30 marca 2012

O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu, Haruki Murakami


O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu, Haruki Murakami
Oryginał: Hashiru koto ni tsuite kataru, tokini boku no kataru koto
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2010
Stron: 191
Gatunek: pamiętnik, zbiór esejów
Nienawidzę biegać. W stosunku do niewielu spraw używam tego głośnego słowa, ale w tym wypadku jest ono naprawdę uzasadnione. Żywię same negatywne uczucia wobec biegania. Kiedy o nim myślę - w głowie wykwitają mi obrazy lekcji wuefu, z których notorycznie uciekałam, albo na których symulowałam omdlenia, wymioty, kontuzje i inne cuda. Aha, organizowałam jeszcze strajki, o czym kiedyś wspominałam (o, tutaj - odsyłam, jeśli lubicie się pośmiać). Kiedy ucieka mi autobus - nie biegnę, wolę poczekać na następny. Nie wynika to z lenistwa. Bynajmniej! Za piłką potrafię biegać godzinami. Bez celu - nie widzę sensu. Tak przynajmniej było do tej pory, ale chyba co nieco się zmieni przez tego przeklętego Murakamiego...

W roku 1982 Haruki Murakami sprzedał jazzowy bar i poświęcił się pisaniu, a chcąc utrzymać się w formie, zaczął biegać. Po roku treningów przebiegł samodzielnie z Aten do Maratonu. Od tamtej pory zaliczył dziesiątki maratonów i kilka triatlonów, piszą między wyczynami kilkanaście cieszących się ogromnym uznaniem książek. W O czym mówię… rozważa wpływ biegania na swoje życie i przede wszystkim na pisarstwo.

Książka ta jest po części rejestrem treningów, dziennikiem intymnym, pamiętnikiem z podróży, a po części wspomnieniami. Obejmuje czteromiesięczny okres przygotowań do Maratonu Nowojorskiego z roku 2005. Świat Murakamiego oglądany przez soczewkę biegania jest na zmianę zabawny i otrzeźwiający, radosny i filozoficznie zadumany, ale nade wszystko odkrywczy - zarówno dla tych, którzy biegają i nie czytają książek, jak i dla tych, którzy czytają i nie biegają.

Źródło: muza.com.pl

Haruki Murakami ma ponad sześćdziesiąt lat, a formy mogliby mu pozazdrościć młodzieniaszkowie - biega (maratony!), pływa, jeździ na rowerze i stale pozostaje w znakomitej kondycji. Życie podporządkował bieganiu oraz pisaniu i to właśnie im poświęca zbiór tekstów, zgromadzonych pod wspólnym tytułem - O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu.

Pamiętnik Japończyka przypomina filozoficzny traktat o pasji, harcie ducha, sile ciała i umysłu. Opowiada o pokonywaniu przeszkód, wyznaczaniu sobie celów, walce z własnymi słabościami. Autor nie namawia do zmiany stylu życia, nie narzuca nic czytelnikowi. Ot, po prostu opowiada o swoim świece, licząc się z tym, że przypadkowy odbiorca może poczuć się zainspirowany i po latach wytężonej pracy podziękuje mu za tę krótką, acz bogatą i pełną mądrości książkę.

Bieganie Murakami zestawia z pisaniem. Trudy pokonywania kolejnych kilometrów porównuje do ciężkiej pracy nad kartką papieru. Obie czynności są w jego świecie bliźniaczo podobne - wymagają takich samych nakładów sił, takiej samej koncentracji, podobnego stanu umysłu. I do pisania, i do biegania pisarzowi potrzeba samotności, w której się lubuje i doskonale odnajduje. I pisanie, i bieganie potrzebne są mu do mierzenia się z sobą i swymi słabościami...

Haruki Murakami to człowiek zafascynowany światem. W taki najprostszy, naturalny sposób. Jest jak dziecko, które z rozdziawioną buzią podziwia kwitnące drzewa, eleganckie kobiety, złocące się liście. Jako czujny i pełen wrażliwości obserwator przedstawia otaczającą go rzeczywistość wyjątkowo prosto, niemal naiwnie. Dlatego z tak wielką rozkoszą chłonie się jego pamiętnik - bo jest po prostu piękny.

