30 marca 2011

Odwet, Kristina Ohlsson

Odwet (Tusenskönor), Kristina Ohlsson
Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2011

Bardzo trudno było mi zmobilizować się do przeczytania kolejnej części cyklu poświęconego Fredrice Bergman. Po pierwsze dlatego, że dopiero po jej otrzymaniu zorientowałam się, że jest to kontynuacja innej książki. Po drugie dlatego, że wiosenne rozleniwienie całkowicie odepchnęło mnie od kryminałów - w ostatnim czasie stawiałam na literaturę zupełnie inną. Od tygodnia jednak podczytywałam Odwet i wreszcie postanowiłam w całości oddać się lekturze. A zadanie to nie było wcale łatwe...

Odwet opowiada o siatce splątanych zdarzeń - śmierci, wypadków i zbrodni. Sprawy, które z pozoru nie mają ze sobą żadnych powiązań, okazują się być w tajemniczy i skomplikowany sposób spojone. To właśnie owo skomplikowanie nastręcza sporo trudności podczas lektury. Bo typowego dla kryminału napięcia i pędu akcji czytelnik tu nie uświadczy - za to całkowicie poplątanych zdarzeń - owszem.

Ponadto na pierwszy plan wcale nie wysuwają się zbrodnie i typowo kryminalne sprawy. Autorka skupia się przede wszystkim na przedstawieniu działań i życiorysów poszczególnych policjantów. To taki zabieg, który ma wyjaśnić motywy, jakie kierują ich działaniami (często bezwzględnymi) i pokazać te bardziej ludzkie strony ich osobowości. Bo każdy z bohaterów przywdziewa jakąś maskę i za kurtyną złośliwości oraz dystansu skrywa problemy, zmartwienia i dylematy. Wydawać by się mogło, że to taki zapychacz stron, spowalniający akcję, ale mnie akurat ten zabieg przypadł do gustu. Lubię niejednoznaczność, walkę z pozorami, odkrywanie głęboko skrywanych tajemnic. Może przy kryminale, który - z zasady - powinien trzymać w napięciu nie jest to najbardziej trafne działanie, ale jakby tak nie nastawiać się na wielkie emocje przy lekturze... Wtedy jest szansa, że Odwet się czytelnikowi spodoba.

Mnie - pomimo nieco zbyt wolnego biegu akcji - książka przypadła do gustu. Nie powaliła na łopatki, nie zachwyciła, ale też nie rozczarowała. Pani Ohlsson bardzo dobrze operuje piórem - fabuła wydaje się być dobrze dopracowana, co wcale nie jest takie oczywiste przy takim splątaniu wątków. Wielkie brawa należą się autorce również za świetne kreacje bohaterów i znakomicie nakreślone ich portrety psychologiczne. Szwedzkie społeczeństwo okazuje się bowiem już nie takie bajkowe, jak by to sugerowały wszelkie stereotypy. Ukazanie braku tolerancji, niechęci i jakiegoś takiego smrodliwego brudu pokazuje, że Skandynawia wcale nie jest idyllą, wcale nie jest żadnym rajem. To taki sam zepsuty kraj, jak każdy inny. I bardzo dobrze, że pojawia się kolejna pisarka, która chce na problem ten zwrócić uwagę.

W trakcie lektury okazało się na szczęście, że moje wątpliwości związane z brakiem znajomości części pierwszej nie były słuszne. Rozeznanie się w "temacie" nie jest rzeczą trudną, więc nie trzeba wcale uparcie szukać Niechcianych, by pojąć Odwet. I bardzo dobrze! Lubię, kiedy ciągłość zdarzeń zostaje zachowana, ale jednocześnie nie trzeba uparcie trzymać się kolejności wydawania poszczególnych części. Oczywiście choćby z ciekawości warto sięgnąć po poprzedni tom cyklu. Zachęca do tego opis, który wydaje mi się bardziej kuszący niż ten, zapowiadający Odwet.

Literatura skandynawska cieszy się ostatnimi czasy wielką popularnością zarówno w Polsce, jak i na świecie. O Kristinie Ohlsson mówi się "najbardziej obiecująca młoda autorka kryminałów" i z fragmentem "obiecująca" zgadzam się w pełni. Nie jest to jeszcze wielka pisarka, którą mogłyby zachwycać się miliony, ale niewątpliwie można dostrzec w niej ogromny potencjał. I oby go został należycie wykorzystany!

Moja ocena: 7/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka!

7 komentarzy:

  1. Pozostaje mi podpisać się pod Twoją recenzją. Książkę oceniłam ta samo i zgadzam sięz każdym akapitem Twej opinii.
    Napisaś, że opis Niechcianych jest bardziej interesujący. Jednak z tego co kojarzę czytelnicy słabiej oceniają właśnie tom 1. Jeśli trafię na niego w bibliotece, przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znowu kusisz??? Oj nieładnie, bo za każdym razem coś ciekawego u Ciebie podpatrzę i potem muszę to kupić:). Mój portfel bardzo cierpi...
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kingo,
    właśnie przed chwilą czytałam parę opinii i faktycznie to 'Odwet' oceniany jest wyżej. Ale mnie jakoś bardziej zaciekawiła tamta historia. Jeśli na nią trafię - będzie okazja do porównania wrażeń.

    Kasandro,
    skoro uważasz, że to aż tak kuszące... ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Kuszące, kuszące :) Mam wrażenie, że spodobałby mi się ten zabieg z przedstawianiem sylwetek policjantów, by zrozumieć ich motywy. No i poza tym lubię czytać o Skandynawii, więc zapewne przeczytam tę książkę. Czasu na razie brak, ale byle do wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba i mi przyjdzie się skusić na tę książkę. Pewnie nie od razu, pewnie nie pobiegnę po nią jutro do księgarni. Ale jak będę miała możliwość, to po nią sięgnę :) Zresztą ostatnio polubiłam skandynawskich autorów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ech, też się pewnie ostatecznie na nią skuszę... może nie teraz, ale za jakiś czas na pewno ;)
    A opis "Niechcianych" faktycznie ciekawszy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawi mnie ta powieść, bardzo ciekawi :D

    OdpowiedzUsuń