14 maja 2011

Manchester United zdobywa tytuł mistrzowski!

Żadną miarą nie można zmierzyć tego, jak wielką miłością darzę Manchester United. Żadna miara nie jest również w stanie zmierzyć ogromu radości, jaką czuję w chwilach takich jak ta, w której mój ukochany klub sięga po mistrzowski tytuł. Mam prawo przypuszczać, że kiedy w tej chwili zalewam się łzami radości, należę do zaszczytnego grona najbardziej szczęśliwych ludzi na globie. W naszym kraju dużo się ostatnio dyskutuje o tym, że kibice to zło, że trzeba się ich pozbyć, zlikwidować, zakopać. Są ludzie, przez których wizerunek samej piłki nożnej jest niezwykle nadszarpnięty i przez których nawet ja (która z burdami stadionowymi mam tyle wspólnego, co z tytułem Miss World) nieraz muszę mierzyć się ze złośliwymi, pełnymi jadu uwagami. Nie lubię słuchać zajadłych przeciwników futbolu, którym sport ten kojarzy się wyłącznie z krwawą rzezią na trybunach. Jałowe dyskusje z nimi potęgują we mnie uczucie złości na cały świat, ale na szczęście potrafię znaleźć ukojenie, kiedy z głośników płynie Glory Glory ManUnited albo kiedy widzę na ekranie pełen pasji futbol w wykonaniu moich ulubieńców. Tylko żużel i mój Włókniarz są w stanie dać mi radość i wzruszenie równe temu, jakie gwarantuje futbol w wykonaniu United. Nic i nikt tego nie przebije...

To właśnie z Manchesterem wiążą się moje największe marzenia, w których spełnienie mocno wierzę. Mam nadzieję, że któregoś dnia będzie mi dane odwiedzić Teatr Marzeń i choć przez chwilę rozkoszować się atmosferą miejsca z moich snów. Że zdołam jeszcze zobaczyć w akcji mojego ukochanego Ryana Giggsa, którego uważam za najbardziej fenomenalnego piłkarza wszech czasów. Że choć przez chwilę będę oddychać powietrzem Old Trafford...

Mam to szczęście, że moje marzenie nie jest niewykonalne, odrealnione, nieprawdopodobne. I choć teraz jego spełnienie przekracza moje możliwości to wiem, że kiedyś osiągnę swój cel, a potem... Potem już chyba nigdy nie oderwę się od Manchesteru. Mogłabym tam nawet żyć - czasem udaję się na wirtualny spacer w tamte strony i serce mi mówi, że to jest właśnie moje miejsce. Że tam powinnam się znaleźć. Niech świadczą o tym łzy przejęcia, które dręczą mnie teraz, kiedy o tym wspominam i zawsze, kiedy dzięki internetowi zwiedzam okolice Old Trafford. Nic nie poradzę, że całą sobą pragnę znaleźć się właśnie tam, nie oglądając się nawet na moją Częstochowę, którą kocham naprawdę mocno. Miłość do Manchesteru po prostu zawsze będzie wygrywać...

Miałam siedem lat, kiedy kwitnąć zaczęło moje uczucie do Czerwonych Diabłów. Teraz mam dwadzieścia trzy i Manchester jest jednym z najważniejszych elementów mojego życia. Jednym z najważniejszych elementów mojego świata... Więc szklanką wody wznoszę toast za kolejny tytuł mistrzowski mojego klubu oraz za jego powodzenie w zbliżającym się finale Champions League. Was namawiam do tego samego - przeżywajcie te piękne chwile ze mną :)

21 komentarzy:

  1. To piękne, że masz taką pasję! Podziwiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też bardzo lubię Manchester United :)) i bardzo się ciesze że zdobył tytuł i życzę im wygrania Ligi Mistrzów :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam futbol :)
    Manchester to jeden z moich ulubionych klubów. Lubię też Barcę i kilka włoskich.
    Ciekawa jestem kto wygra LM, ale i tak będę się cieszyć :P
    A koszulka z kim Giggsem? :) Miałam sobie kiedyś kupić Rooneya :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Koszulka ma numer 11, jak Giggsy właśnie :) Aczkolwiek 'nazwisko' jest moje - Futbolowa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cóź, w finale będziemy po przeciwnych stronach ;) a te całe afery teraz o piłkę i kibiców przemilczę, bo po prostu coś mi się robi. Nie lubię jak ktoś wszystkich kibiców wrzuca do jednego worka. Ja np. była w Kownie, ale co z tego? Jakoś nie czuję się bandytą czy kim tam jeszcze nas określano. Szkoda mi tylko, że przez to co się ostatnio działo nie pojadę na kadrę w czerwcu z racji straszliwych cen biletów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja fanką futbolu nie jestem, ale rozumiem Twoje marzenia. Moim jest mieszkać w Anglii, żyć między tymi wspaniałymi ludźmi i posługiwać się tym przepięknym językiem. Uwielbiam tą kulturę i historię i wiele bym dała aby móc w moją przyszłość spędzić właśnie tam :)
    Każdy ma jakąś pasję, a Twoja jest piękna. Tym bardziej, że mówimy o czystym sporcie, o czystej miłości do futbolu i tacy kibice jak Ty ratują obraz polskich stadionów :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Życzę spełnienia marzenia....ja sam wolę siłownię, rower i inne sporty niż futbol

    OdpowiedzUsuń
  8. Boskie zdjęcie ;) Ja jakoś specjalnie nie interesuję się piłką nożną, ale mam kumpla, który jest kibicem Legii. Jak wiadomo przecież to ma być podobno czyste zło, ale to nie KIBICE robią burdel na stadionach, a PSEUDOKIBICE. Prawdziwy kibic nigdy nie zrobiłby czegoś takiego, co działo się np. w Bydgoszczy. Zamknięcie stadionów mija się z celem. Takich osobników powinno się spisywać i nie wpuszczać na mecze i koniec kropka. Problemu by nie było. Teraz nie wiadomo po co Warszawa wywaliła tyle kasy na stadion na Łazienkowskiej,a się go nie używa ... Paranoja.

    Pozdrawiam i życzę spełnienia Twoich marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam piłkę nożną taką jak gra Manchester United czy Barcelona! Na mecze też bardzo lubię chodzić, czym nieraz wprawiam w zdumienie ludzi, którzy mnie słabo znają.

    Myślę, że nie wszystkich kibiców wrzuca się do jednego worka, ja przynajmniej nie wrzucam. Ale często źle się dzieje niestety na stadionach i bardzo, bardzo przykro mi na to patrzeć. Przecież tym ludziom, którzy wywołują te burdy wcale nie chodzi o piłkę.

    A tak przy okazji, nieźle mnie dziś ubawiła końcówka meczu, kiedy wszyscy sobie leniwie kopali piłkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Już widzę, że niedługo będziemy kibicowały po tej samej stronie ;D Może nie dlatego, że lubię MU, ale po prostu nie przepadam za Barceloną.
    No i Giggs..., jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja siostra też uwielbia ManU. Ja już z piłki nożnej wyrosłam, znalazły się lepsze rzeczy do roboty :)

    OdpowiedzUsuń
  12. o rany, gratuluję mistrzostwa i życzę powodzenia w champions league w finale, ale ciężko się czyta Twoje notki. masz bardzo egzaltowany styl pisania. i te odwrócone frazy... ("kiedy kwitnąć zaczęło").

    em

    OdpowiedzUsuń
  13. Po cóż pisać pospolicie, jeśli można się wyróżniać i wypracowywać własny styl, hm?

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Cóż... Piłka nożna, a raczej to wszystko, co wokół niej, stanowiło dla mnie ciekawe zjawisko socjologiczne. Oglądając mecze siatkówki, czy skoki narciarskie faktycznie, pomimo wielu uprzedzeń mam wrażenie, że sport może być elementem zespalającym społeczeństwo. W piłce nożnej stało się coś dziwnego, nie jest to tylko zjawisko powszechne w Polsce, ale w wielu innych państwach. Jest jakaś agresja, przemoc, nie wiem jakie bodźce ją wywołują, ale to ciekawe. Zresztą ciężko mi się wypowiadać, bo jestem bardzo antysportowa, jedyne dyscypliny jakich liznęłam a ich uprawianie przynosi mi niezłą frajdę to jazda konna, pływanie, rower, biegi. Najważniejsze natomiast jest to, że w ludziach takich jak Ty jest nadzieja :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piłki nożnej nie oglądam, choć lubię obejrzeć mecze jak są Mistrzostwa Europy, czy też Świata... Ale muszę Ci przyznać, że pięknie piszesz o tej miłości do futbolu i MU :) Przyjemnie mi się to czytało i proszę o więcej! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mi się wydaję, że to trwające zamieszanie nie jest przeciwko kibicom tylko kibolom, którzy właśnie uwazażają się za jedynych i prawdziwych kibiców. Wszyscy raczej stają w obronie tych, którzy w zdrowy i normalny sposób chcą dopingować swoje drużyny. Ja się cieszę, że w mediach toczy się dyskusja na ten temat, bo kibole czuli się jak święte krowy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ojj... a ja jestem kibicem Barcelony :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Glory Glory ManUnited!
    W finale będzie 2:1 dla United

    OdpowiedzUsuń
  19. mam pytanie gdzie kupilas bluze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koszulkę kupowałam przez Internet, pod spodem mam zwykłą czerwoną bluzę, akurat dopasowaną tak, że nie widać, że to nie jest całość ;)

      Usuń
  20. Rozumiem Twoje marzenia, bo sama uwielbiam tę piękną dyscyplinę sportową jaką jest piłka nożna. Chciałabym kiedyś pojechać na Camp Nou w Barcelonie, a jeszcze bardziej być na meczu reprezentacji Hiszpanii. Miałam to w planach na Euro 2012, jednak niestety nie udało się. Pozostało mi tylko wiernie kibicować przed TV, a i tutaj emocje były nie małe. Dlatego w zupełności rozumiem Twoje marzenia jak i radość z tytułu mistrzowskiego. :)

    OdpowiedzUsuń