27 września 2012

Top 10: reaktywacja

top 10 kreatywa

Moi drodzy, co jakiś czas podpytujecie mnie o powrót top-10. W ostatnim miesiącu kilkoro z Was wciąż dołączało do akcji, co niezwykle mnie cieszy (jeżeli Wasze linki gdzieś mi umknęły i nie znalazły się w bazie, podajcie je raz jeszcze, trochę byłam pochłonięta innymi sprawami). Ponieważ planuję w październiku wrócić do akcji i prezentować Wam raz na dwa tygodnie nowe tematy, chciałabym abyście do tego czasu przyjrzeli się starszym rankingom. A nuż jakiś ominęliście i chcielibyście jeszcze to nadrobić.

Do wyboru macie aż 47 różnych propozycji - niektórych z nich podjęło się tylko kilka osób, ale ponieważ do odważnych świat należy - zachęcam Was do małego wysiłku i wybrania np. ulubionych postaci dziecięcych, książek o Polsce, wyciskaczy łez, programów telewizyjnych, polskich filmów czy poetów, dramatopisarzy i publicystów. Pełną listę znajdziecie tutaj - nadrabiajcie, póki macie jeszcze chwilę spokoju od nowych tematów :)

Powodzenia i udanej zabawy!

24 września 2012

Paktofonika. Przewodnik Krytyki Politycznej, Maciej Pisuk

Paktofonika. Przewodnik Krytyki Politycznej,
Maciej Pisuk

Wydawnictwo: Krytyka Polityczna
Rok wydania: 2008
Stron: 352
Gatunek: scenariusz, wspomnienia
Książkę tę czytałam już kilka lat temu i celowo postanowiłam odłożyć jej przypomnienie na czas po obejrzeniu głośnego obrazu Jesteś bogiem w reżyserii Leszka Dawida. Wszystkim zainteresowanym polecam taką właśnie kolejność - najpierw dajcie porwać się filmowi, a dopiero później poznajcie drogę jego powstania i wcześniejszą wersję scenariusza.

Przewodnik Krytyki Politycznej zawiera:
- zapis rozmowy Piotra Mareckiego z Maciejem Pisukiem, z której poznajemy okoliczności powstania scenariusza, inspiracje autora, jego trudną przeprawę od pierwszych pomysłów po finalny scenariusz wydany w książce (dziś wiadomo, że walka trwała jeszcze dodatkowych kilka lat). Zaskoczą Was znane nazwiska, przewijające się przez tę zawiłą historię, jak i absurdy brudnego, show-biznesowego światka.
- zdjęcia z prywatnych archiwów, przedstawiające codzienne życie i koncerty chłopaków z Paktofoniki, a także ich zeszyty z rymami.
- scenariusz, na podstawie którego nakręcono film.
- informacje na temat publikacji Krytyki Politycznej.

Różnic między wersją, jaką zastaniemy w kinie, a tą książkową jest niewiele - kilka scen ubyło, nad czym bardzo ubolewam, bo np. dramatyczna relacja Fokusa z ojcem została przeniesiona na ekran wyłącznie szczątkowo. Poza tym, niektóre dialogi uległy drobnej korekcie, zmieniono również kolejność wybranych scen czy zlikwidowano mniej istotne postacie i epizody. Generalnie jednak szkielet opublikowanego scenariusza został zachowany, co skłania mnie do przekonywania Was (jak zaznaczyłam już we wstępie), byście najpierw udali się do kina, a dopiero potem pogłębiali wrażenia za pośrednictwem Przewodnika Krytyki Politycznej.

Publikacja Macieja Pisuka powinna przyciągnąć każdego fana Paktofoniki czy polskiego hip-hopu w ogóle (jak również każdego zainteresowanego tą historią). Otwierający książkę zapis rozmowy z autorem skłania do refleksji, scenariusz jest ciekawym obrazem życia Fokusa, Rahima i Magia, z kolei zdjęcia stanowią idealne wzbogacenie treści. Pozycja obowiązkowa!

Moja ocena: brak
Standardowo - niektórych publikacji nie da się ująć skalą.

literatura polska | recenzja | Maciej Pisuk | literatura | recenzje książek

Maciej Pisuk (ur. 1965 w Warszawie) – polski pisarz, scenarzysta oraz fotograf.

Mieszka w Warszawie. Jest absolwentem Studium Scenariuszowego w PWSFTviT w Łodzi oraz autorem sztuki telewizyjnej Gwiazdy i los człowieka i scenariusza o Jacku Kuroniu. Swoje teksty publikował m.in. w „brulionie” i antologii – Macie swoich poetów.
Źródło: wikipedia.org

23 września 2012

Krakowiacy, Seweryn Udziela

Krakowiacy, Seweryn Udziela
Wydawnictwo: Bona
Rok wydania: 2012
Stron: 176
Gatunek: historyczna, socjologiczna
Krakowiaków wydano pierwotnie prawie dziewięćdziesiąt lat temu, co - obcując z tą książką - czytelnik odczuwał będzie na każdym kroku. Począwszy od okładki, zawierającej faksymile odręcznego pisma autora, przez odpowiednio dobrane kroje czcionek, zaprojektowanych w okresie międzywojnia, po język, jakim posługiwał się Seweryn Udziela, szkicując portret dawnej, pełnej niesamowitego uroku, Polski.
Wznowienie dzieła opublikowanego w 1924 roku. Autor skupia się w nim na opisie kultury ludowej: obyczajów, stroju, obrzędowości dorocznej i życia codziennego mieszkańców podkrakowskich wsi. Znajdziemy tam również znamienne komentarze dotyczące kuchni, świadomości medycznej i... nadużywania trunków. Wnioski Udzieli zostają uzupełnione o teksty zasłyszanych w chłopskich chałupach "opowieści wieczornych"; a także aneks fotograficzny prezentujący fotografie wykonane w początkach XX wieku.

Źródło: merlin.pl
"Ach, dawnej Polski czar!" chciałoby się zakrzyknąć. Krakowiacy z perspektywy kilku dekad stają się sentymentalną wycieczką do czasów, które urzekają swojskością, naturalnością, szczerością i pięknem. Wybitny etnolog, Seweryn Udziela, barwną, archaiczną już dziś polszczyzną namalował portret kultury, której już nie ma. Która zniknęła za kurtyną nowoczesności...

Piękne jest to, że niepowtarzalny, międzywojenny urok przykrakowskich wsi został tak godnie sportretowany. I choć nie utrwalił się w codzienności XXI wieku, piękne jest również to, że nie jest to kultura całkowicie zapomniana i pogrzebana na cmentarzysku wspomnień. Jej ślady wciąż tu i ówdzie można dostrzec - czy to w ludowym stroju, czy w świątecznej przyśpiewce. Żal jedynie, że pochodzące jeszcze sprzed stuleci obrzędy są - w przeważającej części - już tylko pięknym wspomnieniem. Że nie zachowała się w Polakach tamta kultura bycia, potrzeba bliskości z drugim człowiekiem i naturą czy mowa, której śladów szukać możemy w słownikach archaizmów. Żyło się wtedy inaczej - może krócej, może biedniej, ale za to szczęśliwie i godnie.

Krakowiacy widziani oczami Udzieli, byli wierzący, kultywowali dawne obrzędy, dbali o sąsiedzką życzliwość. Autor w poświęconej im książce pokusił się o naprawdę solidną charakterystykę ich świata - od strojów i kuchni, przez sposoby celebrowania świąt i uroczystości, po wierzenia spisane w piosnkach i przypowieściach. Piękne dzieło zasłużyło na szlachetną oprawę, za którą wydawnictwu Bona należy się wielkie uznanie. Dbałość o każdy szczegół - kroje pisma, zdjęcia, przypisy, przedmowę stanowiącą objaśnienie genezy dzieła - to wszystko składa się na całość naprawdę znakomitą. Gdy przedstawiałam książki podróżnicze, zachwycały mnie obrazy obcych kultur, wierzeń, obrzędów i obyczajów - tutaj otrzymałam pełen portret pięknej, wytwornej w swej prostocie, Polski. Chwalę, co nasze i chylę czoła!

Moja ocena: brak
dzieła, które w żadnej skali się nie mieszczą.

Za książkę dziękuję sklepowi internetowemu merlin.pl, kupicie ją tutaj.


literatura polska | recenzja | Seweryn Udziela | literatura | recenzje książek
Seweryn Udziela (ur. 24 grudnia 1857, zm. 26 września 1937) – etnograf, badacz i popularyzator folkloru i kultury ludowej Małopolski.

