3 sierpnia 2011

KKD #1: Książkowe tatuaże

Klub Dyskusyjny

#1: Książkowe tatuaże

Akcję KKD postanowiłam rozpocząć od tematu lekkiego i przyjemnego (jak sądzę). Mianowicie - od jawnych dowodów na miłość do książek!

Harry Potter

Zmierzch



Przejrzałam w sieci zdjęcia tatuaży związanych z najpopularniejszymi książkami świata - Harrym Potterem oraz serią Zmierzch i kilka najciekawszych/najbardziej szokujących/najdziwniejszych mogliście zobaczyć powyżej. Pomijając wrażenia estetyczne i ogólną niechęć do tego typu ozdób:

1) co sądzicie o tatuowaniu sobie symboli i cytatów książkowych?
2) gdyby Was zmuszono (bo domyślam się, że część z Was odpowiedziałaby, że "nigdy bym tego nie zrobił"), jaką książkę i/lub którego bohatera literackiego chcielibyście upamiętnić na swoim ciele?

3) które z powyższych pomysłów podobają się Wam najbardziej?

Ja należę do fanów tatuaży. Tzn. tak można sądzić, skoro na swym ciele umieściłam już dwa. Nie mogłabym więc krytykować nikogo za to, że wybiera ten sposób na wyrażenie swoich poglądów, na przedstawienie siebie, czy też - na ozdobienie kawałka skóry. Zwłaszcza, że niewielka jest różnica między cytatem z piosenki Beatlesów (jaki umieściłam na plecach), a fragmentem Zmierzchu. Mimo wszystko jednak nie istnieje chyba żadna taka książka, którą mogłabym na sobie umieścić. Znalazłoby się kilka znaczących cytatów czy paru ważnych bohaterów, ale nie wyobrażam sobie w jakiej formie mogliby oni wystąpić na moim ciele. Jeden tylko motyw z powieści Murakamiego krąży mi po głowie od dawna. Zanim zdecydowałam się na feniksa i fragment Blackbird Beatlesów, planowałam przyozdobić łydkę lub nadgarstek wizerunkiem kota i dwóch księżyców (rozpoznajecie ten motyw? :)). Można więc uznać, że gdybym miała upamiętnić za pomocą tatuażu jakąś ważną lekturę, postawiłabym na drobne symbole z powieści japońskiego mistrza prozy. A Wy?

PS. Potterowa sowa w klatce na żebrach prezentuje się znakomicie, ale tak wielkie (i bolesne!) manifestowanie miłości do książki nieco mnie przeraża. A co dopiero podobizna Pattinsona, Stewart i Lautnera! Ludzie bywają szaleni :)


Pierwszą dyskusję w Kreatywnym Klubie Dyskusyjnym uważam za otwartą! Poproszę o fanfary i zachęcam do rozmowy :)



Źródła? Klikając na zdjęcie, zostaniesz przeniesiony na stronę, z której zostały one skopiowane.



~Klaudyna~

33 komentarze:

  1. Ze wszystkich podoba mi się najbardziej "expecto patronum", ale w tym miejscu bym sobie go nie zrobiła, umarłabym z bólu i żadne zaklęcie by mnie nie ożywiło! :D

    1) Nie mam nic przeciwko
    2) Chyba przeczytałam zbyt mało książek, aby się na kogoś zdecydować ;) muszę jeszcze trochę się rozeznać!
    3)Tak jak pisałam - Expecto Patronum!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację, aż sobie nie chcę wyobrażać, jak tatuaż w takim miejscu musi boleć. Sam pomysł niezły - widziałam jeszcze 'crucio' w tym miejscu :) A 'EP' również na stopie, brzuchu i palcach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. 1. Jak Domi nie mam nic przeciwko ;)
    2. Jednak zdecydowałabym się na symbol jak ten kot i dwa księżyce (1Q84? ;) ), myślę, że nawet nikt nie musiałby mnie zmuszać nie mam oporów przed zrobieniem tatuażu ;)
    3. Jeśli chodzi o grafiki to 3 pierwsze, ale jako tatuaże żaden :P (w senesie nie umieściłabym czegoś takiego na ciele)

    OdpowiedzUsuń
  4. 1. Cytaty książkowe nie są wcale takim złym pomysłem na tatuaż, ale wytatuowanie sobie postaci, to jak dla mnie za dużo. Można kochać książki, ale żeby od razu się w nie "ubierać"? Nie podobają mi się takie tatuaże.

