8 września 2012

Zjazd blogerów, Złota Zakładka, eBuka - czyli Targi Książki po katowicku


W Katowicach w dzień targowy...

...spędziłam dziś kilka miłych godzin :) I pomimo potwornego zmęczenia, wiem, że było warto. Bo choć nie jest to impreza tak imponująca jak ta w Krakowie, czy tak prestiżowa jak warszawska, to jednak znakomicie rokuje. Miłośników książek na Śląsku nie brakuje - już od pierwszych minut otwarcia przekonały mnie o tym grupy odwiedzających, licznie przelewające się przez wejście na teren Targów. Na spotkaniach z autorami nie brakowało kolejek, na rozdaniach nagród nie brakowało widowni, a na zlocie blogerów... zabrakło krzeseł dla licznie zgromadzonej ekipy dyskutantów.



Ponieważ na Targi wybierałam się przede wszystkim jako jedna z organizatorek plebiscytu Złota Zakładka, bardzo cieszy mnie duże zainteresowanie tym konkursem. W tym miejscu chciałabym podziękować całej ekipie, która przyjęła mnie pod swoje skrzydła, w tym w szczególności Agnieszce, bez której wszyscy byśmy leżeli i kwiczeli i generalnie przyszli na tę imprezę z niczym... Pod tym linkiem znajdziecie wyniki naszego blogerskiego plebiscytu - zajrzyjcie, może Wasze typy się sprawdziły. Przy okazji przypominam, że już wkrótce wśród głosujących rozlosujemy atrakcyjne nagrody książkowe od naszych sponsorów.


Ponieważ po raz pierwszy na książkowej imprezie towarzyszył mi mój pięcioletni bratanek, niezwykle ucieszyła bogata oferta atrakcji dla dzieci. Można było uczyć się grać w szachy, słuchać bajek, przebijać gigantyczne bańki mydlane, brać udział w warsztatach i zajęciach plastycznych, wygłupiać się i świetnie bawić. Można również dzielić się książkami, co też uczyniliśmy (zdjęcie po lewej ^) i do czego zachęcam tych z Was, którzy odwiedzą Spodek w dniu jutrzejszym.


Ostatnie zdjęcia dokumentują spotkanie blogerów, które odbyło się po wręczeniu eBuki i Złotych Zakładek. Frekwencja przekroczyła moje (i nie tylko moje) najśmielsze oczekiwania. Poważnie obawialiśmy się, że nikt nie przyjdzie i nikt nie będzie chciał dyskutować, a tymczasem okazało się, że blogerzy są chętni do dyskusji nie tylko w blogosferze, ale i w spotkaniach na żywo (wyjątek stanowię ja, zbyt nieśmiała, by się publicznie odezwać ;)). Bardzo cieszy mnie możliwość dopasowania nicków i adresów do twarzy, głosów i uśmiechów. Cieszy mnie to, że planujemy wspólne działania, potrafimy się doskonale dogadać i mamy ze sobą mnóstwo wspólnego. Oby tak dalej! Tych, którzy żałują, że nie przybyli na Targi, zapraszam w październiku do Krakowa, tam również zorganizowany zostanie zjazd blogerów, o czym na pewno poinformuje nas portal Granice.pl.

Na zakończenie prezentacja moich targowych nabytków. Od góry prezenty od narzeczonego - Letni domek oraz Porwana w Mrok oraz zakupy własne - Liczby Charona i Agnes Grey - wszystkie cztery zakupione na stoisku Granice.pl, z wykorzystaniem promocji kup jeden tytuł, drugi dostaniesz gratis :)

W najbliższych dniach spodziewajcie się obszernej fotorelacji i nagrań video na zlota-zakladka.pl. Póki co, po więcej (szczegółowo opisanych) zdjęć odsyłam na mojego fejsbuka.

PS. Powyższe zdjęcia powiększą się po kliknięciu.

