29 stycznia 2013

Więzień nienawiści (American History X)

Więzień nienawiści (American History X)
reż. T. Kaye • USA, 1998
Dziwne nastroje towarzyszą mi ostatnimi czasy. Między innymi dlatego zdecydowałam się na filmowe mocne uderzenie - American History X - jeden z najważniejszych filmów mojego życia.

Stany Zjednoczone, koniec lat '90. Na ulicach, w szkołach i sklepach zaznacza się wyraźny podział na czarnych, białych, Latynosów i innych kolorowych. W ślad za podziałami idzie nienawiść. Dlatego ulice pełne są gangów, skinheadów, młodych ludzi dzierżących pistolety i noże. Tam gdzie broń i nienawiść, musi być też krew.

Derek (w tej roli absolutnie fenomenalny Edward Norton) - guru bandy neonazistów - z zimną krwią zabija dwóch czarnoskórych mężczyzn. Kiedy trafia do więzienia, jego ideały postanawia pielęgnować Danny - młodszy brat (grany przez jeden z najbardziej zmarnowanych talentów ostatnich lat - Edwarda Furlonga). Spirala nienawiści wciąż się nakręca, młody chłopak robi wszystko, by zaimponować starszemu bratu i jego kumplom, ale ten opuszcza więzienie zmieniony. Ideały, za które gotów był ginąć, powoli tracą na znaczeniu...

Źródło: filmweb.pl

Więzień nienawiści nie jest filmem dla wrażliwych - obfituje w szokująco brutalne sceny. Nie jest filmem dla zaciemnionych i niemyślących - wykłada pewną filozofię, prowokuje do dyskusji, zmusza do refleksji. Jego przekaz jest wyłożony wyjątkowo prosto i jasno, przy użyciu najbardziej oczywistych zabiegów (np. czarno-białe retrospekcje), ale nie zmienia to faktu, że obraz zapada w pamięć, trzyma w napięciu i porusza. Od strony technicznej odznacza się sporą ułomnością, ale i to przestaje mieć znaczenie w kontekście wymowy całej opowieści. Opowieści, obok której nie da się przejść obojętnie, za co odpowiadają m.in. niebanalna fabuła, złożone charaktery postaci, mądry przekaz, surowe tło, nienachalna muzyka i naprawdę wyjątkowa gra aktorska.

Nienawiść to ciężar puentuje jeden z bohaterów, kiedy okazuje się, że spirali nienawiści przerwać się nie da. Że każdy popełniony czyn może do nas wrócić. Uwielbiam ten film za to, że jest niejednoznaczny. Za to, że zostaje w głowie i zmusza do myślenia. Za to, że - choć miejscami zbyt patetyczny - nie jest banalny i schematyczny. Tutaj zło i dobro nie są oczywiste, a przemianom bohaterów nie brak logiki i sensu. Mimo niskiego budżetu i sporej liczby technicznych błędów, Więzień nienawiści przytłacza i zachwyca. To jeden z tych filmów, którego nigdy nie pozbędę się ze swojej głowy. Był dla mnie ważny, gdy byłam narwaną szesnastolatką, jest ważny teraz. I będzie. Polecam każdemu.

Moja ocena: 10/10

13 komentarzy:

  1. Norton! Ja (aktorsko) po prostu chcę być jak on. Więźnia nienawiści, a przede wszystkim jego debiut Lęk pierwotny cenię sobie bardzo wysoko wśród filmów.

    Wielbić, wielbić oglądać i uwielbiać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nortona kocham bezwarunkową miłością i w każdym filmie. "American history X" (nie lubię polskiego tytułu!) był ze mną tak jak i z Tobą - kiedy lat miałam naście, od tamtej pory oglądałam go kilkakrotnie i za każdym razem jestem wstrząśnięta, płaczę, wpadam w histerię. Bo to cudowna i ważna opowieść, każdy powinien obejrzeć, choć jak piszesz - nie jest dla wszystkich. Ale ja bym zmusiła do oglądania, zwłaszcza tych, którzy z tolerancją są jeszcze na opak, czyli - właścicieli ograniczonych, ciasnych umysłów. Ten film uczy, a nie o każdym filmie można to powiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nie lubię takich filmów :) Wolę coś bardziej lekkiego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się. Dla mnie to też jeden z ważniejszych filmów. Niezwykle przejmujący, ale nie w tandetny sposób. Zaskakujący i ciężki w odbiorze, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Aktorstwo na wysokim poziomie. Nie wiem czy oglądałaś "Fight Club", ale przy zestawieniu roli Nortona w opisanym przez Ciebie filmie i tym wspomnianym przeze mnie można zobaczyć jak WIELKIM aktorem on jest. Dwie zupełnie różne role i obie genialne. Moja koleżanka na początku nawet nie skojarzyła, że w obu filmach grał ten sam aktor.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale w Twojej recenzji jest emocji! One przekonują mnie najbardziej; bardzo chciałabym zobaczyć ten film!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Nortona, to wg mnie jeden z najlepszych aktorów. Film mam w planach od pewnego czasu, ale czekam na odpowiedni nastrój. Tego filmu raczej nie można obejrzeć tak sobie, by go w pełni docenić.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeden z lepszych filmów, jakie obejrzałam w ostatnim czasie. Historia pełna emocji. Zmusza do myślenia i refleksji. Pewnie jeszcze nie raz do niego powrócę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Rewelacyjny film! Norton był absolutnie rewelacyjny. Genialnie też zagrał w "Lęku pierowtnym". Dla mnie to taki aktor-kameleon. Doskonale wchodzi w rolę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdecydowanie muszę obejrzyć. Wiele słyszałem a i twoja recenzja bardzo mnie przekonuje. Muszę uzupełnić braki w oglądaniu dobrych filmów.

    OdpowiedzUsuń
  10. Tytuł "Więzień nienawiści" zawsze wzbudza we mnie śmiech. Sam film jest jednak świetny, a Norton jak zwykle genialny. Gdzie są jego oscary, ja się pytam.

    Polecam zobaczyć ten "Fanatyka" z Ryanem Gosslingiem - tematyka w ogólnym zarysie podobna, i choć to według mnie obraz trochę niższych lotów niż "Amercian history X", to mimo wszystko warto zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Osttanio mam braki w filmach a ten chyba musze obejrzec, bo Twoja recnzja bardzo mnie zachecila :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeden z moich ulubionych filmów, że już nie wspomnę o samym Nortonie - chyba przez to żadnych technicznych niedociągnięć nie zauważyłam. ;)

    Najbardziej uderzyło mnie właśnie to, jak nienawiść uzależnia i jak trudno się jej wyzbyć. Przecież ani Derek, ani tym bardziej Danny tak naprawdę nie wierzyli w idee nacjonalizmu - Derek sfrustrowany po śmierci ojca uznawał autorytet niewłaściwej osoby, Danny podążał za bratem. Obaj powtarzali wyświechtane slogany, cały czas czując, że nie mają racji.

    Naprawdę mocny obraz, ale w dzisiejszych czasach chyba obowiązkowy dla każdego.

    OdpowiedzUsuń
  13. Film świetny, a Norton zagrał bardzo dobrze :)
    Oglądałem kawał czasu temu, ale faktycznie nadal pamiętam... Tego typu filmy ciężko tak po prostu wyrzucić z głowy.

    OdpowiedzUsuń