28 kwietnia 2012

Strażnicy historii. Nadciąga burza, Damian Dibben

Strażnicy historii. Nadciąga burza, Damian Dibben
Oryginał: The History Keepers: The Storm Begins
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2012
Stron: 328
Gatunek: fantastyka, przygodowa, dla młodzieży
Kiedy jakiś produkt (obojętnie - film czy książka) reklamowany jest, jako następca czegoś wielkiego, legendarnego i powszechnie uwielbianego, wiadomo, że jest to mocno naciągany slogan, z reguły nie mający pokrycia w rzeczywistości. Dlatego też z ogromnym dystansem podeszłam do hasła "następca Harry'ego Pottera", co uchroniło mnie przed wielkim rozczarowaniem...

Rodzice Jake’a Djonesa zaginęli bez wieści i nie wiadomo, w jakim są miejscu na Ziemi i w jakim momencie historii. Jake poznaje ich zdumiewający sekret: oboje należą do Tajnych Służb Straży Historii, stowarzyszenia, którego członkowie podróżują przez stulecia, aby udaremniać poczynania złoczyńców manipulujących przy dziejach świata. W poszukiwaniu rodziców Jake przenosi się z Londynu XXI wieku do dziewiętnastowiecznej Francji, gdzie trafia do Punktu Zero, głównej siedziby strażników historii. Tam poznaje barwną grupę młodych agentów i wraz z nimi wyrusza do epoki renesansu, aby podjąć misję ratowania dziejów przed złowrogim Zeldtem, który zamierza zniszczyć świat, jaki znamy. Przeszłość jest w niebezpieczeństwie i tylko Jake Djones może ją ocalić!

Źródło: egmont.pl

Międzynarodowy bestseller Damiana Dibbena pochłania się błyskawicznie - akcja jest pełna napięcia, bohaterowie nieustannie napotykają nowe przeszkody, a ich przygody obfitują w niespodziewane zwroty i ogromne emocje. Autor pokusił się o zupełnie nową wizję doskonale znanego nam świata, a jego koncepcja podróży w czasie zasługuje na ogromne uznanie - gwarantuje bowiem powiew świeżości i całą serię zaskoczeń. Nie unikał on co prawda inspiracji najpopularniejszymi dziełami literatury fantastycznej i przygodowej, ale miało to miejsce głównie w zakresie portretowania bohaterów, co jestem Dibbenowi w stanie wybaczyć. Najważniejsze jest nowe spojrzenie na rzeczywistość, które dzięki niemu poznajemy.

Pierwszy tom cyklu Strażnicy historii pełen jest kontrastów. Z jednej strony mamy do czynienia z dziecinnymi, wzbudzającymi tkliwość bohaterami, z drugiej - z dojrzałymi, nieco zbyt egzaltowanymi opisami. Dialogi momentami są drętwe i nienaturalne, innym razem wzniosłe i pełne pięknych fraz. Od strony technicznej powieść na pewno jest nierówna i niejednorodna, przez co ciężko jednoznacznie ocenić zdolności autora. Zwłaszcza, gdyby dodać do tego fabularne niedociągnięcia, brak wyjaśnienia niektórych wątków i niekonsekwencję w prowadzeniu akcji.

Choć powieść jest nieco przewidywalna, a jej bohaterowie mocno schematyczni, to jednak uważam, że warto Strażników historii poznać bliżej - jak każda powieść skierowana do młodego odbiorcy, przepełniona jest ona nienachalnymi moralizatorstwami, przedstawia walkę dobra ze złem oraz - co bardzo ważne - pozwala identyfikować się z prawymi, odważnymi i naprawdę ciekawymi postaciami. Nieco baśniowy element fantastyczny uruchamia wyobraźnię i przenosi do nieznanego dotąd świata, a kolejne przygody bohaterów dostarczają niezapomnianych emocji i wrażeń.

Nie jest kolejny Harry Potter, ale ja uważam, że to akurat dobry znak. Strażnicy historii mają szansę stanąć w szeregu z najważniejszymi cyklami fantastyki młodzieżowej i nie sądzę, aby było konieczne robienie z powieści Dibbena cienia innej znanej historii. Niech broni się i błyszczy sama - ma ku temu odpowiednie warunki!

Moja ocena: 7/10
Za książkę dziękuję wydawnictwu Egmont.

literatura angielska | recenzja | Damian Dibben | literatura | recenzje książek

Damian Dibben pracował jako scenarzysta przy rozmaitych projektach filmowych, takich jak Upiór w operze i Kot w butach. Jego własny scenariusz, Seventh Heaven, ma wejść do produkcji niebawem. Wśród wielu pasji, jakim oddaje się poza pracą, najważniejsze miejsca zajmują historia starożytna, nauki przyrodnicze, oraz powieści przygodowe. Damian jest zakochanym w swoim mieście londyńczykiem. Mieszka na South Bank razem ze swoim psem Dudleyem. Strażnicy historii to jego pierwsza powieść.
Źródła: foto | opis z okładki




Przypominam oficjalny polski trailer książki:



* * *

PS. Zgodnie z tym, co pisałam na fejsbuku - Kreatywowego Przeglądu Filmowego w tym tygodniu nie będzie - w kinach nie grają nic nowego, w telewizji warto obejrzeć raptem dwa czy trzy filmy i lepiej dla Was, byście korzystali ze słońca i czasu wolnego.

