20 sierpnia 2011

Fotowspomnienia z weekendu

Nic tak dobrze nie robi, jak odrobina słońca, wody, świeżego powietrza i zabawy. Stąd też pełna jestem pozytywnej energii i prezentuję małą fotorelację z ostatnich miłych chwil :)

Z Dungą:
Medytując:
Buzi:
Lenistwo:
Z Pigi:
Upadek:"Taniec godowy":Dylemat:A jak Wy spędzacie ten upalny weekend?

28 komentarzy:

  1. Zazdroszczę bardzo. I na dodatek z psami - żyć nie umierać!
    Ja w betonowych ścianach z książkami. Na swoje usprawiedliwienie mam bolące gardło i w tej chwili już uszy :( Choć z drugiej strony widzę w tym nawet pozytywy. L4 = dużo czasu = książki!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To u Ciebie dziś było tak ciepło?! U mnie ledwo co słupek rtęci przekroczył 17 stopni powyżej zera, a na dodatek wiał tak silny wiatr, że po wyjściu przed dom natychmiast wróciłam po sweter :D
    A tak poza tym - cudownego masz psa. :) Też mi się marzy taki duży, ale póki co mogę cieszyć się wyłącznie pieskiem małej rasy, bo w bloku na trzecim piętrze ciężko byłoby z chociażby dalmatyńczykiem (który marzy mi się od dziecka!). Ale może w przyszłości... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cape,
    współczuję, kuruj się!
    Czas na książki też chciałabym znaleźć :) Ale pewnie uda się dopiero po weekendzie.

    Liliowa,
    u mnie też było potwornie wietrznie, ale za to strasznie gorąco. Mogłam wrzucić się do basenu, pobiegać boso i naprawdę trochę odpocząć :)

    Pieska małej rasy też mam - skrył się na piątym zdjęciu przy nogach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja też w domu bo do poprawki się uczę :( ale zazdroszczę słoneczka i odpoczynku psychicznego!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak słodko i jakie psisko kochane :).
    Weekend u mnie mocno pracujący, ale może jutro uda mi się posmażyć na słońcu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No to mogę tylko pozazdrościć! U mnie nie dość, że było naprawdę chłodno, to na dodatek mieszkam w bloku, więc o wylegiwaniu się na własnym podwórku nie ma co marzyć. Dobrze, że chociaż na spacery mogę chodzić, na szczęście mam blisko las i zalew. :)

    A faktycznie, tam przy nogach dopiero zauważyłam to maleństwo! Jest tak czarny, że na pierwszy rzut oka prawie zlewa się z tłem. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. No, to prawda, moja czarna świnka trochę się z tłem zlewa :)

    Też mieszkam w bloku, dlatego taki weekendowy wypad za miasto wiele dla mnie znaczy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale świetne fotki. Ja niestety przez cały ciepły, wręcz gorący okres tego tygodnia musiałam spędzić w szpitalu. Już na szczęście wszystko ok, ale pogoda za to się pogarsza ;-(

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Urocze zdjęcia. Beztroskie.
    U mnie zaś działy się dziś rzeczy wielkie:zalewanie stropu naszego domku. Byli robotnicy i wielka betoniara. Poza tym: kosiłam trawnik (już zdążyłaś poznać moje poglądy na temat trawnika na fb:D )i odkurzałam. Pracowita sobota - jak każda. Słoneczna i błękitna.

    A teraz herbatka i książeczka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cyrysia,
    cieszę się, że już w porządku :)

    Oleńka,
    taaak, o trawnikach już nigdy przez Ciebie nie zapomnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Weekend sympatyczny, a nawet jak widać na zdjęciach nawet lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Widzę, że weekend udany:). A piesek słodziutki. Gratuluję mile spędzonego czasu i pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Na podkarpaciu dzisiaj było ciepło ale nie upalnie :)bardzo pozytywna fotorelacja, w około zielono, słonecznie i mnóstwo stworzeń...błogo. Ja właśnie wróciłam z imprezy plenerowej, długo jednak nie zabawiłam, gdyż to jednak nie moje klimaty :)Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Oh zazdroszczę:) Dobrze się tak naładować energią pozytywną na kolejny tydzień. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jako członkini rodziny w krórych jest 9 psów, dwa duże na domku, 7 małych na mieszkaniu zzachwyt przełożę na fakt posiadania cudownych spodni i cudownych leniwych chwil :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Powiało optymizmem, energią i radością. A pieski piękne. Takie milusińskie. Buziaczek słodki. Kocham takie buziaczki. Moje psie mordki też tak lubią. Czarnulek trochę słabo widoczny. Ale zapewne małe cudo.

    OdpowiedzUsuń
  18. Haha, super! Taniec godowy wymiata! ;) Jak spędzam weekend? Właśnie nie chce mi się spać po imprezie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czesc! Hihi, a mnie sie chce spac po imprezie (innych). ;-)
    Tylko pozazdroscic milo spedzonego czasu na wyjezdzie ze zwierzatkami. Z calego serca zycze tego tez innym a szczegolnie sasiadom z trzeciego pietra bloku sasiadujacego z nasza dzialka, ktorzy balowali cala noc. Nie dalo sie spac, nie dalo sie czytac ksiazek ani blogow o ksiazkach. O czytaniu czy pisaniu komentarzy nawet nie moglam pomyslec, nie slyszalam wlasnych mysli. Nie wspominam o myslach innych, czasem wydaje sie, ze tez ich nie slysza ... przez sasiadow? Czy to taka moda?
    Na szczescie jest juz ranek, kawa pachnie, internet nie spowolnial ze zmeczenia, baterie w klawiaturze jeszcze maja energie na caly dzien i myszka skromnie milczy. Lece na rowerek, moze to poprawi kondycje. Zabieram tez liste ksiazek do przeczytania ze soba. Podre ja, rozpale ognisko na jej strzepach bo podpowiada mi ona tylko kryminalne rozwiazania, toksyczne zwiazki a ja chce tylko ciszy... w 'eterze' i tylko ksiazkowego srodowiska....
    Bardzo jesiennie, wrzosowo pozdrawiam wszystkich (no nie wszystkich jednak, sasiadow z trzeciego pietra raczej nie) - I

    OdpowiedzUsuń
  20. Zazdroszczę tej żywiołowości i zgadzam się z Balbiną-powiało optymizmem. lato nas nie rozpieszcza, trzeba łapać każdy promyk słońca. U mnie (w Gdańsku) wiało okrutnie. Obawiałam się zniszczenia fryzury przez kieckę, która w pewnym momencie została wysoko zadarta wiatru podmuchem. A szłam na imieniny siostry do knajpy. Tym samym ani spacerek, ani błogie lenistwo z książką, tylko wielkie żarcie... i spotkanie z kochanymi dzikimi, czyli moimi siostrzeńcami-bliźniakami. A wieczorem tylko ja i Bruno (czyli wysłuchanie chyba wszystkiego co znalazłam na Youtubie Pelletiera Bruna).
    Jeśli napiszę, że zazdroszczę L-4 Cape, to może zabrzmi to głupio, ale troszkę zazdroszczę. Życzę kolejnego tak żywiołowego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  21. Po medytacji na ulicy to cud, że przeżyłaś! Chyba że droga mało ruchliwa.:)))

    OdpowiedzUsuń
  22. Clevera,
    już kiedyś tam medytowałam :)

    O, tutaj: http://kreatywa.blogspot.com/2010/09/przerwa-przerwa.html

    i zawsze daje się przeżyć :D

    Wiejska, rzadko uczęszczana droga [na szczęście!].

    OdpowiedzUsuń
  23. U mnie ostatni weekend deszczowy, ale mimo wszystko było fajnie ;) Psinka słodka :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Widzę, że weekend aktywny i relaksujący. :) Ja pakuję się do wyjazdu. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zdjęcie "lenistwo" - świetne, chętnie tak bym poleniuchowała... ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Fajne zdjęcia:) Zawsze marzyłem o takim psie, taki uroczy jest:)
    Cały ten weekend spędziłem domu i najdalej byłem w kościele, 6km od domu. A tak to czytam i siedzę na blogach, bo to jedyne zajęcie, które kocham robić. Szkoła za kawałek i będzie trudniej coś dłużej poszperać w sieci:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja ciężko pracowałam! Miałam remont domu. Ja cię kręce, ae miałam szpargałów... ;O A ile rzeczy znalazłam ;D

    OdpowiedzUsuń
  28. Ile ja bym dała za takiego psa! Ale to chyba nastąpi dopiero, jak pójdę "na własne". A i wtedy będą problemy.

    Ładny top!

    OdpowiedzUsuń