W 1911 r. był jednym ze współorganizatorów Muzeum Etnograficznego w Krakowie, któremu ofiarował swe zbiory etnograficzne oraz bogatą bibliotekę. W 1913 r. pozyskał pomieszczenia dla muzeum na terenie Wawelu. Był autorem wielu prac etnograficznych, które do dziś stanowią cenne źródło informacji dla badaczy kultury ludowej. W znacznej mierze dzięki jego staraniom muzeum stało się jednym z najważniejszych ośrodków tego typu na ziemiach polskich (organizował m.in. wystawy zagraniczne, bardzo intensywnie gromadził eksponaty). Współpracował i prowadził korespondencję z wieloma naukowcami i ludźmi zainteresowanymi kulturą ludową, m.in. z Romanem Reinfussem i Marią Eljaszówną. Dyrektorem Muzeum Etnograficznego w Krakowie, które nosi obecnie jego imię, był od jego powstania do 1937 roku.
Źródła: foto | opis

Sztuka spania i wstawania, Mateusz Karbowski

Sztuka spania i wstawania, Mateusz Karbowski
Wydawnictwo: Złote Myśli
Rok wydania: 2010
Stron: 126
Gatunek: poradniki
Choć nigdy nie byłam specjalnie przekonana do książek w wersji elektronicznej, ostatnimi czasy nabrałam wobec nich olbrzymiej sympatii. Przemawia za nimi łatwy i szybki dostęp oraz szeroki zakres tematyczny. Ceny są co prawda z reguły mało sprzyjające, ale czasem udaje się namierzyć korzystną promocję, którą warto wykorzystać.

Sztuka spania i wstawania, to jeden z najciekawszych i najbardziej sympatycznych ebooków, z jakimi miałam dotąd styczność. W interesujący sposób został tu zilustrowany problem bezsenności. Mateusz Karbowski przedstawia sprawdzone sposoby, jak pozbyć się tej przypadłości. Co więcej! Uczy, jak "zarządzać snem" tak, aby zyskać w ciągu doby kilka dodatkowych godzin. Jak? Przekonajcie się sami!


Na publikację składają się trzy duże działy. Pierwszy (Warsztat) stanowi zbiór teoretycznych wiadomości - autor obala w nim popularne mity (takie jak, "trzeba spać osiem godzin", "nie da się zmienić swoich przyzwyczajeń", "w weekend warto pospać dłużej" itd), w sposób szczegółowy opisuje fazy snu, a także przedstawia niezbędnik mistrza z naprawdę kapitalnym dziennikiem snu do samodzielnego uzupełnienia.

Dwa kolejne działy, dotyczą tytułowych: sztuki spania oraz sztuki wstawania. W rozdziałach tych znajduje się wiele ciekawostek i praktycznych wskazówek, które uczą, jak nie tylko spać, ale przede wszystkim żyć bardziej wydajnie. Od zwalczania bezsenności i regulowania zegara biologicznego, przez umiejętne ucinanie drzemki i "tresowanie" snu, po odpowiednie dawkowanie aktywności fizycznej. Efekt? Więcej energii, więcej radości i więcej wolnego czasu.

Nie lubię używać wielkich słów, ale ta publikacja autentycznie zrewolucjonizowała moje życie. Poznałam sporo ciekawych ćwiczeń, przydatnych zarówno przed snem, jak i po przebudzeniu. Dzięki nim w ciągu dnia mam dużo więcej energii, nie chodzę niewyspana i nie przemęczam się tak szybko. Myślę, że istotnie nauczyłam się sztuki spania i wstawania i tym z Was, którzy chcieliby pozbyć się problemów ze snem, ciągłym zmęczeniem i złą organizacją czasu, z całego serca polecam poradnik Mateusza Karbowskiego. To jedna z tych publikacji, w którą naprawdę warto zainwestować.

Moja ocena: 9,5/10
Mogłabym dać ocenę maksymalną, ale ebook zawiera sporo oczywistości, które - choć czytałam z przyjemnością - niczym mnie nie zaskoczyły.

Ebooka Sztuka spania i wstawania kupisz: tutaj.

Tagi: bezsenność, pomoc w zasypianiu, jak się wysypiać, problemy ze snem.

22 września 2012

Angielski - Fiszki. 1000 najważniejszych słów i zdań (+CD)


Fiszki. 1000 najważniejszych słów i zdań (+CD),
wyd. Edgard
O tym, że fiszki są jedną z moich ulubionych metod wspomagających samodzielną naukę języków obcych wspominałam już we wpisie Uczymy się języków - słówka i zwroty. W przypadku języka angielskiego, używałam dotychczas fiszek wykonanych własnoręcznie, co sprawdzało się tylko do momentu, w którym miałam do tego zapał. Z tym większą więc radością i ekscytacją skusiłam się na propozycję wydawnictwa Edgard i przez ostatnie dni uczyłam się z wykorzystaniem zestawu ponad tysiąca fiszek zawierających najważniejsze słówka i zwroty w języku angielskim.


Na zestaw składają się:
  • 1002 fiszki podzielone na 40 kategorii tematycznych (np. wyrażenia ogólne, myśli i uczucia, zawody, zakupy itd. - pełna lista tutaj);
  • 21 pustych fiszek do samodzielnego uzupełnienia;
  • 1 fiszka opisująca wymowę poszczególnych głosek;
  • kolorowe przegródki z oznaczeniami 'uczę się', 'umiem' i 'do nauki';
  • płyta CD zawierająca nagrania w formacie mp3 oraz program do generowania nagrań i testów językowych.


Przykładowa fiszka, źródło: jezykiobce.pl.

Fiszki są jedną z najwygodniejszych i najbardziej przyjemnych metod nauki. Są poręczne i niedrogie, nie zajmują wiele miejsca i pozwalają na naukę w każdych warunkach. Co przemawia za tym konkretnym zestawem, to przede wszystkim jego rozbudowanie - oprócz wzroku, angażujemy również słuch i mowę. Ponadto fiszki podzielono na wiele grup tematycznych, z których każdą opatrzono innym symbolem. Sama budowa każdego kartonika zasługuje zatem na uznanie - przypisanie do grupy słówek konkretnego znaku graficznego angażuje wyobraźnię i prowokuje do budowania skojarzeń. Do tego każdy wyraz oprócz tłumaczenia zawiera również przykład użycia w zdaniu, co pozwala na zapamiętywanie całych konstrukcji, a nie tylko samych słówek

Prezentacja zestawu

Przy pierwszym kontakcie z zestawem 1000 najważniejszych słów i zdań do przegródki 'umiem' odłożyłam ok. 820 kartoników, spisując jednocześnie na puste fiszki nieznane dotąd słówka, znalezione w przykładowych zdaniach. Na drugi dzień z pozostałych 180 kartoników 1/3, których znaczenie pamiętałam włożyłam do przegródki 'uczę się', by co jakiś czas przypominać sobie o nich. Kolejne oznakowałam jako 'do nauki' i nimi zajmować się będę każdego dnia do momentu, aż wreszcie zapamiętam ich znaczenie. Co ciekawe, podział na grupy tematyczne wykorzystany w fiszkach, w większości pokrywa się z tym, z którym stykam się w programie Profesor Henry, co znacznie ułatwia mi naukę. Do tego dochodzi wzbogacenie, dzięki dodanej do zestawu płycie z nagraniami i generatorem testów. Wspaniałe jest to, że dzięki poszerzeniu nauki o kolejny komponent - w tym wypadku zestaw gotowych fiszek - odczuwam jeszcze większy zapał do zdobywania wiedzy. Możecie mi wierzyć - taka nauka jest wyłącznie przyjemnością.

Za materiały do nauki, dziękuję wydawnictwu Edgard. Pełną prezentację zestawu znajdziecie tutaj. Zachęcam do zakupu i samodzielnego wypróbowania.


fiszki | nauka języków | samodzielna nauka angielskiego

Korzystacie z fiszek? Przekonuje Was ta metoda nauki?
Zachęcam do regularnego przeglądania Kąciku Językowego.

21 września 2012

Jesteś bogiem (2012)

Jesteś bogiem
reż. L. Dawid • Polska, 2012
Wiele myśli kłębi się w głowie, żołądek ściska boleśnie, a serce kłuje. Po filmowej eksplozji emocji chciałoby się podzielić swoim wzruszeniem, przejęciem i poruszeniem, ale nie przychodzi to łatwo, kiedy nie ma się ku temu dostatecznych umiejętności. Każdemu życzę, by obcując ze sztuką doświadczył czegoś tak pięknego i niezwykłego...

Pierwszy był uśmiech i dreszcz ekscytacji - to wtedy, gdy serce zabiło w rytm Na mocy paktu. Kiedy drżenie rąk ustało, spadł cios tak silny, że aż zaparło mi dech. Oto nastąpiła pierwsza scena z Marcinem Kowalczykiem wcielającym się w postać Magika. Podobieństwo uderzające. Szokujące. Pomyślałam, że więcej wstrząsów nie będzie...

