7 listopada 2012

Lady Pank Symfonicznie

Lady Pank • Lady Pank Symfonicznie
Najnowszą płytę Lady Pank recenzuję nieprzypadkowo. W lutym umieściłam ten zespół w gronie największych muzycznych idoli, podkreślając, jak wiele znaczą dla mnie ich początki i jak bardzo niestrawne są dla mnie ich nowe hity. Ostatnich kilku albumów, wydawanych od połowy lat '90 nie pokochałam tak, jak wcześniejszych - Ohyda, Lady Pank, Tacy sami, Zawsze tam, gdzie ty czy Na Na. Dlatego właśnie z ogromnym entuzjazmem przyjęłam wieść o uświetnieniu trzydziestolecia zespołu dwupłytowym wydawnictwem Lady Pank Symfonicznie. Album stanowi zapis jubileuszowych koncertów w katowickim Spodku i warszawskiej Sali Kongresowej. Do współpracy zespół zaprosił Orkiestrę Symfoników Gdańskich, pod dyrekcją Andrzeja Szczypiorskiego.


Na dwóch płytach znalazło się dwadzieścia nieśmiertelnych kawałków Lady Pank - Kryzysowa narzeczona, Zamki na piasku, Mała wojna, Nie wierz nigdy kobiecie czy Mała Lady Pank. Obok nich takie klasyki, jak Madame Butterfly Pucciniego, Bolero Ravela, Can Can Offenbacha czy Traviata Verdiego. Połączenie rocka z muzyką klasyczną jest już zabiegiem dosyć ogranym, co nie zmienia faktu, że tego typu brzmienia ladypankowych hitów zdecydowanie zapadają w pamięć.

Dobór utworów - zarówno z nurtu poważnego, jak i nurtu rockowego uważam za bardzo udany. Szczególnie do gustu przypaść może sam pomysł na splecenie ich ze sobą i uczynienie największych dzieł muzyki klasycznej, wstępami do największych hitów Lady Pank. Na tym gruncie entuzjazm mój podziela publiczność zgromadzona na koncertach, żywiołowo reagująca na każdy utwór ukochanego zespołu, opatrzony wstępem orkiestry.

Tylko dwa elementy w całej tej układance nie wprawiają w zachwyt - w pierwszej kolejności - kondycja wokalna. Momentami nieprzyjemnie słucha się głosu człowieka, który ewidentnie nie znajduje się w formie do wyśpiewywania rockowych kawałków na scenie. To jest oczywiście zrozumiałe, w końcu mamy do czynienia z trzydziestoleciem istnienia - nikt całe życie nie będzie dwudziestolatkiem. Za to drugim problemem jest niewykorzystanie potencjału, wynikającego z towarzyszenia Orkiestry Symfoników Gdańskich. Myślę, że zespół mógł pokusić się o nowe aranżacje, nowe brzmienia, zaskakujące melodie. Tymczasem dostaliśmy doskonale znane kawałki w niemal niezmienionej formie - jedyną różnicą jest obecność kilku nowych instrumentów w tle...

Mimo paru uchybień, fani Lady Pank zawiedzeni nie będą. Orkiestrowe brzmienia utworów-wizytówek, które nawet po latach nie nudzą i które przywołują wiele wspomnień - stanowią miły dodatek do dyskografii zespołu. Trzydzieści lat twórczości, kilkanaście albumów, niezliczona liczba hitów i nieśmiertelnych kawałków. Cudowne jest to, że nad jubileuszową płytą można pochylić się, zatonąć we wspomnieniach i wysnuć refleksję nad ponadczasowością większości utworów. To piękne, że są artyści, z których dorobku możemy być naprawdę dumni.

Warto zaopatrzyć się w wersję kolekcjonerską albumu, z eleganckim pudłem, koszulką, przypinką i pocztówką. Zainteresowanych odsyłam tutaj.

Moja ocena: 8,5/10
Za płytę dziękuję sklepowi internetowemu merlin.pl, kupicie ją tutaj i tutaj.


muzyka | recenzja | Lady Pank | recenzje płyt

6 komentarzy:

  1. Gdy tylko dowiedziałam sie o tej płycie, od razu musiałam ją zdobyć - tyle cudownych wspomnień z mojej przeszłości. Masz rację, że głos wokalisty nie jest już taki, jak kiedyś ale dla mnie piosenki mają taki ładunek emocjonalny, że praktycznie w ogóle mi to nie przeszkadza. Co do nowych aranżacji, z pewnością byłoby to ciekawym, ale chyba dość czasochłonnym zabiegiem. Istnieje też ryzyko że nagle zamiast Lady Pank Symfonicznie zrobiłby się nam cover piosenek zespołu w wykonaniu Orkiestry... Generalnie płyty bardzo mi się podobają i szczerze polecam fanom zespołu a także tym, którzy jak ja, pragną odświeżyć przyjemne wspomnienia :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Symfoniczne aranżacje znanych i lubianych przebojów to nadzwyczajny rarytas! Ja sama za Lady Pank nie przepadam, ale mogę sobie wyobrazić, jakich niesamowitych wrażeń dostarcza słuchanie takiej wersji:)
    Pozdrawiam serdecznie!
    P. S. Właśnie na poważnie zabrałam się za "Listy" i jestem oczarowana. Nie wiem, czy dam radę napisać sensowną recenzję - zawsze tak mam, kiedy wzruszenie ściska mnie za gardło:) Kiedy u Ciebie Lennon na tapecie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie wzięłam się za 'Krąg', ale może po nim sięgnę już po Lennona :)

      Usuń
  3. Uwielbiam wydania symfoniczne lub akustyczne. Co prawda wielką fanką Lady Pank nigdy nie byłam, ale moja Druga Połowa jak najbardziej, więc pewnie płytka prędzej czy później dotrze pod naszą strzechę :) Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię, kiedy Kreatywa jest filmowa i muzyczna właśnie. Wśród mnóstwa książkowych pozycji, znajdują się też inne perełki popkultury i nie tylko, o których tak przyjemnie się czyta.

    Lady Pank... niby nie słuchałam i nie słucham często, na swoim koncie mam tylko jeden ich koncert i jedną płytę leżącą na półce. A jednak kiedy już usłyszę któryś ich kawałek, śpiewam razem z nimi i daję się ponieść. W tym chyba tkwi ich niewątpliwa siła. Siła tej muzyki, która miała jeszcze moc zmieniania świata i ludzi, i wyrażania poprzez siebie czegoś więcej, niż tylko dźwięków i słów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jestem jakąś zagorzałą fanką LP, ale udało mi się wygrać bilety na symfoniczny koncert. To było magiczne przeżycie, nawet nie wiedziałam,że wydali to na płycie.

    OdpowiedzUsuń