13 czerwca 2013

Kapryśne lato, Vladislav Vančura

Kapryśne lato, Vladislav Vančura
Oryginał: Rozmarne leto
Wydawnictwo: Agora
Rok wydania: 2011
Stron: 84
Gatunek: powieść środowiskowa
Oto idealne zwieńczenie moich czeskich podbojów literackich - powiastka lekka, ironiczno-zabawna, barwna i przesycona sielskością. Podczas jej lektury czas płynie jakby wolniej, świat wydaje się ciut piękniejszy, a życie lżejsze. Zwyczajni-niezwyczajni bohaterowie i ich zwyczajne-niezwyczajne rozmowy nad leniwie płynącą wodą - to wszystko spowite pewną senną aurą i podszyte czeskim humorem. Och, nie mogło być lepiej!

Kapryśne lato to na zbliżające się miesiące lektura idealna. Można nad nią przysiąść i natychmiast przepaść, leniwie rozkoszując się jej ciepłem i urokiem. Rzeczywistość, jaką przedstawia Vančura jest dość specyficzna - wyjątkowo ospała, solidnie ironiczna i niebanalna. Zaśmiejecie się i odpoczniecie przy tej książce, jak przy żadnej innej, a potem już zawsze będziecie czeską literaturę uważać za wartą uwagi.

Powiastka Vančury to naprawdę niezwykle urokliwa i ujmująca historia, napisana z językowym kunsztem i rozmachem, solidnie doprawiona tym, z czym czeską kulturę kojarzymy - kpiną, ironią i humorem. Jest miło, jest sielsko i jest naprawdę pięknie. Jak widać, nie potrzeba zapisywać wielu stronic, aby popełnić tekst wyjątkowy i zapadający w pamięć...

Gorąco polecam. Zwłaszcza podczas tego naszego... kapryśnego lata.

Moja ocena: 9/10

Książka przeczytana w ramach wyzwań: 'Book-Trotter' oraz 'Z półki'.

8 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. "niezwykle urokliwa i ujmująca historia, napisana z językowym kunsztem i rozmachem, solidnie doprawiona tym, z czym czeską kulturę kojarzymy - kpiną, ironią i humorem. Jest miło, jest sielsko i jest naprawdę pięknie" - z czeską kinematografią jest chyba podobnie, też pięknie, życiowo, niesamowicie ujmująco. Lubię poczucie humoru Czechów, tę subtelną ironię, czarujące odwzorowanie rzeczywistości z właściwym sobie przymrużeniem oka. Muszę chyba odwiedzić moją bibliotekę i wypożyczyć kilka kolejnych książek z tej serii.

    PS Pamiętam, że uczyłaś się czeskiego bądź słowackiego (kompletnie wyleciało mi z głowy którego, ale chyba słowackiego?), jak idzie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się przyznać, że w ogóle nie znam czeskiego kina, co jest bardzo przykre i żenujące ;) Ale! Do tej serii książek GW dodawała również filmy, a więc kilka w swoich zbiorach posiadam i niebawem może nadarzy się okazja nadrobić braki.

      Co do języków - poznałam podstawy słowackiego i na tym poprzestałam, bo postanowiłam całkiem skupić się na angielskim. Za jakiś czas jednak i słowacki, i hiszpański, i rosyjski wrócą do łask :)

      Usuń
  3. Moje czeskie spotkania czytelnicze niestety ograniczyły się do "Gottlandu" Mariusza Szczygła. Początkowo planowałam przeczytać "Zrób sobie raj" i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się jednak tamtą książkę przeczytać. Powracając jednak do tematu to znawcą Czech, czeskiego kina czy książek nie jestem, a szkoda, bo podobno warto. Obym kiedyś to nadrobiła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie pamiętam, żebym czytała coś czeskiego, ale wygląda na to, że jednak się to zmieni. Zachęciłaś mnie do przeczytania "Kapryśnego lata". Podoba mi się klimat, jaki przypisałaś książce.

    OdpowiedzUsuń
  5. 84 strony ? To chyba góra 2 godziny czytania ;) może się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  6. oj, coś czuję, że to jest w moich czeskich klimatach :) A się zastanawiałam, czy sobie nie zarzucić z biblioteki. No to se zarzucę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Recenzja baaardzo pozytywna i równie zachęcająca, aż nabrałam ochoty, żeby poczytać coś czeskiego. Mam nadzieję, że trafię w to, co lubię. :)

    OdpowiedzUsuń