2 kwietnia 2011

Życie oddać i duszę, Marina Mayoral

Życie oddać i duszę (Dar la vida y el alma), Marina Mayoral
Wyd. Muza, Warszawa 2005

Marina Mayoral to pisarka niezwykła. Sprawia, że obcując z jej literaturą mam wrażenie, jakbym siedziała z przyjaciółką przy kubku kakao i wsłuchiwała się w niezwykłe opowieści z jej życia. A naprawdę jest tu o czym słuchać! O młodej Amelii porzuconej w noc poślubną, o przystojnym Enrique pałającym całe życie platonicznym uczuciem do jednej kobiety, o przebiegłym Carlosie, wykorzystującym naiwne istoty i o wielu innych, naprawdę barwnych postaciach, z którymi miała styczność Marina Mayoral - czy to na żywo czy to w rodzinnych opowieściach...

Jednak wbrew pozorom nie jest to wcale żadne love story - to raczej zbiór rozmyślań Mayoral nad sensem istnienia, nad sensem kochania. Próba pogodzenia się z tym, co przyszykował dla niej los. Kilka wspomnień, przeplatanych rozważaniami filozoficznymi. Kilka złotych myśli, otoczonych opowieściami o wielkich twórcach i ich dziełach. O Mendozie, Vargas Llosie, Zorilli i wielu innych. To taki hołd dla ludzi wielkich i ważnych dla autorki. Hołd dla tego, który odszedł przeczytawszy zaledwie kilka stron Życie oddać i duszę...

Otwarcie przyznać trzeba, że nie jest to książka przyjemna i prosta w odbiorze. Wielu czytelników może nie być w stanie znieść jej nietypowej formy i po kilkunastu mało absorbujących stronach zwyczajnie zrezygnuje z lektury. Wytrwałych czeka jednak nagroda - kilka godzin pełnych naprawdę solidnych przemyśleń i refleksji.

Myślę, że gra jest warta świeczki.

Warto czasem zastanowić się nad wyborami, jakich w życiu dokonujemy. Nad stereotypami, jakimi się kierujemy. Nad konwenansami, które nas ograniczają. Warto zajrzeć wgłąb siebie i przyjrzeć się swym uczuciom. Warto rozejrzeć się wokół i chłonąć to, co podsuwa nam życie...

Książka Mayoral dotyka wielu kwestii, przedstawia całą gamę różnych bohaterów i skłania do licznych rozważań. Może nie czyta się jej z wypiekami na twarzy. Może czasem się ziewa i ze znużeniem rozgląda wokół. Ale koniec końców - to naprawdę znakomite dzieło, któremu warto poświęcić kilka długich godzin.

A potem myśleć, rozważać i dokonywać zmian w sobie.
Bo do tego właśnie skłania lektura Życie oddać i duszę...

Mocno wierzyć, że piekło cząstkę nieba chowa,
życie oddać i duszę na złudzenia pastwę:
oto miłość. Wie o tym, kto jej zakosztował.
Lope de Vega


Moja ocena: 7/10


Przy okazji zapraszam do odwiedzania kolejnego ciekawego miejsca w sieci:
Siecik.pl -stylowy portal kulturalny

6 komentarzy:

  1. uwielbiam jej książki :) tej jeszcze nie mam, mam nadzieje że może trafię na nią w Matrasie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O Marinie Mayoral słyszałam, ale nie miałam jeszcze okazji poznać jej twórczości. Myślę, że w niedalekiej przyszłości to nadrobię, oczywiście najpierw muszę odpowiednio się nastawić skoro książki należą do wymagających.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z przyjemnością sięgnę po tę książkę:)). Lubię trudne w odbiorze lektury, więc ta będzie idealna:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem z czego to wynika, ale ta seria okładkowa wybitnie mnie odstrasza. Widzę, że muszę zmienić nastawienie, bo jak piszesz- gra warta świeczki:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super recenzja :) Krótko, zwięźle i zachęcająco!

    OdpowiedzUsuń
  6. Scathach,
    a mnie właśnie te okładki skusiły i sprawiły, że zainteresowałam się tą serią :))

    OdpowiedzUsuń