Marcin Kowalczyk jako Magik

Myliłam się.

Bo oto wtedy przygniotła mnie scena z Kowalczykiem rapującym Plus i minus na klatce schodowej. Nie da się opisać tego doświadczenia - jednocześnie poczułam zawroty głowy i okrutny ścisk w żołądku. Nie spodziewałam się, że zemdli mnie na widok idealnie zagranej sceny. Ale istotnie tak się stało.

Tyle o uczuciach.

Jesteś bogiem uznaję w pierwszej kolejności za znakomity dramat społeczny, w drugiej za fenomenalny film muzyczny, a dopiero na końcu za biografię. Przemawia za tym fikcyjność wydarzeń, bowiem scenariusz jedynie w części oparto na faktach. Przemawia za tym również brak nachalności w przytaczaniu utworów Paktofoniki. Osią filmu stała się historia zwyczajnych chłopaków z szarych, śląskich blokowisk, którzy borykając się z codziennymi problemami, dążą do spełniania marzeń. To jest właśnie uniwersalizm, który sprawia, że w rzeczywistości Jesteś bogiem odnajdą się nie tylko ci, którzy wychowywali się na muzyce PFK, ale każdy, komu przyszło dorastać w podobnych realiach i mierzyć się z tego rodzaju problemami.


Wiele ciepłych słów można powiedzieć o scenarzyście i reżyserze. Trudno mierzyć się z legendą, trudno mówić głosem pokolenia, ale w tym filmie wszystko jest takie, jakie być powinno - muzyka idealnie osadzona w akcji, świetne zdjęcia, kapitalnie dobrana obsada aktorska, absorbująca fabuła. Bałam się, co zastanę w kinie i przeżyłam miłe zaskoczenie - nie oczekiwałam i nie marzyłam nawet, że to będzie tak znakomity film. Być może niektórym będzie przeszkadzała zachwiana chronologia, inni nie będą w stanie zaakceptować pewnych odchyleń od rzeczywistości. Ja dałam się porwać i przekonać. Płakałam, przeżywałam i doświadczałam emocji, których dotąd żaden film mi nie zagwarantował. Gdyby tylko było mnie stać - oglądałabym go codziennie.

I nigdy nie spotkałam się z oklaskami kinowej publiczności.

Moja ocena: brak
Trudno oceniać taką sentymentalną wycieczkę.

PS. A o tym, jak duże znaczenie ma dla mnie Paktofonika, pisałam już tutaj i tutaj. A obok - nieco wypłowiała, od lat goszcząca na mej ścianie pamiątka z pożegnalnego koncertu Paktofoniki (wraz z podpisami ;)) - 21.03.2003, Katowice.

Ruszajcie do kin!

Zdjęcia pochodzą z fejsbuka 'Jesteś bogiem'.

Mapologia, Katarzyna Szafranowska

Mapologia, Katarzyna Szafranowska
Wydawnictwo: Złote Myśli
Rok wydania: 2009
Stron: 63
Gatunek: poradniki
Tworzenie map myśli jest jedną z najbardziej kreatywnych i efektywnych metod uczenia. Kiedy na studiach miałam problem z opanowaniem bardzo rozległego materiału, mapy myśli mnie uratowały. W skrócie: cały proces polega na tym, że obszerne regułki, pojęcia i zagadnienia, rozrysowujemy na kartce za pomocą słów-kluczy i symboli.

Dlaczego ten sposób jest tak dobry? Wszystko tłumaczy... mózg człowieka! Podzielony jest on - jak powszechnie wiadomo - na dwie półkule. Jedna z nich posługuje się m.in. logiką, hierarchią, liczbami i słowami, a druga np. kolorami, przestrzenią i wyobraźnią. Człowiek z reguły angażuje tylko jedną z półkul, przez co nie wykorzystuje w pełni potencjału swojego mózgu, a co za tym idzie - uczy się mniej efektywnie. Dlatego właśnie warto używać map myśli - one zmuszają mózg do wytężonej pracy, angażując przy tym obie jego części. Do tego dochodzi wielka przyjemność z nauki - zapewniam, że lepiej będziecie bawić się rozrysowując mapy myśli, niż ślęcząc nad stosami notatek.

Przykładowa (bardzo zaawansowana ^_^) mapa myśli. Źródło: mindmapart.com.

Publikacja Katarzyny Szafranowskiej zawiera podpowiedzi, jak budować i odczytywać mapy myśli, jak uczyć się wydajniej i bardziej kreatywnie, jak trenować mózg i zapamiętywać więcej. Sięgając po nią wiedziałam już sporo o mapach myśli, a jednak dałam się zaskoczyć i odkryłam wiele nowinek, o których nie miałam dotąd pojęcia. I choć studia już za mną, myślę, że z powodzeniem wykorzystam mapy myśli w nauce języków obcych...

Ważne prezentacje w pracy? Problemy z organizacją? Poprawki? Matura? Sesja? Egzaminy? Kolokwia? Są dla Was utrapieniem? Spędzają wyłącznie sen z powiek? Zapoznajcie się z ebookiem Mapologia, autorstwa Katarzyny Szafranowskiej. Ja nauczyłam się dzięki niemu bardzo wiele, Wam polecam to samo.

Jakie są Wasze doświadczenia z tworzeniem map myśli?
Korzystacie z nich?

Moja ocena: 9/10

Ebooka Mapologia kupisz: tutaj.



Tagi: matura, efektywne uczenie, mapy myśli, mind map, metody pozytywnego uczenia się, ebooki, mapologia.

20 września 2012

Profesor Henry Słownictwo 6.0 (poziom 1 i 2)


Profesor Henry 6.0 Słownictwo poziom 1 i 2
Nie wiem czy pamiętacie jeszcze o Kąciku Językowym, jaki stworzyłam jakiś czas temu, w oparciu o wpisy z bloga poświęconego nauce języków obcych. Postanowiłam rozwijać go dalej, głównie dzięki mojej odradzającej się pasji do nauki angielskiego. Aby jakoś wykorzystać czas, w którym nie udaje mi się znaleźć pracy, postanowiłam przyłożyć się do nauki - efekt jest taki, że odpuszczam nieco treningi, trochę mniej czytam, ale za to coraz więcej rozumiem z zagranicznych filmów i artykułów czytanych w oryginale.

Profesor Henry jest moim ulubieńcem od dawna - z żadnym innym programem nie współpracuje mi się tak świetnie. eTutor, eTeacher, Anki, Quizlet i cała reszta pozostają za programem wydawnictwa Edgard daleko w tyle.

Przemawiają za nim:
- przyjazny interfejs;
- duża, świetnie posegregowana baza słownictwa;
- różnorodność opcji w przypadku nauki słówek: rozpoznawanie ze słuchu, rozumienie tekstu, rozumienie ze słuchu, wybór tłumaczenia, dyktando, wpisywanie tłumaczenia, ćwiczenie wymowy, samoocena;
- różnorodność opcji w przypadku nauki zdań: wybór, tłumaczenie zwrotu, uzupełnianie luk, tłumaczenie z angielskiego na polski oraz z polskiego na angielski, rozumienie ze słuchu, samoocena;
- nagrania wszystkich słówek i zwrotów;
- propozycje użycia danego słówka w zdaniach;
- możliwość wydrukowania fiszek;
- gry i zabawy, utrwalające słownictwo;
- wykresy postępów w nauce;
- dodatkowe, ciekawie zróżnicowane ćwiczenia;
- możliwość uzupełniania bazy o własne słówka i propozycje ćwiczeń;
- możliwość dodania komentarza, własnych oznaczeń i nagrania do każdego ze słów;
- znakomity system inteligentnych powtórek.

Seria Profesor - Słownictwo (do wyboru jeszcze: Pedro - hiszpański, Marco - włoski, Klaus - niemiecki, Borys - rosyjski, Pierre - francuski) jest stworzona z myślą o tych, którzy pragną od podstaw opanować lub przypomnieć sobie słownictwo danego języka. Różnorodne ćwiczenia i barwny, przyjazny interfejs przekonają Was, że nauka języków obcych może być przyjemna, bezbolesna i wcale nie nudna.

Zapraszam tutaj - po pełny opis produktu, prezentację w wersji video i opinie zadowolonych użytkowników.

A jak wygląda Wasze zainteresowanie językami obcymi?
Znacie tę serię? A może jakąś inną cenicie wyżej?