27 kwietnia 2012

Top 10: ulubione animacje

top 10 kreatywa

Oto temat, który w Waszych prośbach pojawiał się najczęściej - ulubione animacje. Wybór jest szeroki - animowanych filmów i seriali mamy całe mnóstwo - kojarzą się z dziecięcymi wspomnieniami i fajnymi chwilami z dorosłego życia. Ja skupiłam się na samych serialach z dzieciństwa, bo mają dla mnie dużo większe znaczenie, niż filmy.

24 kwietnia 2012

Forex. Rynek walutowy dla początkujących inwestorów, Marcin Milewski



Forex. Rynek walutowy dla początkujących inwestorów, Marcin Milewski
Wydawnictwo: Edgard
Rok wydania: 2012
Stron: 248
Gatunek: poradnik
Zajrzyj do książki
Pozostajemy w klimacie finansowym. Tym razem wyższa szkoła jazdy - już nie oszczędzanie, a poważne zarabianie i obracanie pieniędzmi. Jesteście na to gotowi?
Forex to rynek wymiany walut, gdzie przedmiotem międzynarodowego obrotu są pieniądze. Można na nim zarabiać przez 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu – zarówno przy trendzie zwyżkowym, jak i zniżkowym. Poradnik pokazuje krok po kroku, od czego zacząć fascynującą przygodę z inwestowaniem.

Źródło: samosedno.com.pl
Forex to ostatnimi czasy jedno z najmodniejszych słów. Bo zbijaniem dużych pieniędzy fascynuje się wielu. W sieci na temat rynku walutowego znajdziemy wiele informacji, porad i wskazówek. Nie wszystkie jednak serwowane są przez fachowców i nie wszystkie powinniśmy traktować poważnie. Marcin Milewski jest doświadczonym praktykiem rynku forex, prowadzi szkolenia, wydaje publikacje, jest prawnikiem i dziennikarzem gospodarczym. Jednym słowem - jego wiedza wzbudza zaufanie. I choć część z Was z pewnością z przerażeniem patrzy na książkę poświęconą finansom, ci którzy nie boją się walczyć o stabilizację majątkową, tym tytułem zainteresują się na pewno.

Poradnik podzielony jest na cztery części - pierwsza opowiada o historii i działaniu rynku, druga wyjaśnia kim są forexowi gracze, trzecia objaśnia jak działać i zarządzać ryzykiem, by zarabiać na forexie, ostatnia przedstawia dzień z życia tradera - pomaga wdrożyć się w rynek, oferuje wiele cennych wskazówek i wyjaśnia wzbudzające najwięcej emocji kwestie.

Książka Marcina Milewskiego zwraca uwagę przystępną formą i kompletnym ujęciem tematu. Autor przedstawia definicje najważniejszych pojęć, pomaga ustrzec się przed pułapkami i oszustwami, rysuje obraz idealnego inwestora, pokazuje jak minimalizować ryzyko i skutecznie działać. Do tego oferuje solidną dawkę wiedzy, potrzebnej do rozpoczęcia przygody z forexem. I choć temat ujmuje naprawdę szeroko i konkretnie, pozostaje profesjonalistą i radzi sięgać dalej, czytać więcej, korzystać z wersji demonstracyjnych i pracować nad sobą. To z kolei sprawia, że wzbudza jeszcze większe zaufanie...

Jestem bardzo zadowolona, że sięgnęłam po kolejną publikację, która może poważnie wpłynąć na moje życie. Forexem interesowałam się już jakiś czas i dopiero teraz czuję, że mam wiedzę potrzebną do działania. Forex. Rynek walutowy dla początkujących inwestorów to naprawdę dobry wybór, polecam!

Moja ocena: brak
Za książkę dziękuję wydawnictwu Edgard - wydawcy serii Samo Sedno.


Samo Sedno to seria nowoczesnych, praktycznych i podręcznych poradników, które trafiają w samo sedno. W serii znajdują się tytuły o tematyce m.in. biznesowej, parentingowej, psychologicznej czy dotyczącej zdrowego stylu życia i rozwoju osobistego.

literatura polska | recenzja | Marcin Milewski | literatura | recenzje książek

Marcin Milewski – prawnik, dziennikarz gospodarczy, redaktor internetowych serwisów finansowych. Praktyk i teoretyk rynku Forex z wieloletnim doświadczeniem, prowadzący szkolenia z zakresu ryzyka związanego z inwestowaniem na rynku walutowym. Autor licznych publikacji o tematyce finansowej oraz związanej z zakładaniem i prowadzeniem działalności gospodarczej.

Źródło: samosedno.com.pl

Jak pomnażać oszczędności?, Maciej Samcik



Jak pomnażać oszczędności?, Maciej Samcik
Wydawnictwo: Edgard
Rok wydania: 2012
Stron: 216
Gatunek: poradnik
Zajrzyj do książki
Dwa dni temu recenzję jednej z książek rozpoczęłam słowami: "Kiedy sięgam po jakikolwiek poradnik, zawsze mam nadzieję, że w czymś mi on pomoże. Że zmieni coś w moim sposobie myślenia. Że wniesie coś do mojego życia." I choć tamta książka żadnego z tych warunków nie spełniła, z Jak pomnażać oszczędności? jest zupełnie inaczej. Tak właśnie wyobrażałam sobie poradnik, który naprawdę zrewolucjonizuje moje życie.
Masz nadmiar gotówki i chcesz dodatkowo na niej zarobić? A może chcesz finansowo zabezpieczyć przyszłość swoich bliskich? Nasz poradnik skutecznie przeprowadzi cię przez labirynt rozmaitych metod inwestowania i uchroni przed popełnieniem kosztownych błędów. Przystępnie opisuje strategie idealne dla początkujących inwestorów, a także prezentuje bardziej złożone rozwiązania dla tych, którzy już odnieśli sukces finansowy i chcą dalej powiększać swój majątek. Poznaj smak satysfakcji płynącej z pomnażania zysków!
Źródło: samosedno.com.pl
Jak przystało na książkę z serii Samo Sedno, poradnik Macieja Samcika jest wydany naprawdę profesjonalnie i solidnie, wpisując się w stałą formułę serii (wyróżnianie, skrótowe zapowiadanie i podsumowywanie rozdziałów, graficzne wyodrębnianie najważniejszych wskazówek, przedstawianie zrozumiałych tabel i wykresów itd.).

