6 listopada 2012

Szopka, Zośka Papużanka

Szopka, Zośka Papużanka
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2012
Stron: 205
Gatunek: społeczno-obyczajowa
Z wielką ciekawością podchodziłam do lektury Szopki. Wiedziałam co prawda, że jest to debiut, ale czytałam, że mocny, brawurowy, naprawdę wyjątkowy. Spodziewałam się zatem czegoś spektakularnego, nowatorskiego, niezwykłego. Tymczasem zaskoczenia nie było - bo tematyka ograna (choć okładka głosi, że wcześniej pisali o niej wyłącznie Zapolska i Kuczok), a i język pachnący Masłowską i Gombrowiczem wyjątkowością nie powala...
Tutaj małżeństwo to więzienie o zaostrzonym rygorze, a dom to teatr absurdu, wrzasku i kotletów schabowych. Mocna proza – jak uderzenie pięścią. Kolejny – po sztuce Zapolskiej i powieści Kuczoka – sugestywny portret polskiej rodziny: nie patologicznej, nie kołtuńskiej, ale nadal strasznej, zakłamanej i zimnej. Czy to wina okropnej matki (wiecznie nękającej niekochanego męża), że syn Maciek nie ułożył sobie życia, a córka Wanda studiowała psychologię po to, by się dowiedzieć, dlaczego tak jej było źle w życiu? Dlaczego ta rodzina trwa, dlaczego się nie rozpada? Debiutantka napisała odważną powieść z nerwem, przejęciem i literackim talentem. Narodziła się pisarka – Leszek Bugajski, „Newsweek”.

Źródło: swiatksiazki.pl
To nie jest książka, obok której można przejść obojętnie. Nie zaskakuje, to prawda, ale znacznie wybija się na tle popularnej współczesnej prozy polskiej. Debiutująca Zośka Papużanka operuje słowem jak niewielu, pozwalając sobie na liczne gry i zabawy językowe, na budowanie mięsistych metafor, lepienie neologizmów z rozrzuconych słów i łapanie czytelników w lingwistyczne pułapki. Do tego zręcznie splata wiele wątków, wiele portretów postaci i wiele zdarzeń, będąc przy tym niezwykle czujną obserwatorką życia społecznego na przestrzeni dziesięcioleci.

W swojej tematycznej zwykłości, Szopka jest powieścią niezwykłą - potrafi irytować, bawić i poruszać. Szokuje prawdziwością, która światłem dziennym okrywa to, co wcześniej zamiatano pod dywan. Bo o dysfunkcyjnych rodzinach wiele się wie, ale wciąż niewiele mówi. Prawda ujawniona przez Papużankę jest zatem doskonale znana, ale przedstawiona w formie tak atrakcyjnej językowo, że wobec tej prozy nie sposób pozostać obojętnym.

Nie jest to książka, o której powiem, że czytałam ją z przyjemnością. Chłonęłam ją dosyć długo, maleńkimi fragmentami. Nie porywa ona i nie wciąga, jest takim studium relacji międzyludzkich, którego wcale nie chce się znać. Ale ma swój urok, wzbudza ciekawość i pozwala na chwilę przenieść się do świata, namalowanego pędzlem językowej wrażliwości. To naprawdę duża rzecz!

Moja ocena: 7/10
Za książkę dziękuję wydawnictwu Świat Książki.


literatura polska | recenzja | Zośka Papużanka | literatura | recenzje książek

6 komentarzy:

  1. Ja nie rozumiem podniecaniania się takimi książkami ( a propos cytetu z Nesweeka. Że normalne życie opisują? Co w tym dziwnego i szokującego? A brutalne, bezwzględne i dosadne ksiązki to żadna nowość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, wszystko zależy od tego, jak to jest napisane. Trudno w książce nie-fantastycznej przedstawić coś nowego - liczy się więc forma czy też inne ujęcie tematu. Tutaj ubrano ograną tematykę w bardzo atrakcyjny język, ale akurat dla mnie to zbyt mało.

      Usuń
  2. A mi się ta książka podobała - chociaż "podobała" to dziwne słowo w odniesieniu do niej :) Język... racja, trąci Masłowską, ale ja Masłowską czytałam 10 lat temu, więc mi nie przeszkadza. Miałam pewne problemy, żeby wgryźć się w lekturę, ale jak już to zrobiłam... to przeczytałam ją błyskawicznie. A temat... polski i przaśny do bólu, zrealizowany w ciekawy sposób. Zdecydowanie odbieram ją pozytywnie :) I coś czuję, że za jakiś czas będzie to lektura szkolna :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałabym tego. Tzn. życzę autorce sukcesów i uważam, że taką tematyką powinno się interesować młodzież, ale na pewno nie pod lekturowym przymusem. Niewiele jest lektur, które młodzież darzy sympatią i wobec których nie miewa urazów czy zniechęceń...

      Ja nie mówię, że książka mi się nie "podobała", ale po tylu zachwytów spodziewałam się czegoś naprawdę świeżego, porywającego. Tymczasem otrzymałam dobrze napisaną powieść, która kompletnie niczym nie zaskakuje.

      Usuń
  3. Czytałam wiele pozytywnych recenzji tej książki, powiedziałabym nawet że większość czytelników oniemiała z zachwytu nad tym niepozornym debiutem. Dobrze przeczytać opinię, która "Szopkę" traktuje z nieco większą rezerwą. Sama chętnie się przekonam czy powieść Zośki Papużanki przypadnie mi do gustu i czy faktycznie będzie można postawić ją obok książek Masłowskiej, ba - nawet Zapolskiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mój głos jakoś tam kontrastuje z innymi i wznieca zainteresowanie względem tej książki. Może gdybym wcześniej nie przeczytała tylu pochlebnych recenzji albo nie przypominała sobie niedawno Masłowskiej, odebrałabym ją ciut lepiej.

      W każdym razie czekam na Twoje wrażenia.

      Usuń