29 marca 2011

Król Złodziei, Cornelia Funke

Król Złodziei (Herr der Diebe), Cornelia Funke
Wyd. Egmont, Warszawa 2003

Do zapoznania się z twórczością nieznanej mi dotąd autorki - Cornelii Funke - zachęciła mnie entuzjastyczna recenzja Meme. Nie wahając się ani minuty, od razu złożyłam zamówienie w uczelnianej bibliotece i na drugi dzień mogłam cieszyć się już kolejną ciekawą pozycją do przeczytania. Kiedy wreszcie nadszedł czas lektury - przepadłam. I zakochałam się!

Cornelia Funke zyskała swego czasu przydomek "niemieckiej Rowling" - wszystko za sprawą jej pełnych uroku, niezwykłych powieści, przyciągających miliony czytelników na całym świecie. Jej międzynarodowa sława zaczęła się właśnie po opublikowaniu Króla Złodziei - fascynującej powieści, której akcja osadzona została w pełnej tajemnic Wenecji. Do polskiego wydania dołączona została mapka miasta, pozwalająca na śledzenie kroków bohaterów oraz słownik włoskich wyrażeń, pojawiających się w tekście. Genialny jest to zabieg! Mam nadzieję, że się ze mną zgadzacie :)

W tej fascynującej opowieści Cornelia Funke przenosi czytelnika do Wenecji - "baśniowej krainy, pełnej skrzydlatych lwów i rżących koni". Wraz z grupą młodych bohaterów przedzieramy się przez wąskie uliczki, pływamy vaporetto, skrywamy się w ciemnych zaułkach i karmimy gołębie na Piazza San Marco. Głównymi bohaterami są bracia - Prosper i Bo, którzy po ucieczce z domu despotycznej ciotki, postanawiają skryć się w magicznym mieście, znanym z opowieści rodziców. Ich ciężkie życie na ulicy ulega zmianie, kiedy natykają się na grupę bezdomnych dzieci, skrywających się w opuszczonym kinie. Od tej pory w ciemnej kinowej sali mali bohaterowie budują namiastkę domu - gotują, czytają, opiekują się zwierzętami i - co najważniejsze - wspierają się, tworząc rodzinę, o której tak bardzo wszyscy marzyli. Ich przewodnikiem jest tajemniczy Scipio, znany jako Król Złodziei - chłopiec, ukrywający się za czarną maską. Chłopiec, skrywający w sercu wielką tajemnicę...

Stworzona przez Funke historia pełna jest ciepła i magii. To taka baśniowa przygoda, którą chciałby przeżyć niemal każdy z nas. I choć Król Złodziei jest powieścią skierowaną do młodzieży, to i dorośli powinni docenić jej niezwykły urok. Zwłaszcza, że nie jest to zwykła powiastka przygodowa - kryje się tutaj znacznie więcej... W mej opinii jest to prawdziwa bomba - nośnik najważniejszych wartości - przyjaźni, braterstwa, miłości i oddania. Do tego opisanych i przedstawionych w tak urzekający sposób, że nie sposób się w tej historii nie zakochać!

Wenecja kusi i fascynuje. Bohaterowie wzbudzają ogromną sympatię, a ich przygody pełne są napięcia i zagadkowości. Do tego - jak to w baśniach - dochodzi szczypta magii. A wszystko za sprawą pięknej i tajemniczej karuzeli. Czyż nie brzmi to intrygująco?

Jednym z głównych problemów, poruszanych na kartach Króla Złodziei jest kwestia dorastania i braku zrozumienia na linii dorośli-dzieci. Ci pierwsi chcieliby cofnąć się w lata młodości, ci drudzy marzą o byciu starszymi i niezależnymi. Nieustanne pragnienie bycia kimś innym sprawia, że porozumienie między dorosłymi i dziećmi zdaje się być niemożliwe. W pewnym jednak momencie okazuje się, że bez pomocy dobrej wróżki i opiekuńczego detektywa młodzi bohaterowie mogą sobie nie poradzić. Czy wyrzekną się swoich zasad i chwycą pomocną dłoń? A może wciąż będą zdani tylko na siebie?

Cóż... Przeczytajcie i dowiedzcie się sami. Na pewno się nie rozczarujecie!

Króla Złodziei czyta się świetnie - to jedna z tych powieści, którą pochłania się jednym tchem i w której całkowicie się zatraca. Opisy są barwne i fascynujące - pozwalają poznać pełne magii miasto i pełnych uroku bohaterów. I choć najmłodszym czytelnikom nie polecałabym takich historii (w końcu mogą zapragnąć żyć tak, jak ich mali przyjaciele), ale niewątpliwie dla nastolatków powieść ta nadaje się idealnie. Jestem pewna, że właśnie w takich książkach kryje się ta magia, która przyciąga młodego czytelnika i zachęca go do poznawania bliżej literatury. Gdyby wszystkie szkolne lektury były tak fascynujące, z pewnością nie musielibyśmy narzekać na poziom czytelnictwa wśród młodzieży. A wielkie i ciężkie powieści zostawmy na czas szkoły średniej - wcześniej zachęcajmy młodzież do zgłębiania właśnie takich historii, jak ta autorstwa Cornelii Funke. Dlaczego? Dlatego, że to właśnie lekkie i intrygujące powieści potrafią kusić i rozkochać w sobie młodych czytelników. A kto raz zakocha się w książce, już nigdy się od niej nie odwróci. Nawet jeśli w szkole będzie zmuszany do czytania "wielkich" tytułów...

Moja ocena: 10/10

Mam nadzieję, że któregoś dnia wrócę jeszcze do Wenecji. Mapka dołączona do książki uświadomiła mi bowiem, jak niewielką część miasta było mi dane widzieć...

15 komentarzy:

  1. Na książki spod pióra Funke napotykam już od dłuższego czasu. Zwykle jest to atramentowa trylogia, na którą mam coraz więcej ochoty, o tej pozycji słyszałam bardzo niewiele. I powiem szczerze, że troszkę przeraziłaś mnie tym, że autorka nazywana jest niemiecką Rowling, bo ja za twórczością tej Pani, szczerze mówiąc, nie przepadam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o książce wiele dobrego i przyznam, ze ta recenzja jeszcze bardziej zachęciła mnie do jej przeczytania. Zgadzam się też w stu procentach, że właśnie takie książki powinny być lekturami. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tą książkę właśnie mam jako lektórę. :D

      Usuń
  3. A wiesz, że ja jakoś dotąd nie słyszałam o "Królu złodzieji"? Chyba warto byłoby się rozejrzeć, bo jej atramentowa seria jest świetna, polecam Ci zresztą, na pewno się spodoba ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. 10/10?? W takim razie szybciutko zapisuję, zwłaszcza, że okładka urzekająca a recenzja bardzo ciekawa:))
    Pozdrawiam serdecznie!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dariu,
    ale tu nie chodzi o to, że ich twórczości są zbliżone. Po prostu książki obu pań mają w sobie coś, co przyciąga do nich całe rzesze młodych czytelników. Fenomeny takie, o :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jej autorstwa czytałam Atramentową trylogię i też polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Król złodziei" jest uroczy. Piękna książka i to dzięki niej marzę o odwiedzeniu Wenecji. "Atramentowa trylogia" też jest świetna. Serdecznie Ci polecam! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam tę książkę jakiś czas temu i byłam pod jej ogromnym wrażeniem. Niesamowity klimat, sympatyczni bohaterowie. No i ta karuzela!
    A co do lektur, to zgadzam się! Jesteśmy zarzucani ciężkimi i nieprzyjemnymi tytułami, które raczej do aktualnych nie należą i po prostu do nas nie trafiają. A wzniosłe tematy poruszane w lekturach raczej nie zmieniają w nas wiele i często odbierają dzieciństwo (w podstawówce pani przy okazji jakiejś lektury powiedziała, że wróżki nie istnieją- traumatyczne to dla mnie było! ^^).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. To dobrze, uspokoiłaś mnie i po tą pozycję oraz pozostałą twórczość sięgnę ze spokojem ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo się cieszę! Uwielbiam "Króla złodziei".

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też sobie zapisuję i przy najbliższej okazji się w nią zaopatrzam :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Już druga recenzja i do tego pozytywna...
    Chyba będę musiała jej poszukać bo i treść mnie zaciekawiła;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam kilka lat temu właśnie dlatego, że promocja nazwała go nowym Harrym Potterem. No cóż do Harrego mu daleko, ale to zupełnie inna tematyka. Książka bardzo mi się podobała. Również z tego powodu, że byłam dwa razy w Wenecji i lubię czytać o miejscach, które widziałam na własne oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytałam jeszcze tej książki, choć planuję to od kliku lat ;P
    Ocena 10/10 i recenzja przemówiły mi ostatecznie do rozumu - nie będę przez kolejne kilka lat czekać aż natrafię na nią w bibliotece, tylko po prostu kupię xD Zwłaszcza, że może po mnie będzie chciał sięgnąć po tę książkę mój młodszy brat ;)

    OdpowiedzUsuń