    2. Trudne bardzo pytanie... najpewniej byłby to mały symbol z którejś książki, np. kwiat białego oleandra ( z mojej ukochanej powieści) ;]

    3. Mi się podoba "expetro patronum" na nadgarstkach (sama marzę o tatuaż-cytat na nadgarstku, coś takiego małego, tylko dla mnie i znaczącego więcej...)

    Poza tym uważam, że to bardzo dobry pomysł z tym Klubem Dyskusyjnym, tylko czy nie lepiej może założyć forum, czy czegoś w tym stylu? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie jestem zwolenniczką tatuaży. Chociaż może ewentualnie zdecydowałabym się na jakiś cytat z ukochanej książki, ale z pewnością wizerunki Edwarda czy Harrego na plecach odpadają;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wychodząc z założenia, że tatuaż powinien coś znaczyć, a nie tylko zdobić - czemu nie? Ja np. znalazłam taki: http://www.everytattoo.com/Virginia-Woolf-picture.shtml
    Może w tym miejscu bym go sobie nie zrobiła, ale np. Scarlett O'Hara na łopatce mi się trochę marzy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja podziwiam ludzi, że zrobili sobie tak ogromne tatuaże. Bo można, pewnie, nie mam nic przeciwko cytatowi czy rysunkowi z książki, ale nie na taką skalę :D. Coś małego, drobnego, bardzo dekoracyjnego. Coś, czego się nie będzie za dziesięć lat żałować. Ciekawa jestem jak na siebie spojrzy osoba z tatuażem sowy (rzeczywiście bardzo ładnym) czy Zgredkiem... Nie wspominając o Voldim.
    W tej chwili nie przychodzi mi żadna książka na myśl, którą bym sobie utrwaliła na skórze. Nigdy nie mam głowy do cytatów i ulubionych fragmentów. Ale gdybym musiała to na pewno bym coś wymyśliła ;).
    Najbardziej z powyższych podoba mi się ostatni tatuaż. Jest za duży, ale bardzo ładny zarówno wizualnie jak i w swojej treści.

    @Domi: Ja sobie chcę zrobić tatuaż na lewym nadgarstku :). Naprawdę tak strasznie boli? (Ale nieważne co powiesz i tak zrobię ;p).

    Kreatywo! Bardzo fajny pomysł z takimi dyskusjami :). Życzę żeby się rozkręciło i żeby iskry leciały, ale żeby nikt się nie pogryzł :D.

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajna ta sowa:D Ja mogłabym sobie zrobić taki malutki na łopatce, ale raczej nie książkowy.

    OdpowiedzUsuń
  9. harry potter i zmierzch to już nie tylko książki, a bardziej zjawiska socjologiczne. Jeśli miałbym się zdecydować na jakiś cytat to pewnie była by to ambitniejsza literatura albo mój ulubiony mistrz ciętej riposty- Bukowski ewentualnie coś z Fight Clubu Pahlaniuka, bo Brada Pitta jako Durdena jako żem jest facetem raczej bym odpuścił ;)
    ps. Ten Typ Mes ma na ramieniu wytatuowaną okładkę z gazety która wydawała Buka na początku.
    Pozdro

    OdpowiedzUsuń
  10. 1. Ja cały czas zastanawiam się, co ci ludzie będą z tym robić na starość, gdy skóra się pomarszczy, a tatuaże stracą na świetności i wnuki w ogóle nie zrozumieją, po co babcia/dziadek to zrobili...?

    2. Gdyby jednak ktoś zmusił mnie do zrobienia sobie jakiegoś "cudeńka" na skórze to wybrałabym albo motyw z sagi o wiedźminie Sapkowskiego albo poprosiłabym o Gandalfa z "Władcy pierścieni". Tylko te książki mocno zapadły mi w pamięci, pewnie dlatego, że zapoczątkowały one moją czytelniczą pasję :)

    3. Najbardziej podoba mi się ten ptak w klatce smutny, że książki leżą poza jego "domkiem" :) tylko nie mogę jakoś określić lokalizacji - z boku tułowia? Po co tam, pytam...

    OdpowiedzUsuń
  11. 1) Z chęcią wytatułowałabym sobie COŚ z książki. Bo ja wiem? "Pride and Prejudice" na stopie? Byłoby fajnie =)

    2) Gdybym MUSIAŁA sobie coś wydziergać na ciele, z pewnością powyższe. LUB coś związanego z "Anią z Zielonego Wzgórza".

    3) "Expecto patronum" jest obłędnie piękne. Zmierzchowe takie jakieś psychofańskie.

    OdpowiedzUsuń
  12. pandorcia,
    nad forum myślałam - kto wie, może w przyszłości? Póki co - chciałam zawiązać jakąś ciekawą ideę tutaj, na blogu, licząc na to, że pobudzę blogerów do żywszych dyskusji. Fajnie jest poznać się w ten sposób.

    C.S.,
    zdecydowanie - Voldemort i Zgredek wyglądają paskudnie. Nie dość, że wielkie, to jeszcze wykonane raczej miernie, przez co wyglądają mocno nieestetycznie. Taka sowa np. też wielka, a wygląda naprawdę ładnie.

    Tryguaw,
    to prawda - kwestia 'Harry'ego Pottera' i 'Zmierzchu' już dawno wyszła poza literaturę. Nie dziwi mnie więc, że ludzie tak chętnie tatuują sobie symbole z nimi związane. Te dwa tytuły pobudziły młodych do czytania i wywarły ogromny wpływ na kulturę i społeczeństwo. Ciekawi mnie, jaka będzie kolejna książka, która wywoła taką rewolucję.

    Paideia,
    po co? Pewnie traktują to jako ozdobę - taką samą, jak kolczyki czy farbowane włosy. Dla niektórych to przesada, innym wydaje się normalne. Mnie takie wielkie 'dzieła' odstraszają - za kilkanaście lat mogą stać się jedną wielką plamą. Poza tym - wychodzę z założenia, że lepiej tatuować się tam, gdzie człowiek nie tyje i gdzie jego skóra będzie 'w miarę bezpieczna'. Na brzuchu np. bałabym się bardzo. Wolę plecy - zawsze można zasłonić :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Od razu piszę, że podziwiam Cię za Twoje aż 2 tatuaże - to musiało boleć :D

    1) co sądzicie o tatuowaniu sobie symboli i cytatów książkowych?
    Jestem na tak, jeżeli ten cytat niesie jakąś ważna myśl lub jest po prostu piękny. Z symbolami też OK - ale nie takie wielkie!

    2) gdyby Was zmuszono (bo domyślam się, że część z Was odpowiedziałaby, że "nigdy bym tego nie zrobił"), jaką książkę i/lub którego bohatera literackiego chcielibyście upamiętnić na swoim ciele?
    Hmm... myślę, że byłoby to coś z Igrzysk Śmierci, ale jeszcze nie wiem co :D Nie mam pojęcia... Albo motyw trzech dziewczynek z Trzynastej Opowieści - to byłoby coś. Koty czy psy - o nie!

    3) które z powyższych pomysłów podobają się Wam najbardziej?
    Podoba mi się ten z lustrem - choć jest trochę duży.

