscytującą. Bo zarówno nowa sceneria, jak i nowi bohaterowie są naprawdę interesujący. Kolejny już raz można przy tej historii wzdrygnąć się i zamyślić, zaśmiać i przerazić. Tyle tylko, że w zestawieniu z jedenastoma innymi częściami tej serii, można zauważyć, że tom ten tak naprawdę niewiele wnosi do całej historii, niepotrzebnie ją rozciąga i udowadnia, że Sarze Shepard brakuje pomysłu na logiczne spięcie całości jakąś sensowną klamrą.

Oj, chciałoby się, żeby autorka dotrzymała słowa i zamknęła tę serię na dwunastu tomach. Lub chociaż na czternastu. Ale nie. Póki co, jak mówią zapowiedzi, musimy przeżyć jeszcze pięć tomów tej historii, aby - na co chyba wszyscy mamy nadzieję - dowiedzieć się wreszcie, kto przez te wszystkie lata tak usilnie wykańczał dziewczyny psychicznie.

Moja ocena: 6/10
Za książkę dziękuję wydawnictwu Otwarte.

literatura amerykańska | recenzja | Sara Shepard | literatura | recenzje książek

Sara Shepard jako nastolatka chciała być gwiazdą oper mydlanych, projektantką klocków Lego lub genetykiem. Inspiracją bestsellerowych powieści z serii „Pretty Little Liars" oraz „The Lying Game" stały się jej wspomnienia z czasów szkolnych.

Źródła: foto | opis

12 komentarzy:

  1. Zgadzam się, że Pretty Little Liars się już bardzo ciągnie - choć książek nie czytałam - śledzę serial. Żałuję, że nie kontynuowano serialu The Lying Game, bo był moim zdaniem lepszy pod względem fabuły... Mimo wszystko będę oglądać PLL, żeby w końcu się dowiedzieć kto jest tajemniczą/czym A. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio zaczęłam oglądać serial ;) Książek niestety nie czytałam, ale jeżeli wciągają tak, jak te na których podstawie nakręcono 'Czystą krew", to będę musiała nadrobić zaległości ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z książkami jestem do tyłu, skończyłam na 7. tomie, póki co. Z tego co piszesz wynika, że dzieje się to samo, co z serialem - ciągnięcie na siłę, prawdopodobnie dla zysku, ale niestety kosztem samej historii. Szkoda, naprawdę szkoda. Boli mnie to i irytuje strasznie w przypadku serialu, który śledzę w miarę na bieżąco (z poślizgiem kilku odcinków, które później nadrabiam "na raz"). Jestem mu wierna od początku i nawet, gdy ludzie na forach narzekali bardzo na 2. i 3. sezon, byłam niezrażona i dalej oglądałam, co więcej - z przyjemnością. Ale to, co dzieje się teraz nawet moją cierpliwość nadwyręża; istny koszmarek, i niestety nie mam tu na myśli gatunku ; ). Ech, a pamiętam jeszcze klimat 1. sezonu, bardzo trzymający w napięciu (mimo już obecnych absurdów scenariusza), oglądany obowiązkowo w nocy i przyprawiający o szybsze bicie serca... : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, mam dokładnie takie same odczucia. Zarówno wątki książkowe, jak i serialowe, są totalnie absurdalne, ciągnięte na siłę i nudne. Mam wrażenie, że twórcy scenariusza i autorka książki kompletnie nie mają wizji tego, jak to wszystko logicznie rozwiązać. Na koniec okaże się, że wszystko to było senną wizją psychicznej Ali, albo czymś równie głupim ;)

      Usuń
  4. Jeszcze się nie zabrałam za tę serię, ale jestem coraz bardziej kuszona, aby to zrobić, więc wszystko jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Serial świetny, pewnie książki lepsze. Nie pogardziłabym :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam książek i chyba czytać nie będę. Jestem fanką serialu, ale jak już dziewczyny pisały wyżej wkurza mnie to ciągłe przeciąganie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze 5 tomów? :O Myślałam, że na czternastu się skończy :/ Ehhh... denerwuje mnie to. Lepiej, żeby autorka skończyła na czternastu i zaczęła jakąś inną serię niż ciągnęła to na siłę. Oczywiście mam sentyment do serii, oczywiście uwielbiam oglądać serial i bardzo mnie ciekawi, kim jest A., no ale proszę, ile można! Ten tom tak jak mówisz, praktycznie nic nowego nie wniósł do całej historii i mogłoby go tak naprawdę nie być, więc lepiej skończyć szybciej i ocalić ogólne dobre wrażenie na temat tej serii, niż popsuć wszystko kilkoma zbędnymi książkami :/ Z sentymentu i ciekawości zapewne dokończę serię, ale powoli mnie to wszystko zaczyna nudzić...

    OdpowiedzUsuń
  8. W takiej formie to dojdziemy do tego, że dzieci Arii, Spencer, Hanny i Emily będą walczyć z dzieckiem/dziećmi A ....
    Nienawidzę takiego rozciągania. 12 tomów ?! Nie ma szans, żebym dobrnęła ... Skoro zaczęło mnie irytować wszystko po 5. To jak nieskończona ilość sezonów Gossip girl.

    OdpowiedzUsuń
  9. Sama cały czas się zastanawiam czy zaczynać czytanie tej serii. Spotykałam się raczej z pozytywnymi recenzjami, przynajmniej jeśli chodzi o poprzednie części. Narazie chyba jednak skupię się na innych tytułach :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja byłam (jestem?) fanką serialu, ale ostatnio totalnie odpuściłam sobie oglądanie, już mam trochę odcinków w plecy. Dlaczego? Hm, zauważyłam, że serial zaczął ciepieć na to samo, na co cierpią od kilku tomów książki - zmęczenie materiału. Właściwie czekam już tylko na Wielki Finał i ujawnienie A., a cała ta gmatwanina już mnie zmęczyła i średnio mam ochotę ją śledzić.
    Totalnie nie mam pojęcia, co autorka wymyśli w tych następnych pięciu tomach.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze 5 tomów. Umrę. Jak Babcię kocham. Przesada do kwadratu. Serial póki co jeszcze znoszę, ale seria książkowa już mnie taaaak męczy. I dokładnie się zgadzam z Twoją opinią o tomie 12.

    OdpowiedzUsuń