9 stycznia 2012

Niezłomny, Laura Hillenbrand


Niezłomny, Laura Hillenbrand
Oryginał: Unbroken: A World War II Story of Survival, Resilience, and Redemption
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2011
Stron: 437
Gatunek: biografie
Siedem lat wytężonej pracy - godziny spędzone w archiwach i bibliotekach, setki rozmów, tysiące zadanych pytań. Drążenie, wyciąganie wspomnień, zdobywanie informacji ze wszelkich możliwych źródeł. Efekt? Książka totalna, biografia niesamowitego człowieka, kronika niezwykłych zdarzeń... Za trud i zaangażowanie włożone w tworzenie Niezłomnego, należą się Laurze Hillenbrand ogromne brawa. Dokonała niemal niemożliwego - stworzyła biografię wielkiego człowieka, z bolesną dokładnością oddając wszystkie szczegóły jego trudnego losu.

Louis Zamperini był niepokornym dzieciakiem - skłonnym do bitki złodziejaszkiem, na którego pięściami wygrażała cała okolica. Wiele matczynych łez, siwych włosów ojca i nerwów brata było potrzeba, by udało się młodego Zampa dobrze ukierunkować. Energię chłopak spożytkował odpowiednio - poświęcił się bieganiu. I dobiegł aż na Olimpiadę...

Był niesamowitym talentem, bił rekordy i stanowił groźną konkurencję dla bardziej doświadczonych kolegów. Miał być wielkim biegaczem i podbijać świat sportu. Ale wtedy przyszła wojna i o Louisa upomniała się ojczyzna. To dla niej dryfował wiele tygodni po oceanie, gdy doszło do katastrofy jego samolotu. To dla niej dawał się zabijać w niewoli wroga. Dla niej stał się wrakiem człowieka...

Odyseja Louisa Zamperiniego budzi podziw i zdumienie. Wola walki jaką się wykazywał, po dziś dzień wzbudza ogromny szacunek. Zampa kochała i kocha cała Ameryka. Dlatego stał się medialną maskotką, gwiazdą. Dlatego biografia autorstwa Hillenbrand została bestsellerem. Bo mit superbohatera wciąż jest w nas żywy.

Ludzie kochają takie historie - Zampa nie da się nie lubić (autorka przytacza wiele sympatycznych anegdot - zarówno z jego kolorowego dzieciństwa, jak i żołnierskich lat, w których ciągle potrafił żartować z innych, a na zakończenie dorzuca zdjęcie, na którym - jako staruszek - Louis jeździ na deskorolce), nie da się nie podziwiać (uratował się z wraku, przeżył kilkadziesiąt dni na otwartej wodzie i wiele miesięcy katuszy w obozach wroga, a potem jeszcze wszystkim wybaczył), nie da się mu nie współczuć. Otwarcie przyznać należy, że Laura Hillenbrand jest Zamperiniemu szalenie przychylna - nawet kiedy przedstawia ciemniejszą stronę jego charakteru, zawsze znajduje dla jego działań usprawiedliwienie. Bo to narodowa chluba, wielki bohater, człowiek, którego biografia daje nadzieję, wzrusza i wstrząsa. To łatwy lep dla naiwnych. Ale ja też jestem naiwna, bo przeżywałam z Zamperinim każdy jego ból. Płakałam przy lekturze, wstrząsały mną dreszcze, dawałam się ponieść tej historii. I wciąż jestem pod jej wpływem - cały czas równie mocno oczarowana.

Może sporo tu koloryzowania. Może wiele niedomówień. Ale nie da się przejść obok Niezłomnego obojętnie. Abstrahując nawet od postaci Zampa i jego historii - sama książka zasługuje na wielką uwagę, gdyż - jak wspomniałam na wstępie - jej tworzeniu Laura Hillenbrand poświęciła się całkowicie. Książka jest bogata w fakty, które w niczym nie przypominają suchych encyklopedycznych zbitek dat i nazw - autorka może się pochwalić takimi zdolnościami literackimi, że nawet szczegóły budowy samolotu albo uzbrojenia Japończyków są przedstawione tak fascynująco, że nie sposób oderwać się od lektury. Treść wzbogacona jest o piękną oprawę zdjęciową - od dziecięcych lat Zampa, przez czasy wojenne, aż po lata współczesne. Wspomnieć jednak należy, że nie tylko Zamperini jest bohaterem własnej biografii - Hillenbrand opisała (wzbogacając teksty fotografiami) losy również jego rodziny, przyjaciół, współpracowników, a nawet oprawców. Przy powstawaniu książki pomagało wielu - dzieci i wnuki weteranów, znajomi i sąsiedzi Louisa, mieszkańcy japońskich wiosek, usytuowanych blisko obozów jenieckich. Ich wspólne zaangażowanie złożyło się na piękną kronikę. Niezłomny jest prawdziwą perełką - taką książkę na swej półce powinien mieć każdy...

Moja ocena: brak

Mogłoby być 10/10, ale uznałam, że to jedna z tych książek, dla których skala nie jest ani wystarczająca, ani obiektywna.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Znak.


literatura amerykańska | recenzja | Laura Hillenbrand | literatura | recenzje książek


Zdjęcie pochodzi ze strony neontommy.com.

9 komentarzy:

  1. Z ciekawością przeczytałam Twoją recenzję, to niewątpliwie książka, o której ostatnio jest głośno :) Chętnie po nią sięgnę, jeśli będę miała taką okazję... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. W blogowym świecie i nie tylko czytałam już kilka recenzji tej książki. Będę musiała się na nią skusić :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście wolałabym, by autorka była bardziej obiektywna, ale skoro można to "przełknąć", a zalety książki górują nad jej niedociągnięciami, to z chęcią przeczytam:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem, czy możliwe jest zachowanie obiektywizmu w jakiejkolwiek biografii. Trochę to sprzeczne, bo piszą je albo pajonaci, albo wrogowie, co z założenia określa styl i tryb pisania.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię takich książek, nawet jeśli są interesujące... Nie pokuszę się o przeczytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widziałam, że ją czytasz i czekałam na recenzję :) Tak się nad nią zastanawiam odkąd przyszła do księgarni i widzę, że jednak muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Absolutnie się zgadzam świetna książka

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi świetnie, lubię biografie jeśli tylko są ciekawie napisane :)

    OdpowiedzUsuń