30 czerwca 2012

Prawdziwe życie, Ferenc Máté


Prawdziwe życie, Ferenc Máté
Oryginał: A Real Life
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2012
Stron: 256
To nie będzie zwyczajowa, rozbudowana recenzja, ponieważ do czynienia mamy z książką, którą bardzo trudno sklasyfikować, ocenić i przedstawić. Zainteresowani po prostu sami powinni po nią sięgnąć i przekonać się, co też ma do powiedzenia autor bestsellerów Winnica w Toskanii i Wzgórza Toskanii.
Od wydawcy:

Do czego doprowadziła nas pogoń za amerykańskim snem? Do finansowej niepewności i wyobcowania. Jesteśmy bezradni bez swoich bezprzewodowych zabawek, coraz bardziej odizolowani, mamy nadwagę i ciągłą depresję. Ale nie rozpaczajcie, odrodzenie jest blisko. W swoim apelu o autentyczne, namiętne, pełne ruchu życie

Ferenc Máté wzywa nas do ponownego przemyślenia znaczenia takich pojęć, jak „sukces”, „poczucie bezpieczeństwa” i „postęp technologiczny”, i każe zastanowić się nad tym, jak pracujemy, jemy, bawimy się i kochamy.

Źródło: proszynski.pl
Nie miałam dotąd okazji zetknąć się z twórczością pana Máté, więc pierwszym, co mnie spotkało, było ogromne zaskoczenie. Kompletnie nie tego spodziewałam się po tej książce. Zaczęło się więc od lekkiego rozczarowania, podszytego nutką irytacji. Do tego doszedł dosyć toporny początek, który radował mnie tylko w jednym fragmencie - wtedy, gdy autor bezpośrednio cytował mojego ulubieńca, Malcolma Gladwella. Prawdziwe życie w ogóle obfituje w cytaty - zarówno z poprzednich książek Máté, jak i różnych myślicieli i badaczy. To sprawia, że książka ma charakter mocno naukowy. Oczywiście nie jest napisana trudną do zrozumienia mową, bo i trudno o taką, kiedy autor pisze o pielęgnowaniu ogródka, hodowaniu wina, budowaniu domu, zacieśnianiu relacji z rodziną itd. Główne przesłanie jego książki brzmi zmień swoje życie - Máté nawołuje do poszukiwania zdrowia, szczęścia i spełnienia.

Milutko.

Człowiek mówi wiele mądrych rzeczy, przywołuje dziesiątki interesujących historii i przedstawia sporo cennych rad. Rozdziały o hodowaniu warzyw i urządzaniu kuchni zafascynowały mnie niesamowicie. Ale nie zmienia to faktu, że razem z pozostałą częścią książki stanowią raczej zlepek mało odkrywczych poglądów, które - pozwolę sobie na mały żart - mogliby wygłosić: mój sąsiad, pani z bazaru, a nawet mój pies, tylko użyliby do tego innego słownictwa. No i bez wielkich nazwisk (choć mój pies zawdzięcza imię legendzie brazylijskiej piłki, więc nie jest jeszcze tak źle) nie mogliby ich wydać.

Nie twierdzę, że jest to książka zła - zapałałam nawet dzięki niej do pana Máté sporą sympatią, bo to mądry, oczytany człowiek, który w swoich poglądach ma wiele racji. Zmierzam jednak do tego, że podobne spojrzenie na życie ma wielu ludzi, którym kompletnie na nic się ta książka nie przyda. No, chyba że nie wiedzą w jakich porach roku dostępne są sezonowe warzywa w ogrodzie - w takich przypadkach jednak dla stosownej tabelki wystarczy wyrwać 254. stronę książki Prawdziwe życie.

Powyżej puściłam do Was kilka razy oczko, ale jeżeli mam być jednak poważna, to polecam tę książkę każdemu, kto zagubił się nieco we współczesności i nie wie, jak zacząć żyć w zgodzie z naturą i samym sobą. Apel Ferenca Máté powinien Was zmobilizować, popchnąć do działania i tchnąć w Was nadzieję. Każdemu z Was życzę, abyście osiągnęli takie spełnienie, jakie udało się autorowi.

Moja ocena: brak
...bo naprawdę nie wiem, jak ocenić.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.

13 komentarzy:

  1. Chyba raczej nie sięgnę po tę książkę, bo tematycznie kompletnie mnie nie przyciąga. Ale te dwie pozostałe, o których wspomniałaś, z chęcią przeczytam - ostatnio ciągnie mnie do literatury traktującej o Włoszech ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawiła mnie ta książka kiedy zobaczyłem jej zapowiedź. Teraz cieszę się, że zaczekałem aż pojawią się recenzje ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jednej osobie mimo wszystko taka pozycja się przyda.)

    OdpowiedzUsuń
  4. niie mogę się przebrnąć bodajże przez Winnicę mam dosyc Toskanii i Prowansji więc podziękuję, ale jak ktoś się przeprowadzi do Kastylii na ten przykład to chętnie, tam nawet dom mogę budować

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm, nie przepadam za takimi książkami-przemyśleniami autorów, więc raczej pasuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka zdecydowanie nie dla mnie, spasuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba sobie odpuszczę tę książkę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi ciekawie. Chyba sama po nią sięgnę, skoro tak trudno ją ocenić i ma w sobie tyle cytatów. Moim zdaniem autorzy powinni częściej je wplatać w tekst. Chociaż bez przesady. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tematyka nie moja. Zupełnie, zupełnie nie moja, więc odpuszczę sobie tytuł. Mam wrażenie, że książka jest o niczym. Bynajmniej, to nie zarzut do Twojej recenzji, ta jest bardzo dobra. Mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi. Czasem jest tak, że po przeczytaniu książki ma się takie odczucia: "ale o czym to tak naprawdę jest". Przynajmniej ja tak mam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba nie dla mnie, nie zaciekawiła mnie

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeglądam opinie: nie moje klimaty, nieciekawa tematyka, chyba sobie odpuszczę, itp. Wcale mnie to nie dziwi, chociaż osobiście uważam tę książkę za bardzo ciekawą. Gdyby więcej osób podzielało poglądy autora i przedstawione przez niego tezy, ta książka po prostu by nie powstała. Świat wyglądałby znacznie lepiej, a ludzie byliby o wiele szczęśliwsi. Nie byłoby inspiracji do piania takich, wówczas niepotrzebnych książek.

    OdpowiedzUsuń
  12. To najlepsza książka, jaka mogła mi się przytrafić w mojej sytuacji życiowej. Po 36 latach pracy w Bibliotece Medycznej, padłem właśnie ofiarą zwolnienia grupowego. Za trzy miesiące będę musiał zacząć nowe życie i chciałbym, aby było właśnie takie „prawdziwe”, jak w książce Ferenca Máté, którego książki o Toskanii od dawna mnie urzekają. W książce „Prawdziwe życie" po prostu się przeglądam jak w zwierciadle, bo autor zwerbalizował moje odczucia, tęsknoty, marzenia... o życiu bardziej uproszczonym, w zgodzie z naturą, z dala od zgiełku i pośpiechu. Ta książka jest najlepszym lekiem antydepresyjnym i niesie nadzieję na przyszłość, która na razie rysuje się bardzo mgliście. Gdyby to zależało ode mnie, przyznałbym Ferencowi Literacką Nagrodę Nobla.

    OdpowiedzUsuń