18 stycznia 2013

Whitney, którą znałem, BeBe Winans

Whitney, którą znałem, BeBe Winans
Oryginał: The Whitney I Knew
Wydawnictwo: Anakonda
Rok wydania: 2012
Stron: 230
Czyta: Wojciech Żołądkowicz
Czas trwania: 5 godz. 40 min.
Gatunek: biografia, wspomnienia
Dziś będzie nietypowo, oceniam bowiem książkę, którą momentami czytałam, ściskając egzemplarz w dłoni, a momentami chłonęłam w wersji audio (nie będę dodawać, że kroiłam wtedy warzywa albo sprawiałam rybę). Wszystko to dzięki wydawnictwu Anakonda, które wydało wspomnienia BeBe Winansa w dwu wersjach.

Nigdy nie byłam fanką Whitney Houston, choć na jej talent nie dało się być obojętną. Bo była to wielka osobowość o fenomenalnym, niespotykanym głosie. Kiedy umiera taka postać, znajduje się wielu, którzy pragną zbić majątek na tragedii - powstają filmy, książki i gadżety, pojawiają się nieznane dotąd utwory, a media za wszelką cenę próbują wyciągać jakieś brudy, byle tylko wciąż mówiono o tych, którym najwidoczniej (w ich mniemaniu) spokój się nie należy. Ilekroć przy takiej okazji spisywane są biografie i wspomnienia gwiazd, mam w głowie mętlik. Nie sięgam po nie często, ale dla BeBe Winansa, jednego z najbliższych przyjaciół wielkiej divy, zrobiłam wyjątek. I było to jak najbardziej słuszne posunięcie!


Nie jest to typowa biografia - raczej zbiór wspomnień tych, którzy znali Whitney, jako współpracowniczkę, przyjaciółkę, siostrę, córkę, autorytet. Sami bliscy, sami życzliwi. Wydaje Wam się, że będzie to jednostronna, słodka opowiastka, jaką to Houston była dobrą kobietą? Błąd. Oczekujecie skandali, wywlekania brudów, zaglądania pod pościel? Kolejny błąd. Whitney, którą znałem to słodko-gorzka opowieść, która do zmarłej przed rokiem gwiazdy odnosi się z należnym szacunkiem. Żadnych bulwarowych historyjek, żadnych relacji z libacji. Ale krytyki tu nie brakuje. Bo Whitney lubiła stawiać na swoim, potrafiła gwiazdorzyć, podejmowała wiele niezrozumiałych decyzji i nigdy się nie oszczędzała. Niezwykle cieszy mnie to, że BeBe Winans postawił na odmalowanie portretu odpowiednio wyważonego, niejednoznacznego, nieidealnego. Wspomina o dobroci i religijności swej siostry, jednocześnie przytaczając mało chlubne historie z jej życia. Jakie? Sięgnijcie po książkę, a sami się przekonacie.

Wydanie książkowe na pewno oczaruje Was ozdobnikami, zdjęciami, okładką, szyciem, nawet czcionką. To kolejna perełka na półce. Audiobook, którego lektorem jest Wojciech Żołądkowicz, pozwoli Wam zamknąć oczy i płynąć przez tę poruszającą, pełną wzruszeń i gorzkich wspomnień historię. Świetnie się ją czyta i świetnie słucha. Zachęcam do sprawdzenia tego na własnej skórze.

Moja ocena: brak
Za książkę i audiobooka dziękuję wydawnictwu Anakonda.


literatura amerykańska | recenzja | BeBe Winans, Tim Willard | literatura | recenzje książek

Książka przeczytana w ramach wyzwania 'Pod hasłem'.

8 komentarzy:

  1. Nie widziałam jej w żadnym matrasie ani innej księgarni :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Muzykę artystki lubię i to nawet bardzo. Również bardzo wzruszam się na "I will always love you". Jednak postać Whitney jakoś nigdy mnie nie interesowała i jakoś zwyczajnie za nią samą nie przepadałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nigdy nie byłam jakoś specjalnie zainteresowana jej osobą. Interesują mnie głównie moi idole, a Whitney zaliczyć do nich nie mogę. Niemniej, książka jest ciekawa - ukazuje oblicze przepełnionej skrajnościami osoby. To, jak BeBe o niej mówi, jak wspomina ich wspólne chwile, jej lepsze i gorsze momenty - to wszystko chwyta za serce. I jest ciekawe na zwykły, ludzki sposób, bo autor przekazuje wiele uniwersalnych mądrości, istotnych dla prostego człowieka.

      Usuń
  3. Narobiłaś mi ochoty na tą biografię choć zazwyczaj unikam takich książek to na tę chyba się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Baaaardzo chciałabym dorwać tą książkę. Muszę się wybrać do Empiku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. I po raz kolejny spasuję - nie jestem fanką biografii. ;)

    OdpowiedzUsuń