15 grudnia 2012

I że cię nie opuszczę... / The Vow (2012)

I że cię nie opuszczę... (The Vow)
reż. M. Sucsy • USA (i in.), 2012
Potrzebowałam wyłączenia umysłu. Potrzebowałam chwili oddechu. Pomyślałam, że film o romantycznym tytule I że cię nie opuszczę... okaże się dobrym rozwiązaniem. Spodziewałam się przyjemnie spędzonego czasu, rozrywki i łez. Stało się nieco inaczej...

Nie przypominam sobie wielu filmów, które aż tak bardzo wdarły się do mojej głowy. Przez cały seans gorączkowo rozmyślałam nad sytuacją bohaterów i nieustannie byłam tak smutna, że niewiele brakowało, a z tego smutku zaczęłabym walić głową o ścianę. Wczuwanie się w cudzą sytuację nie zawsze przynosi dobre skutki. Tym bardziej w przypadku opowieści opartych na prawdziwych historiach.

Życie napisało bardzo przejmujący scenariusz. Kochający się małżonkowie nagle stracili siebie. Ona nie pamiętała spędzonych z nim lat, on za wszelką cenę chciał odzyskać to, co ich łączyło. Jak długo można walczyć? Jak długo udawać, że nowe życie jest dobre? Kiedy złożyć broń? Wydarzenia przedstawione w The Vow zmuszają do stawiania pytań, snucia refleksji, zastanawiania nad własnym związkiem i życiem...

Rachel McAdams to jedna z moich ulubionych aktorek. Channing Tatum z kolei stoi na czele mojej czarnej listy. Wiecznie ta sama tępa mina, wieczna drętwota ciała. Połączenie dobrego aktorstwa ze słabym, uroku i sztuczności - nie wyszło temu filmowi na dobre. Duże wyzwanie stało przed odtwórcą głównej roli, który ciężarowi tej opowieści zdecydowanie nie podołał. Zabrakło emocji, zabrakło ognia, zabrakło tego czegoś, co wprawiłoby w zachwyt i kazało mi uronić łzę wzruszenia.

Sama fabuła bardzo mnie poruszyła, ale twórcy filmu nie uniknęli wpadnięcia w banał - zbyt wiele tu oczywistych rozwiązań, zbyt mało miejsca na domysły i zaskoczenie. Łatwo takie uchybienia wytłumaczyć życiowością historii, ale czyż nie na tym polegała rola scenarzystów czy reżysera, aby jakoś tę całość wyszlifować i bez reszty porwać widza? Zbyt wiele razy ziewałam, zbyt wiele razy wiedziałam co czai się za rogiem, by jednoznacznie stwierdzić, że jest się czym zachwycać. Nie zmienia to jednak faktu, że film naprawdę warto zobaczyć.

Moja ocena: 6,5/10

17 komentarzy:

  1. Jak najbardziej zgadzam się z Twoją opinią. Film nie porywa, Tatum jak to Tatum, ale warto poświęcić trochę czasu i obejrzeć tę historię ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A mi się bardzo podobał. Wzruszający.

    OdpowiedzUsuń
  3. A mi się film bardzo podobał i popłakałam się w trakcie oglądania ;) Również Rachel należy do grona moich ulubionych aktorek i znajduje się na szczycie tej listy. Musze przyznać, że film obejrzałam głównie ze względu na nią. Za Channing'iem nie przepadam, jednak moim zdaniem w tym filmie wypadł nawet dobrze. Wzbudził moje współczucie i nad jego losem też zapłakałam. Nawet jeśli domyślałam się tego, co, jak to napisałaś, "czai się za rogiem", to i tak film oglądałam z przyjemnością. Wywarł on na mnie duże wrażenie (szczególnie, że jest oparty na faktach) i cały czas myślałam o moim ukochanym, co ja bym zrobiła w takiej sytuacji itp. Na pewno obejrzę go jeszcze ponownie ;)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje współczucie też wzbudził - nie dało się inaczej. Ale to zasługa scenariusza i całej tej historii. Aktorsko Tatum nie podołał - jego niezmieniająca się mina idealnie odzwierciedla jego aktorskie 'umiejętności'.

