11 czerwca 2011

Zaglądamy pod poduszkę...


Od paru dni krąży po blogowym świecie nowa zabawa, polegająca na zdradzaniu ciekawostek i sekretów ze swego życia. Ponieważ Niedopisanie wywołała mnie do tablicy, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zaprosić Was do zajrzenia pod mą poduszkę...

A jak już poznacie fascynujące fakty z mego życia, dołączcie się do zabawy. Wszyscy, bez wyjątku!
Ponieważ jednak tradycja nakazuje wskazać kogoś konkretnego, poproszę o udział w zabawie Kasię (rzeki-metafizyczne), Mag (kacikzksiazkami), Domi (moje-wysypisko), Kasię (kasiek-mysli) i Rudzielca (pomiedzy-ksiazkami).

* * *

A teraz o mnie...

√ Jestem typowym przedstawicielem gatunku "urodzonych w niedzielę". Nie znoszę obowiązków wszelakich i z reguły "nic mi się nie chce". Często tłumaczę się anemią, notorycznym zmęczeniem i niewyspaniem, ale nie radzę wierzyć w te bajki. Ja po prostu muszę robić to, na co mam ochotę...

√ Największą kompromitacją mego życia była kąpiel w gigantycznej kałuży, głębokiej na jakieś pół metra. Wzbudziło to tak wielką sensację, że licznie zgromadzona publika rzucała mi puszki i biła brawo, jeśli podpłynęłam i oddałam ją z powrotem. Miałam wówczas osiem lat i całą scenę po dziś dzień mam przed oczami.

√ Będąc niewiele starszą, wybrałam się na letnią kolonię do wioski pod Częstochową, gdzie zdołałam podbić serca kilkunastu panów jednocześnie. Przez tydzień "chodziłam" z jednym, potem wzięłam ślub z innym, a następnie związałam się z paroma naraz. Zadziwiające :-)

√ Mając 11 lat po raz pierwszy spożyłam zbyt wiele alkoholu. Degustacja napojów w San Marino przebiegała następująco: starszych kolonistów wysłano na testowanie soków, młodszych na likiery. Żadna z dziewcząt pić nie chciała, więc wszystkie kubeczki powędrowały w moją stronę. Nie miałam oporów. A potem nie potrafiłam dojść do autokaru...

√ Przez długie lata byłam jedyną niepalącą w towarzystwie. Koniec podstawówki i gimnazjum były pod tym względem koszmarem - próbowano mnie zmuszać na milion sposobów. Ale nie dałam się. A potem zmieniłam krąg bliskich osób i od razu oddychało się lepiej. Do tej pory do palenia mam stosunek tak negatywny, że za to podtruwanie i śmierdzenie umieściłabym ludzi w jakiejś karnej kolonii.

√ Jestem chodzącym paradoksem - najgłośniejsza i najbardziej wesoła w gronie znajomych, a jednocześnie najbardziej nieśmiała. Na tyle, że telefoniczna rozmowa z nieznajomym albo samotna wyprawa do sklepu jest dla mnie koszmarem. Ale walczę z tym, zapewniam, że walczę!

√ Jako dziecko wmawiałam koleżankom, że za moim blokiem sataniści obdzierają koty ze skóry i nocami przyrządzają z nich potrawki. Dziewczęta przestały chodzić za blok. Na usprawiedliwienie dodam, że naprawdę tak myślałam - te koty nocami tak niemiłosiernie się darły...

√ Cierpię na nerwicę natręctw, akrofobię, klaustrofobię, gefyrofobię, nerwicę lękową i zauważam u siebie również zaczątki onomatofobii. Do tego jestem hipochondrykiem. Mieszanka wybuchowa! I niby śmieję się z tego, ale możecie mi wierzyć - bardzo ciężko żyje się z tym wszystkim.

√ Od małego byłam wybitnie przedsiębiorcza - pisywałam wypracowania za pieniądze, uprawiałam hazard (warcaby!), sprzedawałam własną linię perfum (mix wszelakich środków kosmetycznych, kwiatów i trawy) oraz wydawałam z koleżanką gazetę. Już wtedy zarobione pieniądze szły na książki i czekoladę.

√ Bo czekolada, coca-cola i truskawki są podstawą mego życia. Nie przełknę za to kawy, papryki, kaszanki i - o zgrozo! - ozora. Nie przepadam też za lodami i pizzą. Dlatego mówią, że jestem jakaś dziwna.

√ 28 września zeszłego roku doznałam cudu. Cudu, dzięki któremu nie straciłam ani zdrowia, ani życia. Od tamtej chwili wszystko się zmieniło - uwierzyłam w istnienie mego Anioła Stróża :)

* * *

A jakby ktoś chciał dowiedzieć się więcej o moich preferencjach czytelniczych, zapraszam tutaj, do poprzedniego łańcuszka :)

29 komentarzy:

  1. Podoba mi się ta nowa zabawa blogowa- przynajmniej możemy bardziej Was poznać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. jesteś nieźle i pozytywnie zakręcona :)
    jedna z ciekawszych wypowiedzi fajnie że pokazałaś tyle siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehehe, ale nieziemskie i ciekawe sekrety:D. Klaustrofobię, niechęć do palenia oraz czekoladoholizm mamy wspólne:)). Ozora też nie tknę i wielu innych potraw:D. A poza tym bardzo ciekawa sprawa z Aniołem Stróżem...
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jusssi ma rację. Według mnie to wręcz najciekawsza wypowiedź do tej pory, oczywiście z tych, które czytałam :). Uśmiałam się przy kilku punktach. Byłaś bardzo barwną dziewczynką :D.

    OdpowiedzUsuń
  5. No to widzę, że oberwałabym od Ciebie w łeb za jeden z punktów Twoich zwierzeń. Zgadzam się z dziewczynami. Do tej pory nie czytałam fajniejszej wypowiedzi. Pewnie dlatego, że większość osób skupiała się na książkach, więc bezwiednie zrobiłam tak samo ;) Teraz chyba nie ma sensu tego przerabiać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam czytać blogowe wyznania, bo wtedy dochodzę do wniosku, że nie tylko ja jestem dziwna na tym świecie :D.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawie napisałaś - jesteś naprawdę interesującą osóbką. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Książkę o Twoim dzieciństwie cudownie by się czytało! Pomyśl ilu na pierwszy ogien byś wiernych czytelników miała :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja z alkoholem zaczęłam wcześniej :P Miałam ze 3-4 latka rodzice robili impreze - ja spałam, kiedy się żegnali ja wstałam i wypiłam resztki z kieliszków - jakaś brandy czy cuś w tym stylu - musiało to zrobić na mnie duże wrażenie, bo do dziś takich alkoholi nie pijam ;)
    Jesteś bardzo ciekawą osobą :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Kass

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzięki Tobie dowiedziałam się o istnieniu onomatofobii (ale ciężko to sobie wyobrazić). Sama nie jestem fobiczką, ale kilka razy zdarzało się, że wmawianie sobie, że to głupie nie odegnało dziwnego uczucia paniki. Więc poniekąd nieco poznałam jak to jest.

    Ciekawe wyznania, przyjemnie się czytało. Może i jesteś dziwna, ale przede wszystkim jesteś sobą. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Agna,
    nie zobrazuję Ci tego dokładnie, ale onomatofobię podejrzewam przez moje reakcje na dźwięk słowa "pieprzyk" a jeszcze gorzej na kompilację słów "wykręcanie pieprzyka". A dlaczego tak reaguję na same pieprzyki, to już długa historia, najlepiej trzeba by mnie widzieć, żeby zrozumieć ;P

    OdpowiedzUsuń
  12. Nawet nie wiedziałam, że to, co mam nazywa się onomatofobia!... Ha. Za to przeczuwałam, że ciekawostki Ciebie dotyczące będą naprawdę ciekawe ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hahah, najbardziej podoba mi się ten o przedsiębiorczej osobie :) Co do klaustrofobii, ja np. boję się jeździć windą :) Odpowiedziałam już na to wyzwanie, ale dzięki za zaproszenie :D

    OdpowiedzUsuń
  14. No proszę. Ja jestem cała w pieprzykach. Aż mnie to drażni ;/

    OdpowiedzUsuń
  15. Nooo chyba zacznę bywać u Ciebie częściej...Nie chyba...Na pewno. :) Za podejście do papierosów mocno ściskam rękę z ogromnym "bananem" na buzi bo sama też tego nienawidzę. Moje wszystkie siostry palą i ciągle im "truję" by rzuciły...
    Sprzeczności też we mnie wiele...:) Witam i pozdrawiam. :) Ewa

    OdpowiedzUsuń
  16. Musiałam sprawdzić w słownikach cóż to za niektóre przedziwne fobie masz w sobie:)Nie lubię również palenia. Bardzo miło Cie bliżej poznać. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ciekawie to napisałaś :)
    Co do pkt. 1 zgadzamy się całkowicie, tyle, że ja zostałam urodzona w autentycznie sobotę co się naprawdę zgadzam z moją naturą lenia :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Hohohoho czego ja się tu dowiedziałam ;)
    Jestem normalnie w szoku ;P

    OdpowiedzUsuń
  19. fajnie Cię poznać z tej pozytywnie zakręconej strony :D

    OdpowiedzUsuń
  20. No no... Czego to ja się dowiedziałam ;)
    A kawa jest fuj! ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam takie osoby jak Ty - barwne i zaskakujące ;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Miło Cię poznać bliżej. Masz rację, palenie jest beznadziejne i niezdrowe. Kiedyś byłam bardzo nieśmiała, ale udało mi się to zwalczyć, choć walka jest trudna, to właściewie trwa całe życie, bo problem potrafi wrócić w nieodpowiednim momencie

    OdpowiedzUsuń
  23. Miło mi Cię poznać. Nie czytałam bardziej oryginalnej wypowiedzi niż Twoja. Jesteś niepospolitą osobą. Dlaczego nie piszesz? Myślę, że z takim zacięciem literackim zyskałabyś wielu czytelników.
    Te Twoje wspomnienia z dzieciństwa. Są fantastyczne!!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Też bym sobie chętnie gdzieś popływała (choć może niekoniecznie w kałuży :)) (właśnie, jeszcze nigdy nie słyszałam o tak głębokiej!). Problem z kotami znam, bo u mnie pod oknem też często do takich pseudo "koncertów" dochodzi... A, i również jestem klaustrofobiczna. Co do mostów, mam wrażenie, że się załamią, kiedy przez nie przechodzę... Brr, okropne uczucie! O, a od truskawek i czekolady się już powoli uzależniam :)).

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. ale się uśmiałam przy tych kotach i satanistach;D rewelacja. pozdrawia mi zapraszam do mnie www.voyageaveclivre.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Hahah;D
    Widzę, że i ja do tablicy wywołana;D W takim razie niedługo pojawi się coś o mnie;)

    OdpowiedzUsuń