A ja mam ochotę wyjść na deszcz i biec przed siebie.

Moja ocena: brak
literatura japońska | recenzja | Haruki Murakami | literatura | recenzje książek

Ojciec Murakamiego był buddyjskim duchownym, zaś matka córką handlowca z Osaki. Dorastał w Kobe. Ukończył Dramat Klasyczny na Wydziale Literatury Uniwersytetu Waseda w Tokio.

W wieku 30 lat Murakami wydał swoją pierwszą powieść Hear the Wind Sing (1979). Po napisaniu wysłał ją na konkurs literacki, zajmując pierwsze miejsce i zdobywając nagrodę Gunzō.

Źródła: foto | opis

13 komentarzy:

  1. Hmmm, zamiast biegać poczytałabym... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie stoi na przeszkodzie... Chyba? :)

      Usuń
  2. Bieganie ot tak również nie wzbudza mojego entuzjazmu, ale może po przeczytaniu książki to się zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to wykluczone - rozmyślania Murakamiego są naprawdę przyciągające i pozwalają uwierzyć, że bieganie ma moc.

      Usuń
  3. Mam podobny do Twojego wstręt do biegania, a nad Murakamim muszę się poważnie zastanowić:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę w końcu zapoznać się z jego książkami, bo jeszcze nie miałam okazję, a widzę, że dużo osób je czytało.
    Jeśli chodzi o moją czcionkę - możliwe, że chodzi o ozdobność, chociaż w mojej ocenie - taka nie jest, aczkolwiek Ty jesteś tutaj o wiele dłużej, więc możliwe, że masz rację. ;-) Pomyślę nad tym.

    OdpowiedzUsuń
  5. Biegać lubię. Zaczęłam biegać w celu nabycia kondycji i pozbycia się zbędnych boczków. Później przyszła radość i ulga, kiedy biegam czuję się wolna, odprężam się i to daje mi siłę. Teraz nie biegam, powinnam już zacząć szykować kondycję do biegów i być może w tym roku spróbować półmaratonu, kto wie? Na razie powrócę do trenowania przy okazji chętnie łapiąc się za tę książkę. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że fajnie Cię zmobilizuje do trenowania, ma w sobie coś.
      Ja może też bym poszła pobiegać, ale u mnie w okolicy nie ma gdzie. Z tego samego powodu odpadają rolki, które bardzo lubię.

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o bieganie to trawa, łąki, takie miękkie podłoża są wskazane, jeśli nie masz amortyzujących butów. Jeśli będziesz chciała zacząć biegać to służę pomocą i radami :-)

      Usuń
    3. Miałam do niedawna fajny teren w okolicy - boisko, dużo zieleni wokół itd. itd. Teraz stoi tam jednak hala sportowa. Jak ją ukończą planuję odwiedzać siłownię, którą tam otworzą, ale za boiskiem tęsknię, wiele osób lubiło tam biegać.

      A za pomoc z góry dziękuję, na pewno się odezwę, jak zainteresuję się bliżej bieganiem :)

      Usuń
  6. Murakami stał się bardzo popularny, kto wie, może i ja niedługo zapoznam się z jego twórczością.

    Co do biegania, to zbytniego entuzjazmu z tym związanym nie odczuwam, aczkolwiek biegam, kiedy najdzie mnie ochota. Pamiętam sytuację, kiedy miałam zepsuty rower, a musiałam jechać z Mamą, więc ona wsiadła na swój, a ja biegłam obok :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja i tak nie poczuję jakiejś nagłej miłości do biegania, ale pamiętnik z chęcią przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Samego biegania też nigdy nie lubiłam, ale ostatnio to się zmieniło. Natomiast nie wiem, czy mam chęć na filozofię... Póki co, odkładam :)

    OdpowiedzUsuń