    I mam podobne przemyślenia jak Padeida w punkcie pierwszym - na starość... to nie będzie wyglądać dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ekchem... Nie przepadam za tatułażami, ale niektóre naprawde wyglądają świetnie. Jednak jak widze kogoścałego w tatuażach... brrr no ale nie o tym miało być ;)
    Co do pierwszego pytania to sama nie wiem. No sama może bym nie walnęła sobie cytatu na całe plecy jak na ednym z powyższych zdjęć, ale co kto woli. Tylko mi się wydaje to pokazowe. Takie co ma krzyczeć "zobaczcie! myślę jak...!". Jeśli już ktoś miały mnie zmusić (w co wątpie bo się nie daje) to bym wybrała z tych co tu jest ten ostatni, ale bez napisu. Na drugie nie jestem w stanie odpowiedzieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. limonka,
    ciekawa jest Twoja ostatnia myśl. Faktycznie, innym odbiorcą jest miłośnik 'Pottera', a innym 'Zmierzchu'. Po 1 - różny jest poziom obu literatur, po 2 - szał na 'Zmierzch' wzrósł znacznie pod wpływem filmu, a więc to nie do końca wynika z miłości do twórczości Meyer, a np. do Pattinsona i innych, których dziewczęta tatuują sobie na ciele. Filmy o Potterze wcale nie okazały się światowym fenomenem - raczej stanowią dodatek do książki, a nie osobną markę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Soulmate,
    nie było tak źle - plecy nie są jakieś straszliwie bolesne :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tatuaże często mi się podobają, wybrane cytaty, ładne symbole, ale tatuowanie na ciele wizerunków aktorów to dla mnie za dużo. Sama mogłabym jednak zdecydować się tylko na zmywalny tatuaż, ponieważ ulubione cytaty nie zmieściłyby się na moim ciele (chociaż nie należę do najszczuplejszych) ;)
    Z tych, które tu wybrałaś najbardziej podoba mi się "expecto patronum" - nadal mam sporo sympatii do Harry'ego

    OdpowiedzUsuń
  18. 1.Uważam, że wytatuowanie cytatu, który pełni dla nas formę motta życiowego jest decyzją słuszną. Jednak należy wziąć pod uwagę to, że nasze gusta często ulegają zmianą. Często utożsamiam się z jakaś książką, autorem, ale zyskaniu pewnych doświadczeń życiowych stają się one dla mnie nieadekwatne i płytkie.
    2. Z ogromną przyjemnością wytatuowałabym sobie postać z ,,Alicji z krainie czarów,,, którą kocham miłością bezwarunkową od dzieciństwa. Cytatem pewnie byłby jakiś z wierszy Keatsa lub fragment dramatu Szekspira:)
    Natomiast tatuaże z postaciami ze Zmierzchu mnie przerażają :O

    OdpowiedzUsuń
  19. 1. Uważam, że każdy ma prawo wytatuować sobie co chce ;) Jednak myślę, ze rozsądniej jest wybrać mniejszy cytat, niż ogromniasty symbol xD

    2. Jeśli miałbym sobie coś z tego typu tatuaży wytatuować, to na pewno byłby to cytat. Ale jaki ? Nie mam pojęcia ;D Musiałabym wzdłuż i wszerz przejrzeć mój zielony notes z cytatami i coś wybrać ^^

    3. Mi ? Pierwszy tatuaż ze "Zmierzchu" ( choć za nim nie przepadam) i sowa w klatce ^^

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo ciekawa inicjatywa :)
    1) co sądzicie o tatuowaniu sobie symboli i cytatów książkowych?
    Jeśli ktoś lubi- proszę bardzo. Ja jednak nie jestem pewna niezmienności mojego gustu czytelniczego, więc byłabym niezwykle ostrożna w tym względzie ;)

    2) gdyby Was zmuszono (bo domyślam się, że część z Was odpowiedziałaby, że "nigdy bym tego nie zrobił"), jaką książkę i/lub którego bohatera literackiego chcielibyście upamiętnić na swoim ciele?
    Aktualnie przeżywam fascynację sagą Pieśni Lodu i Ognia autorstwa George'a Martina, więc zapewne coś stamtąd ;) Może któreś z zawołań rodowych? "Winter is coming", "Ours is the fury" albo "Hear me Roar"? ;) Z pewnością zdecydowałabym się na cytat, nie postać :)