Na książkę składa się osiemnaście rozdziałów, krótki wstęp, niby-zakończenie oraz słowniczek najważniejszych pojęć. Jak nietrudno się domyślić - głównym tematem rozważań autora są finanse. Nie jest to typowy poradnik, pomagający w tzw. codziennym oszczędzaniu, choć kilka domowych pomysłów Samcik również oferuje czytelnikowi (mam tu na myśli drobne zmiany, jakie można wprowadzać w swoim otoczeniu, np. odłączanie ładowarek, wyłączanie sprzętów, zbieranie drobniaków do słoika itd.). Autor skupia się przede wszystkim na dużych i konkretnych działaniach - opowiada o lokatach i kontach oszczędnościowych, funduszach inwestycyjnych i polisach, akcjach i obligacjach. Być może dla kogoś brzmi to nudno bądź abstrakcyjnie, ale każdy, kto poważnie myśli o przyszłości i finansowej niezależności, powinien po tę książkę koniecznie sięgnąć!

Inwestorem i bogatym człowiekiem może stać się naprawdę każdy. Maciej Samcik zaczyna od podstaw, prezentując drogę do oszczędzania dostosowaną do różnych ludzi - tych, którzy mają nieduży kapitał, tych, którzy boją się ryzyka czy też tych, którzy dla zdobycia fortuny są w stanie poświęcić naprawdę wiele.

Bardzo dobre jest to, że autor nie sili się na profesorski, sztywny ton, nie operuje nieustannie skomplikowanymi terminami i niezrozumiałymi wykresami, a do tego pozwala sobie czasem na luźniejszą, bardziej przyjazną formę. Szary obywatel sporo wyniesie z takiej lektury, nie będzie czuł się przytłoczony fachową terminologią, a jednocześnie jego wiedza naprawdę się wzbogaci. Co więcej - jeśli czytelnik odpowiednio się zainspiruje, jego życie naprawdę może się zmienić.

Mnie Maciej Samcik pchnął do radykalnych zmian w sposobie myślenia i działania. Do łask wróciło świecące pustkami konto oszczędnościowe, a na wpół złożone zamówienie w księgarni internetowej zostało cofnięte. Oto moje postanowienie, inspirowane słowami autora Jak pomnażać oszczędności?: nie będę kupować książek, które nie są mi niezbędne. Półki mam przepełnione, stosy recenzenckie rosną z każdym dniem, doba się nie wydłuża i - co za tym idzie - większość książek, które "koniecznie muszę mieć" pozostaje w kącie na długi, długi czas. Rabaty, kuszące promocje, dni darmowej dostawy i inne cuda będą pojawiać się zawsze. Całe nakłady książek nie znikną z księgarń. I skoro coś ma mi zalegać na półkach miesiącami, równie dobrze może pojawić się u mnie za jakiś czas. Tak prezentuje się jedno z moich głównych postanowień, które już teraz sprawia, że czuję się lepszym człowiekiem.

Doradzam Wam to samo - czytajcie mądre poradniki i czerpcie wiedzę od fachowców. Autor Jak pomnażać oszczędności? nie jest szarlatanem, obiecującym złote góry. On po prostu pomaga przeciętnemu obywatelowi odnaleźć się w świecie finansów.

Szalenie ważna i cenna lekcja!

Moja ocena: brak
Za książkę dziękuję wydawnictwu Edgard - wydawcy serii Samo Sedno.


Samo Sedno to seria nowoczesnych, praktycznych i podręcznych poradników, które trafiają w samo sedno. W serii znajdują się tytuły o tematyce m.in. biznesowej, parentingowej, psychologicznej czy dotyczącej zdrowego stylu życia i rozwoju osobistego.


literatura polska | recenzja | Maciej Samcik | literatura | recenzje książek

Maciej Samcik – absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Od 1997 roku dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej” specjalizujący się w tematyce finansowej. Laureat wielu prestiżowych nagród, w tym nagrody „Grand Press” dla najlepszego dziennikarza specjalistycznego. Autor i współautor poradników o oszczędzaniu, rankingów i konkursów giełdowych. Prowadzi jeden z najpopularniejszych blogów o tematyce ekonomicznej „Subiektywnie o finansach” pod adresem Samcik.blox.pl.


Źródło: samosedno.com.pl

21 kwietnia 2012

Kobiety, jedzenie i Bóg, Geneen Roth


Kobiety, jedzenie i Bóg, Geneen Roth
Oryginał: Women, Food, and God
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2012
Stron: 208
Gatunek: poradnik
Kiedy sięgam po jakikolwiek poradnik, zawsze mam nadzieję, że w czymś mi on pomoże. Że zmieni coś w moim sposobie myślenia. Że wniesie coś do mojego życia. Z wielką więc ekscytacją zabrałam się za lekturę książki Geneen Roth i prędko przekonałam się, że będzie to rozczarowanie...

Jeśli zaczynasz czytać tę książkę, objadając się chipsami, odstawisz je
już po pierwszym rozdziale, a kiedy dojdziesz do ostatniego, będziesz
zupełnie inną osobą.
Mam za sobą całą książkę i ani ja się nie zmieniłam, ani nie zmienił się mój stosunek do jedzenia. Gdybym akurat miała czipsy pod ręką i pozwalała sobie na konsumowanie w towarzystwie książek, z pewnością żaden fragment Kobiety, jedzenie i Bóg nie przekonałby mnie do zaprzestania podjadania...

Jesz za mało bądź za dużo, stale myślisz o tym, co masz zjeść lub starasz się wcale o tym nie myśleć? Możesz się od tego uwolnić. Autorka prezentuje 7 zasad, jak jeść bez poczucia winy, jeść wtedy, kiedy rzeczywiście tego potrzebujesz i nie mylić głodu z innymi niezaspokojonymi potrzebami.
Czy zasady głoszone przez autorkę są czymś nowym, niespotykanym, zaskakującym? Niestety nie. Powiela ona solidnie już ograne schematy, powołując się przy tym na cytaty z wielkich myślicieli, fragmenty arcydzieł literackich i dzieł filmowych. Cytaty same w sobie może i zacne, część z nich na pewno zapamiętam na długo, ale nigdy nie są to fragmenty wywodów autorki, a wyłącznie cudze słowa.

Co mi się podoba, to otwartość Geneen Roth. "Bóg" to u niej pojęcie umowne, które każdy może interpretować jak tylko chce. Dla agnostyków, do których się zaliczam, dla ateistów czy wyznawców innych religii - ten argument wart jest podkreślenia. Krąg potencjalnych odbiorców książki wcale się więc nie zawęża i - choć tytuł mógłby sugerować co innego - bez strachu może sięgnąć po nią każdy - nie tylko praktykujące katoliczki.

Autorka sporo opowiada o sobie i swoim życiu, chcąc przekonać czytelnika, że i on może schudnąć, zaakceptować siebie, pokochać jedzenie i niejedzenie. Jej historia jest dramatyczna, ale ma też dawać nadzieję. Podobnie zadziałać mają przywołane przez Roth historie jej podopiecznych, latami walczących z kompulsywnym objadaniem się. I choć wydawać by się mogło, że to kwestia jedzenia przoduje w tej książce, to tak naprawdę okazuje się ona wyłącznie pretekstem do rozważań nad rozwojem duchowym, nad cielesnością i samoakceptacją.

Przeczytania poradnika pani Roth nie odradzam, ale również szczególnie nie polecam. Do mojego życia książka ta niewiele wniosła i pewnie nigdy więcej po nią nie sięgnę. Za to jedną cenną wiadomość sobie z niej wyłuskałam. Wiem już mianowicie, co dolega moim psom. Podobnie, jak kot autorki, cierpią na kompulsywne objadanie się. Dowód? Spójrzcie jak wpatrują się w człowieka jedzącego (wybaczcie jakość, to tylko komórka):


Moja ocena: brak
Za książkę dziękuję wydawnictwu Świat Książki.


literatura amerykańska | recenzja | Geneen Roth | literatura | recenzje książek

20 kwietnia 2012

Top 10: książki do zabrania na bezludną wyspę

top 10 kreatywa

Oto ranking, który jest o tyle trudny, że nie jest mi łatwo wybrać kryterium, według którego dobrałabym książki. Czy na bezludną wyspę zabrać najlepsze czytadła? Ulubione książki? A może te, które wywarły na mnie największy wpływ? Te, których jeszcze nie znam, czy raczej czytane wielokrotnie? Nie mogąc zdecydować się na jedno kryterium, postawiłam na kompletny miszmasz. Oto efekty:

19 kwietnia 2012

Bilbord, J.D. Bujak


Bilbord, J.D. Bujak
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2012
Stron: 448
Gatunek: thriller
Jeżeli ktoś twierdzi, że tylko mężczyźni potrafią wymyślać opowieści o obrzydliwie brutalnych zbrodniach popełnianych na kobietach, jest w ogromnym błędzie. Radzę zajrzeć do powieści pani Joanny Bujak, by przekonać się jak szeroką gamę okrutności może wymyślić jedna kobieta...

Krzysztof Pasłęcki – właściciel świetnie prosperującej, uroczej kwiaciarni w centrum Kazimierza Dolnego, ukochany partner mądrej i oddanej kobiety, dobry przyjaciel i szef – ma wszelkie powody, by uważać się za człowieka sukcesu. Wiedzie spokojne, szczęśliwe życie, które nagle urywa się wraz z wizytą dawnego przyjaciela – policjanta Feliksa Pokornego. Kim jest Pokorny i jaką wiadomość przekazał? Co łączy Pasłęckiego z serią wyjątkowo brutalnych morderstw? Odpowiedzi na te pytania są zaskakujące, a w obliczu tragedii, otaczający Krzysztofa Pasłęckiego świat okazuje się zupełnie inny niż dotychczas.

Źródło: proszynski.pl

Na początku mamy... chaos. Zbrodnia goni zbrodnię - po kolei giną kobiety, których nie łączy nic. My obserwujemy coraz wymyślniejsze morderstwa, wykrzywiając twarz, wstrzymując odruch wymiotny, wznosząc oczy do nieba. Bo nie da się przejść obojętnie obok takiej dawki okrucieństwa. Gdzieś obok tego wszystkiego przewija się chłopak, wiodący spokojne życie w pełnym uroku Kazimierzu. Morderstwa wokół i koszmary przeszłości nie dają mu spać, brutalnie wciągając w czarną otchłań...

