14 marca 2012

Ja, anielica, Katarzyna Berenika Miszczuk


Ja, anielica, Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: W.A.B.
Rok wydania: 2011
Stron: 380
Gatunek: paranormal romance
Kiedy przed rokiem oceniałam powieść Ja, diablica - pierwszą część trylogii poświęconej perypetiom Wiktorii Biankowskiej, byłam pod głębokim wrażeniem. Książka miała sporo uchybień, ale czytało się ją świetnie, a świat wykreowany przez autorkę był czymś nowym, świeżym i fascynującym. Co więc zmieniło się od tamtego czasu, że lektura drugiej części była dla mnie ciężka i męcząca? Chciałabym to wiedzieć...
W życiu Wiktorii ponownie zjawia się przystojny diabeł. Rozbija jej związek z Piotrem i ma nietypową prośbę - chce odzyskać swoje anielskie skrzydła. Czy dziewczynie uda się zwrócić złotookiemu Belethowi marzenia? Przed Wiktorią stają naprawdę trudne wybory - bo z jednej strony zabiegający o jej miłość śmiertelnik, a z drugiej... no właśnie, diabelnie przystojny upadły anioł. W dodatku akcja przeniesie się do nieba. A tam pojawią się kolejni bohaterowie - zabawne putta, podstępny Moroni, rodzice Wiktorii i oczywiście syn szefa, jeżdżący najnowszym maserati...

Nieprzyzwoicie zabawna książka o niebiańsko-piekielnej rzeczywistości. Do diabła - to trzeba przeczytać!

Źródło: W.A.B.

Ponieważ tym razem akcja przenosi się z Piekła do Nieba, byłam ciekawa, jak Miszczuk przedstawi tę rzeczywistość. Piekło urzekało - było ciekawe, nieschematyczne, oryginalne i fascynujące. Z Niebem autorka nie postarała się wcale i przedstawiła je tendencyjnie, nudno i stereotypowo. Żaden z jej pomysłów nie okazał się oryginalny czy ciekawy. A to z kolei sprawiło, że książka nie mogła wzbudzić większego zainteresowania i zwyczajnie nużyła.

Najbardziej jednak przykre jest w tym wszystkim to, że autorka w ogóle się nie rozwinęła i wszystkie błędy wskazane w pierwszej części, mogłabym wymienić i tutaj:

- humor wciąż jest tani, słaby i naciągany;
- dalej zalewa nas fala irytujących i infantylnych zdrobnień;
- znów mamy do czynienia z męczącym powtarzaniem tych samych sformułowań, opieraniem się na tych samych schematach i rozwiązaniach;
- autorka dalej traktuje czytelników jak idiotów - że zacytuję samą siebie: "Dobry narrator to ten, który pozostawia niedopowiedzenia i przemilcza to, co oczywiste. Tutaj kilka razy natknęłam się na przydługie wyjaśnianie terminów, nazwisk i skrótów oraz powtarzanie tego, co z przebiegu akcji doskonale już czytelnik wiedział. Po co po pięć razy powtarzać gdzie znajdują się bohaterowie i kto w danym dialogu bierze udział, skoro - już od kilku stron - jest to oczywistą oczywistością?".

Do tego:

- wykreowanie głównej bohaterki na totalną sierotę, idiotkę i hipokrytkę. Ciągłe wkładanie jej w usta: "o rany, ależ ja się zmieniłam", chociaż żadnych zmian zachodzących w dziewczynie nie widać. Na dodatek zarówno ona, jak i jej relacje z innymi (zwłaszcza rodzicami, rywalkami i facetami) przedstawione są do bólu przewidywalnie i szablonowo.

Jedynymi plusami Anielicy są mitologiczne i historyczne nawiązania, konsekwencja w kreowaniu niektórych postaci oraz błyskawicznie rozwijająca się akcja na ostatnich stu stronach książki. Generalnie jednak zawiodłam się i moja wiara w potencjał autorki słabnie. Ileż można stać w miejscu?

Moja ocena: 3/10


literatura polska | recenzja | Katarzyna Berenika Miszczuk | literatura | recenzje książek


Studentka czwartego roku studiów lekarskich na Uniwersytecie Medycznym w Warszawie. Swoją pierwszą powieść zatytułowaną Wilk napisała w wieku 15 lat.

Katarzyna Berenika Miszczuk już od dziecka wymyślała i zapisywała różne historie.
Autorkę fascynuje historia Starożytnego Egiptu. Lubi podróże, również dużo czyta oraz gra na gitarze.

Źródła: foto | opis

27 komentarzy:

  1. Klaudyno,
    czy po odleżeniu się recenzji możnaby ja wkleić/zalinkować tutaj? http://anielskiewyzwanie.blogspot.com/
    Aniołów pop jeszcze nie miałyśmy:).