19 września 2012

Chéri, Colette


Chéri, Sidonie-Gabrielle Colette
Oryginał: Chéri
Dostęp: audeo.pl
Czyta: Anna Dereszowska
Czas trwania: 4 godz. 50 min.
Gatunek: romans
Nie słuchałam nigdy audiobooków. Nie wzbudzały mojego entuzjazmu przede wszystkim dlatego, że lektor czyta tekst cztery razy wolniej niż ja. Cudownie się jednak złożyło, że uzyskałam dostęp do książek w wersji audio, ulokowanych na platformie audeo.pl. Zyskałam dzięki temu możliwość przekonania się, że audiobook może jeszcze lepiej niż muzyka, umilić codzienne czynności - sprzątanie, gotowanie czy spacer.

Na pierwszą próbę wybrałam stosunkowo niedługą powieść Sidonie-Gabrielle Colette - Chéri, w interpretacji znakomitej lektorki - Anny Dereszowskiej.
Cheri główny bohater książki, syn dawnej damy do towarzystwa, zakochany jest w Lei - profesjonalnej kurtyzanie - wszystko zaczyna się w Paryżu tajemniczym i pociągającym miejscu... Francja z czasów belle epoque wciąga, kusi i zachwyca. Dzięki świetnej interpretacji Anny Dereszowskiej przenieśmy się do świata przepychu, namiętności i piękna. Jedna z największych pisarek francuskich napisała książkę, gdzie bohaterkami stały się kobiety uprawiające najstarszy zawód świata, o tym jak potoczą się losy głównych bohaterów przekonajcie się sami.

Źródło: audeo.pl
Colette. Colette. Colette. Znana jako wielka, nieprzestrzegająca żadnych reguł prowokatorka. Kochała szokować i wzbudzać kontrowersje. Nie stroniła od miłostek, nie unikała skandali. Sto lat temu stworzona przez nią historia romansu przystojnego młodzieńca i podstarzałej kurtyzany musiała zelektryzować cały naród. Zresztą i mnie, w XXI wieku rozgrzała do czerwoności...

Pióro Sidonie-Gabrielle Colette zachwyca subtelnością i lekkością. Autorka potrafiła zestawiać ze sobą kwieciste metafory, pełne egzaltacji rozmyślania i pieprzne, charakterne dialogi. Jej proza jest pełna rumieńców, ekscytująca, wprawiająca w zachwyt i - tak zwyczajnie rzecz ujmując - urocza.

Chéri - klasyka literatury francuskiej, pełnokrwisty romans i barwna panorama życia społeczno-obyczajowego czasów belle epoque. Książka pełna ciepła i humoru, niepowtarzalnego uroku, niepohamowanych żądz i namiętności. Dziś może trochę przesadzona, nie tak kontrowersyjna i nie tak pociągająca, ale ma w sobie pewną magię, która sprawia, że nie sposób się od niej oderwać. Mnie skusiła, dała sporo uciechy i pozwoliła wyobraźni przenieść się do pełnych przepychu, kolorowych francuskich wnętrz.

Mam do Colette ogromny sentyment. Jej seria poświęcona postrzelonej Klaudynie to jeden z najważniejszych elementów mojego literackiego świata. Chéri nie zagości na stałe w mojej pamięci, bo to miły romans na jesienny wieczór - ot, rozrywka, chwila zapomnienia. Jednak warto po tę powieść sięgnąć - zwłaszcza, kiedy swoim znakomitym głosem opowiada ją Anna Dereszowska.

Moja ocena: 8/10

18 września 2012

Wszyscy jesteśmy nomadami, Małgorzata Dzieduszycka-Ziemilska


Wszyscy jesteśmy nomadami, Małgorzata Dzieduszycka-Ziemilska
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2012
Stron: 280
Gatunek: literatura faktu, podróżnicza, reportaż
Z mojej ogromnej fascynacji światem i podróżami, wynika wzmożone zainteresowanie literaturą podróżniczą, do której zalicza się reportaż z podróży po Mognolii, autorstwa Małgorzaty Dzieduszyckiej-Ziemilskiej - Wszyscy jesteśmy nomadami.
Magiczna podróż przez mongolskie stepy. Zaskakująca, pełna niespodziewanych wrażeń ukazuje pejzaże, ludzi, kulturę, specyfikę życia, przyrodę i metafizykę. Wartka opowieść jest tyleż książką podróżniczą, co znakomitym przewodnikiem, z którym bez kłopotów można by wyprawić się do tego mało znanego kraju. Przez Karakorum, Ałtaj do Jeziora Białego, czarnego wulkanu i Ułan Bator. Obrazki z życia współczesnej Mongolii przerywane są osobistą refleksją i zderzone, często w humorystyczny sposób, z przyzwyczajeniami i oczekiwaniami towarzyszącej autorce, grupie jej europejskich przyjaciół. Na koniec kilka przepisów na mongolskie przysmaki.

Źródło: swiatksiazki.pl
Mając w pamięci powyższą zapowiedź, spodziewałam się po tej książce czegoś innego, niż w rzeczywistości dostałam. Nie odczułam, niestety, żadnej magii, autorki nie uważam za znakomitą przewodniczkę, a towarzyszącą jej grupę odbieram jako naprawdę irytującą, mało zabawną i nieszczególnie sympatyczną.

Obok refleksji autorki, w których kryje się kobieca mądrość i wrażliwość, najważniejszą część książki stanowi relacja z podróży, przy której niejednokrotnie nudziłam się i denerwowałam. Pojawia się tu zbyt wiele naprawdę nieistotnych szczegółów i niepotrzebnych wtrąceń. Wiele jest za to pięknych zdjęć, przy których łatwo wpaść w zachwyt - ponieważ jednak większość pochodzi z Internetu (i innych źródeł), a nie od autorki, nie zawsze mają one związek z tekstem. Wiele razy przytłaczało mnie uczucie, że chciałabym zobaczyć te obiekty, stroje i miejsca, o których wspomniała Małgorzata Dzieduszycka-Ziemilska. Niestety, nie zawsze było to możliwe. A czasem wkradała się nieścisłość, bo zdjęcie rzeczywiście przedstawiało dziecko, ale nie to, które poznała autorka...

Na korzyść Wszyscy jesteśmy nomadami przemawia przede wszystkim ciekawe przedstawienie kultury mongolskiej - tamtejszych obyczajów, wierzeń, przyzwyczajeń kulinarnych, tradycji i zachowań, a także ich związków z Polską. Reportaż zamykają nawet - bardzo interesujące - biogramy kilku Polaków najbardziej z historią Mongolii związanych. Są też przepisy kulinarne - z nieśmiertelną "Sałatką naddunajską"(!) na czele.

Co jeszcze przypadło mi do gustu, to wiele nawiązań i wtrąceń literackich - fragmentów wierszy czy wspomnień podróżników. Na marginesach pojawiały się również ciekawostki związane z historią, religią i kulturą Mongolii - to również uważam za świetny zabieg, choć zdecydowanie takich ciekawostkowych ramek mogłoby być w książce więcej. Tak jak więcej mogłoby być odautorskich refleksji, w które zagłębiałam się z ogromną przyjemnością.

Wygląda na to, że w relacji z podróży najbardziej nie podobało mi się... relacjonowanie podróży. Mimo tego - zachęcam do lektury! Zwłaszcza, że książka jest wydana przepięknie - jak małe dzieło sztuki.

Moja ocena: 6/10
Za książkę dziękuję wydawnictwu Świat Książki.

literatura polska | recenzja | Małgorzata Dzieduszycka-Ziemilska | literatura | recenzje książek

Im więcej dziur, tym mniej sera. Matematyka zdumiewająco prosta, Holger Dambeck


Im więcej dziur, tym mniej sera. Matematyka zdumiewająco prosta, Holger Dambeck
Oryginał: Je mehr Locher, desto weniger Kase
Wydawnictwo: PWN
Rok wydania: 2012
Stron: 242
Gatunek: popularnonaukowa
Premiera: 19/09/2012
Pamiętacie, jak przekonywałam Was do odkrywania smaku fizyki z Jerzym Przystawą? Tamta recenzja do dziś jest jedną z moich ulubionych, a książka, o której opowiada wciąż towarzyszy mi w codziennym odkrywaniu świata. Dlatego kiedy w ofercie PWN-u odkryłam kolejną perełkę przybliżającą zwykłym śmiertelnikom szereg teorii z najtrudniejszych dziedzin, nie mogłam po nią nie sięgnąć.
Twierdzisz, że masz zdolności językowe, a nie matematyczne?
Myślisz, że nie znasz się na logarytmach?
A czy wiesz, że liczyłeś już jako niemowlak?

Matematyka jest naprawdę prosta!

Matematyka jest jak piłka nożna, jak muzyka czy gra planszowa: istnieją jasne reguły gry. Można zatem poznać podstawowe schematy postępowania i na tym zakończyć swoją przygodę z tą dziedziną nauki. Jednak ten, kto pokusi się o poszukanie kreatywnych rozwiązań, odkryje świat pełen pasji i świetnej zabawy!

