11 czerwca 2013

Obsługiwałem angielskiego króla, Bohumil Hrabal

Obsługiwałem angielskiego króla, Bohumil Hrabal
Oryginał: Obsluhoval jsem anglického krále
Wydawnictwo: Agora
Rok wydania: 2011
Stron: 183
Kolejna przygoda z czeską literaturą i kolejna porcja porządnego śmiechu przez łzy już za mną. Nigdy nie miałam do czynienia z Bohumilem Hrabalem, ale to, co dotąd zasłyszałam, sprawdziło się - to wyjątkowy gawędziarz, w niesamowity sposób przedstawiający czeską rzeczywistość i żywot człowieka poczciwego.

W luźno powiązanych ze sobą wspomnieniach zawartych na kartach Obsługiwałem angielskiego króla, poznajemy naiwnego poczciwinę, nieustannie bujającego w obłokach i żyjącego dla swych marzeń i ambicji. Człowiek ten śni niezwykłe sny, napotyka na swej drodze przedziwnych ludzi i bierze udział w jeszcze dziwniejszych wydarzeniach. A wszystko to w imię kariery i marzeń - bo bohater nasz zaczyna jako nastoletni pikolak, a kończy jako milioner i... i ten, który obsługiwał... angielskiego króla? ależ nie!, który obsługiwał samego abisyńskiego cesarza.

I śmieszno tu, i smutno. Bo nakreślony przez Hrabala obraz praskiej rzeczywistości przepełniony jest groteskowością i komizmem, ale jednocześnie gdzieś w głębi skrywa wiele bólu, niesprawiedliwości i okrucieństwa. Okrucieństwa, które - jak to w czeskich klimatach - podane jest w kpiarskim, deprecjonującym je sosie. I dobrze.

Dobrze, bo czyta się te luźne wspomnienia naprawdę znakomicie. Wszystko dzięki gawędziarskiemu stylowi  opowieści, interesującej fabule i barwnym bohaterom. Ciekawy i porywający jest ten świat Hrabala, nawet jeśli nie wszystkie żarty i aluzje są zrozumiałe i tak naprawdę momentami niełatwo zorientować się, czy to dalej jest miejsce na śmiech, czy już raczej na skrzywienie warg i smutek.

Szczypta nostalgii, porządna dawka czeskiego humoru, kilka historycznych prawd i nieprawd, a do tego najwyższej klasy pisarstwo. Oto jest Hrabal. Oto jest opowieść o tym, jak jeden pan obsługiwał angielskiego króla. Oto jest książka, która porywa i nie daje się od siebie oderwać. Obok tej propozycji nie można przejść obojętnie.

Moja ocena: 9/10

literatura czeska | recenzja | Bohumil Hrabal | literatura | recenzje książek

Książka przeczytana w ramach wyzwań: 'Book-Trotter', 'Pod hasłem' oraz 'Z półki'.

9 komentarzy:

  1. "Obsługiwałem angielskiego króla" to rewelacyjnie napisana i wciągająca książka. Dokładnie tak jak piszesz. Ja w pewnym momencie zaczytywałem się Hrabalem. Na tapetę poszło chyba 5 jego książek, ale to właśnie "Obsługiwałem..." była pierwszą i to ją najlepiej wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Już nie raz miałam w planach tę książkę, ale jakoś nigdy ostatecznie jej nie przeczytałam. A Hrabala przecież trzeba znać i kropka. Za to mogę się pochwalić, że oglądałam ekranizację książki i wspomninam ją jak najlepiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również przymierzam się do ekranizacji, która dodana była do egzemplarza tej książki. Może uda mi się naprawić DVD i zafundować sobie seans :)

      Usuń
  3. Film jest świetny! Oglądałam jakiś czas temu na TVP Kultura i muszę przyznać, że zrobił na mnie spore wrażenie. Do książki oczywiście się przymierzam:)

    Lit. czeską uwielbiam, w końcu tworzy ją mój ulubieniec Kundera:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Literatura Hrabala jest naprawdę fantastyczna, szczególnie zapadła mi w pamięć książka "Sprzedam dom, w którym już nie chcę mieszkać". Wstrząsająca. Czytałam sporo "hrabalowych" powieści. Przede mną jeszcze "Auteczko", które przeraża każdego właściciela kotów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tej książki, ale pod wpływem Twojego entuzjazmu muszę jej poszukać:) Zapowiada się rewelacyjnie. Rzadko sięgam po czeską literaturę, więc nawet nie wiedziałam, że można w niej znaleźć takie perełki:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ha, od razu wiedziałam, że na wyzwanie - u mnie Szpital na peryferiach "się czyta" właśnie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja jakoś nie przepadam za tą książką. Pamiętam, że kilka lat emu wpadła mi w ręce i nie doczytałam jej niestety... Być może dlatego, że nie bardzo lubię pamiętnikarskiego stylu pisania, a może dlatego, że książka wydana była w latach 80tych, malutka czcionka, minimalne odstępy między wierszami. Pamiętam, że nieźle się męczyłam, choć nie powiem, czasami historia głównego bohatera wywoływała uśmiech na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe, widzę, że czeska literatura, choć mało w Polsce znana, skrywa prawdziwe perełki. Muszę się chyba dokształcić czytelniczo i sięgnąć po taki tytuł. :)

    OdpowiedzUsuń