    3) które z powyższych pomysłów podobają się Wam najbardziej?
    Tatuaż z sową jest piękny, ale jak dla mnie- za duży ;) Natomiast przerażają mnie nieco facjata Voldemorta (chociaż go uwielbiam) i trio ze Zmierzchu ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Powiem krótko, tatuażami się brzydzę i to potwornie. Nie rozumiem tego "piękna" i ludzi, którzy "upiększają" w ten sposób ciało czy chcą przez nie wyrazić miłość do kogoś/czegoś, dla mnie jest to niszczenie jego piękna. Jestem konserwatywną przeciwniczką tatuaży, tak samo jak mnie brzydzi malowanie farbami na twarzy i po rękach, czy robienie sobie pieczątek na dłoniach... ja nie potrafiłabym napisać numeru tel/gg na ręcę...
    więc odpowiadając na twoje pytanie (a miało być krótko ;)):
    1. obojętnie co to by nie było, jestem przeciw
    2. nie zmusiliby mnie
    3. patrząc obiektywnie, czyli nie myśląc, że to jest tatuaż, to ostatni ze Zmierzchu

    i gratuluję ciekawego pomysłu na klub dyskusyjny

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie jestem zwolenniczką tatuowania czegokolwiek na ciele, tak samo jak nie podoba mi się piercing. Z tych zdjęć, które wrzuciłaś nie podoba mi się żadne.
    Jeżeli jednak pod groźbą przypalania pięt czy gilgania piórkiem byłabym zmuszona do (oczywiście pod narkozą) wytatuowania sobie czegoś związanego z moją ukochaną książką, to miałabym problem, bo książki prawie wszystkie uwielbiam. Ale- do rzeczy- prędzej byłaby to postać i nawet wiem jaka- albo Mała Mi albo Kubuś Puchatek, ale nie ten Disneyowski, tylko ten z rysunków Shepard. A cytaty, to wolę wpisywać do swojego notatnika, ciało się do tego nie nadaje.

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo mi się pomysł klubu podoba :)

    Co do tatuaży - mam ściśle określony stosunek - nie podoba mi się to bardzo i już. Ale na pytania spróbuję odpowiedzieć:

    1) co sądzicie o tatuowaniu sobie symboli i cytatów książkowych?

    to samo, co o tatuowaniu wszystkich pozostałych wzorów tatuaży

    2) gdyby Was zmuszono (bo domyślam się, że część z Was odpowiedziałaby, że "nigdy bym tego nie zrobił"), jaką książkę i/lub którego bohatera literackiego chcielibyście upamiętnić na swoim ciele?

    tak bym odpowiedziała :), ale gdyby, to może Anię z Zielonego?

    3) które z powyższych pomysłów podobają się Wam najbardziej?

    Żaden. Do tego wyglądają na świeżo lub źle zrobione - przy większości widać podrażnienie skóry, ble.

    OdpowiedzUsuń
  24. Pomysł na dyskutowanie rewelacyjny :)
    1. Uważam, że ładne są tylko małe tatuaże, ponadto najlepiej w miejscach mało eksponowanych. Bo cóż począć z Voldemortem lub Zgredkiem kiedy człowiek ma 50 lat i chce się rozebrać na plaży? Jakoś tego nie widzę. Ponadto to, co teraz wyszło poza literaturę i stało się zjawiskiem z pogranicza socjologii (Harry i Zmierzch) wcale nie musi takie zostać w ciągu najbliższych 30 lat.
    2. Chyba żadne tortury nie zmusiłyby mnie do wytatuowania postaci. Prędzej cytat, choć pewnie baaardzo długo musiałabym wertować notes z ulubionymi.
    3. "expectro..." najlepsze, choć pewnie "schowałabym" je w innym miejscu

    OdpowiedzUsuń
  25. Anonimowy,
    fakt, coś kiedyś może przestać być modne czy też kompletnie zaniknie, a i nasze poglądy mogą się zmieniać, o czym wspomniało paru przedmówców, ale i tak uważam, że upamiętnianie tego, jacy byliśmy i jak patrzyliśmy na świat też jest ważne. Wszelkie przeszłe wydarzenia kształtują nas takimi, jakimi jesteśmy. Dla mnie niesamowicie istotne są moje pragnienia czy idee z wcześniejszych lat i choć dawno przeminęły, nie wstydzę się tego i chcę o nich pamiętać. Dlatego motto, cytat, ważny symbol mają w moich oczach sens. Gorzej z imionami ukochanych np. Toż to dopiero jest 'szczyt wszystkiego'.

