23 lipca 2011

Across The Universe

Across The Universe (2007)
reż. J. Taymor

Surrealistyczno-psychodeliczna papka, okraszona muzyką The Beatles - tak w skrócie można przedstawić ten film. Lubię musicalową stylizację, lubię Evan Rachel Wood (po fenomenalnej roli w Thirteen), ciekawią mnie Jim Sturgess (niebawem zobaczymy go w One Day) oraz Joe Anderson (wkrótce w Breaking Dawn), ale to i tak nie wystarczyło, by przekonać mnie do tej produkcji. Bo jest naiwna, nużąca i mocno irytująca...

Młody liverpoolczyk - Jude, wyrusza do Stanów, by odnaleźć ojca, którego nigdy nie miał okazji poznać. Na miejscu zaprzyjaźnia się z rozrywkowym Maxem i jego uroczą siostrą - Lucy. Bohaterowie wiodą sobie swój luzacki żywot, aż spadają na nich różne tragedie - problemy w domu, śmierć, powołanie na wojnę itd. itd. W ten sposób Max trafia do armii, Lucy do grupy rewolucjonistów, a Jude zaczyna gubić się w swoim życiu. Ich drogi to schodzą się, to rozchodzą, aż w końcu rozstają się na dobre. A przynajmniej tak im się wydaje...

Fabuła filmu jest tak oklepana, że nic nie było mnie w stanie zaskoczyć. Od początku do końca oczywistym było, co dziać się będzie dalej i tak naprawdę wielkiej rozrywki obraz Julie Taymor mi nie zagwarantował. Zachwycić się można było jedynie paroma znakomitymi scenami i niezłymi coverami nieśmiertelnych Beatlesów. Bo generalnie film ten stanowi jedynie pole do popisu dla interpretatorów utworów chłopaków z Liverpoolu. Sądzę, że najpierw dobrano piosenki, wymyślono mniej lub bardziej udane ich interpretacje, a potem zlepiono ze sobą tak, aby tworzyły jako-taką całość. Wyszło mało spójnie, niezbyt logicznie i mocno naiwnie, ot co.



I miałabym w tym momencie ochotę ze wszystkich sił odradzić Wam oglądanie Across The Universe, ale cieszy mnie każdy obraz, propagujący moich ulubieńców. Na pewno znajdzie się wielu, których tego rodzaju wizje urzekną. Mnie wynudziły i zniesmaczyły, a przy ekranie trzymała jedynie muzyka i perfekcyjnie dobrana obsada aktorska. Dużo dystansu i samozaparcia potrzeba, aby przetrawić ten film. Ja po godzinie seansu miałam ochotę wyrzucić go na śmietnik. Ale dzielnie dotrwałam. Poproszę o aplauz!

Moja ocena: 5/10

12 komentarzy:

  1. To ja klaszczę w takim razie, za to, że byłaś tak dzielna i poświęciłaś się dla zespołu, który jest i moim ukochanym :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W końcu ktoś, kto podziela moją opinię na temat tego filmu! Muszę przyznać, że już zupełnie nie pamiętam, co konkretnie mi się nie podobało. Nie pamiętam też fabuły, całkowicie wyleciała mi z głowy. Pamiętam za to, że bardzo się wynudziłam oglądając "Across the Universe". Jest to dość dziwne, bo uwielbiam musicale i poza tym nie istnieje chyba żaden, do którego nie wracałam.

    Wiadomo, muzyka broni się sama:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Skoro odradzasz, to będę się trzymać z daleko od tego filmu:). Dzięki za cynk!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Trailer wygląda zachęcająco, ale wielokrotnie jest tak, że pokazują w nich tylko najlepsze fragmenty, a cała reszta woła o pomstę do nieba :). Dlatego pewnie się nie skuszę, choć musicale uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. chyba kpisz ;|
    j.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku, a mi się ten film niesamowicie podoba! Nie jestem jakąś wielką fanką Beatlesów, ale myślę że nie ma to generalnie nic do rzeczy w ocenie filmu. Mi się podobało przesłanie(pacyfizm, miłość, przyjaźń itd. - takie trochę ugrzecznione "Hair" jak dla mnie i myślę, że o to chodziło, dlatego film jest dość przewidywalny, bo nic się nowego nie da wymyślić jeśli akcja ma się dziać w rewolucyjnych latach 60.) oraz to że jest taki żywy, kolorowy, niektóre sceny i zdjęcia mam do dziś w pamięci. Piosenki uważam, że są świetnie dobrane do scen. Dlatego ja jednak polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z Malwiną, mnie ten film również się ogromnie spodobał ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też polecam, nie wiem czemu uważacie, że nie ;)

    A z tych najlepszych scen najbardziej utkwiła mi w pamięci ta z truskawkami - absolutnie genialna!

    OdpowiedzUsuń
  9. A mnie ten film podoba się BARDZO ;) Oglądałam dwa razy i nadal jestem pod wrażeniem. Covery, scenografia, dobrani aktorzy... Może po prostu nie wychwyciłam tej banalności i naiwności, ale to jest jeden z moich ulubionych musicali.

    OdpowiedzUsuń
  10. Scena z truskawkami - genialne :)
    Mnie Across the Universe bardzo się podobało, ale rzeczywiście fabuła nie jest tam mocnym punktem, chociaż fajnie ilustruje przedstawione czasy. Warto obejrzeć ze względu na muzykę, świetne aranżacje i dobrą obsadę :)

    OdpowiedzUsuń