19 komentarzy:

  1. Zjawiłam się na tych Targach i bardzo mi się podobało :) Również skorzystałam z promocji na stoisku granice.pl i tak jak Ty zaopatrzyłam się w Agnes Grey, dodatkowo w moje ręce wpadły jeszcze Zawsze przy mnie stój (lecz to przy stoisku Znaku), Winter, Prawdziwe morderstwa i Krąg ognia :)
    Na spotkaniu blogerów się nie pojawiłam, ponieważ kiedy się zaczynało ja byłam jeszcze w autobusie, a jednak nie wypada wpaść w połowie ;] Nie mniej w pewnym momencie (nawet tego nie planując) pokręciłam się przy sali w której siedzieliście i zobaczyłam Ciebie i Silaqui ;} Może ktoś ze zgromadzonych zauważył dziewczynę w czarnym sweterku i różowo-szarej chustce :D Nie wiem :) Bardzo możliwe, że maszerując między stoiskami wydawnictw dojrzałam Twojego narzeczonego, ale tutaj pewności nie mam - jednak FB nie zawsze prawdę powie ;)
    Podzieliłam się książkami, otrzymałam świetną przypinkę i tak się zastanawiam... czemu ja nie jeździłam na takie targi wcześniej?!
    Będę żałować tego do końca swoich dni :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaudiu, nie ma czego żałować - jeszcze tyle Targów przed Tobą, że jeszcze Ci się przejedzą ;) Koniecznie wpadnij do Krakowa, tam też będziemy dyskutować.

      Całkiem możliwe, że namierzyłaś mojego Marcina i że ja namierzyłam Ciebie, gdy przechadzałaś się pod salą seminaryjną, bo uważnie przyglądałam się każdemu, kto się tam przewijał :)

      Czekam na Twoją opinię o Agnes, sama nie mogę się jej doczekać :)

      Usuń
  2. o, widzę książkę pani Willett :) ostatnio miałam okazję czytać "Tydzień w zimie", ale "Letni domek" mam również w planach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo jestem jej ciekawa, już jakiś czas temu miałam ją na oku, a tu prezent - bardzo miłe zaskoczenie :) I pełen podziw dla Marcina, że potrafi jeszcze ustrzelić jakieś książki, których jeszcze nie mam :D

      Usuń
  3. Strasznie żałuję, że nie mogłam pojawić się na zlocie, ani w ogóle na Targach :( Samą odległość (4 godz. jazdy samochodem) jeszcze bym pokonała, ale maluch w domu to swego rodzaju smycz i obroża, która na takie wypady niekoniecznie pozwala... Oby za rok się udało :) Mam też taką cichutką nadzieję, że może doczekam się kiedyś takiego zlotu/targów gdzieś bliżej - Łódź/Warszawa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może na warszawskich TK się uda :)

      Usuń
    2. Szkoda, że są dopiero w maju... Ale tam na pewno się pojawię :)

      Usuń
  4. "Letni domek" czytałam już jakiś czas temu i bardzo mi się podoba. O pozostałych książkach natomiast słyszałam wiele dobrego - mam nadzieję, że i Tobie przypadną do gustu:)

    Co do Targów Krakowskich - może one i wielkie, ale odbywają się w takiej ciasnocie, że coś okropnego... Jak patrzę na zdjęcia z Katowic to zgrzytam zębami widząc wolną przestrzeń, gdzie człowiek może się poruszać bez obaw, że zostanie rozgnieciony na miazgę. Widzę, że wybrałaś sie na Targi z Małolatem - ja do Krakowa za żadne skarby bym swojego dziecka nie wzięła, bo bym sie bała, że zaraz przy wejściu mi zginie. A o miejscu gdzie dzieciaki mogłyby się pobawić czy porysować to nawet nie ma co marzyć...