Źródło: pwn.pl
Im więcej dziur, tym mniej sera - brzmi zabawnie, prawda? Matematyka zdumiewająco prosta - a to? Najpewniej wielu z Was uważa, że to abstrakcja, coś nieprawdopodobnego i całkowicie oderwanego od rzeczywistości. Nic bardziej mylnego! Teorie Holgera Dambecka naprawdę są w stanie przekonać człowieka, że opanowanie matematyki jest łatwe, przyjemne i wcale nie zarezerwowane wyłącznie dla tzw. umysłów ścisłych.

Wiedzę matematyczną z tą niepozorną książeczką zgłębia się z ogromną przyjemnością - odpowiada za to bardzo przystępna forma, wiele obrazowych porównań (matematyka jak futbol!) i poczucie humoru autora. Do tego dochodzą zabawne, inteligentne i ciekawe cytaty z wielu barwnych postaci świata nauki czy filozofii. Książka najeżona jest ciekawostkami i nie przytłacza wzorami, teoriami i suchymi faktami. Bo odkrywanie matematyki z Dambeckiem ma być przede wszystkim dobrą zabawą i kreatywnym, ciekawym zadaniem, a nie wkuwaniem, nudą i katorgą.

To dobra książka dla nauczycieli, którzy odkryją, jakie błędy popełniają w kontakcie z uczniami i jak zachęcić ich do nauki.
To dobra książka dla uczniów i studentów, którzy poznają ciekawe triki i sztuczki, znacznie ułatwiające kontakt z matematyką.
To również dobra książka dla tzw. humanistów, bo - jak podkreśla autor - matematyka sąsiaduje z filozofią i powinna zainteresować każdy umysł, zafascynowany człowiekiem i światem.

Moją ulubioną częścią Im więcej dziur, tym mniej sera są oczywiście zagadki i zadania, które pobudzają mózg do działania, rozwijają wyobraźnię i zmuszają do przypomnienia sobie wiedzy z dziedziny, która często po zakończeniu edukacji schodzi na dalszy plan. Oprócz części właściwej i wydzielonych zadań, autor dołączył do publikacji również klucz odpowiedzi, glosariusz i wykaz źródła (nie tylko drukowanych, często odsyła np. do filmów na YouTube). Świetnie bawiłam się z panem Dambeckiem i Wam polecam to samo!

Moja ocena: brak
Za książkę dziękuję wydawnictwu PWN.

literatura niemiecka | recenzja | Holger Dambeck | literatura | recenzje książek

17 września 2012

Niebiosa są puste, Avrom Bendavid-Val


Niebiosa są puste. Odkrywanie zapomnianego miasta, Avrom Bendavid-Val
Oryginał: The Heavens Are Empty: Discovering the Lost Town of Trochenbrod
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2012
Stron: 176
Gatunek: literatura faktu, wspomnienia
Porażająca historia, która ściska za gardło, wstrząsa, zmusza do łez i prowokuje do przemyśleń. Podczas lektury człowiek zatrzymuje się na chwilę, przenosi w czasie i całkowicie zatraca. Nie sądziłam, że kiedykolwiek sięgnę po książkę opowiadającą o zagładzie Żydów. I że uznam ją za jedno z najważniejszych, najpiękniejszych, najbardziej poruszających dzieł, z jakimi miałam w życiu kontakt.
Wielkie wrażenie robi ta opowieść o życiu i pacyfikacji Trochenbrodu (Zofiówki) - wsi, a potem tętniącego życiem żydowskiego miasteczka, po którym obecnie pozostały zgliszcza. Przed II wojną kwitnący Trochenbrod liczył około pięciu tysięcy mieszkańców, głównie Żydów i Polaków. Przejęty następnie przez Sowietów, a potem przez Niemców, stał się miejscem zagłady, dokonanej przez ukraińskich policjantów latem 1942 roku. Opowieść o świecie, którego już nie ma, pełna relacji nielicznych ocalałych mieszkańców i rekonstrukcja tragedii.

Źródło: merlin.pl
Przed wygłoszeniem kolejnej mądrości komentarzowej, w stylu: "nie czytam o trudnych tematach", "omijam smutne historie", "nie chcę katować się Holokaustem" itd., poznajcie moje zapewnienie: choć autor nie szczędzi przykrych i brutalnych opisów zbrodni, choć wojna przewija się gdzieś w tle, choć nie da się nie zauważyć ludzkiego okrucieństwa, wyzierającego ze wszystkich stron, to jest historia o czymś innym. To opowieść o człowieku, który pragnie uhonorować swoich przodków odkryciem prawdy o miejscu, którego nie ma na współczesnych mapach.

Dzięki kilkunastu latom pracy, staraniom wielu ludzi, setkom tysięcy przebytych kilometrów, kilogramom przerzuconych papierów, Avrom Bendavid-Val powoli zarysował szkic dziejów Trochenbrodu od momentu jego powstania po zmiecenie z powierzchni ziemi. Wspomnienia ostatnich ocalałych i ich potomków, pozwoliły na skompletowanie publikacji pełnej wzruszających opowieści i zachwycających fotografii.

Niebiosa są puste to niezwykle poruszająca historia miejsca, w którym toczyło się sielskie życie grupy dobrze się znających i oddanych sobie ludzi, którym przyszło cierpieć na żydowskie pochodzenie. Od podstaw stworzyli miasto, które miało szansę stać się największym ośrodkiem handlu w promieniu kilkuset kilometrów. Historia chciała inaczej - z Zofiówki pozostała zbiorowa mogiła, stos zdjęć i ogrom wspomnień, które - dzięki wysiłkom pokoleń - udało się zachować i utrwalić.

Publikacja Bendavida-Vala to znakomita lekcja historii, portret obyczajów chasydzkiej społeczności i piękna opowieść o wierności ideałom, sile przyjaźni, kulcie rodziny, walce do ostatniej kropli krwi, pamięci o korzeniach. Kolejna z etykietą: "lektura obowiązkowa".

Moja ocena: 10/10
Za książkę dziękuję sklepowi internetowemu merlin.pl, kupicie ją tutaj.

literatura amerykańska | recenzja | Avrom Bendavid-Val | literatura | recenzje książek

Zagadki medycyny, Ann Reynolds, Kenneth Wapner


Zagadki medycyny. Niezwykłe choroby, które szokują lekarzy, Ann Reynolds, Kenneth Wapner
Oryginał: Medical Mysteries: From the Bizarre to the Deadly. The Cases That Have Baffled Doctors
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2012
Stron: 216
Gatunek: reportaż, literatura faktu, popularnonaukowa
Seriale medyczne i magazyny poświęcone ciekawostkom naukowym cieszą się ogromną popularnością widzów. Emitowany przez stację ABC program Medical Mysteries przedstawia najbardziej niewiarygodne, zdumiewające, szokujące i niespotykane przypadłości, jakie dotykają zaledwie kilkudziesięciu-kilkuset ludzi na całym świecie.
Czy ktoś mógłby podejrzewać istnienie napadów padaczkowych wywoływanych wyłącznie przez muzykę? Kto by pomyślał, że ludzie wyglądający zupełnie normalnie i obdarzeni w pełni prawidłowym wzrokiem mogą być niezdolni do rozpoznawania ludzkich twarzy? Inni rodzą się z narządami wewnętrznymi położonymi odwrotnie niż zazwyczaj, a jeszcze inni wydzielają trudne do zniesienia zapachy albo wyglądają, jak pokryte korą drzewa.

Opisane przez autorów historie mają wielką moc, ponieważ dotyczą ludzi. Normalnych, zwykłych ludzi borykających się z objawami, których wystąpienia nigdy by się nie spodziewali, i normalnych, zwykłych lekarzy, w pocie czoła próbujących rozwikłać diagnostyczne zagadki i starających się ulżyć pacjentom w ich cierpieniach, a być może nawet całkowicie ich wyleczyć.

Na Zagadki medycyny składają się 23 rozdziały, z których każdy odpowiada innemu zagadnieniu w różnych jego odmianach. Dzięki temu czytelnik poznaje kilkadziesiąt niezwykłych historii ludzi, wśród których znajdują się: słynny człowiek-drzewo, dziewczynka z odwrotnie umiejscowionymi organami, mężczyzna, słyszący najdrobniejsze dźwięki (z ruchem własnych gałek ocznych włącznie!) czy kobieta, która nie jest w stanie widzieć i zapamiętywać... ludzkich twarzy. Ich opowieści są zdumiewające i szokujące. Niekiedy zupełnie nie mieszczące się granicach ludzkiej wyobraźni...

