9 lipca 2013

Przygody Alexa w Krainie Liczb, Alex Bellos

Przygody Alexa w Krainie Liczb. Podróże po cudownym świecie matematyki, Alex Bellos
Oryginał: Alex's Adventures in Numberland
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2013
Stron: 544
Gatunek: popularnonaukowa
Jakiś czas temu pokochałam Odkryj smak fizyki Jerzego Przystawy (recenzja) - niezwykłą publikację, która przekonała mnie, że fizyka może być naprawdę fascynująca i - no cóż - sympatyczna. Do tego samego, tyle że odnoszącego się do matematyki, próbuje w Przygodach Alexa w Krainie Liczb przekonać Alex Bellos. I naprawdę udaje mu się to!

Podróże po cudownym świecie matematyki są pasjonującą przeprawą przez całe tysiąclecia. Bellos w swych niezwykłych rozważaniach sięga do czasów najdawniejszych i ówczesne dokonania zestawia z dzisiejszymi, udowadniając, że wszelkie współczesne udogodnienia i systemy oparte są z reguły na tym, co dane było znać już starożytnym.

Ilustracja z książki, s. 172
Ta publikacja to nie tylko pełen przekrój matematycznych zagadnień, ale również rzeczywista podróż wokół globu. Autor przeprowadził rozmowy z ogromem niesamowitych ludzi, był świadkiem zaskakujących badań i eksperymentów, poznawał fascynujące historie i odkrycia, a swoje przygody, rozmowy i wnioski opisał w tym barwnym, przebogatym tomie, wdzięcznie nazwanym Przygodami w Krainie Liczb.

Publikacja - oprócz tego, że zawiera całą masę matematycznych teorii przełożonych "z polskiego na nasze" i pasjonujących opowieści - urzeka licznymi anegdotami, ciekawostkami i zabawnymi ilustracjami. Myślę, że gdyby przedstawiano w szkołach matematykę w tak przystępnej i naprawdę fascynującej formie, drastycznie zmniejszyłaby się liczba dzieciaków uskarżających się na to, że "nie kumają liczb", "nie są ścisłowcami" i "nie dają rady pojąć tych skomplikowanych teorii". Niezwykle obrazowe porównania, ciekawe eksperymenty i łamigłówki Alexa Bellosa zebrane w całość z najbardziej zawiłymi zagadnieniami z dziedziny matematyki, stanowią wspaniałą, urzekającą publikację. Dzięki niej nawet największemu antyścisłowcowi przyjdzie do głowy, że matematyka to nie tylko wkuwanie wzorów i tabliczki mnożenia, ale przede wszystkim barwna historia niezwykłych pasjonatów i ich odkryć.

Polecam, bo warto!

Moja ocena: brak
Za książkę dziękuję wydawcy.

Książka przeczytana w ramach wyzwania 'Pod hasłem'.

8 komentarzy:

  1. Jestem w połowie tej książki i jestem zachwycona. Staram się codziennie coś z niej poćwiczyć i umiem liczyć już po wedyjsku, a soroban planuję sobie kupić. Oprócz tego wypisuje z niej mnóstwo książek i odkrywam, że może taka głupia z matmy to nie jestem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, też sobie pomyślałam, że przydałoby mi się takie liczydło! :)

      Usuń
    2. Sprawdzałam i na allegro nie ma, jest na ebayu i to nawet tanio :)

      Usuń
  2. Nie za bardzo moje klimaty, ale opisałaś ją ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie nie i nie, w liceum matma dała mi w kość
    http://qltura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nienawidzę matematyki, więc mówię nie, jednak dla ludzi którzy są z tą dziedziną w dobrych stosunkach może być to bardzo ciekawa lektura.

    http://zzyciafantastycznychswiatow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z Tobą w stu procentach, ta książka nauczyła mnie wiecej niż trzy lata matematyki w renomowanym liceum. Tak przedstawiona matma nie jest nudna, ani straszna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Na szczęście matematykę mam już za sobą :)

    OdpowiedzUsuń