Pierwsza połowa powieści J.D. Bujak jest wyjątkowo ciężkostrawna - czytelnika zalewają nowi bohaterowie i nowe zbrodnie. Nie można wczuć się w akcję, bowiem ta przebiega wielotorowo, a autorka tylko dolewa oliwy do ognia, nie sugerując żadnego wspólnego mianownika, żadnego rozwiązania. Bywały momenty, w których miałam ochotę cisnąć książkę w kąt, ale wierzyłam, że nadejdzie moment, w którym chaos zostanie poskromiony.

I tak właśnie się stało.

Druga część Bilbordu trzyma w napięciu, ekscytuje i naprawdę zachwyca. Czytelnik zatraca się w tej brutalnej historii, z zapartym tchem obserwując poczynania policji i głównego bohatera. Rozwiązanie zagadki okazuje się zaskakujące i szokujące. Sprawia, że na plecy wstępują ciarki. Sprawia, że od książki naprawdę nie można się oderwać.

Joanna Bujak to pisarka naprawdę wysokiej klasy - zręcznie posługuje się piórem, wie jak dawkować napięcie, powala wyobraźnią i znakomicie kreuje świat przedstawiony. Kazimierz w jej opowieści jest taki, jakim sama go pamiętam - barwny, tajemniczy, kuszący. Jej bohaterowie są wyraziści i bardzo dobrze sportretowani. Całość - choć początkowo zniechęcająca i toporna - wypada naprawdę świetnie. Drugą połowę powieści czytałam późną nocą, bałam się ruszać i rozglądać na boki, walczyłam z łomotaniem serca i ze wszystkich sił chciałam zmusić się do pójścia spać. Ale nie dałam rady się oderwać. Podobnie jak bohaterowie - ukojenia zaznałam dopiero wtedy, gdy historia dobiegła końca. Wtedy już nie trzeba się bać...

Moja ocena: 7/10
Za książkę dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.


literatura polska | recenzja | J.D. Bujak | literatura | recenzje książek

18 kwietnia 2012

Płatki na wietrze, Virginia C. Andrews


Płatki na wietrze, Virginia C. Andrews
Oryginał: Petals on the Wind
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2012
Stron: 430
Gatunek: horror gotycki, saga rodzinna
Premiera: 09.05.2012
Płatki na wietrze to powieść stanowiąca kontynuację znakomitych Kwiatów na poddaszu, które przedstawiałam tutaj. Część druga dorównała, nawet przebiła swoją poprzedniczkę. Bądźcie gotowi na naprawdę poruszającą lekturę!

Kontynuacja bestsellerowej powieści o rodzeństwie Dollanganger. Matka i babka więziły dzieci na ponurym poddaszu przez blisko trzy i pół roku. Po latach odosobnienia i tajemniczej śmierci jednego z braci - zdecydowali się na ucieczkę. Cathy, Chris i mała Carrie trafiają do domu doktora Paula Sheffielda, który - osamotniony po śmierci żony i syna - roztacza opiekę nad dziećmi. Wydaje się, że ich los się wreszcie odmienił i że każde z nich znalazło właściwą drogę w życiu. Ale mimo to wspomnienie niewoli i ból z tym związany cały czas im towarzyszy. Wiszące nad młodymi bohaterami rodzinne przekleństwo wciąż daje o sobie znać. Pamięć nie pozwala prowadzić im normalnego życia. Czy to ich wina? Czy z nimi działo się coś dziwnego? Tylko matka może im pomóc. Tylko zemsta da im satysfakcję.

Źródło: weltbild.pl


Psychiczne zniewolenie jest jak niewidzialna pętla, zaciskająca się na szyi, przegubach, żołądku i kolanach tego, który zmuszony jest żyć koszmarami przeszłości. Każdy dawny uraz, każda uroniona łza, każdy popełniony grzech odbijają swoje piętno na człowieczym sercu i umyśle. Normalna egzystencja nie jest możliwa, jeśli jako dziecko było się niewolnikiem własnej rodziny, przez lata podtruwanym i przetrzymywanym na ciemnym poddaszu. Koszmarów przeszłości nie zatrze nawet ogromna dawka szczęścia. One już na zawsze będą jak niezabliźniona rana, wciąż rozdrapywana na nowo.

Młodzi bohaterowie byli kiedyś jak papierowe, wyblakłe, samotne kwiaty na mrocznym poddaszu. Wraz z ucieczką i znalezieniem schronienia, stali się płatkami na wietrze. Byli wolni. Ale czyż wolność ta nie jest tylko pozorna, kiedy każdy podmuch wiatru mógł ponieść ich w nieznane? O ile Chris osiadł gdzieś, odnajdując częściowy spokój, o tyle jego ukochana siostra miotała się w każdym możliwym kierunku, targana namiętnością i chęcią zemsty. Jej serce krwawiło nieustannie, jej dusza nigdy nie przestała szlochać.

Obok nich żyła jeszcze malutka Carrie - zgnębione dziecko, które nigdy nie mogło zaznać szczęścia. Dziewczynka, którą nauczono, że jest zbyt brzydka na miłość, zbyt przeklęta na radosne życie. Ona już na zawsze pozostała kruszynką, chowającą się w ciemnym kącie poddasza. Dla niej wszelka nadzieja umarła wraz z ukochanym bratem - Corym. Ona była jak uschnięty płatek, który nawet z wiatrem nie zaznał wolności.