      Usuń
  4. Rachel McAdams... Czy będzie piękniejsza historia o miłości z jej udziałem od "Pamiętnika"? Wykażę się tu teraz totalną ignorancją, ale dla mnie odpowiedź brzmi nie. Oczywiście to nie znaczy, że nie będę oglądać innych filmów z nią, ale jest w tym coś takiego... nazwałabym go "efektem Pamiętnika" po którym każdy następny film o niezwykłej miłości z McAdams jest jakiś mniej istotny, mniej intensywny, mniej oddziałujący? Przynajmniej ja tak mam. Z Twojej recenzji wynika, że z tą produkcją niestety będzie podobnie. Pewnie powinnam dać mu szansę i pewnie w końcu dam. Obawiam się jedynie, że mogę skończyć z podobnymi emocjami, jak Twoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że "Pamiętnik" strasznie oddziałuje na człowieka - to jeden z moich najukochańszych filmów i nie pozbędę się go z umysłu nigdy. Rachel w wielu filmach wypada bardzo dobrze, ale to właśnie za "Pamiętnik" kocham ją najbardziej.

      Usuń
  5. Ten film obejrzałam dla Rachel, którą uwielbiam od czasów "Pamiętnika" (17 seansów już za mną :P). Niestety niezbyt mi się podobało, a nawet się nudziłam. Historia mocno wtórna, niczym nie zaskakuje, chociaż ma momenty. Z komedii romantycznych, jakie ostatnio widziałam mogę polecić "5 year engagement".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za polecenie, może uda mi się obejrzeć i wreszcie trochę uśmiechnąć :)

      Też nudziłam się przy tym filmie - ziewałam, dłużył mi się. Nie tego oczekuję od dobrej produkcji.

      Usuń
  6. jak chcesz się wzruszyć to polecam ,,Koizorę".
    Urzekający film, polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę podobnie jak Ty. Z jednej strony poruszająca fabuła, ale z drugiej strony ten temat był wałkowany już tak wiele razy, że w końcu staje się nudnawy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oglądałam ten film juz jakiś czas temu i przyznam, że wyzwolił we mnie wiele emocji, a nawet łzy płynące po policzku. Był to mój pierwszy film z Rachel i mam ochotę na kolejne. Czytając komentarze, doszłam do wniosku, że mój pełniejszy zachwyt niż Twój - Kreatywo - wynika z tego, że nie oglądałam "Pamiętnika". Muszę to szybko, a najlepiej po świętach, kiedy będę miała trochę więcej czasu, to zrobić :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam wrażenie że to taka współcześniejsza 'wariacja' na temat 'Pamiętnika', miłość konta pamięć - tak, wiem - historia autentyczna. Jakoś drugi raz nie umiałam się już wzruszyć.
    McAdams jak zwykle uzdolniona i urocza. Tatum rzeczywiście nie podołał.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przewidywalność jest zmorą każdego widza czy czytelnika. Gorzej gdy twórca filmu nawet nie stara się temu zaradzić. Wtedy z fajnej historii robi się papka, której już nawet nie trzeba mielić. Filmu nie oglądałam, ale Twoje słowa można niestety odnieść do tysiąca innych filmów.

    OdpowiedzUsuń
  11. hm, widzę, że bardzo nie lubisz Channinga Tatuma ;p ja oglądałam z nim tylko dwa filmy. W 'Dear John' moim zdaniem dobrze odegrał rolę wyzutego z emocji żołnierza, a i tutaj jego gra aktorska nie raziła mnie po oczach.. cały film oceniam wyżej, ale ile ludzi, tyle opinii :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeszcze przede mną, ale mam szczerą chęć obejrzeć :) Właśnie dla Rachel, która też uwielbiam od czasów "Pamiętnika".

    OdpowiedzUsuń
  13. Prawdę mówiąc już od dłuższego czasu mam ochotę ten film obejrzeć, ale nie wiem czy nadarzy się okazja.

    OdpowiedzUsuń
  14. Film oglądałam. Co prawda wiadomo co czai się za rogiem, ale mi to nie przeszkadzało. Nie wymagałam od I że cię nie opuszczę zbyt wiele. Miło spędziłam czas podczas seansu.

    OdpowiedzUsuń