Historie przedstawione przez Ann Reynolds i Kennetha Wapnera są fascynujące z punktu widzenia nauki, ale też dotykają najwrażliwszych punktów ludzkiej duszy. Niezwykła siła i wola walki, jakimi odznaczają się chorzy i ich bliscy, niejednokrotnie wywoływały we mnie niesamowite wzruszenie. Nie da się nie podziwiać tych ludzi. Nie da się nie być wstrząśniętym, przejętym i emocjonalnie poruszonym. To byli zwykli ludzie, których dotknęły niezwykłe choroby. Coś takiego może spotkać każdego...

Jeżeli chodzi o ocenę doboru historii - jak to zwykle w takich przypadkach bywa - niektóre są bardziej fascynujące i ciekawe, inne mniej. Jedne szokują i naprawdę powalają na łopatki, drugie wzbudzają jedynie lekkie zainteresowanie. I choć niektóre z tych opowieści nie są tak udane, jak inne, sama droga, jaką pokonali naukowcy, by dociec prawdy, naprawdę powinna zaciekawić czytelnika. Dlatego w ostatecznym rozrachunku Zagadki medycyny zasługują na spore uznanie.

Moja ocena: 8/10
Za książkę dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.

literatura amerykańska | recenzja | Ann Reynolds | Kenneth Wapner | literatura | recenzje książek

Na koniec trochę prywatnych wynurzeń:
bardzo zasmuciła mnie historia dziewczyny, której wycięto kawałek płuca, podejrzewając, że rodzice-palacze zafundowali jej raka płuc. To przerażające, bo wskutek biernego palenia umiera rocznie w Unii Europejskiej ok. 79 000 osób, nie mówiąc o tych, którym bierne palenie zapewnia takie atrakcje, jak infekcje gardła, uszu i płuc, alergie, nudności i depresje. Jest to dla mnie tym bardziej przykre, że we własnym domu, jako jedyna niepaląca, spotykam się z niesamowitym ostracyzmem. Wyobraźcie sobie wigilijną wieczerzę (czy nawet zwykłe popołudnie), siebie z chorym gardłem (lub nie) i stałą odpowiedź na prośbę o niepalenie w Twoim towarzystwie - "to wyjdź!". Bardzo proste i logiczne rozwiązanie - nie chcesz wdychać dymu, nie siedź w towarzystwie palaczy. A to, że chciałbyś spędzić czas z rodziną, obejrzeć film, najzwyczajniej w świecie z kimś pogadać - kogo to obchodzi? Zamknij się w pokoju i znajdź sobie towarzystwo w Internecie albo w książkach.

Ech, miłość do bliskich bywa naprawdę trudna ;)

Urocze prawda? Dzieci palaczy wcześniej pójdą do nieba!

Zdjęcie pochodzi z bloga jazzysblog23.

16 września 2012

Język niemowląt, Tracy Hogg, Melinda Blau


Język niemowląt, Tracy Hogg, Melinda Blau
Oryginał: Secrets of the baby whisperer
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2012
Stron: 280
Gatunek: poradnik
Przed dwoma tygodniami nakładem wydawnictwa Świat Książki, na naszym rynku pojawiło się kolejne wznowienie bestsellera Język niemowląt (czyli Moi rodzice mnie rozumieją). Według informacji z książki jest to wersja uaktualniona. Czy chodzi wyłącznie o nową, atrakcyjną szatę graficzną, czy również o coś więcej - nie wiem. Istotne jest to, że oto przedstawiam Wam bijący rekordy popularności poradnik dla przyszłych i aktualnych rodziców.
Autorka jest dyplomowaną pielęgniarką i położną. Opiekując się noworodkami, których wiele przyszło na świat dzięki jej pomocy, doszła do wniosku, że mogłaby się nauczyć ich niewerbalnego języka i wprowadzać mamy, debiutujące w nowej roli, w świat niemowląt. Podjęła działalność zawodową w tej dziedzinie, ucząc rodziców zrozumienia potrzeb ich maleńkich pociech, pomagała dzieciom i rodzicom zdobywać samodzielność. Autorka przekonuje czytelników, że reakcje noworodków są przejrzyste i zrozumiałe oraz adekwatne do bodźców, jakie dziecko otrzymuje.

Z poradnikiem Tracy Hogg wszystko wydaje się łatwe, gdyż poznała ona klucz do dziecięcego świata i włożyła go między strony tej książki. Każde dziecko jest osobą mającą swój język, uczucia oraz niepowtarzalną, unikalną osobowość i jako takie zasługuje na szacunek.

Źródło: swiatksiazki.pl
Młodzi rodzice giną w zalewie poradników i czasopism, a i wokół siebie mają całe mnóstwo specjalistów, z których każdy wie najlepiej, jak należy postępować ze wszystkimi dziećmi. Zwłaszcza cudzymi. Ciąża i narodziny nowego życia to tak niewyobrażalna rewolucja i tak ogromna odpowiedzialność, że wcale nie dziwi podatność niepewnych siebie rodziców na wszelkie wpływy z zewnątrz - w tym zalewie złotych rad i cennych wskazówek niezwykle łatwo stracić głowę i nerwy. Warto wtedy sięgnąć po poradnik doświadczonej położnej i opiekunki - Tracy Hogg, która zyskała miano Szeptunki, tłumaczki skomplikowanego języka niemowląt...

W swojej publikacji, Tracy stara się odpowiedzieć na takie pytania, jak:
- dlaczego moje dziecko wydaje się ciągle głodne?
- skąd mam wiedzieć, ile moje dziecko je, skoro karmię je piersią?
- czy mam brać na ręce płaczące niemowlę, jeśli nie chcę, by wymuszało coś na mnie płaczem?
- czy noworodek powinien spać sam w łóżeczku?
- dlaczego moje dziecko potrafi płakać całą noc, a inne cudownie śpi?

Do tego stara się pomóc w takich problemach, jak:
- odpowiednia ilość snu/pożywienia/zabawek dla dziecka;
- powrót do seksu/pracy/życia towarzyskiego po porodzie;
- rozróżnienie rodzajów płaczu dziecka;
- nabywanie umiejętności porozumiewania się z niemowlęciem.

Zagadnień, o które zahacza autorka jest naprawdę sporo - od przygotowań do porodu i pierwsze chwile dziecka, przez przewijanie, karmienie, zabawianie, ubieranie, uczenie, kąpanie niemowlęcia, po zabezpieczanie mieszkania, szukanie opiekunki i adopcję. Powołując się na konkretne przykłady, z którymi miała styczność, Szeptunka serwuje czytelnikowi szereg gotowych rozwiązań dla napotkanych problemów. Oczywiście każda sytuacja jest inna, tak jak różne są dzieci, ale większość z porad Tracy ma charakter na tyle uniwersalny, że kaszką z mleczkiem wydaje się pielęgnowanie i wychowanie dziecięcia.

W książce znajduje się wiele czytelnych tabel, które ułatwiają przedstawianie i przyswajanie potrzebnych wiadomości. Nie brak tu również bardzo przydatnych gotowców - np. dzienniczków karmienia, dzienniczków dla niani itd. Poradnik zawiera wiele praktycznych rozwiązań i skonstruowany jest na tyle czytelnie, że z łatwością i bez zbędnego marnowania czasu odnaleźć w nim można interesujący problem. Całość uzupełniają wyróżnione graficznie najważniejsze wskazówki oraz cytaty. No i znakomite poczucie humoru autorki, które nie tylko całość wzbogaca, ale przede wszystkim ubarwia, czyniąc lekturę przyjemną i lekką. Polecam!

Moja ocena: brak
Za książkę dziękuję wydawnictwu Świat Książki.

literatura amerykańska | recenzja | Tracy Hogg | Melinda Blau | literatura | recenzje książek

15 września 2012

Kobiety, które igrały z PRLem


Kobiety, które igrały z PRLem
Wydawnictwo: Agora
Rok wydania: 2012
Stron: 272
Gatunek: wywiad, biografia, wspomnienia
Zbiór barwnych portretów, skompletowanych według jasnego klucza - charakterne kobiety, które w życiorys wpleciony mają - w mniejszym, bądź większym stopniu - PRL. Ów PRL miały swoimi osobami ubarwiać, zmieniać, naprawiać...

Mamy tu zatem:
- uwielbianą przez Polaków poetkę i autorkę tekstów piosenek - Agnieszkę Osiecką;
- tę, która dyktowała Polkom, jak mają się nosić w stylu zachodnim - Barbarę Hoff;
- rozmiłowaną w męskich pseudonimach dziennikarkę i pisarkę - Janinę Ipohorską;
- moją piękną i utalentowaną krajankę - Kalinę Jędrusik;
- gwiazdę estrady - Urszulę Sipińską;
- wszechstronną artystkę - Krystynę Cierniak-Morgenstern;
- kontrowersyjną aktorkę - Ninę Andrycz;
- felietonistkę i satyryczkę - Stefanię Grodzieńską;
- barwną osobowość Teatru Telewizji - Zofię Kucównę;
- "świętego potwora" - Aleksandrę Śląską;
- uznaną rysowniczkę - Annę Gosławską-Lipińską;
- mistrzynię fotografii - Zofię Nasierowską;
- wokalistkę - Martynę Jakubowicz;
- odtwórczynię roli Magdy Karwowskiej ze słynnego Czterdziestolatka - Annę Seniuk;
- jeden z najseksowniejszych głosów telewizji - Stanisławę Ryster;
- wokalistkę Tercetu Egzotycznego - Izabelę Skrybant-Dziewiątkowską.

Wyrosły wśród wielkich osobistości - u boku słynnych mężów, w domu znanych rodziców. Mimo to, ciężką pracą, silnym charakterem i barwną osobowością każda z nich zapracowała na miano ikony. Każda zawalczyła o to, by być przede wszystkim sobą - nie definiowaną jako czyjaś córka, żona, wnuczka, a jako artystka, legenda, mistrzyni.

Publikacja Agory to zlepek wywiadów, wspomnień i biogramów. Dużo faktów, wiele anegdot, sporo cytatów. Tylko zdjęć niewiele - po jednym na każdą panią. A to zdecydowanie za mało, bo aż chciałoby się zobaczyć, co tworzyły, jak wyglądały na scenie/deskach teatru/w swych najlepszych rolach. Ale być może to zabieg celowy - przy każdym nazwisku jedno zdjęcie z dawnych lat, a po resztę, czytelniku, sięgnij dalej. Drąż, odkrywaj. Dostałeś przystawkę, główne danie - pełen portret - zbuduj sobie sam. Mnie to odpowiada! Poznałam bliżej grono naprawdę wielkich osobowości, a teraz krążę po sieci i grzebię po książkach, by odkrywać ich kolejne tajemnice. By dopełniać szkice, za stworzenie których zabrały się takie nazwiska, jak Szczygieł, Urbanek czy Bikont.

Uwielbiam publikacje wypełnione prawdą i pięknem. Fascynujące, ciekawe, bogate. Życiorys każdej z szesnastu bohaterek zbioru igrających z PRLem mógłby stanowić kanwę osobnej książki, jeszcze jednego biograficznego filmu. Warto poznać te historie, bo dzięki zbiorowi Agory poznajemy nie tylko wielkie kobiety i ich świat. Widzimy także Polskę dawnych lat, poznajemy wspaniałych artystów, w otoczeniu których żyły bohaterki, zagłębiamy się w rzeczywistość dotąd ukrywaną za parawanami, zamykaną w pamiętnikach. Takie książki naprawdę warto znać.

Moja ocena: 8/10
Za książkę dziękuję sklepowi internetowemu merlin.pl, kupicie ją tutaj.

literatura polska | recenzja | literatura | recenzje książek

13 września 2012

Paktofonika

Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę o tym pisała na blogu. Chodził mi co prawda po głowie pomysł z kącikiem pełnym muzycznych wspomnień, ale jakoś upadł w zalewie innych działań. Tymczasem zbliża się czas, w którym opowiem Wam o ważnym dla mnie filmie oraz o książce, która jest z nim nierozerwalnie związana i żeby wtedy Was nie zanudzać, podbudowę tych przyszłych tekstów zaprezentuję właśnie dziś. Zapraszam.

* * *

Jak ważnym elementem mojego życiorysu jest hip-hop niewielu z Was wie. Niewielu wie, że sama pisałam teksty i rymowałam, że jeździłam na desce, bujałam się z krokiem w kolanach, że za słuchanie rapu wypraszali mnie z lekcji, brali za narkomankę, obniżali sprawowanie i wiecznie wzywali na dywanik do dyrektorki (miała ksywę predator, a kiedy szła korytarzem, ludzie starali się wtopić w ścianę i zniknąć). To była muzyka, która towarzyszyła mi od dziecka - dziś sobie myślę, że dziewięciolatka zasłuchana w Kaliber 44, Liroya albo Wzgórze Ya-Pa 3 to nie jest najbardziej zacny obrazek, ale nie da się ukryć, że gdybym ostatnich piętnastu lat nie spędziła z tą muzyką, byłabym dzisiaj kimś zupełnie innym. Albo nie byłoby mnie wcale...

Miałam prawie trzynaście lat, kiedy na rynku pojawił się album Kinematografia i kiedy człowiek, którego uwielbiałam za nagrania z Kalibrem 44 popełnił samobójstwo. Długo nie chciałam przekonać się do tej płyty - Magik był dla mnie królem psychorapu, a Paktofonika tworzyła w zupełnie innym klimacie. Przez kilka miesięcy Kinematografia towarzyszyła mi każdego dnia - brat zasłuchiwał się w nią do upadłego. Tak długo i tak często, że sama pokochałam ją bez reszty. Miłość do Paktofoniki tkwi we mnie do dziś...

W 2008 roku na rynku wydawniczym pojawiła się publikacja Macieja Pisuka - Paktofonika. Przewodnik Krytyki Politycznej:

Dramatyczna opowieść o najważniejszym zespole hip-hopowym w Polsce. Rozgrywająca się w Bogucicach i Mikołowie oraz w rzeczywistości medialnej historia Magika, Rahima i Fokusa, czyli trzech być może najbardziej charakterystycznych reprezentantów swojego pokolenia i czasów transformacji. Prawdziwych bohaterów naszych czasów.

Nieznane dotąd fakty, wydarzenia, anegdoty, interpretacje, które rzucają nowe światło na dzieje autorów kawałka "Jestem bogiem". Na kanwę fabularną składają się przede wszystkim ukazane z perspektywy Rahima oraz Fokusa dzieje życia i samobójczej śmierci Magika - najbardziej wyrazistej postaci polskiej kultury przełomu wieków.

Tom bogaty w materiał wizualny, którego do tej pory nie znali fani, m.in. skany zeszytów z tekstami Magika i Rahima, fotografie rodzinne, klatki z niepublikowanych filmów. Efekt kilku lat pracy faktograficznej i literackiej Macieja Pisuka.

Źródło: merlin.pl

Czytałam tę książkę zaraz po premierze i - jeśli tylko nabiorę nieco sił w chorobie - wkrótce przypomnę ją sobie (i Wam) na nowo. Jest niezwykła, przejmująca, szczera i okrutnie prawdziwa. Rzuca zupełnie nowe światło na historie, które znaliśmy z mediów i różnych opowieści. Mówi o tej stronie życia Magika, Fokusa i Rahima, o której nie można było mieć pojęcia... I to właśnie ta publikacja stanowi podstawę scenariusza filmu Jesteś Bogiem - najgłośniejszej premiery tego roku.

Jesteś Bogiem, premiera: 21/09/2012, reż. L. Dawid

"Jesteś Bogiem" w reżyserii Leszka Dawida, to oczekiwany od blisko dekady film o legendarnej grupie Paktofonika, która na zawsze zmieniła oblicze polskiego hip-hopu. Za sprawą niezwykłej historii Piotra Łuszcza - Magika (Marcin Kowalczyk), Sebastiana Salberta - Rahima (Dawid Ogrodnik) i Wojciecha Alszera - Fokusa (Tomasz Schuchardt) rzesze wiernych fanów PFK, a także kinomani spragnieni prawdziwego obrazu Polski, prześledzą losy trzech kumpli z Mikołowa i Katowic, którzy dzięki oryginalnymm utworom, takim jak słynny "Jestem Bogiem", stali się głosem pokolenia młodych Polaków. Paktofonika powstała w 1998 roku, a jej nazwę, oznaczającą "pakt zawiązany przy brzmieniu głośnika", wymyślili Magik i Rahim. Trzy wydawnictwa zespołu: "Kinematografia", mini album "Jestem Bogiem" oraz "Archiwum kinematografii" sprzedały się w gigantycznych nakładach. Wkrótce po premierze "Kinematografii" fanami Paktofoniki wstrząsnęła wiadomość o samobójczej śmierci Magika.

