Oto niepozornie wyglądająca książka o intrygującej okładce i wywołującym pewne skojarzenia tytule. Usłyszałam dzisiaj parę razy, że mam rzucić w cholerę „ten romans”, co do tej chwili straszliwie mnie wnerwia, bo dowodzi to temu, że niezwykle łatwo przychodzi nam przyklejanie etykietek, szufladkowanie i odrzucanie czegoś wartościowego, wyłącznie na podstawie pozorów.

Don Hułan zaginął. Zrozpaczona matka prosi o pomoc licealnego kolegę syna – Piotra Glucka. Prywatne śledztwo pociąga za sobą trudny powrót w rodzinne strony. Odżywają dawno zapomniane relacje i demony przeszłości… Całe życie Piotra zostaje przewrócone do góry nogami, zaś poszukiwania kolegi stają się pretekstem do poszukiwania… siebie samego. Piotr odkryje, że nic nie dzieje się przypadkowo.

Niezwykła powieść z wątkami psychologicznymi, której autor mówi wprost: dla osób lubiących się za kimś chować toksyczni ludzie są jak wódka dla alkoholika. W historię don Hułana uwikłane są zarówno kobiety, które – pozornie słabe i chore – zapędzają mężczyzn w ślepe uliczki, jak i mężczyźni poszukujący swojej tożsamości.

Źródło: gjksiazki.pl

Tytułowy don Hułan to mężczyzna od maleńkości maltretowany psychicznie – raz przez niezrównoważoną matkę, innym razem przez szkolnych kolegów. Piotr Gluck – narrator powieści – to z kolei jeden z licealnych oprawców H. Ułana. Splot dziwny zdarzeń sprawia, że po dwudziestu latach ścieżki obu mężczyzn znów się przecinają. I to w jaki sposób! Gluck przypadkowo wpada w sam środek sieci intryg, które całkowicie zrewolucjonizują jego życie…

Wszystkie kobiety don Hułana to powieść przede wszystkim psychologiczna, ale nie brak tu dreszczyku emocji i humoru. Humoru nie prymitywnego czy głupawego, ale naprawdę wysmakowanego i na poziomie. W tym miejscu przypomina mi się, że podobnie odbierałam dowcip w Natalii 5 Rudnickiej, więc jeżeli polubiliście humor młodej autorki, z pewnością polubicie i sposób pisania doświadczonego coacha – Macieja Bennewicza. W jego powieści bowiem sarkazm i ironia zajmują niezwykle ważną pozycję i sprawiają, że pochłania się ją błyskawicznie.

Bennewicz – jako socjolog z zawodu – okazuje się być świetnym obserwatorem życia społecznego. Pod lupę bierze zarówno lata współczesne, jak i okres dorastania dzisiejszych czterdziestolatków. To właśnie człowiek, jego wewnętrzne rozterki i relacje ze światem i otoczeniem stanowią oś książki. Dla głównego bohatera cofnięcie się do młodzieńczych lat okazuje się być prawdziwą lekcją życia – uzmysławia złe wybory i błędy, pokazuje, jak wiele zależy od punktu widzenia. Każdy przeszłość Piotra widzi zupełnie inaczej. To, co on wyolbrzymia, inni gaszą i odwrotnie – to, co dla otoczenia było „wielką sprawą”, Piotrowi wydaje się błahe i nijakie. Podobnie rzecz ma się z tytułowym don Hułanem, który w powieści jest stale obecny, choć nigdy nie poznajemy go osobiście. O mężczyźnie wypowiadają się kobiety, które zawładnęły jego życiem, szkolni znajomi, współpracownicy i sąsiedzi. Każdy ma do opowiedzenia inną historię. A raczej – tę samą opowieść przedstawia w zupełnie inny sposób. To pokazuje, jak dziwacznie układa się życie, jak niezwykle splatają się ludzkie losy. Jak wiele zamieszania w naszym życiu może wywołać jedna pomyłka. Przypadek? Czy w ogóle coś takiego istnieje?

Wszystkie kobiety don Hułana to powieść pełna mądrości i humoru, zmuszająca do zadumy, prowokująca do stawiania pytań. Czyta się ją świetnie, bez reszty poddając się biegowi historii. I wszystko byłoby naprawdę piękne, gdyby nie sam moment wyjaśnienia intrygi. Owszem, morału w tym miejscu nie zabrakło, jednakże autor pokusił się o zastosowanie tak banalnego motywu, że aż nie pasuje on do tak dobrej książki.

Ale nie można mieć wszystkiego…

Moja ocena: 8/10

, , , , , ,
Klaudyna Maciąg

Copywriter, marketingowiec, redaktor i korektor książek, właścicielka Agencji Kreatywnej Espelibro. Prywatnie mama energicznej trzylatki, właścicielka dzikiego psa, żona pewnego poety i wierna fanka Manchesteru United.

8 Comments

  1. Tytuł jak znalazł do mojej listy 😉
    Powieść, jak sądzę na podstawie Twojej wypowiedzi, warta uwagi. Nie rozumiem tylko, dlaczego miałabyś rzucać w cholerę, gdyby to był romans; nawet gdyby to był romans,no to co…Co komu do tego, co kto czyta….i zgadzam się, że szufladkowanie wnerwia.

    1. Też mnie to zastanawia – nie lubię takiego ograniczonego i lekceważącego spojrzenia na literaturę.

  2. Dołączam się do opinii 😉 Niedawno czytałam ksiazkę zaszufladkowaną jako młodzieżowa i przez, gdyby nie przypadek nie sięgnęłabym po nią, a warto 😉

    Wszystkie kobiety don Hułana już mam i serdecznie polecam 🙂

    1. To jest właśnie najgorsze – często odrzucamy coś tylko dlatego, że ktoś przypiął temu durną etykietę. Staram się unikać takich sytuacji, ale i tak czasem po prostu podświadomie na coś nie zwracam uwagi…

  3. Zgadzam się, wiele razy zdarzyło mi się początkowo minąć się z jakimś tytułem, bo została zaszufladkowany do złej kategorii, by potem przekonać się, że to coś dla mnie.
    Co do książki, nie czytałam, ale pewnie w przyszłości…

  4. ta książka obok romansu nawet nie leżała -przynajmniej nie w empiku 😉
    Wystarczy sięgnąć na opis z tyłu i wiemy z czym mamy do czynienia.
    Ja kończę czytać książkę i jestem -nie tyle pod wrażeniem, co w głębokiej zadumie nad teraźniejszością i przeszłością.
    A szufladkowanie w każdej dziedzinie jest złe :/

    1. Całkowicie się zgadzam 🙂

  5. Ja miałam przyjemność przeczytać, bo znam autora jako coacha i chciałam zobaczyc jak poradził sobie z powieścią 🙂 Oczywiscie nie jestem zawiedziona. Więc jeżeli chodzi o mnie polecam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *