8 kwietnia 2011

Jutro, John Marsden

Jutro (Tomorrow, When The War Began), John Marsden
Wyd. Znak, Kraków 2011

Wiele lat zajęło Johnowi Marsdenowi wytyczenie życiowej drogi, którą powinien podążać. Otarł się o nudne studia, pracę w kostnicy i leczenie w szpitalu psychiatrycznym, aż wreszcie postanowił zostać nauczycielem. Przynosząca wielką radość nowa praca, wiązała się jednak z wieloma rozczarowaniami. Jedno z takich rozczarowań - uświadomienie sobie, że młodzież nie lubi czytać - pchnęło Australijczyka do sięgnięcia po pióro. Tak zrodziła się debiutancka powieść Marsdena - Tak wiele do powiedzenia. Sześć lat później - w roku 1993 - na rynku ukazał się - obsypany licznymi nagrodami - pierwszy tom serii Jutro, którego polskie tłumaczenie ukazało się niedawno nakładem wydawnictwa Znak.

Warto przypomnieć, że to właśnie ta książka ma zachęcać młodych ludzi do czytania. A wszystko dzięki niezwykłej akcji Przeczytaj dziś, zanim nadejdzie Jutro, o której wspominałam tutaj i o której przeczytacie więcej na stronie seriajutro.pl.

O czym opowiada książka?

O przygodzie, odwadze oraz strachu.
O mocy przyjaźni i braterstwa.
O przezwyciężaniu lęków i słabości.
O walce o wolność.
O walce o życie.
O niezwykłej sile, jaką jest w stanie znaleźć w sobie człowiek, który nie chce się poddać...

Grupa młodych ludzi udaje się na biwak w dzikie rejony Australii. Poznanie tego, co niezbadane, wydaje się im być niezwykłą przygodą. I choć wokół tajemniczego Piekła krąży wiele przerażających legend, nie zraża to nikogo - nawet strachliwego licealisty, ani pięknisi z bogatego domu. Siódemka przyjaciół wyrusza więc w nieznane, nie zdając sobie sprawy, że wyprawa ta zmieni ich na zawsze...

Oto bowiem biwak się kończy, wyczerpani nastolatkowie wracają do domów, a tam... Tam zastają splądrowane domy, martwe zwierzęta i przytłaczającą ciszę. Okazuje się jednak, że to dopiero początek lawiny dziwnych zdarzeń.

Koszmar dopiero ma nadejść...

John Marsden stworzył pełną napięcia, fascynującą opowieść, która porywa i pochłania bez reszty. Czyta się ją wyjątkowo lekko - głównie za sprawą pierwszoosobowej narracji, poprowadzonej z perspektywy nastoletniej uczestniczki wydarzeń. Opisy są miejscami chaotyczne, przerywane wstawkami potęgującymi wrażenie, że opowieść snuje dobra koleżanka czytelnika. Zabieg ten sprawia, że całość wypada niezwykle naturalnie i autentycznie. Pomimo tak bardzo nieprawdopodobnych wydarzeń...

Nie dziwi mnie dlaczego Jutro uznaje się za jedną z najlepszych współczesnych książek dla nastolatków. Nie dziwi mnie również dlaczego Znak akurat tym tytułem chce zachęcać młodych ludzi do czytania. Dla mnie to takie połączenie przygód Tomka Wilmowskiego z Kamieniami na szaniec - czyż nie jest to atrakcyjna kombinacja?

John Marsden kusi czytelnika niesamowitą przygodą. Do tego dokłada interesujących bohaterów, fragment lekcji geografii, cytaty z Biblii i garść ciekawostek o australijskiej kulturze. Zlepienie tych kilku elementów i włożenie ich w ramę naprawdę dobrej prozy (bez zbędnego zadęcia i dydaktycznego smrodku), czyni Jutro powieścią wyjątkową i pełną uroku, wzruszającą i fascynującą... Czy można chcieć więcej?

Moja ocena: 8/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Znak.


literatura australijska | recenzja | John Marsden | literatura | recenzje książek


John Marsden zaczął pisać, ponieważ uczniowie w prestiżowej szkole, w której pracował, nie chcieli czytać. Jego debiut So much to tell you powstał w zaledwie trzy tygodnie, ale natychmiast trafił na listy bestsellerów.

Po pierwszym sukcesie Marsden przez kilka lat łączył karierę pisarską z pracą pedagoga. Później zrezygnował z pracy w szkole, ale nie z pracy z młodzieżą - organizował warsztaty pisarskie, w których brali udział także młodzi ludzie z Turcji czy Indonezji. Sukces tych warsztatów zainspirował go do założenia w 2006 roku szkoły, w której nie tylko pełni funkcję dyrektora, ale też prowadzi lekcje.

Źródła: foto | opis

13 komentarzy:

  1. Świetna okładka i opis, więc z chęcią sięgnę:). Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. "Dla mnie to takie połączenie przygód Tomka Wilmowskiego z Kamieniami na szaniec(...)" - zaintrygowałaś mnie tym zdaniem. Zaczynam podejrzewać, że chodzi tam o jakąś wojnę, atak innego państwa na kraj, w którym mieszkają bohaterowie.
    Ogromnie intryguje mnie ta książka, opis fabuły tak niewiele o niej mówi, że czym prędzej chciałabym ją przeczytać. Mam nadzieję, że uda mi się ją zdobyć. No i okładka - podoba mi się, zachęca do lektury.

    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Specjalnie nie zdradzam więcej szczegółów - niech zaintrygowany czytelnik sam sięgnie i się przekona, co też ciekawego wymyślił ten John Marsden :)

    OdpowiedzUsuń
  4. śliczna okładka - kojarzy się z wolnością, spokojem i harmonią...
    Ale czytając opis końcowy chyba tak nie jest, jak zastają w domu zabite zwierzęta, chaos etc.
    Złapała mnie na tę książkę chrapkę, a poleca ją już któraś osoba z rzędu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie chciałabym przeczytać:) Dodatkowo mnie zachęciłaś jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie strasznie zmyliła ta sielankowa okładka, myślałam, że to kolejna typowo kobieca książka a tu proszę, nie.

    OdpowiedzUsuń
  7. W takim razie się bardzo cieszę, że w moje łapki też wpadnie ta książka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmmm... Chyba muszę się w sobie zebrać i ją zakupić ;)
    Książka naprawdę wydaje mi się ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo bardzo bardzo chce ją przeczytać! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Choć miałam co do niej pewne opory, teraz z prawdziwą przyjemnością się skuszę;)) Warto wiedzieć czym przekonywać młodzież do czytelnictwa;D

    OdpowiedzUsuń
  11. przeprowadzasz na blogu losowania, jeśli tak to czy w najbliższym czasie jakieś będzie? A może wiesz na jakim blogu się odbywają!, proszę odpisz.

    OdpowiedzUsuń
  12. Cieszy mnie pozytywna recenzja tej książki, bo już od dłuższego czasu mam na nią ochotę, a teraz tym bardziej ją kupię :D

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie też bardzo zaintrygowała, ta książka, tym bardziej ,że ma pozytywne recenzje nie tylko od czytelników, ale również od krytyków, więc naprawdę musi być dobra...

    OdpowiedzUsuń