17 stycznia 2012

Zakupy na obcasach, Jane Cunningham, Philippa Roberts


Zakupy na obcasach, Jane Cunningham, Philippa Roberts
Oryginał: Inside Her Pretty Little Head
Wydawnictwo: PWN
Rok wydania: 2012
Stron: 320
Gatunek: poradniki, popularnonaukowe
Oto książka, która zalała mnie falą optymizmu, a w gronie znajomych płci męskiej wywołała prawdziwe poruszenie. Bo jest kobieca, bo jest mądra i jest inspirująca. Ujawnia wiele interesujących faktów, o których nie miałam nigdy pojęcia i które sprawiają, że lepiej rozumiem siebie i swój kochany mózg.

Już choćby dlatego warto po nią sięgnąć.

Jane Cunningham i Philippa Roberts stworzyły pracę poświęconą kobietom, ale - wbrew pozorom - nie tylko do nich jest ona skierowana. Pierwsze rozdziały powinny zainteresować wszystkich, którzy choć trochę interesują się człowiekiem, rozumem, płciowością. Zanim autorki przechodzą do tematu właściwego ("zakupy na obcasach") przywołują sporo ciekawych teorii naukowych, dotyczących różnic między kobiecym i męskim rozumowaniem, między kobiecym i męskim mózgiem. To ważne, bo dzięki tak wyszczególnionym różnicom czytelnik lepiej zrozumie zarówno cel tej publikacji, jak i to, na czym Cunningham i Roberts skupiają uwagę w kolejnych rozdziałach.

Dlaczego postała w ogóle taka książka? Badania wykazały, że kobiety "inicjują niemal wszystkie zakupy dóbr konsumpcyjnych (...), podejmują decyzje o zakupie 66% wszystkich kupowanych komputerów oraz 60% wszystkich kupowanych samochodów. Inicjują 80% zakupów remontowo-budowlanych oraz 89% nowo otwieranych rachunków bankowych." Co to oznacza? Że to do nich powinno kierować się reklamy, że to ich uwagę powinno się przyciągać. Najwyraźniej spece od marketingu i szefowie agencji kreatywnych niewiele na ten temat wiedzą, bowiem autorki postanowiły ich uświadomić i zmienić coś w podejściu do kobiet-pracowników firm oraz kobiet-konsumentek.

Styl, w jakim napisana jest książka, nie należy do najbardziej przyjaznych - choć autorki przytaczają zabawne anegdoty i bardzo wyraziste przykłady, ich wywody trącą nieco dydaktyzmem. Specyfiką tego typu publikacji jest oczywiście pewna szablonowość i naukowość, ale znam wiele poradników i książek popularnonaukowych, które wychodzą poza schematy, pochłaniają, uczą bawiąc i bawią ucząc. Zabrakło mi w Zakupach na obcasach pewnej lekkości i odsunięcia na bok powagi tematu. To jedyny, ale za to całkiem spory zarzut, jaki mogę wystosować wobec tej pozycji.

Obowiązkowymi odbiorcami książki Cunningham i Roberts są oczywiście wszyscy ci, którzy zajmują się biznesem, reklamą, PR-em, copywritingiem, szkoleniami czy nawet dziennikarstwem (dla nich mój zarzut z pewnością okaże się śmieszny, bo czego innego będą w Zakupach... szukali). Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, iż publikacja ta zahacza o taką tematykę, że przyciągnie uwagę wszystkich konsumentek. Dlaczego? Bo powinny one wiedzieć, jakim chwytom i manipulacjom są poddawane. Książka pozwoli im zrozumieć siebie, swoje motywacje i relacje, jakie zawiązują z innymi. Każdy ciekawy świata znajdzie w tej pozycji coś dla siebie - i tyczy się to zarówno kobiet, jak i mężczyzn.

Polecam tę książkę tym, którzy lubią wiedzieć więcej. Tym, którzy drążą. Tym, którzy lubią rozumieć świat, lubią rozumieć siebie. Gwarantuję, że ogrom ciekawostek i danych, jakie znajdziecie w tej publikacji, pozostanie Wam w głowach na długo. Bo takie rzeczy aż chce się wiedzieć!

Moja ocena: 7,5/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu PWN.


Jane Cunningham, Philipsa Roberts | recenzja | literatura | recenzje książek

11 komentarzy:

  1. Hahaaaaa coś dla mnie! Za każdym razem, gdy mówię: "Waldi, MUSZĘ iść po zakupy. Brakuje mięsa, sera, warzyw... itd. itp.", on patrzy na mnie jak na kogoś porąbanego, nie mogąc zrozumieć, że robienie zakupów i wydawanie pieniędzy mogą sprawiać przyjemność. No przecież to normalne. On z kolei kocha markety budowlane. Wczoraj pojechaliśmy do Castoramy "tylko po jedną deskę na wykonanie super-hiper-modernistycznego wieszaka na ubrania", a skończyło się na tym, że spędziliśmy tam półtorej godziny, oglądając lampy (to jeszcze rozumiem), glazurę (to też rozumiem) i śrubki (tego już nie rozumiem). Aaaale kupiłam przy okazji cztery fioletowe skrzynki "na pierdoły", więc chociaż tyle. Ale to chyba potwierdzenie tego, co piszą w tej książce :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nienawidzę marketów budowlanych. Czuję się tam okropnie - smród drewna i żelastwa, wygląd hali fabrycznej. Coś strasznego.

      Usuń
  2. Bardzo mnie zainteresowałaś. Ta książka może przydać mi się na moich studiach, więc z chęcią się nią zainteresuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również przyda się na studiach, niebawem czeka mnie zaliczenie z 'Języka promocji i reklamy' - akurat w sam raz :)

      Usuń
  3. Ciekawa recenzja, a książka porusza interesujące tematy

    OdpowiedzUsuń
  4. Te liczby, które przytaczasz, rzeczywiście trochę zaskakują.
    To pytanie do speców od reklamy: po kiego grzyba tyle gołych bab na każdym kroku? Może też powinni przeczytać książkę...

    Ja na pewno zajrzę jak gdzieś ją zobaczę, może nie żeby czytać od deski do deski, ale przynajmniej trochę przejrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taki sam pomysł co do przeczytania książki - też poprzeglądam, ale nie będę czytać całej (no chyba, że na tyle mnie zainteresuje, żebym jednak przeczytała całość). :D

      Usuń
  5. Obecnie jestem zaczytana ale gdy tylko skończe to napewno zajrze do tek książki...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. A mnie jakoś nie ciągnie xD A nawet powiem więcej nie lubię robić zakupów xD Nie lubie przymierzania ubrań, dobierania butów itp. OKROPIEŃSTWO! Jeszcze ewentualnie znoszę kupowanie mebli albo materiałów do robienia biżuterii...

    Chwyty marketingowe miałam w pracy, bo mi kazali stosować XD

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka niestety nie dla mnie. Nie przepadam za poradnikami, ponieważ czuję się zawsze kimś gorszym, złym i bezwartościowym... Mam swoje priorytety i nie chcę ich zmieniać, żeby być osobą o jakiej piszą autorzy takich książek :) Jeśli chodzi o zakupy jestem raczej dziwnym osobnikiem, bo nie podążam za modą, nie kupuję firmówek... Zawsze wybieram to, na co mam ochotę i co mi się podoba, bo to, co kupuję ma podobać się mi, a nie innym :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Patrząc na tytuł dzieła, nie spodziewałam się, że może ono poruszać takie tematy. Wydaje mi się ono interesujące, chętnie przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń