29 stycznia 2011

500 000 opowieści o miłości, Cuca Canals

500 000 opowieści o miłości (500 000 historias de amor), Cuca Canals
Wyd. Muza, Warszawa 2007

Historia miłości Andrei i Maurycego zaczyna się dość - wybaczcie określenie - głupawo. Siedemnastoletnia biedaczka wiesza pranie przy swoim zrujnowanym domu, gdy nagle jeden z jej biustonoszy wzbija się w powietrze i leci - hen - na łąki u stóp okolicznego wulkanu. Dziewczyna postanawia walczyć o zgubę i podąża jej śladem, aż osłupiała wpada na znalazcę - młodego mężczyznę, kontemplującego rozmiar miseczek. Od słowa do słowa, od gestu do gestu - bohaterowie lądują w trawie i oddają się uprawianiu miłości. Zaraz potem ona zakochuje się w nim bez reszty, a on znika w lesie, wymuszając na dziewczęciu obietnicę, że nikomu nie zdradzi tego, co chwilę wcześniej miało miejsce. Oszołomiona Andrea Rolnik zostaje sama, dzierżąc w ręce kamyk, podarowany jej przez "ukochanego". I tak zaczyna się historia, która zrewolucjonizuje świat...

Rzecz dzieje się na wyspie Łososia w kilka lat po zapanowaniu pokoju między mieszkańcami wrogich regionów. Najważniejszym medium jest tu telewizja, dyktująca Łososianom, jak powinni żyć i czym powinni się zajmować. Samotny producent telewizyjny uparcie szuka chwytliwego tematu, by ściągnąć przed ekrany jak najwięcej widzów. Któregoś wieczora słyszy w radiu "najpiękniejszy głos świata", nawołujący do szukania miłości, kochania i miłowania. Właścicielką głosu okazuje się Andrea Rolnik, uparcie poszukująca młodziana, któremu oddała się na łące u stóp Czarnego Wulkanu. Rozpaczliwy apel dziewczyny spotyka się z wielkim odzewem, w czym samotny producent upatruje swej szansy...

Kilka tygodni później Andrea Rolnik jest już miejscową gwiazdą - pokazują ją w telewizji, piszą o niej w prasie, zapraszają na bankiety i proszą o autografy. Przejęci losem dziewczyny Łososianie obdarowują ją prezentami, ofiarowują pomoc i... zastąpienie Maurycego do czasu, gdy ten wreszcie zapuka do jej drzwi. Z zahukanej biedaczki Andrea staje się celebrytką, której historia podbija cały kraj - której historia rewolucjonizuje cały kraj...

Oto bowiem nastaje era miłości!

Ludzie zaczynają łączyć się w pary i kochać, zdradzać i rozwodzić, obdarowywać i zaskakiwać. Historie wielkich miłości obiegają Wyspę Łososia - według danych statystycznych za sprawą Andrei Rolnik zrodziło się już 500 000 nowych romansów. Sprawa nabiera tak szerokiego rozmachu, że kraj zalewa w końcu fala samobójstw zdradzonych żon, niechcianych nastolatek i odrzuconych staruszków. Miłość powoli zaczyna się przejadać, oglądalność cukierkowych programów telewizyjnych spada, aż zaczyna się wielka akcja odnalezienia Maurycego, zakończona - skądinąd - sukcesem. Ale czy nie chwilowym? Co stanie się gdy tych dwoje znów się spotka - tym razem pod czujnym okiem kamer? Czy ta historia miłosna ma jeszcze szanse...? Tego dowiecie się, kiedy sięgniecie po 500 000 opowieści o miłości. Ja o zdradzenie zaskakujących szczegółów pokusić się nie mam zamiaru...

Chcę tylko zaznaczyć, że choć historia ta zdaje się być bajkowo naiwna i przesadzona, wcale taka nie jest. Cuca Canals jest pisarką niezwykle zdolną, a przy tym specyficzną - nie dajcie się zwieść pozorom! 500 000... to nie żadna romantyczna paplanina, ociekająca lukrem - to gorzka opowieść o relacjach międzyludzkich i kruchości tego, co powinno być nierozerwalne i trwałe. Autorka zwraca uwagę na mechanizmy rządzące naszymi sercami i mózgami, na siłę, z jaką oddziałuje na nas telewizja. Na łatwość, z jaką ulegamy wpływom... Wiele mądrych lekcji można wynieść z lektury tej krótkiej opowiastki - polecam, zwróćcie na nią uwagę.

Moja ocena: 8,5/10

PS. Dziwię się, że można było wypuścić na rynek książkę tak najeżoną błędami. Mam nadzieję, że o późniejsze wydania korektorzy zadbali nieco bardziej :)
PS2. Sesja już prawie za mną, więc powoli wracam do blogosfery!

13 komentarzy:

  1. oj zdarzają się błędy zdarzają. ja ostatnio natrafiłam na parę ortografów w opowieściach bieszczadzkich :O
    a recenzja bardzo ciekawa. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnieszko,
    bardzo mnie te muzowe błędy męczą, niemal w każdej książce na jakieś trafiam :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Choć polecasz, ja raczej nie chwycę za nią ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak trafię na nią w bibliotece, to choćy z ciekawości zajrzę. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapowiada się ciekawie. Pomysł orginalny, wykonanie niczego sobie, ciekawa jestem jeszcze tylko stylu autorki. Muszę przyznać, ze zawiązanie akcji podbiło moją ciekawość:) Co może jeden niewinny, zabłąkany stanik;) Trochę mi się to skojarzyło z groteskowością Pagnola w "Żonie piekarza". Jak dopadnę, to przeczytam. Gratuluję przeżycia sesji:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Tytuł troszkę odstraszający, ale bardzo zachęciłaś mnie swoją recenzją do sięgnięcia po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie lubię książek z błędami :( okej, rozumiem, że jeden lub dwa, mogą się wkraść, ale cała seria - to aż żal. Nie sądzę zatem, bym sięgnęła po tę książkę. Poza tym, okładka w ogóle mi się nie podoba!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnim akapitem mnie zachęciłaś. Poszukam w bibliotece, ale jeśli nie znajdę, to chyba nie będę żałować ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. początek głupawy rzeczywiście, z tego co piszesz :D

    wszystkim się kończą sesje a mi się kończą ferie. i teraz wy będziecie tu sobie miło blogować a ja będę się uczyć... :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Choć recenzja zachęcająca, to jednak zdecydowanie odrzuca mnie ta paskudna okładka. Taki okropny kolor! Ale jeśli trafię na tę książkę w bibliotece, być może się skuszę. Nie mówię "nie". :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie warto zniechęcać się do dobrej książki tylko ze względu na mało atrakcyjną okładkę ;) Nie ona jest przecież najważniejsza.

    OdpowiedzUsuń
  12. Książeczka jest bardzo krótka, w związku z czym szybko się ja czyta. Autorka (moim zdaniem) posługuje się dość sprawnie językiem, mnie najbardziej urzekły te wyliczenia i porównania,którymi książka jest naszpikowana. Aczkolwiek ja bym jej tak wysoko nie oceniła.

    OdpowiedzUsuń