23 lutego 2013

Poradnik pozytywnego myślenia (Silver Linings Playbook)

Poradnik pozytywnego myślenia (Silver Linings Playbook)
reż. D. O. Russell • USA, 2012
Oto połączenie, które lubię - inteligentna komedia i pełnokrwisty dramat. Humor podszyty goryczą, smutek i zagubienie wymieszane z optymizmem i szczerością. Jest w tym filmie coś takiego, co sprawia, że człowiek uśmiecha się, choć cały czas ma świadomość, że to niewłaściwie. Bo gdzieś tam za tym wszystkim stoją prawdziwe dramaty. Czasem rozgrywające się wyłącznie w umysłach, czasem wypełzające na wierzch. Objawiające się gniewem, łzami, rozczarowaniem, strachem i niefrasobliwością. Wśród wszystkich tych trudnych do okiełznania emocji żyją oni - młoda wdowa i porzucony przez żonę pacjent szpitala psychiatrycznego. Próbują sobie pomóc, każde na swój sposób, efektem czego stają się narodziny dziwacznej przyjaźni...

O wyjątkowości tego obrazu stanowi przede wszystkim odarcie go z niepotrzebnej słodyczy. Relacja Pata i Tiffany jest surowa, niejednoznaczna, pełna skrajnych emocji. Co prawda twórcy filmu nie wystrzegają się banału i oczywistych rozwiązań, ale prawda jest taka, że od przewidywalnego zakończenia ważniejsza jest droga, jaką pokonują bohaterowie, zanim udaje im się osiągnąć wyznaczone sobie cele i dostrzec to, co wcześniej nie było dla nich oczywiste.

Źródło:  filmweb.pl

Poradnik pozytywnego myślenia otrzymał aż osiem nominacji do Oscara, z czego połowa dotyczy ról pierwszo- i drugoplanowych dla Jennifer Lawrence, Bradleya Coopera, Roberta DeNiro oraz Jacki Weaver. Co ważne - wyróżnienia te są jak najbardziej uzasadnione, bo to właśnie doskonale dobrana obsada aktorska czyni ten film tak znakomitym. To pierwsza tak przekonująca rola znanego z Kac Vegas przystojniaka, kojarzonego dotąd z raczej mało wymagającymi kreacjami. Genialnych ról DeNiro nie zliczę, za to wiem, że i tym filmem potwierdza on swą znakomitość. Jennifer Lawrence z kolei nigdy nie należała do moich ulubienic, ale wykreowana przez nią postać zwichrowanej Tiffany potrafi wyjątkowo poruszyć. Najmniejsze wyzwanie z całej czwórki stało przed Jacki Weaver, ale i ona ze swej postaci wycisnęła ile się dało i uczyniła ją na tyle charakterystyczną, że na długo zapada w pamięć.

Film Russella to przede wszystkim zapis trudnych relacji międzyludzkich. Szczególnie uderza specyficzna więź ojca z synem, która dzięki DeNiro i Cooperowi staje się maksymalnie poruszająca. W ich wspólnych scenach młody aktor dorównuje żywej legendzie światowego kina, co świadczy tylko o tym, jak duży potencjał w nim drzemie. Wystarczy tylko dostarczyć mu trudną, ciekawą rolę, a on postara się o pozytywne zaskoczenie.

Najtrudniej było mi uwierzyć w relację łączącą Pata i Tiffany. Ale nie względu na brak chemii między nimi, ale przede wszystkim przez wzgląd na dużą różnicę wieku pomiędzy aktorami (15 lat). Cały czas nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że bohater Coopera mógłby być ojcem swojej towarzyszki. Myślę, że - choć aktorsko Jennifer sprostała temu zadaniu - jej rola powinna przypaść w udziale dojrzalszej aktorce. Pod uwagę brane były m.in. Rooney Mara, Olivia Wilde czy Kirsten Dunst i sądzę, że każda z nich dodałaby szczyptę niezbędnej autentyczności do tej relacji. Niemniej, świeżość i specyficzna uroda Lawrence wniosły sporo do tego filmu, toteż nie uznaję obsadzenia jej w tej roli za decyzję złą czy mocno dyskusyjną.

A sam Poradnik pozytywnego myślenia polecam serdecznie. To dobrze opowiedziana historia, ze znakomitą muzyką w tle i naprawdę wyborną obsadą aktorską. Daje do myślenia, potrafi poruszyć i rozbawić. Takich filmów nam potrzeba!

Moja ocena: 8/10

6 komentarzy:

  1. Bardzo chętnie obejrzę ten film! :) Zaintrygowała mnie okładka książki, ale nie sprawdzałam dotychczas co z filmem, w wolnej chwili na pewno poświęcę mu swoją uwagę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj tak, uwielbiam ten film za różne odcienie tęczy ;) Niby śmieszny, ale w sumie smutny, prawdziwy i depresyjny. Mnie on strollował - najpierw się uśmiechałam, bo sytuacja mnie bawiła. A potem robiło mi się głupio, bo to, co działo się dalej w danej scenie, śmieszne już nie było. To żadne arcydzieło kina, ma kilka niedociągnięć, ale bardzo go sobie cenię właśnie za to, że bawi się uczuciami widza jak plasteliną. No nie da się go obejrzeć bez jakiejkolwiek emocji albo zastanowienia się choćby na minutę.

    Mnie Lawrence o dziwo nie przeszkadzała, nie widziałam w filmie aż takiej dużej różnicy wieku między nimi. Lawrence ma ogólnie dość młodą buźkę, więc do tego nie wygląda poważnie, ale z drugiej strony może właśnie ta jej młodość dodała smaczku tej znajomości - Tiffany była taka świeża, z młodym duchem właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jej rola jak najbardziej się podobała - naprawdę dobrze wypadła. Jedynie relacja między nimi wydała mi się nieco naciągana. Ale i tak przyjemnie się ich oglądało razem :)

      Usuń
    2. No tak, końcówka była już szczególnie naciągana :D

      Usuń
  3. Scena z ksiażką najbardziej mnie urzekła:)

    OdpowiedzUsuń
  4. hahaha rzeczywiście scena z książką lecącą przez okno była śmieszna i pobudka rodziców w nocy :D Świetny film!

    OdpowiedzUsuń