W powieści Andrews pojawił się również szereg innych zniewolonych psychicznie bohaterów - kobiety, borykające się z dawnymi grzechami, mężczyzna odpokutowujący stare winy, chłopak szukający akceptacji, której nie dała mu rodzina. Każdy z nich dźwigał zadający ból i wywołujący łzy ciężar. I - co smutne - nikomu nie udało się podnieść z kolan...

Płatki na wietrze to niezwykle poruszające studium miłości i nienawiści, namiętności i zemsty. To opowieść o bólu i walce z demonami przeszłości. Portrety psychologiczne bohaterów są skonstruowane tak znakomicie, że nie sposób podważyć ich autentyczności. Dlatego właśnie powieść Andrews tak wstrząsa i porusza - wydaje się być bliska i prawdziwa. Ta historia mogłaby zapukać do drzwi każdego z nas...

Nie jest to co prawda książka idealna - miewa przestoje i nużące fragmenty, ale są one niczym w porównaniu z tym, jak znakomicie wypada całość. Mało jest autorów, którzy tak doskonale przedstawiają psychiczne zniewolenie oraz ból, którego nie widać na zewnątrz. Bohaterowie Andrews poruszają, ich losy wstrząsają. Przygotujcie się na mocne wrażenia.

Moja ocena: 8,5/10
Za książkę dziękuję wydawnictwu Świat Książki.


literatura amerykańska | recenzja | Virginia C. Andrews | literatura | recenzje książek

Cleo Virginia Andrews (06 czerwca 1923 - 19 grudnia 1986 r.), znana lepiej jako VC Andrews Virginia C. Andrews. Urodziła się w Portsmouth, Virginia , a zmarła na raka piersi w wieku 63 lat. Andrews pisała powieści typu gotyckiego horroru i sagi rodzinnej, obracające się wokół rodzinnych tajemnic i zakazanej miłości. Jej najbardziej znane powieści to słynny bestseller Flowers in the Attic (1979). Jej powieści zostały przetłumaczone na francuski , włoski , niemiecki , hiszpański , holenderski , japoński , koreański , turecki , grecki , fiński , węgierski , szwedzki , portugalski i hebrajski i są porównywane do powieści Susan Hill , Gwen Hunter i Nora Roberts.

Źródła: foto | opis

17 kwietnia 2012

Top 10: ulubione programy telewizyjne

top 10 kreatywa

Telewizję oglądam raczej rzadko. A jeśli już - wybieram głównie piłkę nożną i inne sporty. Ewentualnie coś z listy, którą prezentuję Wam poniżej.

16 kwietnia 2012

Szczypta Wenecji, czyli ulubione dania komisarza Brunettiego, Donna Leon, Roberta Pianaro


Szczypta Wenecji, czyli ulubione dania komisarza Brunettiego, Donna Leon, Roberta Pianaro
Oryginał: A Taste of Venice. At Table with Brunetti
Wydawnictwo: NSB
Rok wydania: 2012
Stron: 304
Gatunek: kucharskie, reportaże
Włoską kuchnię kocha wielu. Kojarzy się ze świeżymi warzywami, aromatycznymi sosami i ziołami, pysznymi makaronami i znakomitymi rybami. Wielbiciele twórczości Donny Leon włoskie specjały poznawali dzięki przygodom komisarza Guido Brunettiego, który lubi dobrze zjeść, bywa w restauracjach i stale rozsmakowuje się w daniach swojej żony - Paoli. Wychodząc naprzeciw potrzebom czytelników, pisarka przy współpracy z Robertą Pianaro stworzyła Szczyptę Wenecji - kulinarny przewodnik po świecie komisarza Brunettiego.

Wiadomo, że emocje zaostrzają apetyt, dlatego też w bestsellerowych powieściach Donny Leon o komisarzu Brunettim czytelnik często zasiada do stołu wraz z głównym bohaterem, aby w towarzystwie komisarza, jego rodziny i przyjaciół odetchnąć, odpocząć od trudnych spraw kryminalnych i nabrać do nich właściwego dystansu. W Szczypcie Wenecji wieloletnia przyjaciółka Donny Leon, Roberta Pianaro, zaprasza miłośników komisarza do swojej kuchni, żeby uchylić rąbka kulinarnej tajemnicy i pokazać im, jak można samodzielnie przyrządzać przepyszne potrawy, które Paola Brunetti gotuje dla swojej rodziny. Po tej lekturze przepisy na ulubioną pastę Brunettiego (penne rigate), szarlotkę Paoli, lazanię mamy Brunettiego oraz przysmak Donny Leon (risotto di zucca) nie będą stanowić dla nas tajemnicy. Są też tutaj proste sposoby na przyrządzanie dań będących podstawą kuchni włoskiej.

Źródło: merlin.pl

Szczypta Wenecji to bardzo ładnie wydana książka, pełna pomysłów na przyrządzenie typowych dla Italii przekąsek, pierwszych dań, warzyw, ryb i owoców morza, mięs oraz deserów. Przepisy nie są skomplikowane, ale wiele propozycji może stanowić problem dla tych, którzy w okolicy nie mają dużych targów i marketów pełnych mało popularnych ryb, warzyw, mięs czy owoców morza. Ku mej radości - najprostsze i najbardziej typowe okazują się desery, z których większość mogłabym przyrządzić tu i teraz, gdybym tylko mogła pozwolić sobie na dodatkową porcję kalorii...

Szczypta Wenecji nie jest jednak typową książką kucharską. Brakuje w niej zdjęć, za to są bardzo gustowne ilustracje Tatjany Hauptmann. I to nie przepisy okazują się tu najważniejszym i najbardziej barwnym elementem - dla mnie zdecydowanie królują fragmenty powieści Donny Leon (dopasowane do przedstawianych dań) oraz wspomnienia z jej weneckiego życia. Autorka przybyła do Wenecji ponad 40 lat temu (by jakiś czas później osiąść tam na stałe), dzięki czemu na własne oczy mogła zobaczyć rewolucyjne przemiany, jakie zaszły w tej części Włoch. Sama zresztą przeistoczyła się z turystki w mieszkankę i wsiąknęła w to - jakże specyficzne - środowisko.

Obok przepisów pojawiają się zatem charakterystyczne miejsca i ważni ludzie, ciekawe anegdoty i historyjki. Część opowiedziana z humorem i rozrzewnieniem, część z goryczą i smutkiem. Bo świat pędzi do przodu, a w ślad za nim pędzą ludzie, którzy w miejsce uroczych knajpek stawiają fast-foody, a zamiast świeżych warzyw sprzedają tandetę dla milionów turystów. Donna Leon to niezwykle uważna obserwatorka, która choć kocha Wenecję i jej mieszkańców, potrafi obiektywnym okiem spojrzeć na brutalne przemiany, które niektórym przynoszą pieniądze, a innym dodają bolączek.

Szczyptę Wenecji polecam miłośnikom gotowania, fanom typowej włoskiej kuchni, czytelnikom Donny Leon i tym, którzy oprócz uczty dla ciała lubią również ucztę dla ducha. Ta znakomita książka przeniesie Was do pięknej Wenecji, pełnej niezwykłych smaków i zapachów, specyficznych ludzi i niepowtarzalnych miejsc. Warto wybrać się w tę podróż!

Moja ocena: brak
Za książkę dziękuję sklepowi internetowemu merlin.pl, kupicie ją tutaj.


literatura amerykańska | recenzja | Donna Leon, Roberta Pianaro | literatura | recenzje książek
Jej ojciec był Hiszpanem, a matka Irlandką. Studiowała literaturę, specjalizowała się w dziewiętnastowiecznej prozie (zwłaszcza twórczości Jane Austen). Po studiach pracowała jako copywriter. Do Włoch po raz pierwszy przyjechała w 1966, następnie pracowała jako wykładowca i nauczyciel w różnych krajach - Iranie, Arabii Saudyjskiej i Chinach. W Wenecji osiadła w 1981 i wykładała literaturę na pobliskiej filii Uniwersytetu Maryland. W 1998 porzuciła pracę na uczelni i od tego czasu zajmuje się wyłącznie pisaniem książek. Jest mecenasem i menedżerem barokowej orkiestry Il Complesso Barocco, wykonującej głównie opery Haendla. Zespół ten nagrał m.in. płytę La Maga Abbandonata: Donna Leon's Favourite Handel z ariami i duetami z oper Amadigi, Alcina i Rinaldo.

Źródła: foto | opis

10 kwietnia 2012

Hipnotyzer, Lars Kepler


Hipnotyzer, Lars Kepler
Oryginał: Hypnotisören
Wydawnictwo: Czarne
Rok wydania: 2010
Stron: 628
Gatunek: kryminał, thriller
W ostatnich latach mogliśmy obserwować prawdziwy szał na skandynawskie kryminały. Na fali popularności słynnego Millenium powstało wiele lepszych bądź gorszych powieści z tego nurtu. I choć dotąd modzie tej nie ulegałam, dałam się skusić pierwszej części cyklu Joona Linna, autorstwa duetu Ahndoril - Coelho Ahndoril, tworzącego pod pseudonimem "Lars Kepler". Czy teraz zostanę miłośniczką skandynawskich powieści z dreszczykiem? Na pewno!

W środku grudniowej nocy psychiatrę Erika Marię Barka budzi telefon ze sztokholmskiego szpitala. Komisarz kryminalny Joona Linna prosi go o pilną pomoc - leczenie nieprzytomnego pacjenta, który doświadczył poważnego urazu. Ma nadzieję, że za pomocą hipnozy Erik będzie mógł komunikować się z chłopcem, umożliwiając policji przesłuchanie go. Dzięki temu może uda się ustalić, kto brutalnie zamordował jego rodziców i młodszą siostrę, a następnie znaleźć i ocalić starszą siostrę, zanim będzie za późno.

Jednak od ostatniego razu, gdy Erik praktykował hipnozę, minęło dziesięć lat, a psychiatra obiecał sobie, że nigdy do tego nie wróci. Powracające bolesne wspomnienia z tamtego czasu sprawiają, że decyduje się odmówić policji swojej pomocy. Gdy w końcu daje się jednak przekonać, zostaje uruchomiona seria nieprzewidzianych zdarzeń...

Źródło: merlin.pl

Powieść Larsa Keplera zachwyca gabarytami - ponad 600 stron naprawdę smakowitej lektury. Zdaniem niektórych sporo w niej fragmentów zbędnych, ale według mnie poszczególne wątki znakomicie się zazębiają i żadnego z nich bym się nie pozbyła. Na dobry kryminał nie musi się bowiem składać sama część tycząca się intrygi i zbrodni. Nakreślenie dokładnych portretów psychologicznych postaci i relacji ich łączących uważam za kluczowy element całości i nie pojmuję, jaki sens miałaby powieść oparta jedynie na motywie kryminalnym, bez całej psychologicznej otoczki i tak podkręcającego atmosferę suspensu...

