20 września 2011

Biała jak mleko, czerwona jak krew, Alessandro D'Avenia

Biała jak mleko, czerwona jak krew, Alessandro D'Avenia
Oryginał: Bianca come il latte, rossa come il sangue
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2011
Stron: 312
Gatunek: dla młodzieży, obyczajowe
Alessandro D’Avenia stworzył historię naprawdę wyjątkową, bowiem jego Biała jak mleko, czerwona jak krew wzrusza, bawi, porusza i prowokuje do refleksji. Opowiada o młodym, rezolutnym chłopaku, który próbuje zrozumieć świat, odnaleźć swoje miejsce w rzeczywistości i znaleźć sens w życiu. Los podtyka mu różne nieprzewidziane zdarzenia, stale wystawiając go na próby – choroba ukochanej dziewczyny, wypadek, problemy w szkole, trudne przyjaźnie itd. Szesnastoletni Leo stawia czoła rzeczywistości, wykazując się niesamowitą dojrzałością, imponującą wrażliwością i zachwycającą bystrością umysłu. Dzięki bohaterowi czytelnik inaczej spogląda na świat – odbiera go teraz wszystkimi zmysłami, smakując i widząc inaczej, niż dotąd. To właśnie taka literatura, która angażuje zmysły i emocje, porusza i wstrząsa jest tą najbardziej wartościową. Nie jest to żadne głupie love story, żadna banalna historia o dojrzewającym dzieciaku, który nie pojmuje świata. To niezwykle dojrzała, zachwycająca powieść, którą opowiada młody chłopak. Dlatego tak łatwo tę historię pokochać – Leo jest prostym dzieciakiem, a jego opowieść przytłacza naturalnością i bezpretensjonalnością. Warto czytać taką literaturę, bo trudno ją wsadzić w jakiekolwiek ramy i na własnej skórze trzeba odczuć jej wyjątkowość...

Najważniejszą część fabuły powieści D'Avenii stanowi walka z białaczką. Młody bohater usiłuje zrozumieć działania Boga, który okazuje się niesprawiedliwy i głuchy na prośby śmiertelników. Dojrzałość i nowe spojrzenie na świat zyskuje dzięki obserwowaniu walki z chorobą – te zdarzenia przywołują skojarzenia z Oskarem i Panią Różą, Erica-Emmanuela Schmitta. Również jego Zapasy z życiem można by porównać do powieści Alessandro D’Avenii. W obu tych historiach przewijają się młodzi bohaterowie, którzy za maskami buntowników, ukrywają swą wrażliwość. I Jun u Schmitta i Leo u D’Avenii potrzebują pomocnej dłoni. Każdy z nich odnajduje swojego senseia, pomagającego zrozumieć rzeczywistość i zajrzeć w głąb siebie. Forma Białej jak mleko przywołuje też skojarzenia z kultowymi dziennikami Adriana Mole’a. Motyw młodego, zakompleksionego chłopaka(-narratora), który bierze się za bary z rzeczywistością, pojawia się w obu tych historiach.

Taką powieść mogą pokochać wszyscy – bez względu na płeć i wiek. Zagubiony nastolatek utożsami się z niebanalnym Leo, nastoletnie dziewczę z Silvią – bohaterką, która z godnością przyjmuje każdy policzek od chłopaka, którego kocha nad życie, a który to szuka miłości gdzieś indziej. Coś dla siebie znajdą tu również belfrowie, gdyż pewien nauczyciel odgrywa w tej książce kluczową rolę. Poza tym, zainteresują się tą książką wszyscy ci, którzy cenią dobrą, niebanalną, wzruszającą lekturę. Grupą docelową są co prawda nastolatkowie, ale potrzeba pewnej dojrzałości, aby zrozumieć przesłanie powieści. Z drugiej strony – główny bohater dopiero z czasem nabiera tej dojrzałości i młody czytelnik mógłby razem z nim przebyć tę trudną drogę, ku dorosłości.

Gorąco polecam Wam tę pozycję, gdyż z pełną odpowiedzialnością mogę ją zaliczyć do najlepszych, najciekawszych i najbardziej poruszających książek mojego życia. W sprzedaży będzie dostępna od 3 października - zwróćcie na nią uwagę!

Moja ocena: 10/10


Kilka wersji okładki:

Która urzeka najbardziej?


Za książkę dziękuję wydawnictwu Znak.

literatura włoska | recenzja | Alessandro D'Avenia | literatura | recenzje książek


Alessandro D'Avenia - odkrycie włoskiej literatury. Jego powieść Biała jak mleko, czerwona jak krew błyskawicznie stała się bestsellerem (ponad 170 tys. sprzedanych egzemplarzy), a czytelnicy obwołali ją współczesnym Love Story.

