1 stycznia 2012

Kreatywowe podsumowanie roku 2011

Najlepszym sposobem na wejście w nowy rok, jest podsumowanie starego i zaplanowanie zbliżających się dwunastu miesięcy. W tym celu oprę się nieco na schemacie, który zastosowałam przed rokiem. Zatem:

MUZYKA
Zgodnie ze statystykami dostępnymi na moim profilu Lastowym (klik), w minionym roku najczęściej w mych głośnikach gościli:

  • The Beatles (prawie 7000 odsłuchań)
  • Florence + the Machine
  • James Blunt
  • Tracy Chapman (polecam szczególnie!)
  • Placebo
  • The Baseballs
  • EastWestRockers
  • Myslovitz
  • Duffy
  • Adele (najwięcej odsłuchań na początku roku, bowiem im bardziej ta artystka stawała się znana, tym mniejszą miałam ochotę jej słuchać)

W minionym roku (zwłaszcza w ostatnich miesiącach) ważnych było dla mnie jednak więcej artystów, których przesłuchanie Wam polecam, są to m.in: Kate Nash, Russian Red, VV Brown, Selah Sue, Lissie, Elie Goulding, My Riot, Marina & The Diamonds. Przyjrzyjcie się im, naprawdę warto!

Piosenka roku (odsłuchana najwięcej - 251 - razy):



Jedyną istotną imprezą muzyczną, w jakiej brałam udział był festiwal Reagge Day. Organizacyjnie wypadł kiepsko, ale muzycznie naprawdę perfekcyjnie. Moi ulubieńcy - Habakuk i Marika - zachwycili, StarGuard Muffin pozytywnie zaskoczył. Mam nadzieję, że tegoroczna edycja przebije wszystkie poprzednie!

FILM
W minionym roku obejrzałam 46 filmów - to o 23 mniej, niż w 2010. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka - więcej czasu poświęcałam na czytanie, częściej oglądałam seriale i nie pracowałam już w kinie. Obiecałam przed rokiem, że na blogu pojawi się więcej recenzji filmowych, niż w 2010 i słowa dotrzymałam. W krótszej lub dłuższej formie przedstawiłam Wam 23 obrazy. A jakby dodać do nich jeszcze 7 z końca roku, które niebawem opiszę - okaże się, że poprawiłam wynik o 100%!

Najlepsze filmy, obejrzane w 2011, to:

LITERATURA
Planowałam przeczytać więcej książek niż w roku ubiegłym i udało się. 2010 - 88, 2011 - 123 (a raczej 123,5 bo od pół miesiąca siedzę w jednej książce i skończyć nie mogę). Wynik ten uznaję za niezły, aczkolwiek planowałam czytać średnio 12 lektur w miesiącu, a więc do pożądanego wyniku zabrakło mi 20 tytułów. Obym w tym roku dopięła swego!

W 2010 najwyższą ocenę wystawiłam tylko jednej pozycji. W tym roku byłam łaskawsza - otrzymało ją aż 6 książek:

W porównaniu do roku poprzedniego, w 2011 sześć razy więcej tytułów otrzymało bardzo wysoką ocenę - 9,5/10. Wymienię je, gdyż zasługują na uwagę równie wielką, jak "dziesiątki": drugi tom serii 1Q84 Murakamiego, Dla Was Dominique Mainard, Spórz na mnie Yrsy Sigurðardóttir, Podmorska wyspa Isabel Allende, Love Story Ericha Segala oraz Krew na Placu Lalek Krzysztofa Kotowskiego.

Ocenę 9/10 otrzymało z kolei 9 książek (czyli o 5 mniej niż w 2010). Pojawiła się nawet jedna książka, która zasłużyła na pierwszą w historii "jedynkę". Były to Pamiętniki Stefano ze znanej wampirzej serii L.J. Smith.

W roku 2011 najczęściej - bo aż 42 razy - odwiedzałam literackie Stany Zjednoczone. 40 razy wybierałam podróże po literaturze polskiej, co cieszy mnie niesamowicie (w 2010 przeczytałam raptem 12 książek rodzimych autorów). Inne kraje odwiedzałam nieco rzadziej - 9 razy Anglię, po 4 razy Japonię, Australię i Szkocję, po 3 razy Francję, Hiszpanię i Niemcy. Mam wielką nadzieję, że najbliższy rok przyniesie mi równie dużo fascynujących podróży po całym świecie!

Jeżeli w podsumowaniu roku chciałabym zwrócić Waszą uwagę na tytuły i nazwiska, które zrobiły na mnie wrażenie naprawdę powalające i powinny spodobać się większości z Was, będą to: powieść Biała jak mleko, czerwona jak krew, twórczość Murakamiego i dwie najlepsze polskie książki, jakie poznałam - Krew na Placu Lalek oraz Kobieta bez twarzy. Zachęcam!

PLANY
Ponieważ poznałam już Targi Książki w Krakowie i Katowicach, chciałabym w maju tego roku wybrać się do Warszawy. Oprócz odwiedzenia Targów, marzy mi się pokazanie narzeczonemu Muzeum Powstania Warszawskiego, które oczarowało mnie niesamowicie oraz zwiedzenie Centrum Nauki Kopernik. Podróż do stolicy musiałaby zatem trwać minimum kilka dni. Wierzę, że okaże się to możliwe :)

To nie będzie jednak łatwy rok. Zwłaszcza dla mojego życia czytelniczo-blogowego. Po pierwsze: aktualnie nie mam czas dosłownie na nic, popadłam do tego w kompletną stagnację i trudno zmobilizować mnie do jakichkolwiek działań. Po drugie: czeka mnie ślubny maraton (mój rocznik wreszcie ruszył z kopyta i niedługo grono panien wśród znajomych znacznie się uszczupli). Po trzecie: przede mną kilka miesięcy pisania pracy magisterskiej oraz obrona, która dodatkowo zbiegnie się z Mistrzostwami Europy w piłce nożnej, które - gwarantuję Wam - zajmą mnie całkowicie. Przepadnę i dam się pochłonąć tak, że świat nie będzie mnie widział...