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za ostrzeżenie, będę omijać szerokim łukiem:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie jakoś od początku nie ciągnęło do tej serii, może to i dobrze... :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Też ostatnio przeczytałam. Może w pierwszej części humor był tani, ale przynajmniej zabawny. Tu się przemęczyłam. Wysłanie Piotrusia (niech go Tartar pochłonie!) za Wiki do Nieba było nędzne. I ta jej głupota! O ile pierwsza część mnie niemiłosiernie wkurzała, to przynajmniej jakoś się przy niej bawiłam. Tutaj było po prostu źle.
    I zmartwiłaś mnie informacją, że to będzie trylogia ;). To oznacza, że przeczytam kolejną kiepską książkę. Chyba że autorka się poprawi. Mam taką nadzieję i życzę jej tego z całego serca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie ten humor nawet w pierwszej części nie przekonywał. Fakt, zdarzyło mi się parę razy zaśmiać, czego nie mogę powiedzieć o 'Anielicy'...

      Usuń
  5. Nie wiedziałam, że autorką jest studentka :) Sięgnę jednak po Ja, diablica - z ciekawości, zobaczymy co dalej :)
    Klaud mam masę zajęć na głowie, założyłam drugiego bloga - co chyba nie było dobrym pomysłem, bo dzieje się to kosztem tego pierwszego. Praca magisterska - a raczej ciągłe problemy z promotorem, problemy zdrowotne itd mnie przytłaczają. Ale obiecuje poprawę i myślę, że dziś wkleję kolejną recenzję i nadrobię straty z TOP 10 :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Będę omijać szerokim łukiem, szkoda czasu na kiepskie, a nawet przeciętne lektury.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba więc nie przeczytam...

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam, że niektóre fragmenty recenzji specjalnie ominełam, bo właśnie czytam pierwszą cześć i nie chcę jeszcze wiedziec, jak się skończy. Pierwsz tak jak i u Ciebie robi na mnie wrażenie, jednak szkoda, że kontynuacja zaniżyła loty. Cóż wszystko przede mną i "Ja, Anielice" pewnie i tak przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie o fabule nie wspominam, więc bez obaw :)

      Usuń
  9. Nigdy nie słyszałam o tej książce, ale po Twojej recenzji już wiem, że nawet gdyby się mi gdzieś napatoczyła to raczej jej nie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto zwrócić uwagę na część pierwszą.

      Usuń
  10. Z Twoim zdaniem zgadzam się w 95% (bo akurat humor w pierwszej części mnie bawił, w drugiej już nie), co zresztą też na Facebooku napisałam.
    Największą sympatią darzę Beletha i pewnie tylko dla niego sięgnę po trzecią część trylogii. Mam swoje typy, co do zakończenia i też szczerze wątpię, by autorka postąpiła inaczej. Na pewno dzięki uprzedzeniom łatwiej będzie mnie zaskoczyć, ale czy to się stanie? :-)

    Pozdrawiam. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również bardzo lubię Beletha - ma charakterek! Po trzecią część sięgnę na pewno, choć - podobnie jak Ty - spodziewam się pewnych wydarzeń i rozwiązań.

      Usuń
  11. Brzmi tak zniechecajaco, ze na pewno nigdy po nia nie siegne :-).

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś czytałam jej książkę, była to chyba Wilczyca i nawet mi się podobała, ale język strasznie przeszkadzał w czytaniu. Tej serii nie znam i nie wiem czy po nią sięgnę. :]

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj, dobrze, że się nie wzięłam jeszcze za tę serię...

    OdpowiedzUsuń
  14. Po przeczytaniu kilku recenzji chciałam ją przeczytać, lecz teraz jakoś zwątpiłam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wypożyczyłam ją właśnie z biblioteki razem z pierwszą częścią. Na razie nie zaczęłam czytać, miałam urwanie głowy z pracą badawczą na konkurs i od końca lutego właściwie nie istnieję w życiu poza-praco-badawczym. Masakra.
    Lubię biblioteki, nawet tą moją, o której kiedyś napiszę, za to, że jak się nam coś nie podoba, to nie jesteśmy zmuszeni tego trzymać na półce. Po prostu oddajemy. Rozumiesz, nie raz się kupi jakąś książkę, jest po prostu słaba i stoi na półce i kurz się na niej zbiera. Mam taką jedną. A do biblioteki po prostu oddajesz i zapominasz o niej. Może "Ja, Anielica" też oddam i zapomnę o niej? Tak, po częsci jestem pesymistką.

    Nic to, naskrobałam notkę na blogu, jutro bądź w piątek dodam serialowe TOP10, momentami egzotyczne, a na razie chemia czeka i jutrzejszy test.

    Pozdrawiam serdecznie i ściskam mocno!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  16. Po pierwsze przeczytam ją z czystej ciekawości a po drugie nie wypada mi gdy dostałam ją akurat jako prezent :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Kurczę, Diablica była świetna i taka oryginalna, nieszablonowa...Miałam nadzieję że kolejne części też takie będą.

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj, jakoś nie przemawia do mnie ani Diablica ani Anielica ...

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie czytałam pierwszej części, ale może się skuszę. Choć na drugą to nie mam jakoś ochoty.

    OdpowiedzUsuń
  20. To mi się przeczytanie Ja. Diablica przesunie na dalsze czasy, że tak powiem... ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Raczej nie przeczytam. Ta książka nie wygląda mi na ciekawą i jakoś mnie odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
  22. "Ja, anielca" na pewno przeczytam, ponieważ pierwsza część moim zdaniem była świetna.

    OdpowiedzUsuń