5 lipca 2011

Za oknem cukierni, Sarah-Kate Lynch

Za oknem cukierni, Sarah-Kate Lynch
Oryginał: Dolci di Love
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2011
Stron: 280
Gatunek: literatura kobieca, obyczajowa
Zastanawiam się, czy za oknem mamy jeszcze lipiec, czy może nastał już październik. Niezbyt optymistyczna i mało sympatyczna aura skłania do sięgania po pełne ciepła, lekkie powieści, które zapewniają czytelnikowi niezapomniane wrażenia z literackiej podróży. W książce Za oknem cukierni, Sarah-Kate Lynch zaprasza nas do słonecznej Italii - pełnej życia i niepohamowanego optymizmu, tchnącej radością i pachnącej świeżymi wypiekami. I miłością! Miłością pachnącej najmocniej...

Lily to błyskotliwa kobieta z bagażem doświadczeń. Jej świat jest poukładany, a czas wypełnia szereg zajęć, uporządkowanych tak perfekcyjnie, że brak naszej bohaterce czasu na cokolwiek innego - zwłaszcza na oddawanie się bolesnym wspomnieniom... W takich warunkach łatwo o popadnięcie w stagnację i wzniesienie wokół siebie muru, którego skruszyć nie zdołają nawet najcieplejsze uczucia. Lily oddala się więc od męża i siostry, od siostrzeńców i wszystkich tych, którzy kiedyś byli jej bliscy. Całkowicie zapatrzona w swą tragedię, nie zauważa, że jej kochający i oddany mąż przepada w zupełnie innym świecie... Gdzieś daleko, w bajecznej Toskanii, Daniel ma drugą rodzinę. Z pozoru szczęśliwą i uśmiechniętą. Pełną. Taką, jakiej małżonkowie nigdy nie potrafili razem stworzyć...

Idealny świat Lily zaczyna gnić i walić się, a uratowanie go, zdaje się nie być możliwe. Zwłaszcza, że w pogoni za mężem, bohaterka trafia do świata uroczych, przebiegłych staruszek, słynących ze swatania nieszczęśliwych samotników. A właśnie do tej kategorii przypisana zostaje Lily, już w pierwszych chwilach pobytu na włoskiej prowincji...

Wiele wesołych nieporozumień , wiele wzruszeń i wiele ciekawych bohaterek daje nam Sarah-Kate Lynch w tej niesamowicie miłej opowieści. Opowieści, w której smutek przeplata się z radością, a miłość z niechęcią i zazdrością. Cudowny świat sielskiej Toskanii przyciąga i zachwyca. Nie jest to typowa, słodka bajeczka, w której wszystko idzie gładko, jak po maśle - to raczej słodko-gorzka opowieść, która zalewa czytelnika wiarą i optymizmem, wolą walki i nadzieją. Autorka może nie odkrywa przed nami niczego nowego i zwyczajnie opiera się na mocno ogranych schematach, ale to naprawdę nie ma znaczenia. Bo czyta się tę powieść doskonale! Sarah-Kate Lynch znakomicie wyważyła proporcje pomiędzy składnikami gorzkimi i słodkimi, a jej powieść przypomina wspaniale wypieczony, aromatyczny placek śliwkowy, który kusi perfekcyjnym połączeniem goryczki i słodyczy. Nie pozostaje nic innego, jak tylko go skosztować...

Moja ocena: 7,5/10


Za książkę dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.



literatura australijska | recenzja | Sarah-Kate Lynch | literatura | recenzje książek

Zanim zadebiutowała jako pisarka, przez prawie 20 lat była dziennikarką, m.in. w „New Zealand Woman's Weekly” oraz w „New Zealand Herald”. Po wizycie w Irlandii, gdzie pojechała szukać jedynych żyjących krewnych swojej matki, napisała swoją pierwszą powieść „Finding Tom Connor”, której akcja dzieje się w małym irlandzkim miasteczku. Podróż do Irlandii natchnęła ją do napisania kolejnej książki - "Błogosławieni, którzy robią ser." Sarah-Kate Lynch mieszka z mężem, Markiem Robinem, reżyserem filmowym w Queenstown, malowniczym miasteczku położonym nad jeziorem w górach na południu Nowej Zelandii. Poza pisaniem książek prowadzi stałą rubrykę w tygodniku „New Zealand Woman's Weekly”.
Źródła: foto | opis

19 komentarzy:

  1. Nie, nooo, prawie druga w nocy, a mnie się zachciało placka ze śliwkami. Zgadnij dlaczego ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam tego w Consonni, jest boski! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że książka również Ci się spodobała:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja właśnie zabieram się za lekturę tej powieści i widzę, że czeka mnie ciekawa książka

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie aura ta sama, toteż z przyjemnością sięgnę po ksiązkę. Odrobina Słońca się przyda!

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękna okładka, fajny tytuł, treść wydaje się zachęcająca :) Idealna lektura na tę porę roku i może wreszcie ociepli ten deszczowy i zimny lipiec.

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że to dobra pozycja żeby na chwilę odpłynąć od szarej codzienności za oknem ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przepadam za takimi książkami, ale fakt - w taką pogodę miło jest poczytać coś ciepłego i lekkiego. Może skuszę się na przełomie jesień/zima ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przełom jesień/zima, to my chyba już mamy ;))

    OdpowiedzUsuń
  10. Wygląda na idealną książkę na pogodę, którą teraz mamy... ale na razie mam tyle książek do przeczytania, że muszę się zacząć odrobinę hamować w poszukiwaniu kolejnych ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wczoraj miałam nieodparte wrażenie, że jest jesień... To wrażenie się utrzymuje :/
    W takiej sytuacji faktycznie muszę sięgnąć po książkę pełną słońca, niestety jednak chyba wypożyczę coś starszego z biblioteki, bo przekroczyłam swój limit kupowania książek w tym miesiącu ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. uwielbiam takie klimatyczne powieści,ale gdy miałam do wyboru tą książkę od wydawnictwa się nie skusiłam i po twojej recenzji teraz żałuję ;D może jeszcze kiedyś nadarzy mi się okazja ,aby ją przeczytać :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. To już wiem co będę polecać paniom na wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ty to potrafisz zachęcić ;)
    Chyba się uśmiechnę do koleżanki o nią ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tę książkę chyba sprezentuję mamie na urodziny, bo lubi takie książki, a nie ma co czytać. A mojej fantastyki, oprócz HP, nie tyka ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mimo iż nie lubię tego typu literatury, swoją recenzją bardzo mnie skusiłaś - zwłaszcza w taką pogodę ;) Rozejrzę się za tą książką, szykuje się coś dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  17. Literatura doskonała, ale dla mojej mamy:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam ogromną ochotę na tą książkę i zazdroszczę ci jej posiadania! muszę ją koniecznie przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń