5 lutego 2011

W cieniu klątwy, Alyson Noël

W cieniu klątwy; ShadowlandW cieniu klątwy (Shadowland), Alyson Noël
Wyd. Dolnośląskie, Wrocław 2011

W cieniu klątwy jest trzecim tomem cyklu Nieśmiertelni, o którym wspominałam już tutaj i tutaj. Tym razem autorka stawia przed parą głównych bohaterów bardzo trudne zadanie - klątwa, rzucona na ich związek powoduje, iż za wszelką cenę muszą oni unikać bliskości fizycznej. W przeciwnym wypadku Damena czeka kres życia i zesłanie do najokrutniejszego miejsca, w którym ludzkie dusze zostają przeklęte - do Shadowlandu. Jakby tego było mało, okazuje się, że w życiu Ever pojawia się tajemniczy blondyn, z którym łączy ją więcej, niż mogłoby się to na pierwszy rzut oka wydawać. Związek dwojga Nieśmiertelnych zostaje wystawiony na niewyobrażalnie ciężką próbę, a kolejne impulsywne działania Ever znów ściągną problemy na jej najbliższych...


Z dużą przyjemnością czytam książki Alyson Noël. Nie jest to proza wymagająca, ani specjalnie wartościowa, ale gwarantuje odpowiednią dawkę relaksu i rozrywki, której tak uparcie ostatnio poszukiwałam. Jak przystało na literaturę nie najwyższych lotów, czyta się ją lekko i szybko. Akcja biegnie dynamicznie - autorka stawia bowiem na krótkie opisy i konkretne dialogi. Dlatego powieść tę z powodzeniem można pochłonąć w kilka godzin.

ShadowlandTym, co bardzo przeszkadza w odbiorze W cieniu klątwy jest kreacja głównej bohaterki, o której wspominałam już przy okazji Błękitnej godziny - co prawda peany zachwytu nad ultraprzystojnym Damenem pojawiają się znacznie rzadziej, ale i tak irytują niezwykle mocno. Poza tym, Ever to postać naprawdę trudna do polubienia - nieraz zachowuje się jak ten pies ogrodnika, wręcz ocieka zazdrością, a do tego jest tak cholernie nieodpowiedzialna i egoistyczna, że aż złość bierze, kiedy czyta się o kolejnych jej - godnych pożałowania - wyczynach... Ale nie ona jedyna stanowi problem w prozie Noël. Większość bohaterów nakreślona jest raczej miernie - ot, co. Brak im wyrazistości, charakteru - autorka skonstruowała ich najbardziej prosto, jak tylko się dało. Stworzenie tak szablonowych i trywialnych postaci, jak zapatrzony w siebie gej, superpodły przystojniaczek czy pusta blondynka nie jest naprawdę żadną sztuką. Z każdego bohatera u Noël można by wycisnąć dużo więcej... Jestem pewna, że wtedy powieść zyskałaby wiele na wartości.

A tak... To tylko dobre czytadło o nijakich bohaterach, uwikłanych w ciekawe zdarzenia. Bo fabularnie książka rozwija się całkiem nieźle - zdarzenia są spójne, a miejscami nawet i fascynujące. Zwłaszcza, gdy odrywamy poprzednie wcielenia bohaterów. Nie wiem, czy wynika to z mej fascynacji reinkarnacją, czy w takie są fakty, ale to właśnie te fragmenty u Noël urzekają mnie najbardziej. Ale ich jest niestety niewiele, nad czym niezwykle ubolewam.

Błękitna godzina - poprzednia część cyklu zakończona została w taki sposób, że aż natychmiast chciało się sięgnąć po tom kolejny. Tym razem zakończenie jest co prawda zaskakujące i pozostawia furtkę do przemyśleń nad tym, co wydarzy się dalej, ale są to tylko zwykłe przemyślenia, nie powodujące przyspieszonego bicia serca i żadnych wielkich emocji. Cierpliwie zaczekam więc na tłumaczenia części kolejnych i wyrażę na koniec malutkie uczucie rozczarowania - po obiecującym zakończeniu Błękitnej godziny liczyłam na dużo więcej. Ale wciąż warto po cykl Nieśmiertelni sięgnąć - przynajmniej nie ma tu żadnych wampirów i wilkołaków, od których tak wielu z nas chce uciec :)

Moja ocena: 6,5/10

13 komentarzy:

  1. Nie rozumiem tego dziwnego trendu w książkach zmiechopodobnych ( nie chodzi mi o motyw wampirów tylko - piękny i nieosiągalny On i biedna szara myszka Ona ), który polega na tym, że główni bohaterowie nie dostępuję spełnienia fizycznego. Jakaś dziwna ucieczka przed seksem (który jest normalny w związku). Rozumiem, że ksiązki dla młodziezy i tak dalej, ale to w umysłach młodych dziewczynek sieje zawieruchę pod tytułem - mój przyszły facet musi być pięknym ideałem, który będzie na mnie tylko patrzył i wzdychał.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, faktycznie coś w tym jest - wiecznie pomija się tam sferę intymną. Może chcą siać propagandę 'czystości'? ;) Jakaś taka opozycja do tego całego mocno seksualnego świata mediów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam Ever i bardzo mi się podobała. Błękitnej godziny do tej pory nie mogę jakoś przejść...

    OdpowiedzUsuń
  4. hmm co najciekawsze nigdy nie ciągnęło mnie do nieśmiertelnych,ani podobnych książek typu "Pamiętniki wampirów", w sensie długotomowców, w których się gubię i nie wiem co z czym i do czego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakiś czas temu miałam wielką ochotę na tą książkę, jednak po jakimś czasie zrezygnowałam z tego. Może kiedyś się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś czuję, że przez twój negatywny opis głównej bohaterki będę tą książkę omijać szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka miała potencjał i szkoda, że nie został należycie wykorzystany. Na pewno znajdzie swoich odbiorców, ale ja osobiście nie planuję po nią sięgnąć w najbliższej przyszłości.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam wielką ochotę zbarać się za całą serię, ale jakoś nie mogę się przemóc. No cóż, może wkrótce...

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna recenzja, jednak mam już dość tego typu książek. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja właśnie skończyłam "Błękitną godzinę" - pochłonęłam ją w jeden dzień. Zazdroszczę, że czytałaś już trzecią, na razie nie ma w bibliotece - muszę uzbroić się w cierpliwość. A Ty zachęcasz...

    OdpowiedzUsuń
  11. mam pytanie czy shadowladn to kolejna częśc nieśmiertelnych ? i chciała bym polecić książke Wezwanie , przebudzenie i odwet jest w nich trochę więcej akcji i dramatu przynajmnie w ostatniej części

    OdpowiedzUsuń
  12. 'Shadowland' to oryginalny tytuł 'W cieniu klątwy', czyli trzeciej części cyklu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Książka dobra, jednak za dużo w niej fantastyki.
    Rzucam klątwy i uroki a także zdejmuję je, po więcej informacji proszę napisać na e-mail jacek1771@gmail.com

    OdpowiedzUsuń