Źródła: foto | opis

24 komentarze:

  1. Jestem bardzo ciekawa tej książki, bo przypuszczam, że nie oceniłaś jej pochopnie jako "najlepszą, najciekawszą i najbardziej poruszającą książkę Twojego życia". Sam Leo również wydaje się intrygującą postacią, szczególnie jego dojrzałość. Twoje recenzja jest bardzo zachęcająca.
    No i nie przeczę, że ocena jest bardzo wysoka, dlatego z całą pewnością na nią zapoluję, a póki co dodaję do listy książek, które chcę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepsza okładka wg mnie to ta w prawym górnym rogu, ale nasza też niczego sobie. Zwrócę uwagę na tę książkę, bo lubię takie historie. Coś ostatnio włoska literatura sprawia same niespodzianki - jestem po lekturze "Samotności liczb pierwszych"...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa recenzja i wysoka nota, chyba warto po nią sięgnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nasza okładka najpiękniejsza!! Na tę dziewczynę mogłabym chyba patrzeć godzinami, zastanawiając się, czy właściwie jest ładna, czy nie :)
    Sama książka wydaje się być bardzo ambitną, jedną z tych z serii - do długiego rozmyślania po przeczytaniu. Nie ukrywam, że mocno mnie zainteresowałaś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa książka, recenzja zachęca, okładka też niczego sobie, tylko przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. wielkie dzięki za recenzję, na pewno sięgnę po tę pozycję, jak tylko przeczytam '1Q84' :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka wydaje się byc lekura idealną, mądra i wzruszającą, chyba muszę popukac i postukac za tą powieścią :)

    Każda z okładek ma coś w sobie ciekawe, ale oczywiście nasza jest najpiekniejsza :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Strasznie mnie intryguje ta książka!!

    OdpowiedzUsuń
  9. zaintrygowałaś mnie tą książką, opisem, okładkami.. oraz tytuł, piękny! :)
    a z okładek najbardziej mi się podoba pierwsza od prawej (u góry).

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka może być naprawdę interesująca. Miło dla odmiany przeczytać coś innego, co w jakiś sposób wpłynie na człowieka, da się zapamiętać na dłużej. A okładki mają coś w sobie, mi przypadły ostatnie po prawej stronie ( ta z pierwszego i drugiego rzędu).

    OdpowiedzUsuń
  11. O rany przy słowie "wzruszająca" po prostu poczułam, że to książka dla mnie. Raczej nie czytam obyczajówek ale dramaty zawsze robią na mnie wrażenie. Taki ze mnie wrażliwiec:-) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo czekam na tę książkę. Pamiętam jak ją polecałaś już dużo wcześniej, no i doczekaliśmy się w końcu polskiej wersji:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystkie okładki są cudowne, a zwłaszcza ta wersja niemiecka <3. Jak tylko dorwę w łapki, to przeczytam :).

    OdpowiedzUsuń
  14. Okładki piękne, ale urzekła mnie nasza:) Piękna historia i na pewno przeczytam. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. juz nie mogę sie doczekac momentu kiedy paczka z tą książką wpadnie w moje ręce :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Wreszcie się doczekałam tej recenzji. Powiem Ci szczerze, że jestem zaskoczona... pozytywnie! Właśnie takie książki lubię.

    Co do okładki to najbardziej mi się chyba podała ta co użyłaś w recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawa recenzja - książkę wpisuję na listę "must read". A okładka najładniejsza to ta z rudymi włosami na białym tle :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Właśnie czekam na tę książkę, ale już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła jej "zasmakować":)

    OdpowiedzUsuń
  19. bardzo chętnie przeczytam, jak tylko się pojawi; moim zdaniem niemiecka okładka najładniejsza, chociaż polska też niczego sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dzisiaj nudząc się siedząc przy biurku zaczęłam malowac sobie po ulotce...tej ksiażki ;)Zainteresowała mnie i przeczytałam opis, który mnie zaintrygował, ale byłam ciekawa jakie są opinie..i prosze wchodze na bloga a tuatj Twoja bardzo pozytywna recenzja :D

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja się wybiję i powiem/napiszę, że do mnie ta książka jakoś nie przemawia. Pewnie więc jej nie przeczytam... A okładki piękne, zwłaszcza 3 pierwsze od lewej, od góry

    OdpowiedzUsuń
  22. Nasza okładka jest zdecydowanie najlepsza! Bez dwóch zdań :) Zainteresowało mnie Twoje porównanie z "Oskarem...", uwielbiam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  23. Właśnie takiej pozycji szukam, niebanalnej, pełnej refleksji i uczuć. Koniecznie muszę zapisać książkę do swej listy.
    A co się tyczy okładki, przemawiają do mnie dwie, nasza rodzina i ta niemiecka. Dopiero po lekturze będę w stanie stwierdzić, która bardziej pasuje do treści.

    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Niemiecka i mnie zachwyca, ale ona jedyna ma z książką niewiele wspólnego :)

    OdpowiedzUsuń