3 lutego 2011

Plan Sary, Paweł Jaszczuk

Plan Sary, Paweł Jaszczuk
Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2011

Paweł Jaszczuk był dotąd autorem mi nieznanym - jego nazwisko przykuło mą uwagę dopiero dzięki przepięknemu wydaniu - najnowszej jego powieści - Planu Sary. Okładka i zapowiedź, umieszczona na odwrocie zachęciły mnie na tyle, że niemal "w ciemno" postanowiłam zapoznać się z nowym (nowym dla mnie, oczywiście) nazwiskiem wśród rodzimych mistrzów pióra. I decyzja ta była naprawdę trafna!

Powieść osadzona została we Lwowie lat trzydziestych minionego wieku. Nad miastem unosi się złowieszcza chmura, zwiastująca niebezpieczeństwo - dziennikarz Jakub Stern przygląda się jej badawczo, będąc jednocześnie świadkiem krwawych zbrodni, rozgrywających się pod jego nosem. Jakby tego było mało - działania tajemniczego mordercy przebiegają zgodnie ze scenariuszem, który pod czujnym okiem Sterna rodził się w głowach jego studentów... Kto wykorzystał plany, które nigdy miały się nie ziścić? Któryś z uczniów? Ktoś z bliskiego otoczenia dziennikarza? A może on sam? Kim jest tajemniczy człowiek, lubujący się w krwawych, ulicznych spektaklach? Czy uda się unicestwić jego chore zamiary, zanim miasto będzie świadkiem kolejnej brutalnej zbrodni?

Zachęcam do lektury, a być może sami znajdziecie odpowiedzi...


Przez długi czas wzbraniałam się przed czytaniem kryminałów, lecz teraz gatunek ten wyrasta na jeden z moich ulubionych - z lubością sięgam po historie pełne sekretów i niepokojących zwrotów akcji. Pełne szaleńców, wywrotowców i psychopatów. Pełne zagadek, stopniowo odkrywanych przez autora i czytelnika... Plan Sary nie jest może najlepszym reprezentantem tego gatunku, ale jest to powieść naprawdę bardzo dobra - czyta się ją świetnie, z zapartym tchem i przyspieszonym biciem serca. Akcja rozwija się stopniowo - a wszystkie jej zawiłości układają się w spójną całość. Niektóre detale, obok których przechodzi się obojętnie w trakcie lektury, dopiero na samym końcu okazują się niezwykle znaczącymi. Aż zadrżałam, kiedy uświadomiłam sobie, że ostatnia ofiara już wcześniej miała kontakt z tym, z czym ją znaleziono. I jak tu nie być przesądnym...?

Narracja w Planie Sary poprowadzona została nader sprawnie - autor nie zapomniał o specyficznym słownictwie tamtych lat i tamtych stron, skonstruował interesujące, złożone postaci i niezwykle plastyczne i sugestywne opisy. Opisy zarówno wyglądu zewnętrznego i psychiki bohaterów, jak i samego miasta, które jest nie tylko tłem całej historii. Lwów okazuje się jednym z bohaterów - naocznym świadkiem tragedii, uczestnikiem zbiorowej histerii. To w mury miasta wsiąka krew ofiar, krzyk przechodniów i strach nie tylko przed bezwzględnym psychopatą, ale i wojną, której widmo wisi nad Lwowem, jak ta ciężka chmura, która uparcie nie chce zniknąć. Która uparcie spowija miasto cieniem...

Jeden tylko mankament psuje mi obraz tej powieści - mianowicie samo rozwiązanie akcji. Nie dość, że w odkryciu tożsamości zbrodniarza wyprzedziłam Sterna o kilkadziesiąt stron, to jeszcze moment pojmania go wydał mi się spłycony, przedstawiony zbyt ogólnikowo. Cała akcja przeprowadzona została sprawnie i bez zarzutu. Ba! Okazało się, że policja wiedziała już wcześniej, co, kto i dlaczego, ale "jakoś nie było dogodnego momentu", aby powiedzieć o tym głośno. W związku z tym Stern wpada w pułapkę, a za sekundę już zostaje z niej uwolniony. Mówiąc krótko: emocje nagle sięgają zenitu, ale górują tylko przez króciutką chwilę, by za chwilę rozprysnąć się, jak bańka mydlana i pozostawić czytelnika z jednym tylko pytaniem "ale to już?!"... Wielka szkoda, że stopniowo budowane napięcie i naprawdę dobrze poprowadzona akcja zostają zwieńczone w tak banalny sposób...

Przez ten jeden mankament nie można jednak skreślać tej naprawdę znakomitej książki - czuć w niej niepowtarzalny klimat Lwowa, czuć strach, jaki paraliżuje jego mieszkańców, czuć zawziętość, z jaką dziennikarz pragnie dociec prawdy. W czasie lektury nie można znaleźć chwili na oddech - akcja wciąga i trzyma w napięciu, nieustająco zachęcając czytelnika do poznawania tej historii... Plan Sary to naprawdę godna polecenia pozycja - zachęcam. Pozwólcie, aby Paweł Jaszczuk oprowadził Was po tym niesamowitym mieście.
Bo szkoda gadania.
Bo co chcesz to mów.
Nie ma jak Lwów!

Moja ocena: 7/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.

16 komentarzy:

  1. Ja, niestety dla tej książki, wzmagam się przed kryminałami w dalszym ciągu...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie warto! Sama się 'ręcami i nogami' broniłam przed tym gatunkiem, a teraz zachwycam się nim najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ciesze się, że czeka mnie jej lektura :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od zawsze kocham kryminały, choć dłuższy czas miałam od nich przerwę... Myslę, że najwyższy czas wrócić do tego gatunku:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Na mnie czeka!!ponoć fajna :) widac bo Twojej ocenie , że warto :P)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapisalam:) Bardzo ciekawa pozycja..

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio postanowiłam się przeprosić z kryminałem. Lwów i lata trzydzieste - to brzmi zachęcająco. Chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  8. O tak, kryminał to zdecydowanie mój gatunek. Już mam ją na liście

    OdpowiedzUsuń
  9. Może być bardzo ciekawa. Jak tylko skończę z książkami, które postanowiłam przeczytać do tej pory zabiorę się za tą.

    OdpowiedzUsuń
  10. To może i przed fantastyką się tak nie wzmagaj ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyjemnostki,
    spróbowałam kiedyś z Pratchettem i było to bardzo nieudane spotkanie ;P

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że bardzo chętnie poszukam, kryminały lubię, a o tym pierwsze słyszę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Po recenzji tejże książki u Skarletki zastanawiałam się czy jej nie kupić, a tu jeszcze ty o niej ;) Teraz dziewczyny muszę znaleźć jakieś oszczędności by kupić te długo obserwowane pozycje m.in tą ;P

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajnie, że przekonałaś się do kryminałów:) Uwielbiam ten gatunek. Na "plan Sary" nabieram ochoty :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak dobrze, że czeka na mojej półce! Wydawnictwo nas rozpieszcza :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Kryminał nigdy mnie nie kusił, ale Lwów i lata 30 brzmią obiecująco. Dopisałam do listy, może wkrótce znajdę w bibliotece?

    OdpowiedzUsuń