17 października 2012

Do następnych mistrzostw, Eshkol Nevo

Do następnych mistrzostw, Eshkol Nevo
Oryginał: World Cup Wishes
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2012
Stron: 375
Gatunek: psychologiczna, społeczno-obyczajowa
Nawet sobie nie wyobrażacie, jak wielką krzywdę można zrobić książce i pisarzowi za pośrednictwem jedynie okładki, która - w tym przypadku - sama w sobie nie jest może zła, ale kompletnie do powieści Eshkola Nevo nie pasuje. Zwiastuje jakąś prostą komedię, którą Do następnych mistrzostw z pewnością nie jest, przedstawia ludzi kompletnie niepodobnych do bohaterów, a do tego zawiera błąd rzeczowy ("trzy życzenia"? Naprawdę?), czym całkowicie odstrasza. Warto więc, abyście przed przystąpieniem do lektury uwierzyli, że nie warto przejmować się tą graficzną pomyłką, bo za przekłamaną okładką kryje się ubrana w piękne słowa, szczera i naprawdę wartościowa treść.

To była prawdziwa przyjaźń. Wszyscy czterej chodzili razem do szkoły w Hajfie, wszyscy przeprowadzili się do Tel Awiwu. Nie wyobrażali sobie życia bez siebie. A najbardziej ze wszystkiego kochali wspólnie oglądać mecze piłki nożnej.

Podczas finału Pucharu Świata w 1998 roku każdy zapisał swoje marzenia na karteczkach, które przeleżały w ukryciu cztery lata, do następnych mistrzostw.

Przez ten czas zmieniło się właściwie wszystko. Marzenia się spełniły, ale w najprzewrotniejszy z możliwych sposobów. Kumple oglądający mecz i popijający piwko na kanapie? Już nigdy nie będzie to dla was banalny stereotyp.

Źródło: muza.com.pl

Wbrew pozorom, to nie jest książka o piłce. Przyjacielskie spotkania przy rozgrywkach Champions League są jedynie pretekstem do snucia refleksji, budowania planów na przyszłość i wspominania dziecięcych lat. Tutaj czas dzieli się na równe części, odmierzane przez kolejne Mundiale, stanowiące klamrę spinającą całość. Zaczyna się od Mistrzostw, podczas których bohaterowie wrzucają swoje życzenia do pudełka i podczas kolejnych Mistrzostw kończy. A na przestrzeni tych czterech lat obserwujemy kalejdoskop przemian, jakie zachodzą w życiu nie tylko bohaterów, ale i całego narodu izraelskiego.

Do następnych mistrzostw to znakomity obraz życia społecznego - autor nie boi się poruszać palących kwestii - religii, polityki, konfliktów zbrojnych, praw człowieka, kapitalizmu, biedy. Choć ten rys społeczno-obyczajowy pojawia się gdzieś w tle przygód czwórki bohaterów, uznać go można za jeden z najważniejszych punktów powieści. Drugim jest niewątpliwie wizerunek męskiej przyjaźni. Takiej surowej, ciepłej, prawdziwej i szczerej męskiej przyjaźni. Przyjaźni, której nie spotkacie u kobiet, bo tego typu relacje zbudować potrafią jedynie mężczyźni.

To zresztą męski punkt widzenia jest największym atutem Do następnych mistrzostw. Bezpretensjonalne, otwarte spojrzenie na świat, zaprezentowane za pośrednictwem słodko-gorzkiej historii, podszytej inteligentnym humorem i autoironią - taki obraz wyłania się podczas lektury. A czyta się to świetnie! Pomimo kilku bardziej nużących momentów, całość wypada barwnie i prawdziwie, nieco zabawnie i nieco smutno. Na pewno refleksyjnie. Bo książka ta zmusza do zatrzymania się na chwilę...

Okładki zagranicznych wydań

Eshkol Nevo w swojej drugiej powieści udowadnia, że znakomicie włada piórem - mistrzowsko zbudował napięcie, nakreślił ciekawe portrety psychologiczne postaci (zwłaszcza narratora), stworzył absorbującą, niebanalną fabułę, którą osadził w prawdziwych, przejmujących realiach, a całość poprowadził tak sprawnie, że od jego powieści nie sposób się oderwać. Możecie być pewni, że po tak mądrą i wartościową literaturę warto sięgać.

Moja ocena: 9/10
Za książkę dziękuję wydawnictwu Muza.


literatura izraelska | recenzja | Eshkol Nevo | literatura | recenzje książek

8 komentarzy:

  1. Ależ mnie zachęciłaś :) Szkoda, że uległam wrażeniu okładki, zastanawiałam się nad jej zrecenzowaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie, jedna głupia okładka ile złego może zrobić.

      Sama metafora jest trafna - panowie przez swoje życzenia/plany są nieco zniewoleni, kiszą się ze sobą w jednym sosie, ale ani tu słoik nie był obecny, ani panowie tak nie wyglądają. Pozostałe okładki są dużo bardziej klimatyczne.

      Usuń
  2. Mnie okładka nie zwiodła, wystarczyło nazwisko autora :) i mam podobnie jak Ty bardzo pozytywne wrażenia po lekturze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Okłądka i tytuł zrobiły tej książce niedźwiedzią przysługę, wydaję mi się że więcej osób odstraszyły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, tytuł jeszcze nie jest taki zły - ciężko byłoby przełożyć go dosłownie albo jakoś zupełnie przeobrazić. Ale okładka to najprawdziwszy przykład okrucieństwa.

      Usuń
  4. Gdyby nie Twoja recenzja, drugi raz nie spojrzałabym na książkę oceniając po fatalnej okładce. :)Intryguje mnie ta szczera, męska przyjaźń, naprawdę!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Za książkę miałam się zabrać, ale zniechęcona (WŁAŚNIE) banalną okładką i równie banalnym opisem przeznaczyłam pieniądze na coś innego, a teraz - szukam jej w formie ebooka. Skoro jest i o przyjaźni, i o polityce, i o problemach społecznych, a do tego Izrael - pozycja obowiązkowa dla mnie.
    Dziękuję za przywrócenie wiary w nią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że rozwiałam wątpliwości. Naprawdę warto dać się skusić :)

      Usuń