2 marca 2011

Szara tęcza, Ida Jatczak

Szara tęcza, Ida Jatczak
Wyd. Novae Res, Gdynia 2010

Szara tęcza należy do książek, które trudno jest oceniać i odbierać w sposób jednoznaczny. Nie jest to literatura wysokich lotów - to po pierwsze. Po drugie, skierowana jest ona raczej do młodzieży, choć i ci, którzy lubią wspominać pierwsze młodzieńcze miłości znajdą w niej coś dla siebie. Ja znalazłam przede wszystkim ukojenie i radość, pomimo tej szarości, wylewającej się ze wszystkich stron. Bo szarość ta przełamana zostaje ciepłem i kolorem. Widać to zarówno na okładce, jak i w treści książki, co uznaję za wielki plus - te dwa elementy powinny ze sobą korespondować i w przypadku powieści Idy Jatczak rzeczywiście to czynią.

Sama historia jest raczej banalna. Ale nie jest to bynajmniej wadą - dobrze jest dostrzegać urok rzeczy prostych. Bo właśnie w prostocie nieraz kryje się największe piękno. Poza tym - z kim będzie identyfikował się czytelnik, jak nie z człowiekiem ogarniętym tymi samymi zmartwieniami i uwikłanym w podobne zdarzenia, hm?

Banalność czy też - zwyczajność Szarej tęczy uwidacznia się właśnie w warstwie fabularnej i w sposobie kreowania postaci. Szkoła, dom, brak akceptacji, bunt, walka ze wspomnieniami - typowe. Autsajderka, romantyk, odpychanie, przyciąganie - typowe. W tych kwestiach Ida Jatczak nie zaskoczyła mnie wcale, choć może to wiązać się również z tym, że główni bohaterowie do bólu przypominają mnie i mego narzeczonego, a działania i myśli bohaterki są mi niezwykle bliskie...

Jeden element zaskoczył mnie jednak bardzo - dialogi. Dialogi bowiem są w tej powieści znakomite! To one są motorem napędowym Szarej tęczy i to one sprawiają, że książkę pochłania się niemal jednym tchem. W tej kwestii dużą zasługę przypisuję również barwnym, emocjonalnym opisom, choć akurat w nich "dla równowagi" pojawia się kilka drobnych uchybień. Przede wszystkim - miejscami zgrzyta składnia, kuleje fleksja, a literówki kują w oczy. Ale tak naprawdę są to jedynie drobnostki, na które zapewne nie każdy nawet zwróci uwagę...

Na pewno jednak każdy zauważy zręczne operowanie symbolami. Piękna scena z kaktusem, znakomicie wpleciony motyw tęczowych rękawiczek (żałuję, że bohaterka nie włożyła ich w ostatnich scenach - znakomity byłby to zabieg), do tego cała gama kolorów - nieprzypadkowych, rzecz jasna. Takie elementy sprawiają, że ta - z pozoru - prosta historia, nabiera zupełnie innego znaczenia...

Jeden jednak mankament bardzo mnie zabolał. I zdenerwował mocno! Otóż: Szara tęcza jest książką napisaną naprawdę ładnym, barwnym językiem. Językiem pełnym trafnych metafor i porównań. Językiem oddziałującym na wyobraźnię, plastycznym, soczystym i przyjemnym w odbiorze. Znajdują się tu jednak fragmenty kompletnie do tego tła niepasujące - fragmenty najeżone rażącymi kolokwializmami. One zdradzają, że wiek autorki oscyluje gdzieś w okolicach "dwudziestki" - i choć młody wiek to przecież nic złego, po co ujawniać go akurat w taki sposób? Przeciwko samym kolokwializmom oczywiście nic nie mam - często ich obecność ma swoje uzasadnienie. W tym przypadku jednak go nie znajduję. I skoro serwuje się mi ładną historię i ładną narrację, to domagam się konsekwencji. Bo po co szpecić piękną twarz, ordynarnym makijażem...?

Pomimo wszelkich niedociągnięć, Szara tęcza wciąż urzeka mnie tak samo, jak urzekła mnie, kiedy tylko pierwszy raz ją ujrzałam. (Piękny!) opis na okładce zwiastował pełną ciepła, słodko-gorzką historię o miłości. Zapowiadał też kawałek niezłej literatury. I choć widać, że to debiut, że wiek młody, że doświadczenia nieco brak, to jednak dostrzegam w autorce ogromny potencjał. Mam wielką nadzieję, że dane mi będzie czytać kolejne opowieści pióra Idy Jatczak. Bo wiem, że się nie zawiodę. Bo wiem, że nie jest częstym zjawiskiem taka wrażliwość i tak wielka umiejętność przedstawiania szarej codzienności w sposób barwny i urzekający.

Do czytania Szarej tęczy zachęcam gorąco. Dajcie się porwać tej rozgrzewającej i pełnej uroku historii. Wbrew pozorom - nie tylko o miłości. Przeciwnie - głównie o przyjaźni i zaufaniu, o cierpliwości i oddaniu, o walce i przekraczaniu granic, kruszeniu murów i dawaniu szans - sobie i innym. Można z tej powieści wycisnąć więcej, niż mogłoby się z pozoru wydawać. Więc czytajcie - naprawdę szczerze polecam.

Moja ocena: 7/10

Dziękuję wydawnictwu Novae Res za udostępnienie tej urzekającej powieści.

17 komentarzy:

  1. PO kilku pierwszych zdaniach recenzji zaczęłam się bać o los tej ksiązki, gdyż mam ją w planach czytelniczych. Na szczęście rozwiałaś moje obawy- zwyczajnymi powieściami od czasu do czasu nie gardzę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Recenzja zdecydowanie do mnie przemawia, podobnie jak okładka:)). Zapisuję i zobaczymy czy mi się spodoba.
    Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Młodzieżówki to już nie moja działka, nawet te urzekające. Nie umiem już ich dobrze odbierać, rażą mnie naiwne zachowania i tak dalej. Lepiej się już czuję w literaturze dziecięcej ;) Dziwne, ale prawdziwe.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Może kiedyś w wolnej chwili po nią sięgnę.;p

    OdpowiedzUsuń
  5. No po takiej recenzji nie można nie przeczytać tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. recenzja bardzo zachęcająca, ale mimo to raczej nie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  7. Dominiko,
    w takim razie: dlaczego? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Skoro to rozgrzewająca i pełna uroku powieść to koniecznie muszę przeczytać :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę sobie zapisać tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Okładka ładna, ale chyba pozycję sobie daruję - lit. młodzieżową staram się czytać jak najmniej, ponieważ nie do końca za nią przepadam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzisiaj doszła do mnie od wydawnictwa Novae Res, więc w najbliższym czasie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. UWIELBIAM takie symbole wplecione w fabułę. Według mnie nadaje to książce... ciekawy charakter. Zapisuję na listę ;)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. zaintrygowałaś mnie. prostota treści, jak i okładki, to coś co mi właśnie potrzeba.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jedna uwaga co do wieku autorki - powieść ta została napisana przed kilku laty przez niespełna piętnastolatkę. Mnie też się podoba. Choć zapewne nie jest idealna.

    OdpowiedzUsuń
  15. Po książkę sięgnęłam przypadkowo. Tak jakoś w bibliotece spodobała mi się okładka, opis oraz tytuł. Wczoraj zaczęłam ją czytać i wciągnęła mnie niesamowicie. Przeczytałam ją jednym tchem:) To naprawdę piękna historia. Taka akurat na niedzielne popołudnie. Dała mi do myślenia. No i dziś ciągle chodzi mi po głowie... Niby zwyczajna, a jednak... taka inna;)
    Gorąco zachęcam do przeczytania "Szarej tęczy"!

    OdpowiedzUsuń
  16. Książkę znalazłam w bibliotece i wzięłam ja tylko dla tego ze spodobał mi sie opis z tyłu. już na początku domyślałam się o czym możne ona być, jednak niektóre moje przypuszczenia wywnioskowane z opisu z tyłu były błędne. myślałam ze to właśnie ten chłopak będzie niezdolny do pokochania drugiej osoby. tu się myliłam.
    książka mi się ogromnie podobała. były nawet momenty które osobiście mnie wzruszyły. piękna książka i zachęcam do przeczytania ;))
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń