30 stycznia 2011

Enen

Enen (2009)
reż. F. Falk

Lubię polskie kino. Co prawda znaczną część najnowszych produkcji uważam za jałową i mierną, ale i perełki można tu znaleźć, co niezwykle mnie cieszy. Do jednej z lepszych produkcji zaliczam film Enen, który znany był mi dotąd wyłącznie fragmentarycznie, a który dane było mi obejrzeć dzisiejszego wieczora.

Enen to historia młodego psychiatry i jego podopiecznego - człowieka o nieznanej tożsamości i przeszłości. Człowieka, o którym można powiedzieć tylko tyle, że "od jakiegoś czasu" przebywa na oddziale psychiatrycznym. Skąd się wziął? Kim jest? Jak mu pomóc? Tego próbuje dowiedzieć się jeden z lekarzy - Konstanty. Zanim jednak odkryje bolesną prawdę o swym nowym przyjacielu, będzie musiał zmierzyć się z niechęcią sąsiadów, obawami rodziny i grupą ludzi, która mogłaby pomóc, ale ewidentnie nie kwapi się do współpracy. Co takiego kryje biografia tajemniczego mężczyzny, że cały świat zdaje się ukrywać prawdę? Czy odkrycie to nie okaże się dla niego przekleństwem...?

Enen to film naprawdę wart uwagi - przemawia za nim przede wszystkim interesująca sceneria i niebanalna fabuła. Montaż, zdjęcia, scenariusz, muzyka - za to produkcji należą się ogromne wyróżnienia. Nieco mniej dobrego można powiedzieć o grze aktorskiej. Bo o ile Grzegorz Wolf w roli aspołecznego pacjenta szpitala psychiatrycznego spisał się znakomicie, o tyle Borys Szyc rolą doktora Konstantego zupełnie do siebie nie przekonuje. Lubię i cenię tego aktora, ale kilkakrotnie widziałam go już w lepszym wydaniu - tu na jego miejsce znalazłoby się paru bardziej odpowiednich kandydatów. Podobnie ma się rzecz z Magdaleną Walach - jej kreację żony doktora Konstantego podsumuję krótko - bezbarwna, mało wyrazista i kompletnie pozbawiona charakteru. Postać ta - choć epizodyczna - odgrywa w filmie istotną rolę i można ją było wykreować - zwyczajnie - dużo, dużo lepiej. Dla równowagi warto jednak wyróżnić znakomitą grę Krzysztofa Stroińskiego - to jeden z największych pozytywów w Enen...
Wielokrotnie spotkałam się z negatywną oceną zakończenia filmu. Scenariusz pozostawia bowiem otwartą furtkę i pole do interpretacji oddaje widzowi. Ja rozwiązanie to uznaję za znakomite - tym bardziej podkreśla ono tragizm postaci, która jeden błąd z przeszłości odpokutowywać ma całe życie... Z drugiej strony - pojawiła się dla niego nadzieja, a czy miałby ją, gdyby kilkanaście lat wcześniej ktoś nie zadecydował o jego losie? Czy życie na marginesie społeczeństwa okazało się dla bohatera karą, czy nagrodą? Obejrzyjcie i zastanówcie się sami... Zachęcam!

Moja ocena: 8/10

Zdjęcie pochodzi ze strony filmweb.pl.

6 komentarzy:

  1. Zgadzam się, że Borys Szyc nie pasuje do roli, w jakiej został w tym filmie obsadzony. Moim zdaniem to bardzo przeszkadza w odbiorze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam o tym filmie, ale lubię polskie kino. I streszczenie też zachęcające, czyli warto obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  3. A mi się Szyc podobał,a film mnie wbił w fotel. Uwielbiam polskie kino:

    OdpowiedzUsuń
  4. nie oglądałam, ale zachęciłaś mnie :)
    lubię Szyca, choć wiem że nie do każdej roli się nadaje... a Magdę Walach tez lubię, ale to już nie za grę aktorską, ale za włosy :D [wiem, to się nazywa powód xD]

    OdpowiedzUsuń
  5. Historia psychiatry... strasznie jestem ciekawa co to może być ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Wstyd się przyznać, ale nigdy nie słyszałam o tym filmie. Twoja recenzja bardzo mnie zaciekawiła. Na pewno będę mieć ten film na oku.

    OdpowiedzUsuń