    No chyba, że Ty te zdjęcia robiłaś po uprzednim odgrodzeniu terenu murem z panami ochroniarzami i dlatego jest takie wrażenie przestrzeni... Jednakowoż muszę Engę zapytać jak to jest - ona była w ubiegłym roku w Krakowie więc ma porównanie:)

    A na zlot blogerów w Krakowie już się cieszę:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie! też mi aż żal było, że w Krakowie taka ciasnota, że w pewnym momencie nie mam już siły na radość z Targów, w tym roku w Katowicach być nie mogłam, Kraków - oczywiście będę i mam nadzieję, w końcu, poznać wszystkich:)
      pozdrawiam ciepło Was:)

      Usuń
    2. Mnie ta ciasnota w Krakowie też przeszkadza - aż się udusić można. I również w życiu bym tam dzieciaka nie zabrała - sama miałam tam problem z poruszaniem się i normalnym oddychaniem, a co dopiero jakbym jeszcze miała zabawiać tam ruchliwego dzieciaka... Niewykonalne.

      Luźnej przestrzeni jest w Katowicach faktycznie sporo, ale w porównaniu z rokiem ubiegłym wydaje mi się, że było dużo więcej osób - miejscami tu i tam musiałam się przeciskać, albo wystać w kolejkach, więc pusto to tam nie było :)

      Usuń
  5. Zauważyłam z radością, że akcja "Podziel się książkami" cieszyła się wielkim powodzeniem i organizatorom udało się ich sporo nazbierać! Udało mi się dorwać w ekstra cenie "Krabata", na którego od dawna miałam wielką chrapkę, no i dla Agi znalazło się młodzieżowe co nieco:) Poznałam osobiście przemiłe panie Bożeny - jedną z Małej Kurki, drugą z Kojro i aż żałuję, że tak niewielu książkowych wydawców pojawiło się na targach:( Do Krakowa już raczej nie mam szans pojechać, ale w przyszłym roku w Katowicach pojawię się na pewno:)

    anek7 - w Spodku naprawdę było sporo miejsca, zwłaszcza z rana, a i potem było niewiele ciaśniej:)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano tak, Spodek wielki jest a ta "Hala Targowa" w Krakowie to taka trochę większa sala gimnastyczna. W ubiegłym roku część stoisk rozłożona była w dostawionych namiotach:(

      Usuń
    2. Teren wystawowy w Spodku wcale nie jest tak duży, jak mogłoby się wydawać. Myślę, że stoiska na krakowskich Targach zajmują z 4-5 razy większą powierzchnię.

      Usuń
  6. Czy ja kiedyś będę mogła zobaczyć jakieś targi? :) Dziś zaspałam, a normalnie... to zawsze w szkole, lub w pracy. Umieram z zazdrości, czytając wasze relacje!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam to samo co Patrycja ;( Miałam być w Katowicach... a tu się okazało, że powinnam być w pracy i zamiast pojechać na imprezę, sama jedną prowadziłam... ehhh być dorosłych to straszna sprawa xD Liczę na to, że uda mi się wszystko odbić w Krakowie.

    Cudne zakupy książkowe :) A odnośnie EBuki: dla mnie Ty ją wygrałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No świetnie mieliście, szkoda, że mnie nie było :D Ale krakowskie targi już wkrótce, a że w moim mieście to odwiedzić nie omieszkam :) Czekam na tę fotorelację :) W plebiscycie co prawda nie mogłam głosować, bo jeszcze tych 6 miesięcy nie miałam, ale cieszę się, że moim faworyci wygrali/uzyskali dobre wyniki. Bo "Cukiernia pod Amorem", "Dallas'63" czy "Kobieta bez twarzy" bardzo mi się podobały i zasłużyły! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Mamy te same odczucia po Targach, lecz dla mnie pozostał niedosyt tych emocji, wspaniałych rozmów z pisarzami i książkomani :-)
    A co do obaw na Zjeździe Blogerów, to jako jedyna prezentowałam odmienny blog tematyczny, ale powiązany :) Za to dzięki wszystkim uczestnikom mam teraz więcej do czytania :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. No tak, targi w moim miescie, na ktore sie wybieralam od miesiecy, a okazalo sie, ze przeszly mi kolo nosa, bo musialam siedziec na beznadziejnym wyjezdzie...

    OdpowiedzUsuń
  11. Niezbyt przychylna recenzja Targów napisana przez jednego z uczestników:

    http://coryllus.salon24.pl/

    wpis z 11 września 2012

    OdpowiedzUsuń