Źródło: filmweb.pl

Kiedy usłyszałam, że powstanie film o Paktofonice, byłam przerażona. Na pewno wiecie jak to jest - film rzadko dorównuje książce, a co dopiero prawdziwemu życiu. Bałam się, że świat, który jest dla mnie ważny i który mnie ukształtował zostanie spłycony do granic możliwości. Że grupa nieznanych mi, młodych aktorów nie podoła zadaniu wcielenia się w role ludzi, którzy - choć może być to dyskusyjne - stali się legendami polskiego rapu. Moje obawy rozwiały się nieco dopiero po wywiadzie Rahima i Fokusa, którzy zapewniają, że chłopaki dali radę (uwaga, przekleństwa):


W dniu premiery wybieram się do kina - zarezerwowałam już dobre miejsca i z dreszczem emocji wyczekuję tego, co przygotowali dla mnie twórcy filmu. Zwiastuny i fragmenty, dostępne w sieci nie są dla mnie dostatecznie przekonujące, ale jako osoba, która oddała serce Paktofonice, wiem, że nie mogę tego przegapić. Usłyszeć kawałki PFK na sali kinowej, przenieść się pamięcią w najbardziej barwne lata swojego życia i poznać dobrze znaną historię z nowego punktu widzenia - to może być bezcenne i niezapomniane.

Zwiastun (bez cenzury):

Nie wiem, na ile odnajdujecie się w muzyce, jaką tworzyła Paktofonika, ale sądzę, że film okaże się na tyle uniwersalny, że nie tylko miłośnicy hip-hopu odkryją w nim coś wartościowego. Chłopaki z PFK byli głosem pokolenia, ich historia doskonale obrazuje czas wchodzenia w dorosłość. Ich historia to opowieść o wychodzeniu z szarych blokowisk, o spełnianiu marzeń. Ich historia warta jest wysłuchania...




Wyczekujecie tego filmu, czy to nie są Wasze klimaty?

10 września 2012

Dobra krew. W krainie reniferów, bogów i ludzi, Magdalena Skopek


Dobra krew. W krainie reniferów, bogów i ludzi, Magdalena Skopek
Wydawnictwo: PWN
Rok wydania: 2012
Stron: 379
Gatunek: pamiętnik, podróżnicza
Premiera: 19/09/2012
Kiedy ja jęczę nad bólem gardła i stękam, wspinając się na czwarte piętro, na dalekiej północy grupy ludzi przemieszczają się z miejsca na miejsce, zjadają renifery i ogrzewają się paleniskiem w czterdziestostopniowym mrozie.

Kiedy moje koleżanki chwytają słońce na egipskich leżakach i popijają drinki z palemką, Magdalena Skopek wybiera się w sam środek tundry, aby brać udział w życiu koczowników i zajadać surowymi rybami.

I o tym właśnie jest ta książka - o pograniczu dwóch, jednocześnie bliskich i dalekich sobie światów. O przełamywaniu barier, obalaniu stereotypów, pokonywaniu własnych słabości i odkrywaniu świata.

Publikacji podróżniczych mamy na rynku naprawdę wiele. Większość tyczy się miejsc doskonale znanych i ogranych, aż tu nagle pojawia się Magdalena Skopek pisząca o Nieńcach, Syberii i krańcu świata. Z lekkością opowiada o życiu w warunkach, w których przeciętny mieszczuch błagałby o dobicie. I nie to, że koczowniczą rzeczywistość ludzi północy zna z opowieści i gazet - ona tam była, przeżyła i - choć to zadziwiające - na tyle zbliżyła się z tymi, których nazwalibyśmy dzikimi, że aż pozwolili jej swoją codzienność udokumentować na zdjęciach (i na piśmie, rzecz jasna).

Widzimy więc dzieci umorusane życiodajną krwią renifera, brudne, przerażające laleczki, w których moce się wierzy czy olbrzymie tereny pełne wody, lodu, lichej trawy. Poznajemy codziennie zwyczaje niesamowitych ludzi, których świat jest tak okrutnie różny od naszego (choć autorka często podkreśla i zbieżności), że aż nachodzi człowieka myśl - "jak dobrze, że mam tak dobrze".

To, co zafascynowało mnie najbardziej, to przedstawienie języka nienieckiego (czyżby jakieś zboczenie po studiach filologicznych?) i zwyczajów kulinarnych mieszkańców tundry. Choć sama nie skosztowałabym krwi, szpiku czy mózgu renifera, z wielkim zainteresowaniem śledziłam wszystkie wspomnienia, tyczące się kulinarnych zwyczajów Nieńców. To samo tyczy się ich wierzeń i przesądów - niektóre wywołują uśmiech, inne przerażenie, ale łączy je jedno - są tak intrygujące i zajmujące, że nie sposób przejść obok nich obojętnie.

Dawno nie miałam do czynienia z tak wzbogacającą lekturą. Magdalena Skopek odkryła przede mną nieznany świat, przedstawiła ludzi, o poznaniu których mogłabym teraz tylko marzyć, objawiła tajemnice, których nigdy nie byłoby mi dane odkryć. Zazdroszczę autorce pięknych doświadczeń, odwagi i ogromnej siły, bez których nie byłoby dane ani jej, ani mnie, poznać tego dzikiego, tajemniczego, fascynującego kawałka świata.

PS. Mogłabym mieć zastrzeżenia odnośnie do pracy redaktora i korektora, ale sądzę, że trafił do mnie egzemplarz przed ostateczną korektą, toteż ten aspekt pomijam.

Moja ocena: 9/10
Za książkę dziękuję wydawnictwu PWN.


literatura polska | recenzja | Magdalena Skopek | literatura | recenzje książek


Zachęcam do obejrzenia wywiadu z autorką:


Wybaczcie, że tak bez ładu i składu, ale gorączka i choróbsko całkowicie mnie rozłożyły...

9 września 2012

Relacja z I zjazdu blogerów [FOTO]

Wspomniałam we wczorajszym wpisie, że przy okazji katowickich Targów Książki zorganizowany został I zjazd blogerów, zapowiadany jako dyskusja o tym, co na blogach książkowych ważne, dobre, ale i bolesne. Na spotkaniu stawiło się ponad 30 osób, a jego gospodarzem był redaktor naczelny wortalu literackiego granice.pl - Sławomir Krempa.


Ponieważ zjazd odbywał się w chwilę po wręczeniu Złotych Zakładek, rozpoczęliśmy od obejrzenia filmu z podziękowaniami od Marcina Prokopa, który w ten sposób chciał zrekompensować czytelnikom swoją nieobecność na uroczystości. Przemiły gest pana Marcina wprawił blogerów w dobry nastrój i natchnął do ożywionych dyskusji.


Tematyka naszych rozważań była przeróżna - głównie uwagę poświęcaliśmy wydawnictwom (czy są w porządku wobec recenzentów), autorom (czy liczymy się z ich zdaniem), młodym blogerom (czy nie mają zachwianych priorytetów), czytelnictwu (czy wstydzimy się czytać romanse), marketingowi (czy da się czerpać korzyści z prowadzenia bloga) oraz nam samym (według jakich kryteriów oceniamy książki) itd. Dyskusje były naprawdę zażarte, choć trzeba przyznać, że w wielu kwestiach opinie blogerów są niezwykle zbieżne.


O różnorodność punktów widzenia, zadbali goście z innej perspektywy spoglądający na blogosferę - pisarka Anna Pasikowska, redaktor Grzegorz Raczek, Młodszy Specjalista ds. Promocji wydawnictwa Świat Książki - Agnieszka Tatera, niezależny recenzent Jarosław Czechowicz czy sam prowadzący spotkanie - Sławomir Krempa.


Warto wspomnieć, że oprócz dyskusji na tematy bieżące, pokusiliśmy się również o wysnucie kilku planów na przyszłość. Pomysł najmniej oddalony w czasie, to kolejna dyskusja - tym razem w październiku, przy okazji krakowskich Targów Książki. W dalszej perspektywie kolejne zjazdy targowe, a nawet wspólny wyjazd weekendowy czy - zaproponowany przez Grzegorza Raczka - bal blogera! I co Wy na to, moi drodzy?


Blogerzy obecni na spotkaniu wpisali się na stosowną listę, ale ponieważ nie mam jej w posiadaniu, bardzo bym chciała, żeby ci z czytających, którzy byli obecni, pozostawili w komentarzu adres swojego bloga. Przyznam, że bardzo zaciekawiły mnie niektóre z dyskutujących osób i chętnie odwiedziłabym ich blogi.

A teraz - czy zamierzacie brać udział w kolejnych spotkaniach (nieobecni również :)), czy podoba Wam się wizja podejmowania wspólnych działań? Drodzy obecni - jakie wrażenia wynieśliście po naszym pierwszym panelu dyskusyjnym?

PS. Książki widoczne na zdjęciach, to nagrody dla głosujących w Złotej Zakładce, ufundowane przez wydawnictwa Edgard i Egmont. Pozostałe nagrody powędrują do wylosowanych już bezpośrednio od wydawnictw, których pełnej listy szukajcie na zlota-zakladka.pl.