PS. Przypominam o absolutnym Wydarzeniu Roku, jakie było moim udziałem - klik.

Życzę Wam wszystkiego co najlepsze! Niech ten rok będzie dla Was pomyślny i szczęśliwy!

21 komentarzy:

  1. Życzę Ci aby rok 2012 był jeszcze lepszy od 2011 ;] No i przede wszystkim, abyś przygotowała się do obrony pracy magisterskiej tak abyś była z siebie zadowolona ;]. Jeszcze raz wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Rok rzeczywiście zapowiada Ci się niezwykle ambitnie. Ale może to i dobrze? Będzie co wspominać:)
    Na ten nowy rok życzę Ci spełnienia najskrytszych marzeń, by zawsze otaczali Cię serdeczni ludzie, oczywiście miłości, bo ta jest najważniejsza no i przeprawy przez pracę magisterską, która zakończy się sukcesem :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Też tak mam - im więcej trąbi się w mediach o danym artyście, tym mniejszą mam ochotę, by go posłuchać.
    Wow, 123 ksiązki to dla mnie rzecz właściwie nieosiągalna - zawsze znajdę jeszcze jakieś inne zajęcia w ciągu dnia, nawet jak książka jest świetna.
    "Pamiętniki Stefano"... widzę, że naprawdę sam serial "Pamiętniki wampirów" może mi wystarczyć ;D

    O tak, "Muzeum Powstania Warszawskiego" jest fantastyczne! Jak ja tam wejdę, to już nie wyjdę... Ostatnim razem spędziłam tam dobre 4 godziny.

    Wielu sukcesów w pisaniu pracy magisterskiej i... czasu. Żebyś nie czuła się zabiegana i zestresowana ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. O, Fish Tank. Też lubię ten film.

    Trochę spóźnione - Szczęśliwego Nowego Roku ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję dotrzymania zeszłorocznych postanowień! 123 książki to całkiem sporo (obym w tym roku dobiła przynajmniej do setki :)).

    Muzycznie zgadzam się z Tobą 1000%. Florence and The Machine- jednej piosenki (No Light, No Light) słucham już 2 miesiące i dalej mi się nie znudziła; Selah Sue ma niesamowity głos i będę do końca życia wdzięczna reklamie Kinder Bueno, a Ellie Goulding ma tak charakterystyczny styl, że nie można go pomylić z żadnym innym. "Everytime We Go" jest niesamowite!

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Florence i Placebo! Uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow! 123 książki to według mnie naprawdę pokaźna, imponująca liczba. :)
    Florence, the Beatles, Myslovitz - uwielbiam!

    Życzę Ci szczęśliwego Nowego Roku, moja droga :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku. Oby był jeszcze lepszy niż poprzedni.

    OdpowiedzUsuń
  9. Muzycznie się nie zgadzamy, za to wśród filmów zauważyłam jeden, który ja również uważam za wyjątkowy- Czarny Łabędź. Wyniku książkowe baardzo zazdroszczę, przeczytałaś ponad połowę więcej niż ja. Oby nowy rok był lepszy!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kladyno oby wszystko się spełniło!

    I ME zajmą nie tylko Ciebie... ach, ach! się doczekać nie mogę :D tych emocji :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratuluję takich dobrych wyników ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę koniecznie obejrzeć filmy o których pisałaś, do tej pory widziałam tylko Czarnego Łabędzia i rzeczywiście film wyjątkowy więc inne Twoje typu też muszę zobaczyć. Życzę Ci wszystkiego dobrego w Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pozostaje pogratulować czytelniczych wyników i życzyć więcej... czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. moje zaległe top 10 ;] http://ksiazkimolaksiazkowegoxp.blogspot.com/2012/01/top-10-x-2.html dzięki za tą super zaabawę ;]

    OdpowiedzUsuń
  15. Przede wszystkim wspaniałe wyniki! Uwielbiam Florence i życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  16. Matko, a ja nie moge sobie przypomniec co jadłam wczoraj na sniadanie. Straszne! :) Podziwiam i trztymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne podsumowanie ;) U mnie w roku 2011 też było sporo zmian na lepsze, ale oby 2012 był jeszcze lepszy :D Wielkich stosików do recenzji !

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajne podsumowanie;)
    Z tych najlepszych ksiażek,które wymieniłaś czytałam tylko "Białą jak mleko,czerwoną jak krew" i na mnie również wywołała wielkie wrażenie.
    Szczęśliwego Nowego Roku;*

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeśli chodzi o Beatlesów to u mnie podobnie :) Co do Lisieckiego to chłopak ma świetny głos.

    Szczęśliwego Nowego Roku !

    OdpowiedzUsuń
  20. No to życzę, by Ci się darzyło w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Gdyby nie to, że jakiś posraniec piętro wyżej puszcza kolędy (2 stycznia?!?!?!?!), prawie zapomniałabym, co to znaczy słuchać muzyki :D
    Podziwiam Cię, Klaudynka, bo mimo wszystko zawsze znajdujesz czas na pisanie :)

    OdpowiedzUsuń