23 listopada 2012

Nad życie (2012)

Nad życie
reż. A. Plutecka-Mesjasz • Polska, 2012
Historią Agaty Mróz żyła cała Polska - to dość wyświechtane stwierdzenie, ale idealnie nadaje się na wstęp tej krótkiej opowieści. Ponieważ więc historię przedstawioną w filmie Anny Pluteckiej-Mesjasz większość z nas zna, pragnę zaznaczyć, że nie poddaję jej jakiemukolwiek wartościowaniu. Moją opinię o filmie buduję w całkowitym oderwaniu od rzeczywistych wydarzeń...

Nad życie to produkcja niebywale słaba. Naszpikowana patosem i sentymentami, banalna, oklepana. Średnie aktorstwo, koszmarna muzyka, tragiczny montaż, kiepskie zdjęcia. Nadmiar tanich, wtórnych chwytów - tu łzy, tam płacz dziecka, tu dłonie na szybie. Z poruszającej, mitycznej wręcz historii uczyniono tandetny, tani, do bólu kiczowaty obrazek.

Filmowa ekranizacja losów Agaty Mróz powinna być pełna emocji i wstrząsów. Zamiast heroicznej, bolesnej walki widzimy jedynie kilka smętnych ujęć, otoczonych nachalną muzyką. Bohaterka beznamiętnie podchodzi do swoich wyborów, do zdarzeń, z jakimi musi się mierzyć. Kiedy trzeba - płacze. Więcej nic. Ktoś powie, że nie miał to być film psychologiczny, więc w psychikę bohaterki wnikać nie wypadało. W porządku. Może więc hasło Historia prawdziwej miłości, sugeruje, że spotkamy w filmie romantyzm? Nie, kolejna ślepa uliczka. W jednej scenie się poznają, w następnej idą do łóżka, później ślub, choroba i ciąg dalszy, który wszyscy znamy. Gdzie więc ta miłość? Gdzie przedstawienie bohaterów? Gdzie emocje?

Emocji jest tyle, ile podsunęło samo życie. Filmowi widz nie zawdzięcza więc nic. Zapłaczemy, kiedy bohaterka będzie dokonywać bolesnych wyborów, kiedy bohater zyskując córkę, utraci żonę. Dzięki temu film i tak się broni - w końcu mało wymagającemu widzowi wystarczy sam fakt, że za całą tą historią stoją rzeczywiste wydarzenia. Gdyby jednak na chwilę zapomnieć o tym, czym żyła Polska przed paroma laty, zostaje nam mdły, kiczowaty, tragicznie zrealizowany obraz.

Chwała Danucie Stence i Michałowi Żebrowskiemu za ciekawe kreacje postaci. Brawa dla Olgi Bołądź, że zagrała najlepiej jak się dało w oparciu o tak słaby scenariusz. Dla pozostałych aktorów oklaski za przepiękny pokaz drętwoty i bezrefleksyjnego odgrywania narzuconych ról.

Wiele można było wycisnąć z tej historii. Można było nadać temu wszystkiemu sens. Jeżeli nawet te tanie chwyty miały uczyć empatii, skłaniać do oddawania krwi czy zgłaszania się do baz dawców szpiku, to coś chyba poszło nie tak. Zbyt wiele razy to, co miało być piękne i poruszające wywoływało tragiczny śmiech, aby można było traktować poważnie zamierzenia twórców filmu. Gdzie więc silny przekaz? Gdzie sens?

Nie spodziewałam się, że z pięknej, boleśnie poruszającej historii można zrobić aż taką szmirę.

Moja ocena: 4/10

21 komentarzy:

  1. nie miałam okazji oglądać tego filmu i nie żałuję, bo potwierdziły się moje obawy- generalnie nie przepadam za polskimi produkcjami (już nawet nie skomentuję żenującego poziomu komedii typu "Och Karol 2" albo "Wyjazd integracyjny"). Spodziewałam się łzawego kina, który poruszy widza do tego stopnia, że nawet ten nie zauważy jaką szmirę oglądał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak rzeczywiście jest. Wystarczy rzucić uzasadnienie "podobał mi się, bo się spłakałam nad losem Agaty Mróz" i już - takie twierdzenie nie pozostawia pola do dyskusji. Ja chcę rozmawiać o tragicznie zrealizowanym filmie, a nie o tym, że płaczę, gdy umiera człowiek.

      Usuń
  2. Zgadzam się, że to słaby film. Niemniej spłakałam się na nim jak bóbr. Po ludzku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, ja też. Nie da się przejść obojętnie obok takich wydarzeń.

