3 grudnia 2012

Zablokowany. Formuła 1, Wolf Haas

Zablokowany. Formuła 1, Wolf Haas
Oryginał: Ausgebremst: Der Roman zur Formel 1
Wydawnictwo: G+J
Rok wydania: 2012
Stron: 216
Gatunek: kryminał
Książka nawiązująca do lubianych przeze mnie wyścigów Formuły 1 musiała mnie skusić od pierwszego wejrzenia. Nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać, ale że Wolf Haas cieszy się naprawdę ogromnym uznaniem czytelników i ja doszłam do wniosku, że jego niezbyt imponujący objętościowo kryminał naprawdę warto przeczytać.

Zdanie podtrzymuję również po lekturze. Tę powieść pokochają wszyscy miłośnicy Formuły 1, a ci, którzy za nią nie przepadają, docenią pomysłowość i poczucie humoru austriackiego pisarza.

Drobny sprzedawca gadżetów dla fanów Formuły 1 uparcie twierdzi, że został niesłusznie skazany za zabójstwo. Ustalił, dlaczego w latach siedemdziesiątych w katastrofach lotniczych zginęło pół tuzina kierowców Formuły 1. I zna prawdziwą tożsamość Nikiego Laudy.

Odkrył też tajemnicę kariery Michaela Schumachera, ale nikt nie chce uwierzyć w jego wersję wydarzeń. A przy tym nie przeszkadza mu, że Schumacher dostał się do Formuły 1 w rezultacie przestępstwa.

Przeszkadza mu tylko, że z tego powodu sam musi spędzić piętnaście lat w więzieniu. Formuła 1 w powieści Wolfa Haasa okazuje się jednym wielkim bagnem zorganizowanej przestępczości. To sztuka nonsensu przy najwyższej prędkości.

Źródło: merlin.pl

Nie jest to pełnokrwisty kryminał z wartką akcją, tajemnicami wielkiej wagi czy emocjonującymi zbrodniami. Te rozgrywają się gdzieś w tle i stanowią jedynie dodatek do opowieści o żywocie naznaczonym fanatyzmem wobec wyścigów. Z tego też powodu przy Zablokowanym częściej śmiałam się, niż emocjonowałam. Wolf Haas odznacza się naprawdę fenomenalnym poczuciem humoru i jego groteskowe przedstawienie rzeczywistości wyścigów Formuły 1 powinno wywoływać przede wszystkim śmiech. Nieco nerwowy, nieco ironiczny, ale właśnie śmiech. Rzadziej trwogę czy przejęcie.

Nie drżałam z emocji, nie doznawałam szoku czy dreszczy. Wszelkie zbrodnie przedstawione w powieści Haasa rozpływały się gdzieś w powietrzu, a ja potraktowałam ją bardziej jako zbiór ciekawostek z historii wyścigów, aniżeli powieść kryminalną czy nawet udaną satyrę. To dobra, ciekawa książka, na bazie której mogłaby powstać naprawdę przejmująca opowieść z dreszczykiem. Potraktowałabym więc ją raczej jako szkic, krótką opowiastkę, dobry zarys wielkiej historii.

Jest potencjał, jest sporo ciekawostek, znakomity pomysł na fabułę. Są interesujący bohaterowie i jest naprawdę ciekawie zarysowany świat. To taka książka, z której chciałoby wycisnąć o wiele więcej. Dlatego właśnie czuję pewien niedosyt.

Ale wciąż do lektury gorąco zachęcam.

Moja ocena: 7/10
Za książkę dziękuję sklepowi internetowemu merlin.pl, kupicie ją tutaj.


literatura austriacka | recenzja | Wolf Haas | literatura | recenzje książek
Wolf Haas (ur. 14 grudnia 1960 w Maria Alm am Steinernen Meer na terenie Kamiennego Morza w kraju związkowym Salzburg) – austriacki pisarz współczesny, przede wszystkim specjalizujący się w powieściach kryminalnych. Wolf Haas dorastał w Salzburgu, a potem przeniósł się do Wiednia, gdzie mieszka do dnia dzisiejszego. Autor w 2000 otrzymał prestiżową szwajcarską nagrodę w dziedzinie kryminału – Burgdorfer Krimipreis. Kilkakrotnie był laureatem podobnych, niemieckich nagród – Deutscher Krimi Preis (1997, 1999, 2000).
Źródła: foto | opis

6 komentarzy:

  1. Haas w zasadzie pisze mniej kryminały, a takie złośliwe pastisze, pełne celnych obserwacji dotyczących świata i ludzi... Niemcy go cenią, wydają, trochę czytają, ale kupować wolą chyba jednak Fitzka i Link:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jest i z tą książką - niby-kryminał, ale jednak z klasyką gatunku ma niewiele wspólnego.

      Usuń
  2. No i to jest to, na co czekałem i na co polowałem tyle czasu!:)
    Uwielbiam Formułę 1 w każdej postaci - czy to gra, czy telewizja. No ale taka książka, która jest do tego kryminałem... No no. Wiem, jaki sobie sam prezent zrobię pod choinkę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że recenzja się przydała :) Nawet przypomniałam sobie o Twoim 'formułowym' poście, kiedy pisałam o tej książce.

      Usuń
    2. Nie wierzę, że ktoś pamięta takie rzeczy:)

      Usuń