1 sierpnia 2013

Bruce Dickinson. Iron Maiden, Joe Shooman

Bruce Dickinson. Iron Maiden, Joe Shooman
Oryginał: Bruce Dickinson: Flashing Metal with Maiden and Flying Solo
Wydawnictwo: Anakonda
Rok wydania: 2013
Stron: 292
Gatunek: biografia
Bywają biografie przegadane, niekompletne, ciągnące się i nudne. Takie, których bohaterowie nie zasługują na uwagę i takie, których polecać nie warto. Biografia Bruce'a Dickinsona, choć idealną nie jest, z pewnością do żadnej z takich grup nie należy...

Joe Shooman, dziennikarz muzyczny, prezenter radiowy i autor wielu muzycznych publikacji, przy pracy nad biografią Bruce'a Dickinsona wykorzystał wiele źródeł - od prasy i Internetu, po książki i liczne wywiady. Z tego też względu historia wokalisty przedstawiona zostaje z wielu perspektyw, sprawia wrażenie rzetelnej, kompletnej i bardzo różnorodnej.

Co zwraca uwagę, a przez niektórych uznane może być za wadę, to to, że choć osią całej opowieści są losy postaci widniejącej na okładce, to jednak książka ta stanowi bardzo szeroki zarys historii brytyjskiej sceny muzycznej. Wspaniale odnajdą się w tym ci, których pasjonuje wszystko, co związane z tą dziedziną, ale pewne rozczarowanie dotknie tych, którzy oczekują przesycenia tej publikacji osobą Bruce'a Dickinsona.

Dlaczego przesycenia nie ma? Ponieważ Bruce zostaje dopuszczony do głosu bardzo rzadko. Ale za to jeśli już przyglądamy się jego życiu, autor serwuje nam same ciekawostki. To właśnie dzięki nim uświadamiamy sobie, jak niesamowitą postacią jest Dickinson - człowiek o wszechstronnych zainteresowaniach, wielu talentach, barwnej biografii i z całym mnóstwem muzycznych osiągnięć na koncie. Co przychodzi na myśl po bliższym jego poznaniu, to kilka prostych słów: "niesamowity z niego gość!".

Jeżeli istnieją tacy, dla których Dickinson = tylko Iron Maiden, Joe Shooman wychodzi im z powyższą publikacją naprzeciw. Rzetelne i rozbudowane przedstawienie solowych dokonań artysty z pewnością udowodni każdemu, że Bruce miał i ma w środowisku więcej do powiedzenia, niż z pozoru mogłoby się wydawać.

A poza tym to naprawdę niezwykła postać i bardzo doceniam, w jak pięknej oprawie jego historię wydaje Anakonda i jak dużo trudu zadał sobie autor, aby w tak interesujący sposób przedstawić nie tylko życiorys wielkiego artysty, ale i całego muzycznego świata, jaki wokół niego funkcjonuje. Warto tę książkę zgłębić, zachęcam!

Moja ocena: brak
Za książkę dziękuję wydawnictwu Anakonda.


Książka przeczytana w ramach wyzwania 'Pod hasłem'.

3 komentarze:

  1. "Jeżeli istnieją tacy, dla których Dickinson = tylko Iron Maiden..." Takie osoby moim zdaniem same robią sobie krzywdę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po lipcowym koncercie IM stwierdziłam, że ten facet (i cały zespół) ma więcej energii niż niejeden z moich rówieśników (i Twoich ;) ). Myślę, że mógłby się sprawdzić jako generator prądu dla jakiejś wioski w Afryce ;) Uwielbiam go.

    OdpowiedzUsuń