      Ale tak jak wspomniałam we wpisie - to akurat zawdzięczamy życiu, nie filmowi.

      Usuń
  3. Również muszę się zgodzić - wykonanie bardzo słabe, ale pomimo tego, oglądałam "Nad życie" już 4 razy. Dla samej historii wspaniałej osoby.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że koniec końców nie obejrzałam tego filmu. Nie chce sobie nim psuć obrazu wspaniałej osoby jaką była Agata. Tragiczny scenariusz i sztywni aktorzy spowodowaliby, że zdystansowałabym się do historii, którą żyło całe moje miasto (mieszkała w tym samym mieście co ja) ale i cała Polska. Wolę ją zapamiętać ze świadectw jej rodziny i znajomych, a nie ze źle przedstawionej ekranizacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ fantastyczna recenzja! Podobnie jak Gabrielle_ oddycham z ulgą, bo naprawdę chciałam ten film zobaczyć, a Twoje zdanie przekonało mnie, że niewiele straciłam. Wielka szkoda, że niestety ta produkcja nie udźwignęła tematyki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet mi do głowy nie przyszło, żeby oglądać ten film. Po prostu zalatywał tanią szmirą na odległość. W pewnym momencie zastanawiałam się nawet, czy to aby etyczne tak zarabiać na śmierci Agaty Mróz. Tak czy siak szkoda, niesamowita osoba, niesamowite poświęcenie i... No właśnie, zamiast refleksji i nauki życiowej, kiepski film. :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Eeeeeeee ja tam nie wiem.
    Filmu nie widziałam to się nie wypowiadam, choć trudno uwierzyć, że było aż tak źle ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy obejrzeć i na własnej skórze się przekonać :)

      Usuń
  8. Ja dokładnie kilka dni temu miałam okazję obejrzeć... i niestety podzielam Twoje zdanie. Również byłam zawiedziona, ponieważ spodziewałam się czegoś więcej. a było dokładnie tak jak mówisz - tandeta i oklepany scenariusz z rychłym ślubem i dłońmi na szybie... a szkoda, bo mogło być lepiej!

    OdpowiedzUsuń
  9. Chcę obejrzeć ten film ale coś mi się wydaje , że się rozczaruję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam. Jak dla mnie wszystko działo się tam za szybko. Choć łzy wzruszenia i tak były.

      Usuń
  10. O rany. Czyjeś życie, nadzieje, cierpienie, miłość i śmierć zredukowane do łzawej muzyki i tanich gestów. Przykro, naprawdę przykro.

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że taki ważny temat został potraktowany "na-odwal-się". Wnioskuję, że chęć zysku, zarobienia na tragedii była silniejsza, niż chęć stworzenia czegoś ważnego. Może od początku zakładano, że film ma powstać, ale nieważne, jak odbiorą go inni? Temat interesujący, żyła nim cała Polska...Wierzę również, że znajdzie się kilka osób, które po obejrzeniu tego filmu stwierdzą, że był wspaniały. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam wybrać się na ten film podczas Festiwalu Cinergia w Łodzi, ale ostatecznie nie chciało mi się w niedzielę iść do kina. I trochę mnie zmartwiłaś, bo spodziewałam się emocjonującego filmu, a tu klopsik :/ Niemniej obejrzę z ciekawości, skoro już to zaplanowałam jakiś czas temu ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam w planach ten film, bo myślałam, że jest dobry. Twoja recenzja rzuciła mi na niego inne światło. Obejrzeć, może i obejrzę, ale nie będę się po nim spodziewała nic wiele:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi się film średnio podobał. Nie wiem jak można zepsuć tak piękną historię... Denerwował mnie brak podobieństwa między bohaterką, a aktorką [tak, to dziwnie brzmi :D]. Ale przeba przyznać, że Olga w siatkówkę grać się nauczyła :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda ,bo temat podany jak na tacy, poruszająca historia napisana przez życie - idealny materiał na dobry film. Myślę ze go i tak kiedyś obejrzę, bo co tam, warto zawsze się samemu przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Naprawdę jest aż tak źle? Nie oglądałam tego filmu, ale miałam zamiar (kiedyś...) go obejrzeć. Szkoda, bo Agata Mróz to z pewnością wyróżniająca się kobieta, która mogłaby być wzorem nie tylko jako sportowiec. Cóż, ale takie są właśnie polskie produkcje.. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam iść do kina i nie poszłam - może to i dobrze? :)A może lepiej nie oglądać, bo się jeszcze zirytuję, zamiast rozczarować?

    OdpowiedzUsuń