15 maja 2013

Stoker (2013)

Stoker
reż. Chan-wook Park • USA, UK 2013
Czy zdarza Wam się podziwiać absolutnie piękny i wysmakowany film, w którym każdy kadr jest małym dziełem sztuki, a o którego fabule bardzo trudno cokolwiek powiedzieć? Jeśli nie - obejrzyjcie Stokera. Chan-wook Park, współpracując ze scenarzystą Wentworthem Millerem (tak, to ten ze Skazanego na śmierć) i grupą wyśmienitych aktorów, stworzył obraz niepokojący, wywołujący dreszcze i piękny w każdym detalu. Jeżeli posypią się tu nominacje do nagród wszelakich za zdjęcia, montaż, scenografię, muzykę i dźwięk, ani przez moment nie będę zaskoczona. Bo od strony technicznej jest to jeden z najbardziej wyjątkowych filmów, jakie w życiu widziałam.

Rzecz dzieje się w pięknej wiktoriańskiej posiadłości, pełnej zakurzonych zakamarków, antyków, skrzypiących schodów i przerażających kątów. Po tych wysmakowanych, eleganckich wnętrzach niczym duchy snują się główne postaci dramatu - aspołeczna nastolatka, India (Mia Wasikowska), odrętwiała i senna wdowa, Evelyn (Nicole Kidman) oraz mroczny i uwodzicielski stryj Charlie (Matthew Goode). Atmosfera od pierwszej minuty jest ciężka i gęsta, a uczucie uporczywego niepokoju nie znika...


Od strony aktorskiej Stoker prezentuje się wybornie. Kidman w roli woskowej wdowy wypadła naprawdę dobrze. Wasikowskiej - jako niepokojącej autsajderce - również niczego zarzucić nie można. Największe pokłony należą się jednak Goode'owi, który wcielając się w postać enigmatycznego, przerażającego wujaszka, wykonał kawał niesamowicie dobrej roboty. Z całym szacunkiem dla Colina Firtha, który miał zagrać Charliego - on nie zrobiłby tego tak doskonale.

Oglądając Stokera zachwycicie się pięknem każdego najmniejszego detalu. Niezwykłe jest to, że nie ma tu elementów zbędnych - ani w kwestii wystroju, ani ubiorów, ani ujęć czy dźwięków. Wszystko jest dopracowane, idealnie wtopione w całość, a jednocześnie odpowiednio wyróżnione. Na tyle, że nawet pająk wędrujący raz to po kostce bohaterki, raz to po jej udzie, staje się szalenie istotną metaforą. A takich metafor, symboli, znaków i kluczy w obrazie Chan-wook Parka znajdziemy nieskończenie wiele...


Kiedy mamy do czynienia z opowieściami, w których kluczową rolę odgrywają schorzenia psychiczne, senne wizje i niedopowiedzenia, bardzo trudno o sensowną interpretację i jednoznaczną ocenę tego, co przedstawione na ekranie. Można się bowiem w Stokerze dopatrywać drugiego czy trzeciego dna, a wtedy ta pozbawiona solidnej fabuły historyjka staje się czymś więcej. Skąd bowiem czerpać pewność, że dany bohater istniał naprawdę? Skąd pewność, że nie mieliśmy do czynienia z sennymi urojeniami samotnej wdowy, zagubionej młodej dziewczyny albo przerażającego stryja o nieodgadnionej przeszłości?

Chan-wook Park nie daje odpowiedzi na wszystkie pytania, przeplatając teraźniejszość z przeszłością i tym, co zrodziło się w umyśle bohaterów. Historia rodu Stokerów okazuje się mroczna, splątana i fascynująca, pełna niedopowiedzeń i nieodgadniona. Można ją odbierać dosłownie, przyjmując za pewnik to, co nam zaoferowano na wierzchu, a można szukać głębiej i z przerażeniem uświadomić sobie, że to wcale nie musiało tak być...


Warto odwiedzić kino, bo Stoker stanowi ucztę nie tylko dla oka i ucha, ale i dla umysłu oraz wyobraźni.

Moja ocena: 9/10

Zdjęcia i plakaty pochodzą ze strony filmweb.pl.

5 komentarzy:

  1. Dawno nie miałam tak wielkiej ochoty na film, jak po twojej recenzji na "Stokera"! Właśnie takiej filmowej przygody mi potrzeba!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :)
      Stoker jest naprawdę klimatyczny i pięknie zrobiony, warto zobaczyć.

      Usuń
  2. Dzieki za informacje o tym filmie. Bardzo lubię takie filmy. Mam nadzieję, ze oglądanie tego filmu będzie dla mnie nie lada smaczkiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzadko ostatnio oglądam filmy, ale przyznam że mnie zaintrygowałaś.

    OdpowiedzUsuń