Autorzy Hipnotyzera pokusili się o bardzo ciekawy chwyt narracyjny, polegający na przedstawianiu tych samych scen z perspektywy różnych bohaterów. Przypomina mi to motyw ze znakomitego dramatu Słoń w reżyserii Gusa Van Santa, w którym co jakiś czas cofaliśmy się do tych samych wydarzeń, obserwując je z różnych stron. Początkowo zabieg ten może wywoływać mały zamęt, jednak z czasem wyrasta on na jedną z największych zalet książki. Sama narracja poprowadzona w czasie teraźniejszym jest bardzo mocnym punktem Hipnotyzera. I choć dialogi miejscami bywają toporne, powieść pochłania się błyskawicznie.

Fabularnie powieść Keplera stoi na naprawdę wysokim poziomie - stale wczuwałam się w skórę bohaterów i razem z nimi przeżywałam emocjonujące, porażające i wgniatające w fotel wydarzenia. Kilka wątków miało co prawda niedociągnięcia, nie wszystkie fakty były logicznie uzasadnione, a i rozwiązania domyśliłam się nieco szybciej, niż główny bohater, jednak ani trochę nie odebrało mi to przyjemności z lektury. Emocje targały mną do ostatniej strony...

Moja ocena: 8/10
Za książkę dziękuję sklepowi internetowemu merlin.pl, kupicie ją tutaj.


literatura szwedzka | recenzja | Kepler Lars | literatura | recenzje książek

8 kwietnia 2012

Elizabeth Taylor. Dama, kochanka, legenda, David Bret


Elizabeth Taylor. Dama, kochanka, legenda, David Bret
Oryginał: Elizabeth Taylor. The Lady, The Lover, The Legend 1932–2011
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2012
Stron: 295
Gatunek: biografia
Nie byłam nigdy fanką Elizabeth Taylor, ale fascynują mnie wielkie kobiety i kino, toteż gdy tylko pojawiła się zapowiedź Damy, kochanki, legendy byłam pewna, że muszę ją przeczytać. Nie zauważyłam wówczas notki na okładce, brzmiącej "sensacyjna nowa biografia", bo gdyby tak było, mocno bym się zastanowiła, czy rzeczywiście warto...

Książka ta zapewne nie mogłaby się ukazać za życia aktorki. Zawiera zbyt wiele nowych i skrzętnie pomijanych wcześniej faktów, zbyt wiele szczegółów, na które aktorka z pewnością zareagowałaby pozwem sądowym. Zdaniem Breta, Taylor była najbardziej kontrowersyjną gwiazdą kina od czasów Mae West – systematycznie niszczyła wszystkie swoje związki emocjonalne, szczególnie zaś te, które zazwyczaj bywają najważniejsze: związki z partnerami życiowymi czy z własnymi dziećmi. Zachowując respekt wobec legendy, autor pokazuje Elizabeth Taylor taką, jaka była naprawdę: żądną sławy, chciwą, arogancką, lekkomyślną, czasami wręcz śmieszną, a mimo to – wielką.

Źródło: proszynski.pl

Łatwo pisze się książki całkowicie oparte na plotkarskich doniesieniach. Można wziąć do ręki kilka kolorowych pism, przejrzeć strony internetowe i zamienić parę słów z tymi, którzy przedstawianej osoby nie lubili. Efekt? "Sensacyjna biografia", reklamowana hasłem "Taylor na pewno nie pozwoliłaby na jej wydanie". Żenada.

Nie jest to rzetelna biografia, z gatunku tych, które pochłaniamy z fascynacją. Wywlekanie kolejnych brudów legendy kina w pewnym momencie staje się nużące i irytujące. Zwłaszcza, że poparte jest takimi szczegółami i drobiazgami, że pozostaje tylko ziewnąć i przerzucić kolejną kartkę w nadziei, że będzie ona ostatnią.

Są w książce Davida Breta oczywiście pozytywy. Autor znakomicie nakreślił schemat relacji między apodyktyczną matką i zagubioną córką, którą cudze ambicje rzucają na głęboką wodę. Do tego dochodzi solidne sportretowanie bezwzględnego światka wielkiego kina, które rządzi się własnymi prawami. Doceniam pracę, jaką włożył autor w powstanie książki - sięga bowiem do wielu źródeł, rozmawia z mnóstwem osób i przygotowanie Damy, kochanki, legendy kosztowało go wiele czasu i energii. I gdyby reklamowano tę książkę nie jako biografię ikony, a raczej jako plotarski zapis jej życia - mogłabym temu wytworowi może i przyklasnąć. A tak, nastawiłam się na jajecznicę, dostałam zgniłe jajo - nie, dziękuję.

Moja ocena: 5/10 (właściwie 4, ale dodaję punkt za piękne i solidne polskie wydanie)

Za książkę dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.


literatura angielska | recenzja | David Bret | literatura | recenzje książek

6 kwietnia 2012

Top 10: pisarze, którzy powinni odwiedzić Polskę

top 10 kreatywa

Oto lista autorów, z którymi chciałabym porozmawiać o ich twórczości. Zabrakło tu parę nazwisk, które w ostatnim roku już odwiedziły nasz kraj (Schmitt, Llosa, Marsden). Możecie być pewni, że jeśli wymienione przeze mnie postaci pojawią się w Polsce, na pewno pognam na spotkanie:

• Haruki Murakami •

• J.K. Rowling •

• Alexander McCall Smith •

• Isabel Allende •

• Lauren DeStefano •

• Suzanne Collins •

• Stephenie Meyer •

• Nick Hornby •

• Ann Brashares •

• Charlaine Harris •



Temat na przyszły tydzień:
Dziesięć ulubionych programów telewizyjnych.


Czekam na Wasze rankingi i życzę Wam wspaniale spędzonego świątecznego czasu!

Źródła zdjęć: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10