18 września 2012

Wszyscy jesteśmy nomadami, Małgorzata Dzieduszycka-Ziemilska


Wszyscy jesteśmy nomadami, Małgorzata Dzieduszycka-Ziemilska
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2012
Stron: 280
Gatunek: literatura faktu, podróżnicza, reportaż
Z mojej ogromnej fascynacji światem i podróżami, wynika wzmożone zainteresowanie literaturą podróżniczą, do której zalicza się reportaż z podróży po Mognolii, autorstwa Małgorzaty Dzieduszyckiej-Ziemilskiej - Wszyscy jesteśmy nomadami.
Magiczna podróż przez mongolskie stepy. Zaskakująca, pełna niespodziewanych wrażeń ukazuje pejzaże, ludzi, kulturę, specyfikę życia, przyrodę i metafizykę. Wartka opowieść jest tyleż książką podróżniczą, co znakomitym przewodnikiem, z którym bez kłopotów można by wyprawić się do tego mało znanego kraju. Przez Karakorum, Ałtaj do Jeziora Białego, czarnego wulkanu i Ułan Bator. Obrazki z życia współczesnej Mongolii przerywane są osobistą refleksją i zderzone, często w humorystyczny sposób, z przyzwyczajeniami i oczekiwaniami towarzyszącej autorce, grupie jej europejskich przyjaciół. Na koniec kilka przepisów na mongolskie przysmaki.

Źródło: swiatksiazki.pl
Mając w pamięci powyższą zapowiedź, spodziewałam się po tej książce czegoś innego, niż w rzeczywistości dostałam. Nie odczułam, niestety, żadnej magii, autorki nie uważam za znakomitą przewodniczkę, a towarzyszącą jej grupę odbieram jako naprawdę irytującą, mało zabawną i nieszczególnie sympatyczną.

Obok refleksji autorki, w których kryje się kobieca mądrość i wrażliwość, najważniejszą część książki stanowi relacja z podróży, przy której niejednokrotnie nudziłam się i denerwowałam. Pojawia się tu zbyt wiele naprawdę nieistotnych szczegółów i niepotrzebnych wtrąceń. Wiele jest za to pięknych zdjęć, przy których łatwo wpaść w zachwyt - ponieważ jednak większość pochodzi z Internetu (i innych źródeł), a nie od autorki, nie zawsze mają one związek z tekstem. Wiele razy przytłaczało mnie uczucie, że chciałabym zobaczyć te obiekty, stroje i miejsca, o których wspomniała Małgorzata Dzieduszycka-Ziemilska. Niestety, nie zawsze było to możliwe. A czasem wkradała się nieścisłość, bo zdjęcie rzeczywiście przedstawiało dziecko, ale nie to, które poznała autorka...

Na korzyść Wszyscy jesteśmy nomadami przemawia przede wszystkim ciekawe przedstawienie kultury mongolskiej - tamtejszych obyczajów, wierzeń, przyzwyczajeń kulinarnych, tradycji i zachowań, a także ich związków z Polską. Reportaż zamykają nawet - bardzo interesujące - biogramy kilku Polaków najbardziej z historią Mongolii związanych. Są też przepisy kulinarne - z nieśmiertelną "Sałatką naddunajską"(!) na czele.

Co jeszcze przypadło mi do gustu, to wiele nawiązań i wtrąceń literackich - fragmentów wierszy czy wspomnień podróżników. Na marginesach pojawiały się również ciekawostki związane z historią, religią i kulturą Mongolii - to również uważam za świetny zabieg, choć zdecydowanie takich ciekawostkowych ramek mogłoby być w książce więcej. Tak jak więcej mogłoby być odautorskich refleksji, w które zagłębiałam się z ogromną przyjemnością.

Wygląda na to, że w relacji z podróży najbardziej nie podobało mi się... relacjonowanie podróży. Mimo tego - zachęcam do lektury! Zwłaszcza, że książka jest wydana przepięknie - jak małe dzieło sztuki.

Moja ocena: 6/10
Za książkę dziękuję wydawnictwu Świat Książki.

literatura polska | recenzja | Małgorzata Dzieduszycka-Ziemilska | literatura | recenzje książek

12 komentarzy:

  1. Nawet nie wiedziałam, że taka książka została wydana. Bardzo lubię książki podróżnicze, szczególnie jeżeli są pięknie wydane! Mongolia skrywa w sobie tajemnicę i chętnie bym ją chociaż po części odkryła z tą książką. Szkoda tylko, że zdjęcia nie pochodzą od autorki, w tego typu publikacjach (moim zdaniem) to absolutna konieczność zamieścić zdjęcia miejsc, osób czy rzeczy, o których się pisze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre należą do autorki, ale znaczna ich część pochodzi jednak z Internetu.

      Usuń
    2. Alez to nieprawda!
      Na 154 zdjęcia - 94 jest mojego autorstwa. 45 fotografii (w tym okładka!)autorstwa mojego znajomego miłośnika Mongolii -Romana Kuli.
      Z internetu jest 14 zdjeć - przede wszystkim małę portrety historyczne i eksponaty muzealne. 1 fotografia pięknego tarbozaura to uprzejmość warszawskiego Muzeum Ewolucji.Pozdrawiam-MDZ

      Usuń
    3. Przecież nie napisałam, że wszystkie są z internetu, tylko z różnych innych źródeł, a za to inne źródło rozumiem m.in. innego autora :)

      Usuń
    4. Ach, fakt, chodzi o powyższy komentarz. Niefortunny skrót myślowy - na szczęście w samej recenzji jest to uściślone :)
      Pozdrawiam!

      A okładka jest cudowna, w ogóle całe wydanie zasługuje na wielkie uznanie :)

      Usuń
  2. Widzę, że interesują nas te same rejony świata... chociaż zdarzyło mi się czytać reportaż z podróży do Mongolii, który bezlitośnie rozprawiał się z moim dość romantycznym podejściem xD
    Na tę książkę strasznie się napaliłam, odkąd zobaczyłam ją w zapowiedziach, jednak myślę, że strasznie wkurzałoby mnie to, co i Tobie przeszkadzało, czyli sposób relacjonowania wyprawy. Póki co ostudziłaś moje zapały, poczekam na coś lepszego w narracji:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. A wiesz, że się zastanawiałam nad tą książką? Też mnie zachęcił opis, też uwielbiam literaturę podróżniczą, ale w sumie teraz...Początek Twojej recenzji skutecznie mnie zniechęcił, choć pod koniec znajdujesz jakieś plusy. Jednak zbyt mało czasu, a za wiele pięknych książek, by marnować czas na coś, co jest pomiędzy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że trochę zawodzi, bo opowieść o podróży musi być interesująco podana, aby porwać czytelnika i skutecznie oczarować miejscem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciężko, kiedy książka tak wygladająca okazuje się klapą i rozczarowuje. Zwłaszcza, ze tym razem osądzanie po okładce, działa zupelnie w przewrotny sposób

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja jedyna książkowa przygoda Mongolią to "Opowieść ojca.", a po tą nie wiem czy siegnę. CHyba nie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałem tę książkę. Podobała mi się. Nie podzielam twoich wątpliwości.Książkę polecam.
    Z informacji podanych w stopce wynika, że zdjęcia w ponad 90% były wykonane przez autorkę i jednego innego fotografa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ów 'inny' fotograf został przeze mnie nazwany 'innym źródłem'. Jego zdjęcia nie są zdjęciami autorki.

      Usuń