    OdpowiedzUsuń
  26. Przypomniał mi się wuj Tarabuk (z "Przygód Sindbada Żeglarza"), który wytatuował sobie na całym ciele swoje wiersze ;-)
    Nie należę do fanów tatuażu, ale jak ktoś lubi i chce, to symbole książkowe- czemu nie! Jestem za!
    Gdybym musiała, to byłby to malutki dyskretny tatuażyk, być może kojarzący się ze "Śniadaniem u Tiffany'ego" albo może po prostu motyw książki...
    Z powyższych pomysłów nie podoba mi się żaden.
    pozdrawiam!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  27. U kogoś mi nie przeszkadza. Jego gust i jego ciało, więc nic mi do tego. Sama, ze względu na próg bólu, nie zrobiłabym sobie żadnego tatuażu. Poza tym takie coś to już raczej do końca życia (choć obecnie usuwa się tatuaże, ale proste to nie jest), więc sama nie wiem, czy chciałabym się kiedyś zestarzeć z cytatem z książki pt. Zmierzch ;>

    OdpowiedzUsuń
  28. Pozostaje mi podpisać się pod komentarzem Sowy Blogowej. Mój strach przed bólem jest tak gigantyczny, że nikt mnie nie namówi na tatuaż. Nie znoszę dodatkowych zabiegów medycznych, szczególnie tych związanych z igłami - za dużo ich miałam w normalnym życiu, żeby sobie dokładać ;) Ale na cudzej skórze - nie razi mnie to zupełnie. Z przedstawionych nie przypadł mi do gustu żaden, ja lubię oglądać takie niewielkie i dyskretne ;) Myślę, że moje zdanie jest tu jednak niezbyt miarodajne, bo w kwestii wyglądu szalona ze mnie konserwatystka (powiedzmy to wprost: nudziara) ;)) Na zrobienie pasemek decydowałam się dobrych siedem lat... ;)) Nie umiem więc sobie wyobrazić żadnego tatuażu na swojej skórze, niezależnie od tego, jak ważny byłby dla mnie cytat. A imiona i portrety ukochanych... Ha, kocham mojego męża miłością wielką, ale nikt by mnie nie namówił - nie zakładam zmian, ale zawsze można wyjść na tym jak Radek Majdan i przerabiać ukochaną na starego Indianina ^^

    OdpowiedzUsuń
  29. I jeszcze wyszło teraz na jaw, o jak drastycznych porach potrafię chodzić spać, gdy w czasie wakacji męczy mnie bezsenność ;)) To ja lepiej zmykam poczytać... ;))

    OdpowiedzUsuń
  30. Albo jak Johnny Depp, który zamiast 'Winona forever' ma teraz 'Wino forever' ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. hmmm:
    1. a nie wiem. każdy robi to, co lubi. mi osobiście postacie się nie podobają, małe cytaty- czemu nie.
    2. pojęcia nie mam. za bardzo trafne uważam zdanie z książki S. Kinga "Zabijanie dla pokoju jest jak pieprzenie się dla cnoty" ale chyba na tatuaż się nie nadaje :/
    3. sowa i wolny elf są fajne, ale chyba zbyt duże

    OdpowiedzUsuń
  32. 1) Ja nie mam nic przeciwko robieniu tatuaży i w sumie jeżeli ktoś jest ogromnym fanem obojętnie jakiej powieści, to może sobie pozwolić na takie coś.
    2) Jeżeli ktoś by mnie zmusił do tego, to pewnie wybrał bym Mordimera Madderdina, bo jest on genialną postacią na tatuaż;)
    3) Moim zdaniem dobrym pomysłem jest sowa z Harryego Pottera. Jest ona śliczna, ale tak jak kilka osób wcześniej napisało - trochę za duża;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie przepadam za czymś takim. Dlatego w tym temacie raczej nie mam wiele do powiedzenia. Bardzo podoba mi się pomysł z tym klubem dyskusyjnym. Co prawda dopiero teraz go zauważyłam , ale chyba można dołączyć w każdej chwili prawda?. Postaram się szybko nadrobić pozostałe tematy.

    OdpowiedzUsuń